szwager_z_laband 14.11.07, 15:22 miasta.gazeta.pl/katowice/1,35055,4640199.html Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
hanys_hans Re: artikel o Rudach 14.11.07, 18:03 Rudy płonęły dwa tygodnie Grzegorz Wawoczny Klasztor i kościół spalili sowieccy żołnierze. Być może powodem ich złości było odkrycie w trumnie zwłok księcia Wiktora w czarnym mundurze niemieckich pancerniaków. Czyżby wzięli go za esesmana? Kiedy wybuchła II wojna światowa, minęło dokładnie 99 lat od czasu, gdy śp. Wiktor I von Ratibor rozpoczął samodzielne rządy w świeżo nabytych górnośląskich dobrach. Zamienił stare cysterskie opactwo w okazałą siedzibę możnowładczą, rozwinął gospodarkę rolną i przetwórstwo, zaopatrując w żywność i piwo z raciborskiego zamku całą sąsiednią górniczo-hutniczą aglomerację. Schowane wśród lasów Rudy stały się miejscem chętnie odwiedzanym przez ówczesne elity z cesarzem Fryderykiem Wilhelmem II na czele. Czas upływał tu na polowaniach, ucztach i hucznych zabawach. Po upadku niemieckiej monarchii w 1918 r. rodzina von Ratibor, dotąd aktywna na arenie politycznej i dyplomatycznej (brat Wiktora I Klodwig był kanclerzem Prus), pozostała na uboczu wielkich wydarzeń, wiodąc spokojny żywot w Rudach. W 1923 r., w wieku 76 lat, zmarł Wiktor II, a rządy rozpoczął jego najstarszy syn Wiktor III, prawnik, rotmistrz i kawaler maltański. Należał do tej części niemieckiej arystokracji, która nie podzielała powszechnego entuzjazmu z dojścia Hitlera do władzy. Rychło na własnej skórze odczuł skutki faszyzmu. Stracił syna i majątek. Książę ginie w czołgu Księcia następcę Wiktora IV w wieku 23 lat wcielono do wojska. Służył jako lejtnant w wojskach pancernych, biorąc udział w kampanii wrześniowej. Był dowódcą plutonu Panzer Regiment 11,1 Leichte Division. 18 września 1939 r. kierowany przez niego lekki czołg PzKfw 35 został trafiony w okolicach Modlina (a dokładnie w miejscowości Pociecha w Puszczy Kampinoskiej) przez patrolującą ten teren tankietkę kierowaną przez studenta architektury, podchorążego Romana Orlika. Wóz dysponujący zaledwie 20 mm działem, zdolnym jednak przebić pancerz słabszych czołgów niemieckich, wchodził w skład 71. Dywizjonu Pancernego Wielkopolskiej Brygady Kawalerii majora Kazimierza Żółkiewicza. Tego dnia polska formacja odrzuciła atak 29. dywizji zmotoryzowanej gen. por. Joachima Lemelsena. Starcie pod wsią Pociecha przeszło do annałów polskiego września. Słabo uzbrojone polskie jednostki nie dysponowały bronią mogącą stawić skuteczny opór niemieckim czołgom. Wyjątkiem były lekkie tankietki TKS uzbrojone w polską automatyczną armatę 20 mm, z powodzeniem wypróbowaną na poligonie na przełomie 1938/1939 r. Działo przebijało 40 mm pancerz z odległości 200 m. Tankietka mogła więc podjąć skuteczną walkę z czeskim PzKfw 35, które przejął Wehrmacht po aneksie Czechosłowacji. Do końca 1939 r. polskie wojsko chciało uzbroić w 20 mm działko 100 tankietek TKS. Zdążono to uczynić w zaledwie w kilkunastu przypadkach. Książę Wiktor IV miał pecha. Taki właśnie przezbrojony pojazd dowodzony przez Orlika zaskoczył i zniszczył trzy niemieckie czołgi w Puszczy Kampinoskiej. Wiktor zmarł od ran i ciężkich poparzeń. Jego ciało odnaleziono na pobojowisku, a zidentyfikowano na podstawie legitymacji myśliwskiej. W wojskowej metalowej trumnie, nakrytej nazistowską flagą ze swastyką, przywieziono do Rud, po czym złożono w rodzinnej krypcie pod kruchtą zachodnią kościoła parafialnego. Pogrzeb odbył się z wszelkimi wojskowymi honorami. Wiktor spoczął m.in. obok dziadka i pradziadka. Z relacji świadków wynika, że po egzekwiach księżna matka Elżbieta zdjęła z trumny flagę. Na temat śmierci Wiktora IV krąży do dziś szereg domysłów. Nie brakowało nawet takich, że powołanie do wojska i skierowanie w 1939 r. na pierwszą linię frontu było karą dla jego ojca za krytyczny stosunek do faszystów. W Rudach zakopują flagi Wiktor III mocno przeżył zgon ukochanego syna, drżąc o kolejnego potomka, mającego wówczas 19 lat Franciszka Albrechta, którego w latach 20. oddał w adopcję Klementynie Metternich-Sandor. Latem 1944 r. było już jasne, że rodzina musi uciekać z Rud. Wyobrażenia o powojennym kształcie Europy nie pozostawiały złudzeń. Górny Śląsk przypadnie Polsce, a majątki rodziny zostaną znacjonalizowane. Wojna dawała się we znaki. W północnym skrzydle pałacu opackiego ulokowało się dowództwo niemieckiej obrony przeciwlotniczej, która z lasów za Brantolką w kierunku Kotlarni broniła zakładów w Kędzierzynie-Koźlu. Na Schlossbergu niedaleko Jankowic Niemcy urządzili składy amunicji. Od wiosny 1944 r. książę ewakuował najcenniejsze rzeczy, głównie wyposażenie pałacu w Rudach, który aż kipiał od dzieł sztuki i cennych starodruków. Kłopoty z transportem sprawiły jednak, że nie zdołał wywieźć wszystkiego. Pozostały meble, dywany, nawet duże obrazy. Archiwum zarządu dóbr książęcych, zdeponowane dotąd w budynku kamery przy raciborskim zamku, ukryto w XVIII-wiecznym pałacyku myśliwskich w Łężczoku (dopiero kilka lat po wojnie cenne dokumenty odnalazły władze polskie).W końcu, w grudniu 1944 r., opuścił Rudy i dołączył do rodziny przebywającej już w Westfalii. W pałacu pozostała służba i żołnierze Wehrmachtu. W styczniu 1945 r. w Rudach słychać już było odgłosy działań wojennych. Zima była ostra. 25 stycznia Rosjanie przypuścili atak na Rybnik. Niemcy dopiero koncentrowali wojska wokół Raciborza. Sprowadzono tu m.in. 8. brandenburską dywizję pancerną, a w słabo bronione okolice Rybnika, gdzie niespodziewany rosyjski atak z wielkim trudem odparły działa przeciwlotnicze pułkownika Erdmanna, przerzucono dywizję narciarską generała Hundta. Odcinek za Rudami był jednak słabo chroniony. Nieliczne jednostki niemieckie zdołały tu tylko wysadzić most na drodze do Bargłówki. Pozostawiły most przed Brantolką. To tędy, 26 stycznia wczesnym rankiem, od strony Przerycia zaczęły się wdzierać do Rud radzieckie czołgi. Niemcy uciekali w popłochu. Do strzelaniny doszło na ul. Raciborskiej. Z piwnicy jednego z tutejszych budynków uzbrojony w pancerfaust młody chłopiec z Hitlerjugend zdołał trafić jeden z rosyjskich czołgów. Z relacji świadków wynika, że tuż przed ich wejściem Armii Czerwonej kilku mieszkańców pospiesznie zakopywało niemieckie flagi, m.in. z siedziby NSDAP, która znajdowała się przy szkole. Ludzie obawiali się czerwonoarmistów, słysząc wiele o grabieżach i gwałtach. Starsi w ogóle nie wychodzili z domu. Obawy były słuszne. Po zajęciu wsi Rosjanie aresztowali prawie wszystkich mężczyzn w wieku od 17 do 50 lat. Wielu z nich trafiło do niewoli, a potem do przymusowej pracy w ZSRR. Czerwonoarmiści rozstrzelali ujętych żołnierzy Wehrmachtu. Spalili naraz około 50 domów. Z dymem poszedł też kościół i pałac. Ostrzelany kościół Okoliczności zniszczenia pałacu i kościoła do dziś nie zostały do końca wyjaśnione. Jedynym źródłem do poznania tamtych wydarzeń pozostaje kronika parafialna ówczesnego proboszcza ks. Emila Jatzka. Zapisy odnoszące się do 1945 r. były jednak redagowane dopiero w latach 50. i to najprawdopodobniej ręką siostry duchownego bądź innej zaufanej osoby, której przekazywał swoje wspomnienia. Niezbyt chętnie w czasach PRL swoimi informacjami dzielili się bezpośredni świadkowie - mieszkańcy Rud. Wynikało to zapewne z wielu osobistych tragedii, jak i terroru, którego dopuszczali się Rosjanie. Co więc wiadomo? Relacja ks. Jatzka potwierdza, że Rosjanie weszli do Rud wczesnym rankiem w piątek 26 stycznia 1945 r. od strony Przerycia. Proboszcz sprawował wówczas mszę (rozpoczęła się o godz. 6.15). W tym czasie słychać było odgłosy walki między kościołem a plebanią. Słaby opór stawiało tu ośmiu żołnierzy piechoty Wehrmachtu, na których z lasu wyjechały czołgi. Prawdopodobnie był to oddział, który wysadził most przed Bargłówką, a nie zdążył uczynić tego samego z mostem przed Brantolką. Niemcy mieli zaledwie jeden granatnik ręczny. Dwa odpalone przez Rosjan pociski pancerne trafiły w wieżę kościoła. Kiedy proboszcz wyszedł ze świątyni, zauważył na drodze czołgi. Ściany plebanii nosiły ślady ostrzelania. Wewnątrz byli już czer Odpowiedz Link
hanys_hans Re: artikel o Rudach 14.11.07, 18:06 Wewnątrz byli już czerwonoarmiści. Przez kilka dni słychać było strzały. Rosjanie na skraju wsi przy wylocie na Racibórz utworzyli stanowiska artyleryjskie. Obawiali się kontrataku niemieckiego od strony Raciborza. Droga Rudy-Racibórz była zresztą regularnie ostrzeliwania przez niemieckie działa, a lasy na wysokości Jankowic, Nędzy, Szymocic penetrowały jednostki Wehrmachtu. Czerwonoarmiści zajęli rudzką plebanię (utworzyli tu komendanturę) i pałac. 28 stycznia, jak wynika z kroniki parafialnej, około godz. 15.00 ks. Jatzek rozmawiał z rosyjskim majorem. Oficer kazał mu zamknąć kościół. Proboszcz wskazał na zepsute zamki. 29 stycznia rano w świątyni zauważono pożar. Ks. Jatzek dowiedział się o tym, będąc w pałacu, kiedy kolejny raz rozmawiał z rosyjskim majorem. Ten nie chciał wierzyć w pożar. Wysłał żołnierza, który potwierdził wiadomość. Wówczas major oświadczył, że płomienie są tak duże, że nie da się ich ugasić. Kiedy pożar sam ustał, okazało się, że spaliło się całe wnętrze z wyjątkiem kaplicy mariackiej z cudownym obrazem oraz zakrystii. Mieszkańcy Rud nie mają wątpliwości. Ogień wybuchł nagle i był tak gwałtowny, że musiał być podłożony celowo. Rosjanie wcześniej przeszukali wnętrze. Najprawdopodobniej wykradli najcenniejsze dzieła sztuki. Sprofanowali krypty cysterskie pod prezbiterium i kaplicą maryjną. Zwłoki mnichów rozrzucono, a trumny pogruchotano. Wybito również otwór w żeliwnym monumentalnym nagrobku landgrafa Wiktora i jego żony Elizy, który stał w kruchcie zachodniej. Albumy wokół pałacu Pojawiła się opinia, że rozsierdzeni Rosjanie spalili kościół po tym, jak w krypcie książęcej, gdzie w pochówkach książęcych również szukali skarbów, znaleźli wojskową trumnę Wiktora IV nakrytą flagą ze swastyką. Zachowały się jednak relacje świadków, z których wynika, iż flaga została ściągnięta przez księżną Elżbietę. Natychmiast zrodziły się przypuszczenia, że być może powodem złości czerwonoarmistów było odkrycie w trumnie zwłok Wiktora w czarnym mundurze pancerniaków, który mogli potraktować jako należący do członka SS. Przyczyny pożaru były najprawdopodobniej prozaiczne. Rudy leżały na terenie III Rzeszy, gdzie żołnierze radzieccy mogli do woli grabić i niszczyć. Podpalenie kościoła mogło było efektem nie tylko chęci zatarcia rabunków, ale poczynienia zniszczeń z zemsty. Może też doszło do zaprószenia ognia przez pijaną soldateskę. Z relacji mieszkańców wsi wynika, że Rosjanie upijali się na umór w gorzelni książęcej na Białym Dworze. Watahy opitych krasnoarmiejców były potem łatwym celem ataku niemieckich myśliwców. Z kościoła płomienie przedostały się na dawną cysterską klauzurę i pałac opacki (mówiono, że został celowo podpalony). Pożar zabytkowego kompleksu trwał około 2 tygodni. W tym czasie Rosjanie nie dopuszczali do pałacu nikogo z mieszkańców. Zresztą mało kto też zapuszczał się w te okolice z obawy przed aresztowaniem. Zgliszcza i rumowisko stały się potem łatwym łupem dla szabrowników. Wysyłano tu głównie dzieci i młodzież. Spod zwałów stropów wyciągano naczynia, świeczniki, meble, dywany. Wokół pałacu leżały nawet albumy ze zdjęciami rodziny książęcej. Wszystko zmoczone przez zalegający na dworze śnieg. Władze polskie miały duży kłopot z dokładnym oszacowaniem strat. W piśmie Referatu Kultury i Sztuki Starostwa Powiatowego w Raciborzu z czerwca 1946 r. zniszczenia w zamku oszacowano na 60 proc., a w kościele na 30 proc. W lipcu tegoż roku, ten sam referat Starostwa oszacował straty w kościele na 60 proc., a w pałacu na 80 proc. W innym późniejszym sprawozdaniu obejmującym rejestr strat w całym powiecie szkody w świątyni rudzkiej obliczono na 65 proc. (250 tys. ówczesnych polskich złotych), a w pałacu już na 90 proc. (650 tys. zł). Widać więc, iż straty, i to na długo po odejściu Rosjan, rosły wraz z kolejnymi sprawozdaniami dla starosty raciborskiego. Jak wynika z dokumentów, żadnych prac zabezpieczających wówczas nie przeprowadzono. Wnętrza wypalonego pałacu dalej okradano. Tekst stanowi fragment książki Grzegorza Wawocznego pt. "Sekrety cystersów. Opactwo w Rudach", która ukazała się w październiku. Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: artikel o Rudach 14.11.07, 20:35 jo wiedziou ze to bydzie cos do Cia:) pokozous to mamie? Odpowiedz Link
hanys_hans Re: artikel o Rudach 14.11.07, 20:58 szwager_z_laband napisał: > jo wiedziou ze to bydzie cos do Cia:) > > pokozous to mamie? Ta geszichta znoom uod starszych kere byli s´wiadkami tych wydarzyn´ a tyn farorz Jatzek to byu ostatni niymiecki farorz we Rudach kery mie okszciyu.... Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: artikel o Rudach 14.11.07, 21:00 no to ze tak powia przeszous juz do geszichty:) Odpowiedz Link
hanys_hans Re: artikel o Rudach 14.11.07, 21:25 www.wochenblatt.pl/de/index.php3?id_art=499 Odpowiedz Link
rita100 Re: artikel o Rudach 14.11.07, 21:43 "Tekst stanowi fragment książki Grzegorza Wawocznego pt. "Sekrety cystersów. Opactwo w Rudach", która ukazała się w październiku." A więc jest książka. Ja myślę, ze Rosjanie podpalili nieumyślnie, to znaczy umyślnie. Ich fajrowanie ze zdobyczy było bardzo brutalne, pijaństwa, zabawy, gwałty itd. I zwróćcie uwagę , że to było to w styczniu, były mrozy, mogli tez po prostu rozpalać w komnatach ogniska by się ogrzać. Tak, to była zima, w ten sposób spalono wiele miast. W Prusach Wschodnich nie było lepiej,prawie cały Olsztyn spłonął, choć nie padł tam ani jeden strzał, żadnego ataku, bo wojsko niemieckie uciekło. Jeśli doprowadzi się obiekt do porzadku, przywróci się tez historia i pamięć. schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=481&pos=39 Oj, jak się cieszę , ze byłam w tym miejscu. Odpowiedz Link
annak12 Re: artikel o Rudach 14.11.07, 22:03 Taa,pewno sie grzali we napotkanych zamkach ,pałacach ,dworkach!żeby jeden tylko spłonoł,to uznałabym za przypadek,ale tyle! Odpowiedz Link
rita100 Re: artikel o Rudach 14.11.07, 22:49 Anna, ale pomyśl, w jaki sposób mogli się grzać Czerwonoarmiści ? Przecież nie palili w piecach tylko palili ogniska na środku komnat pałacowych. W ten sposób nie jeden pałac, dwór spłonął, a nawet kościoły. Odpowiedz Link
rita100 Re: artikel o Rudach 14.11.07, 22:52 A czy wiesz , jak wyglądają toalety po przejściu takich sowieckich wojsk. Ponoć do tej pory ten zwyczaj jeszcze panuje gdzieś w Rosji. Jeszcze do niedawna hotele nie przyjmowały zbiorowych wycieczek z tamtych terenów ;) Odpowiedz Link
ballest Re: artikel o Rudach 14.11.07, 23:14 Jou ale wiem, jak sie zachowuja rosyjscy turysci z lepszych sferow! Jak jest frühstück ze Selbedienungen w Hotelu, to weznom to co im smakuje na swoj stou, a drudzy nie dostanom nic. Malo tego nalodujom se poune Talyrze na roz a potym tego zjesc nie poradzom, moze majom strach, ze do nich braknie. Odpowiedz Link
rita100 Re: artikel o Rudach 14.11.07, 23:37 Coś w tym jest, ze kultura idzie z zachodu. Pewnie już sie zmienili i życie swoje zmienili, ale w tamtych czasach to nieśli ze sobą właśnie ogień i barbarzyństwo. Kiedy zobaczyli taki pałac i bogactwo, to szaleli bez umiaru w swojej kulturze. Odpowiedz Link
ballest Re: artikel o Rudach 14.11.07, 23:59 to o czym jou piszam, to se tera dzieje, Rita! Odpowiedz Link
annak12 Re: artikel o Rudach 15.11.07, 09:51 Od razu przypomnioł mi se film "Walka o ogień".ale to ..prehistoria:) Co do toalet,to ,jak to se godoł,trocham techniki i człowiek se traci,kejnedy cza dobrze łbym pokryncić,coby zachować tam kultura:) Odpowiedz Link
rita100 Re: artikel o Rudach 15.11.07, 19:52 To jest ten film o dzieciach, które znalazły sie na bezludnej wyspie ? Doskonały to był film. A wracając do tematu, to jak taka armia radziecka stacjonowała to sobie można wyobrazić co zostawili po sobie. Na szczęście za parę lat zobaczymy ten pałac w pełnym blasku i będzie perełką okolicy. Pokuszę się powiedzieć , że konkurencją dla pałacu Ballestramów może nawet ;)) Okolicznym parkiem to już chyba na pewno. Prawda ? Odpowiedz Link
hanys_hans Re: artikel o Rudach 27.11.07, 21:42 www.zlb.de/digitalesammlungen/SammlungDuncker/01/034%20Rauden.pdf Odpowiedz Link