Gość: Bettinka
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
18.05.04, 20:00
Chcę podzielić się czymś a propos tych smętów o samotności na "psychologii".
Miałam dziś wspaniały dzień.
Wstałam sobie rano z łóżka, jak zwykle sama. :)))))))
Jechałam sobie rano autobusem, jak zwykle sama "wśród tłumu ludzi" aż tu
nagle.....
Mym oczom ukazał się piękny obrazek.
Mężczyzna... mmmm.... kruczoczarne włosy.... niebieskie...głębokie spojrzenie
na świat... dwudniowy zarost.... i takie coś z niego biło...
Dech mi zaparło. Myślę: Boże... zesłałeś Anioła na ten ziemski padół płaczu?
A tymczasem Anioł szykował się do wyjścia na przystanku o nazwie Foksal.
Dech z lekkiej rozpaczy mi znów zaparło.
Wyszłam za Nim. :))))))))
Czekał na inny autobus. :))))))
Czekałam za Nim.:)))))
I nagle się odwrócił, nie byłam świadoma, że mam taki ciężki wzrok.
Wysłałam Mu słodkiego buziaka umorusanego pączkiem.
Odpuścił mi. :))))))))
I pojechał.
A ja się spóźniłam na zajęcia.
:)))))))))))))