szwager_z_laband 17.04.09, 12:03 ize Zuotek mo tera pozondnie stracic! Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
annak12 Re: kodauy klachule 17.04.09, 14:56 no i jeszcze ize Euro do wakacji szaufnie 5 zł.!:) zapomniały,co pieniondz to tysz "towar" Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: kodauy klachule 17.04.09, 16:19 wiyncyj jak 5 szykuje sie teroski kryza wiynkszo na polske banki! Odpowiedz Link
sloneczko1 Re: kodauy klachule 17.04.09, 16:27 te "godały" to z cyklu: jedna baba drugi babie pedziała na ucho..... Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: kodauy klachule 17.04.09, 16:50 "Takiego pesymizmu w słowach bankowców nie słyszałem od początku kryzysu. Straszą miliardowymi stratami, nadchodzącym tsunami i załamaniem rynku kredytów. Czy rzeczywiście jest aż tak źle? "Nad Polskę nadciąga tsunami, które może zagrozić polskim bankom!" - powiedział w zeszłym tygodniu Mateusz Morawiecki, prezes BZ WBK. To nie pierwsze czarne proroctwo płynące z ust przedstawiciela polskiej branży bankowej. Kilka tygodni temu Jerzy Pruski, prezes PKO BP, postawił mrożącą krew w żyłach prognozę, że w tym roku polskie banki mogą mieć nawet 2-3 mld zł strat. A w styczniu Piotr Czarnecki, prezes Raiffeisen Banku, mówił: "W majestacie prawa bankowego i z należytą starannością bankową przestaniemy finansować polskie przedsiębiorstwa, bo nie będziemy mieć na to pieniędzy". Te czarne wizje nasi bankowcy rysują w czasie, kiedy z amerykańskich i zachodnioeuropejskich instytucji finansowych płyną wieści sugerujące, że tam najgorsze już minęło. Trzy dni temu bank Goldman Sachs ogłosił, że zwróci połowę z 10 mld dol. rządowej pomocy, bo ma tak dobre wyniki finansowe, że jej nie potrzebuje. Optymistycznie o pierwszym kwartale wypowiadają się prezesi Citigroup, Deutsche Banku czy brytyjskiego Barclaysa. Banki ratują się, jak mogą. Jedne podwyższają prowizje i opłaty, np. za prowadzenie kont osobistych. Inne próbują - jak niedawno Polbank - skłonić klientów do renegocjacji umów i zaakceptowania wyższych marż kredytu. Jeszcze inne chcą odbić sobie straty na "starych" kredytach, pobierając kilkakrotnie wyższe marże od tych zawieranych obecnie. Czy sytuacja jest aż tak poważna, by mówić o nadchodzącym "bankowym tsunami"? Więcej na ten temat będziemy mogli powiedzieć w maju, gdy banki ogłoszą wyniki finansowe za pierwszy kwartał. Wtedy okaże się, czy rzeczywiście utraciły one możliwość zarabiania pieniędzy. Na razie z danych NBP wynika jedynie zahamowanie wzrostu kredytów dla firm (od trzech miesięcy praktycznie nie rosną) oraz dwu-, trzykrotnie wolniejszy niż przed kryzysem przyrost kredytów dla ludzi (2-3 mld zł zamiast 5-10 mld zł miesięcznie). Tyle że nie wiadomo, w jakiej części owo zahamowanie wynika z zakręcenia kurka z pieniędzmi przez banki, a w jakiej z mniejszego zapotrzebowania na kredyty. Wiele osób i firm woli odłożyć większe plany i zrezygnować z kredytu, niż pakować się w wysokie raty w niepewnych czasach. Bankowcy narzekają na to, że muszą płacić klientom krocie za lokaty, ale uzyskiwane w ten sposób pieniądze często wolą przechowywać za pazuchą, niż na nich zarabiać, udzielając kredytów. Kupują rządowe bony skarbowe lub zakładają depozyty w Narodowym Banku Polskim oprocentowane na 2,25 proc. w skali roku. Kiedy pod koniec stycznia NBP przed terminem wykupił od banków komercyjnych obligacje za 10 mld zł, by dać im więcej gotówki na kredyty, te pieniądze niemal co do złotego natychmiast wróciły do banku centralnego na nisko oprocentowane lokaty. Jak długo banki będą uciekały przed ryzykiem, tak długo będzie im trudno zarabiać. We wtorek Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich, po raz kolejny zaapelował o pomoc dla banków. Pietraszkiewicz chce, żeby Rada Polityki Pieniężnej obniżyła z 3,5 do 2 proc. stawkę tzw. rezerwy obowiązkowej, którą banki muszą odprowadzać do NBP od każdego depozytu klienta. Proponuje też, by państwo - np. za pomocą Banku Gospodarstwa Krajowego - wzięło na siebie część ryzyka wiążącego się z udzielaniem nowych kredytów. - Jeśli państwo poręczy za kredytobiorców, to banki chętniej będą pożyczały pieniądze i gospodarka łatwiej przetrwa kryzys - tłumaczy Pietraszkiewicz. Realizacja obu pomysłów byłaby bardzo korzystna dla banków. Ale nie ma gwarancji, czy skorzystaliby kredytobiorcy. Obniżka rezerwy obowiązkowej mogłaby przynieść taki sam efekt jak uwolnienie pieniędzy z obligacji NBP - banki miałyby kilkanaście miliardów świeżej gotówki, by ulokować ją na lokatach w banku centralnym. A rządowe gwarancje to byłoby dla każdego bankowca spełnienie pięknego snu - wziąć zysk, pozbywając się ryzyka. Niech koszty złych kredytów ponoszą podatnicy. Można byłoby to nawet zaakceptować, ale pod warunkiem że w zamian banki znacznie zwiększyłyby dostęp do kredytów. Coś za coś. Najlepiej byłoby, gdyby rząd, pomagając bankom, nie ograniczył się tylko do marchewki, ale też pokazał bankowcom kij. Niższe rezerwy i gwarancje? Tak, ale za cenę jednoczesnego zredukowania stopy depozytowej NBP, czyli oprocentowania pieniędzy trzymanych w banku centralnym. To zniechęciłoby banki do chomikowania w NBP miliardów, które powinny być pożyczane klientom. Jednocześnie presję na inne banki powinien wywrzeć kontrolowany przez państwo PKO BP, największy gracz na rynku. Jeśli rząd pomoże go dokapitalizować, a PKO przeznaczy nowe pieniądze na kredyty, inne banki będą musiały zrobić to samo. Źródło: Gazeta Wyborcza Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: kodauy klachule 17.04.09, 18:05 Ana jo to wszysko wia, ale tera mi to wyglondo na powazno sprawa Odpowiedz Link
annak12 Re: kodauy klachule 17.04.09, 16:54 szwager_z_laband napisał: > szykuje sie teroski kryza wiynkszo na polske banki! prowizje w gora i hulaj dusza;)jeszcze rzodnygo nie zawarli a wyrostały jak grziby po dyszczu,kaj se nie obrocisz-bank,kredyty,chwilowki...,nawet w doma niy mosz spokoju Odpowiedz Link
szwager_z_laband Re: kodauy klachule 17.04.09, 17:10 no to tera bydymy obacht dowac eli tak bydzie jak mysla ... Odpowiedz Link
gryfny Re: kodauy klachule 17.04.09, 17:33 do mojego taschengeldu na byzuch,to som extra klachy Odpowiedz Link