stix
27.01.08, 09:55
www.iswinoujscie.pl/artykuly/3433/
Atak na Polaków w Löcknitz. Czy to incydent?
Powybijane szyby aut, ślady butów na maskach. Straty - 8 tys. euro.
To bilans antypolskich aktów wandalizmu w przygranicznym
miasteczku. - To nie pierwszy nieprzyjazny akt - mówią Polacy,
którzy osiedlili się po niemieckiej stronie granicy
- Latem w kilkunastu polskich samochodach ktoś zamalował sprayem
rejestracje, w tym samym czasie na murze przy sklepie REWE pojawił
się napis wielkimi literami: "Polen raus aus Löcknitz" [Polacy
wynocha z Löcknitz]. Następnego dnia burmistrz polecił go zamazać -
wspomina jedna z Polek (woli zachować anonimowość).
Skąd się to bierze?
Polacy mieszkający w trzytysięcznym miasteczku wspominają też inne
incydenty: dzwonienie domofonami do mieszkań z polskimi nazwiskami w
środku nocy, pojawienie się ulotek kolportowanych przez
nacjonalistyczną NPD o rzekomych zagrożeniach wynikających dla landu
z osiedlania się Polaków w Niemczech.
- Niemieckie dzieci pobiły i opluły mi dziecko w szkole - mówi nasza
informatorka. - Rozmawiałam z dyrektorką i więcej już nie było
takich sytuacji.
- Z domu to wynoszą. Rodzice nastawiają dzieciaki przeciwko nam -
uważa Krzysztof Potocki, jeden z tych, któremu wybito szybę w aucie.
Dwaj ludzie w kapturach
Do zniszczenia polskiego mienia doszło w niedzielę w nocy. Polacy
powiadomili szczeciński oddział TVP i policję. O sprawie pisaliśmy w
poniedziałek. We wtorek poznaliśmy więcej szczegółów.
- Sprawcy wybili szyby w sześciu samochodach, próbowali w trzech
następnych. Pięciu autom oderwali rejestracje, zwinęli je w rulon i
położyli na dachu - wylicza Joachim Rosenfeld z badającej sprawę
policji w Pasewalku.
Poszkodowani przyznają, że reakcja niemieckiej policji była
natychmiastowa. Funkcjonariusze pojawili się kilka minut od
wezwania. Niemiecka gazeta "Nordkurier" napisała, że są świadkowie,
którzy widzieli, że sprawcami zniszczeń byli dwaj młodzi mężczyźni w
dżinsach i kurtkach z kapturami. Zatrzymano 16- i 19-latka
odpowiadających temu opisowi. - Ale zwolniliśmy ich, bo nie było
wystarczających dowodów - mówi Rosenfeld.
Polacy są przekonani, że za antypolskimi wydarzeniami stoją
zwolennicy NPD.
- W regionie jest ponad 20-procentowe bezrobocie, w takich warunkach
ekstremalne partie zawsze znajdują spore poparcie - przyznaje
burmistrz Löcknitz Lothar Meistring.
Logika nacjonalistów
Przedstawiciel NPD z pobliskiego Pasewalku Tino Mueller nie chciał z
nami rozmawiać. Trzykrotnie przerwał połączenie, wreszcie
stwierdził: - Nie wiem, co stało się w Löcknitz, nie będę tego
komentował.
Ale gdy rozmawialiśmy z nim miesiąc temu, mówił, że jest przeciwny
osiedlaniu się Polaków po niemieckiej stronie granicy. - Wolałbym,
żeby te mieszkania zostały puste przez rok, dwa, kiedy wróci tu
nasza niemiecka młodzież, która teraz ucieka z powodu bezrobocia.
I dodawał stanowczo: - Jak polski fryzjer otwiera salon w Löcknitz,
to niszczy miejsce pracy Niemca!
Rzeczywiście, w miasteczku jest salon fryzjerski otwarty przez
Polkę. Szyld przed nim jest w dwóch językach. Pracująca tam polska
fryzjerka nie chciała rozmawiać o antypolskich incydentach. - Nas
nic złego ze strony Niemców nie spotkało - twierdzi. - Ale my
zatrudniamy u siebie także Niemkę.
Ulotki informacyjne kolportowane przez NPD latem informowały o tym,
że Polacy zabierają Niemcom pracę, miejsca w przedszkolach i
szkołach, że korzystają z niemieckich zasiłków.
- Bzdura - uważa jedna z Polek. - Mam tu własną firmę, sama płacę
podatki, a przedszkola im nie zamknęli tylko dlatego, że zapisaliśmy
do niego polskie dzieci, bo tu niemieckich nie ma.
Niektórzy Polacy mają dość. - Zamknę biznes i wyprowadzę się - mówi
Krzysztof Potocki, właściciel wędzarni ryb. - Atmosfera jest coraz
gorsza. Tutejsi Niemcy zmawiają się, by u mnie nie kupować.
Burmistrz jest oburzony tym, co się stało. Wolałby, żeby nie
nagłaśniać sprawy: - Nie pozwólmy popsuć osiągnięć we współpracy z
Polakami przez wybryk paru głupków - apeluje.
Polacy w Löcknitz
Löcknitz to małe miasteczko w Meklemburgii-Pomorzu Przednim odległe
20 km od Szczecina i 11 km od granicy. Pierwsi Polacy zaczęli
osiedlać się tu w 2005 r. - Dziś na pewno mieszka tutaj ponad 200
naszych rodaków - mówi Konrad Modrzejewski, administrator w
Towarzystwie Mieszkaniowym w Löcknitz wynajmującym i sprzedającym
mieszkania Polakom. - 85 proc. pracuje w Szczecinie. Reszta tutaj
założyła działalność gospodarczą. Mają zakład fryzjerski, jest
masażysta z Polski, wędzarnia ryb należąca do Polaka.
Za metr własnego mieszkania płaci się tu ok. 800 euro, w Szczecinie -
ok. 6 tys. zł.