IP: *.gazetaolsztynska.pl 26.03.02, 20:37
Byliśmy razem 4 lata. Pierwsze 3 były cudowne - wielka
miłość, marzenia o przyszłym życiu. Świata poza sobą nie
widzieliśmy. Myślałam, że tak już na zawsze...
Ufałam mu, bo był czuły i wrażliwy. Mieliśmy wziąć ślub
w tegoroczne walentynki.
Pół roku temu stało się. Dowiedziałam się, że zdradził
mnie ze swoją koleżanką z pracy. Wtedy też usłyszałam,
że to koniec i on się pakuje (mieszkaliśmy razem)
:((((
Powiedział, że spotkał kogoś wspaniałego. Poczułam się
jak rzecz :(
Nie mogę się pozbierać. Wszystko runęło w gruzach. Co
mam robić? Jak sobie z tym radzić? Mam 28 lat. Nazywał
mnie Myszką.
Czasami myślę o samobójstwie :(((
Rodzice nie rozumieją mnie. Ojciec powiedział, że to
moja wina, bo za bardzo go kochałam.
Spotkałam ją raz z nim na dworcu. Bardzo ładna i
roześmiana dziewczyna. Ja też kiedyś się śmiałam, ale to
już się skończyło.
Nie ma po co żyć.
Obserwuj wątek
    • Gość: myszka:( Re: Zdrada IP: *.gazetaolsztynska.pl 26.03.02, 20:48
      Może i trzeba się pożegnać z życiem.
      Często o tym myślę.
      Przepraszam za taki pesymistyczny post. Nie mam komu
      tego powiedzieć, to dlatego tu piszę.
      Przepaszam was.
      • Gość: myszka:( :(((( IP: *.gazetaolsztynska.pl 26.03.02, 20:55
        :((((

        • Gość: +/- Re: :(((( IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 26.03.02, 21:37
          Myszko, wejdź z tym problemem na forum "Psychologia" - tutaj, o tej porze już
          wszyscy śpią :) Trzymaj się!
          • Gość: Belbo Re: :(((( IP: *.acn.waw.pl 26.03.02, 21:45
            Ja nie śpię.
            Dziewczyno, dziewczyno..
            Śmiech wróci.
            Ja mam za sobą długi związek z kimś od kogo usłyszałem na koniec "już Cię nie
            kocham".
            I żyje. Mimo że myślałem że świat się zawali i nie ma miejsca na nim dla mnie.
            Poza tym jestem straszy od Ciebie. I jestem sam, i śmieje się jak tylko mogę.
            Zacznij żyć, a nie rozpamiętywać. Poznasz jeszcze kogoś kto na Ciebie
            zasługuje.
        • Gość: oak Re: :(((( śpia ... czy nie ... wylewaj żale IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.03.02, 21:44
          ......kogoś w końcu ruszy.
          Słuchaj... nie jesteś rzeczą ok. więc nie wbijaj sobie tego do głowy.
          Boli.. /wiem brzmi śmiesznie/, ale to nie jest ważne czy wiem czy nie,
          odpowiadam na ten post, bo jakoś nikt tyłka nie ruszył, a szkoda by było, bo
          jak nie będziesz miała w pod palcami klawiszy, to może rzeczywiście coś
          głupiego do łba Ci strzelić, 28 lat to nie emerytura, do klimakterium jeszcze
          daleko, wiec wyżalaj się tu, nie przepraszaj bo po to takie miejsca są, tylko
          nie wyjeżdżaj zaraz z bronią ciężko kalibrową, nie znam się na ratowaniu
          samobójców, kwalifikacji zawodowych w tym kierunku też nie posiadam. Cholera że
          też zawsze muszę wrazić gały nie tam gdzie trzeba, Gdzie żeście poleźli samotni
          rycerze z romantiki, Jak Damę trzeba ratować to was nie ma, wyłazić z tej chaty.

          Mysza, a Ty tu się co 3 godziny melduj aż do dnia gdy Ci przejdzie innego
          sposobu nie znam, tu ludziska o różnych porach się zjawiają to co trzy godzinki
          z kimś tam słówko zamienisz .... powtarzam AŻ CI WYWIETRZEJĄ TE NEGATYWNE
          MYŚLI ... i bez głupich ruchów, na to jest zawsze czas

          Tyle w ramach first aid... głupie czy nie, ale w wyniku silnych bodźców
          emocjonalnych.
          • Gość: myszka:( Re: :(((( śpia ... czy nie ... wylewaj żale IP: *.gazetaolsztynska.pl 26.03.02, 21:57
            Za pół godziny idę do domu, teraz jestem w pracy.
            Dziękuję, że się odezwaliście.
            Kurcze, tak trudno uwierzyć, że wszystko może wrócić do
            normy...
            • Gość: oak Re: :(((( śpia ... czy nie ... wylewaj żale IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.03.02, 21:59
              ... no to kapiel, kolacja i powrót do netu... zmiana nocna zaraz wstaje
              • Gość: myszka:( Re: :(((( śpia ... czy nie ... wylewaj żale IP: *.gazetaolsztynska.pl 26.03.02, 22:16
                Gość portalu: oak napisał(a):

                > ... no to kapiel, kolacja i powrót do netu... zmiana nocna zaraz wstaje


                Postaram się jednak zasnąć. Chociaż mam z tym problemy.
                Odstawiłam piguły, bo chorowałam po nich. Spałam, ale rano
                żołądek mnie strasznie bolał. Nawet chciałam, żeby mnie
                bolał, bo wtedy zapominałam na chwilę o bólu serca... Ale
                odstawiłam, bo nie mogłam normalnie pracować, a w pracy
                szef mnie ochrzaniał.Jakoś tam pracuję, z nikim nie gadam,
                robię jak robot. Co tam.
                • Gość: oak Re: :(((( śpia ... czy nie ... wylewaj żale IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.03.02, 22:22
                  ... też dobrze spokojnej nocy życzę Tobie )))) .... i sobie też /bo się
                  wymywam na dziś /
                  Piguły.... ??? spróbuj PERSEN to ziólka na na nerwobóle pomagają i sen
                  poprawiają, kiedyś miałem z nimi "przyjemność" to wiem, lekie i
                  nieszkodliwe /ALE Z GŁOWĄ !!!!!!! / )))
            • Gość: Belbo Re: :(((( śpia ... czy nie ... wylewaj żale IP: *.acn.waw.pl 26.03.02, 21:59
              Może.. czas leczy, poza tym że zabija:)
              Ale uszy do góry i patrz pod nogi żebyś się na krzywym chodniku nie zabiła:)
              • Gość: messja Re: :(((( śpia ... czy nie ... wylewaj żale IP: *.proxy.aol.com 27.03.02, 02:15
                Gość portalu: Belbo napisał(a):

                > Może.. czas leczy, poza tym że zabija:)
                > Ale uszy do góry i patrz pod nogi żebyś się na krzywym chodniku nie zabiła:)

                pierwsza wypowiedz spoko, ale to?:))
                to ma byc pocieszenie?:)))
                • Gość: Belbo Re: :(((( śpia ... czy nie ... wylewaj żale IP: 195.116.222.* 27.03.02, 09:27
                  Nie to co innego.
        • Gość: Gosica Re: :(((( IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.04.02, 21:03
          Złap zdzirę i jej wpij z tej głupiej głowy cudzych facetów.
    • Gość: a psik Re: Zdrada IP: 192.168.1.* 26.03.02, 22:06
      nie warto myslec o samobojstwie swiat jest za fajny
    • Gość: niunia Re: Zdrada IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.03.02, 23:04
      och dziewczyna nie opowiadaj takich rzeczy,,, zycie przed toba...jak mozesz tak
      myslec...jestes mloda zycie przed toba...
      spotkasz kogos swiat nie konczy sie na nim jednym..
      jestes mloda madra.wiem ze to bedzie bolalo bolalo ale slonce zaswieci tez
      dla ciebie wiem ot tym...powtarzam sie ale chce dobitnie podkresic ze to nie
      koniec niczego.........a poczatek nowego zycia.......
      czas leczy rany powoli dojdisz do siebie.
      chcialbym miec twoje lata smiej sie usmeichaj do ludzi a ktos zauwazy twoj
      usmiech i twoja radosc wole zycie..
      myszko jestem od ciebie strasza bylam wiele lat w zwiazku rozsypalo sie
      jestem chora i taka juz zostane do konca moich dni ale we mnie jest wola zycia
      i radosc i najcudowniejsza rzecz jaka mi sie zdarzyla...ktos mnie odnalazl w
      tym zwariowanym swiecie pokochal jestem szczesliwa!poznalam smak milosci przez
      wielkie M !!!!!!!
      wiec ...ty tym bardziej nos wysoko glowe do gory slonce zaswieci
      trzymaj sie cieplutko...
      pamietaj..........
    • iwka_29 Re: Zdrada 27.03.02, 09:53
      Witaj, cieżko jest pocieszyc Cię sensownie i tak zeby zadziałało.Wiem ze zadne
      słowa w tym momencie nie przyniosą ukojenia smutku. Ale pomyśl też ze smutek
      jest bo jesteś B.B. wrażliwa , jeśli coś robisz robisz to całą sobą nie wszyscy
      tak potrafią - jak kochasz to całą sobą , jak płaczesz też wszystko w Tobie
      płacze.Pomyśl wszystko co w życiu jeszcze przeżyjesz nie będzie takie po prostu
      OK! , będzie naj.. z dreszczykiem i prawdziwym uniesieniem.A przezyjesz jeszcze
      nie jedno na pewno , bo mocno czujesz i te odczucia pozwolą Ci się otworzyć na
      piękno świata i wszystkiego dookoła. Nie szukaj teraz na siłę nikogo , miłość
      przyjdzie do Ciebie i wszystko zawiruje - jeszcze raz! A Ty będziesz może
      troszkę bardziej niufna i powsciągliwa , ale porwie Cię to uczucie. Na razie
      wydaje się to nierealne ale zobaczysz będzie cudownie.A na razie bez głupich
      myśli , pozwól sobie na cierpienie i najlepiej wybierz się do psychologa żeby
      pomógł Ci pozbierać wszystkie myśli i emocje w Tobie nazbierane i pomógł dać im
      ujście, taką dziurkę przez którą wyjdą.Pozostanie w Tobie napewno przeżycie
      tego co się wydarzyło, ale nie będzie już tak boleć wewnątrz i na
      zewnątrz.Pozdrawiam
      • Gość: Kusy Re: Zdrada IP: *.pg.com 27.03.02, 10:52
        Smierc nie jest recepta na zycie i rozwiazaniem problemow, tylko tchorze sie
        zabijaja, podnies glowe do gory i popatrz na innych facetow,pamietaj w ZYCIU SA
        TYLKO PIEKNE CHWILE, a reszta to jedno wielkie pasmo nieszczesc i
        rozczarowan.Popatrz na swiat inaczej on nie byl Ciebie wart skoro odszedl od
        Ciebie.
        • Gość: Belbo Re: Zdrada IP: 195.116.222.* 27.03.02, 11:04
          Właśnie.. to on jest zły.
          Nie docenił Cię!!!
          bardzo dobre rozumowanie..i jakże prawdziwe.
    • Gość: phil Re: Zdrada IP: *.aktivist.pl 27.03.02, 12:19
      SŁońce ja przeżyłem dokłądnie to samo...z tym, że to ONA odeszła. tez miało być
      cudnie imona dzieci ustalone, plany poczynione itd. ale po 3 latach po prostu
      odeszła do innego mówiąc...nie chcę żebyś mnie dotykał więcej...cóż. myślałem,
      że palnę sobie w łeb z miejsca. minęło od tamtej pory ponad póltora rocku. i
      co. cóż nauczyłem się łapać życie, chwytać każdą chwilę. rozwijać się. szukać
      nowych przyjaźni, po prostu żyć. też na początku się w sobie zamknąłem, piłem,
      brałem leki antydepresyjne...ale w którymś momencie zrozumiałem, że tak do
      niczego nie dojdę. Że są ludzie na tym świecie na którym, na mnie zależy.
      Pozbyłem się przeszłości, złych na łogów, itd. nie mówię, że to łatwe. do dziś
      czuję kłucie serce, kiedy o niej myśle, ale życie toczy się dalej. i trzeba
      żyć. dla innych dla siebie. a jak mawia moja ukcohana babcia, kiedyś znajdzie
      się ktoś, kto pokocha cie szczerze i prawdziwie. :-) głowa do góry.
      • Gość: messja Re: Zdrada IP: *.blueyonder.co.uk 27.03.02, 14:37
        bardzo ladny list... podobnie u mnie, chodz nie az tak dramatycznie...
        (chodz ja nie mam babci, ktora by mi mowila takie madre rzeczy... ale mam za to
        przyjaciolki, ktore potrafia podtrzymac mnie na duchu, kiedy jest zle...)
        pozdr.
        Gość portalu: phil napisał(a):

        > SŁońce ja przeżyłem dokłądnie to samo...z tym, że to ONA odeszła. tez miało być
        >
        > cudnie imona dzieci ustalone, plany poczynione itd. ale po 3 latach po prostu
        > odeszła do innego mówiąc...nie chcę żebyś mnie dotykał więcej...cóż. myślałem,
        > że palnę sobie w łeb z miejsca. minęło od tamtej pory ponad póltora rocku. i
        > co. cóż nauczyłem się łapać życie, chwytać każdą chwilę. rozwijać się. szukać
        > nowych przyjaźni, po prostu żyć. też na początku się w sobie zamknąłem, piłem,
        > brałem leki antydepresyjne...ale w którymś momencie zrozumiałem, że tak do
        > niczego nie dojdę. Że są ludzie na tym świecie na którym, na mnie zależy.
        > Pozbyłem się przeszłości, złych na łogów, itd. nie mówię, że to łatwe. do dziś
        > czuję kłucie serce, kiedy o niej myśle, ale życie toczy się dalej. i trzeba
        > żyć. dla innych dla siebie. a jak mawia moja ukcohana babcia, kiedyś znajdzie
        > się ktoś, kto pokocha cie szczerze i prawdziwie. :-) głowa do góry.

        • agick Re: Zdrada 27.03.02, 14:55
          Boże... niby wszystkie hisorie miłosne są do sobie podobne ale każda jest
          inna...
          ja wyrzucałam z serca kogoś całkiem nie dawno - nie udało mi się...
          odszedł, nie kochał mnie... choć twierdził że tak..
          najgorszym piekłem jest kochać ale nie być kochanym - człowiek się upadla,
          poniża, walczy..
          gdy w twarz ukochany człowiek mówi : ja Ciebie nie kocham i nie chcę z Tobą
          być...
          czasem budzę się w nocy i płaczę... czasem miewam sny...
          mam 29 lat, dobrą pracę, jestem inteligentnym człowiekiem a czasem czuję się
          jak uczuciowy parias..
          jak jakaś dziwna w swej konstrukcji hybryda kobiety i dziecka...

          "samotność to taka dziwna trwoga.."
          • Gość: messja Re: Zdrada IP: *.blueyonder.co.uk 27.03.02, 15:09
            agick napisał(a):

            > Boże... niby wszystkie hisorie miłosne są do sobie podobne ale każda jest
            > inna...
            > ja wyrzucałam z serca kogoś całkiem nie dawno - nie udało mi się...
            > odszedł, nie kochał mnie... choć twierdził że tak..
            > najgorszym piekłem jest kochać ale nie być kochanym - człowiek się upadla,
            > poniża, walczy..
            > gdy w twarz ukochany człowiek mówi : ja Ciebie nie kocham i nie chcę z Tobą
            > być...
            > czasem budzę się w nocy i płaczę... czasem miewam sny...
            > mam 29 lat, dobrą pracę, jestem inteligentnym człowiekiem a czasem czuję się
            > jak uczuciowy parias..
            > jak jakaś dziwna w swej konstrukcji hybryda kobiety i dziecka...
            >
            > "samotność to taka dziwna trwoga.."

            jej nie myslalm, ze znajde tu kogos takiego... wrazliwego...
            moge do ciebie napisac na skrzynke?
            • agick Re: Zdrada 27.03.02, 15:21
              Gość portalu: messja napisał(a):

              > agick napisał(a):
              >
              > > Boże... niby wszystkie hisorie miłosne są do sobie podobne ale każda jest
              > > inna...
              > > ja wyrzucałam z serca kogoś całkiem nie dawno - nie udało mi się...
              > > odszedł, nie kochał mnie... choć twierdził że tak..
              > > najgorszym piekłem jest kochać ale nie być kochanym - człowiek się upadla,
              >
              > > poniża, walczy..
              > > gdy w twarz ukochany człowiek mówi : ja Ciebie nie kocham i nie chcę z Tob
              > ą
              > > być...
              > > czasem budzę się w nocy i płaczę... czasem miewam sny...
              > > mam 29 lat, dobrą pracę, jestem inteligentnym człowiekiem a czasem czuję s
              > ię
              > > jak uczuciowy parias..
              > > jak jakaś dziwna w swej konstrukcji hybryda kobiety i dziecka...
              > >
              > > "samotność to taka dziwna trwoga.."
              >
              > jej nie myslalm, ze znajde tu kogos takiego... wrazliwego...
              > moge do ciebie napisac na skrzynke?


              oczywiście - bardzo będzie mi miło.
              • ja_nek Re: Zdrada 27.03.02, 16:59
                Ktoś wywołał chatkowiczów i rycerzy.... Więc jestem.

                Nie było mnie na forum i nie mogłem przeczytać twej historii Myszko.
                On jest winny. Nie powiedział, że coś się psuje. On jest winny, bo Cię
                skrzywdził, oszukał Ciebie w tym ostatnim roku. nie powiedział, że coś się psuje.

                Pytasz co masz robić. Pozwól sobie rozpamiętywać, ale na krótko.
                A potem zamknij w sobie ten rozdział życia. Niech Twoi przyjaciele będą z Tobą.
                Myślę, że za wszelką cenę powinnaś zmusić się do absorbowania umysłu pracą,
                spotkaniami z ludźmi (przyjaciółmi). Kiedy bedziesz pochłonięta czymś, nie
                bedziesz myśleć, a to własnie myśli będą teraz Twoim wrogiem, wrogiem kruchej
                stabilizacji emocjonalnej jaką będziesz wypracowywać. I bitwa z myślami trwać
                będzie długo.
                Pozwól temu uczuciu umrzeć.
                Ale nie pochowaj razem z tym uczuciem swojej wrażliwości. Bardzo, bardzo wazne
                jest też, abyś potrafiła w przyszłości otworzyć się i znów zaufać. ktoś powie,
                łatwo powiedzieć, ale ja nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania. próbuję tylko
                Ci pomóc i pocieszyć.
                Wiem, że to co w Tobie musi boleć.
                Nie czyń żadnych głupstw. Samobójstwo to tchórzostwo jak ktoś już tu powiedział.
                Ja powiem więcej.
                Czy pomyślałaś, że Twojej mamie moze serce pęknąć, jak się zabijesz?. Moze to
                głupie słowo, ale nie rób innym krzywdy, dlatego, ze Tobie jest źle. Tak nie
                wolno. Zniosłabyś łzy swoich najbliższych?
                Romantica jest równie dobrym miejscem jak forum psychologia.
                Nie jesteś pierwszą ani ostatnią, która coś takiego przezywa. Przepraszam za to
                brutalne stwierdzenie. Ale oni się podnieśli, podniesiesz się i Ty. Pewnego dnia
                obudzisz się rano i będziesz nowo narodzona. Kiedy Twoje myśli powrócą w
                przeszlość, zakłuje gdzieś wewnątrz. Bo kochałaś, ale pozwól rzeczom dziać się i
                pozwól sobie kiedś znów się zakochać. Pozwól temu odejść, mówię raz jeszcze.
                Całe życie przed Tobą. Wiem, że teraz o niczym innym nie myślisz, że potwornie
                boli. Wiem, że nic innego w Tobie nie ma poza tym bólem, ale podniesiesz się.
                I będziesz trochę mocniejsza.
                Twój dramat jest i będzie CIę jeszcze bolał. Czas najczęściej pomaga, Tobie też
                pomoże i zasklepi rany. Daj mu szansę.

                Pozdrawiam Cię
                Janek
                • agick Re: ja_nek 27.03.02, 17:21
                  przeczytałam z dużą uwagą to co napisałeś do myszki - wiele z tych słów pasuje
                  do mnie..
                  samotność po takim przeżyciu jest straszna... to uczucie pustki, które się w
                  sobie ma... te łzy, które się cisną w najmniej oczekiwanym momencie...

                  ciężko jest skupić się na czymś innym niż rozmyślanie o tym, co się wydarzyło..
                  masz jednak rację - trzeba się skoncentrować i walczyć o siebie.. choć czasem
                  się już nie chce.
                  • ja_nek Re: ja_nek 27.03.02, 17:37
                    Witaj

                    Samotność boli najmocniej, kiedy jeszcze niedawno było się tak szczęśliwym jak
                    była Myszka, jak Ty byłaś.
                    Ja wiem. Masz czasem poczucie deja vu, podobne sytuacje, podobne miejsca, zdjęcia
                    znalezione gdzieś na półce, widok czyjegoś szczęścia (i świadomość ja też byłam
                    taka szczęśliwa), ulubiony wspólny kawałek nagle puszczony w radiu... i łzy same
                    napływają...
                    I te cholerne wieczory, kiedy oczy nie chcą się zmrużyć i znów dopadają Cię
                    czarne myśli. Dlaczego tak się stało? Dźwięczą ciągle w głowie, wyobraźnia ciągle
                    podsuwa znane obrazy szczęśliwe i te ostatnie. i ten fizyczny ból, który wyciska
                    łzy z oczu.
                    Trzeba pozwolić, by mógł pojawić się ktoś, aby znów mogło coś rosnąć w sercu.
                    Trzeba pozwolić sobie znów kiedyś marzyć.

                    Pozdrawiam wszystkich
                    Janek
                    P.S. Może to chwilami banalne co piszę, ale uczucia takie są. A przecież te
                    uczucia znaczą tak wiele...
                    • agick Re: ja_nek 27.03.02, 17:45
                      ja_nek napisał(a):

                      > Trzeba pozwolić, by mógł pojawić się ktoś, aby znów mogło coś rosnąć w sercu.
                      > Trzeba pozwolić sobie znów kiedyś marzyć.
                      >
                      > Pozdrawiam wszystkich
                      > Janek
                      > P.S. Może to chwilami banalne co piszę, ale uczucia takie są. A przecież te
                      > uczucia znaczą tak wiele...

                      nie piszesz banałów.. a jeśli ktoś tak uważa to przecież nie musi pisać do mnie
                      czy myszki...
                      wiesz co jest najtrudniejsze po tak bolesnym rozstaniu..? wiara w to, że jeszcze
                      coś się wydarzy.. w to, że jeszcze potrafię mogę, chcę.. ogarnia mnie marazm...
                      chęc zakopania się głęboko, zgaszenia światła i udawania, że nikogo w tej norce
                      nie ma...
                      a jednocześnie tak bardzo się tęskni za tymi jasnymi momentami, za wspólnymi
                      śniadaniami, okruszkami życia...
                      nie wiem czy znajdę jeszcze w sobie tę chęć kochanai - nie wiem czy będę
                      umiała...
                      choruję janek - a choroba jest ciężka do zdiagnozowania.. choruję na porzucenie,
                      brak miłość i ból, którego nie da się nawet opisać..
                      każdy dzień jet do siebie teraz podobny - praca, dom, spać...praca, dom, spać...
                      i nie ma siły by to zmienić..

                      dziś jadąć do biura myślałam o swojej śmierci...
                      nie chce mi się już żyć - nie mam po co.
                      wiem, że to głupie, egoistyczne ale nie mam siły...

                      • Gość: phil Re: ja_nek IP: *.aktivist.pl 27.03.02, 18:25
                        >>>>>>>>>dziś jadąć do biura myślałam o swojej śmierci...
                        nie chce mi się już żyć - nie mam po co.
                        wiem, że to głupie, egoistyczne ale nie mam siły...

                        wiesz ile razy ja tak myślałem? ba setki. wiesz ile razy w ciągu 365 od
                        rostania byłem pijany? 300. a mimo to jakoś siedziało we mnie przeczucie, że
                        będzie jakiś przełom, że przyjdzie jakiś przełom.przełom przyszedł. najpierw
                        zmieniłem się ja, potem zaczęło zmieniać się otoczenie. zacząłem dostrzegać, że
                        jest po co żyć. i choć nie mam nikogo (chodzi o kobitke) to widzę cel. mam cel.
                        zyję celem (jaki on jest to nie ważne, ważne , że jest). Jesli myślisz o
                        śmierci to przegrywasz z samym sobą. i wiesz mi, że najpierw moim celem była
                        walka z samym sobą, z własną depresją. cholernie to ciężkie ale udało się. a
                        zatem można. nie będę ci słodził. bo wiem, jak to jest stracić kogoś tak
                        bliskiego.
                        ale pomyśl ile jeszcze wspaniałych możesz osiągnąć, czego możesz dokonać. i
                        codziennie rano mów sobie (uwaga brutalnie, ale jak tak robie) "pierdole to co
                        było, liczy się to co jest. ładny mamy dziś dzień". na poczatku jest cieżko bo
                        wracają wspomnienia,...ale z czasem dzień staje się coraz ładniejszy i
                        zaczniesz dostrzegać malutkie oznaki tego, że życie nie jest tak całkiem do
                        dupy. powodzenia
                        • Gość: messja Re: ja_nek IP: *.proxy.aol.com 27.03.02, 19:06
                          :))) strasznie fajne to co napisales, kupuje maksyme:)))


                          Gość portalu: phil napisał(a):

                          > >>>>>>>>>dziś jadąć do biura myślałam o swojej śmier
                          > ci...
                          > nie chce mi się już żyć - nie mam po co.
                          > wiem, że to głupie, egoistyczne ale nie mam siły...
                          >
                          > wiesz ile razy ja tak myślałem? ba setki. wiesz ile razy w ciągu 365 od
                          > rostania byłem pijany? 300. a mimo to jakoś siedziało we mnie przeczucie, że
                          > będzie jakiś przełom, że przyjdzie jakiś przełom.przełom przyszedł. najpierw
                          > zmieniłem się ja, potem zaczęło zmieniać się otoczenie. zacząłem dostrzegać, że
                          >
                          > jest po co żyć. i choć nie mam nikogo (chodzi o kobitke) to widzę cel. mam cel.
                          >
                          > zyję celem (jaki on jest to nie ważne, ważne , że jest). Jesli myślisz o
                          > śmierci to przegrywasz z samym sobą. i wiesz mi, że najpierw moim celem była
                          > walka z samym sobą, z własną depresją. cholernie to ciężkie ale udało się. a
                          > zatem można. nie będę ci słodził. bo wiem, jak to jest stracić kogoś tak
                          > bliskiego.
                          > ale pomyśl ile jeszcze wspaniałych możesz osiągnąć, czego możesz dokonać. i
                          > codziennie rano mów sobie (uwaga brutalnie, ale jak tak robie) "pierdole to co
                          > było, liczy się to co jest. ładny mamy dziś dzień". na poczatku jest cieżko bo
                          > wracają wspomnienia,...ale z czasem dzień staje się coraz ładniejszy i
                          > zaczniesz dostrzegać malutkie oznaki tego, że życie nie jest tak całkiem do
                          > dupy. powodzenia

                          • Gość: phil Re: ja_nek IP: *.pl 27.03.02, 22:15
                            cóż może maksyma nie jest jakaś ślicznie elokwentna:-) ale mi pomaga i to
                            bardzo. zawsze rano sobie powtarzam to zdanie:-)))))))))
                      • Gość: Belbo Re: ja_nek IP: *.acn.waw.pl 27.03.02, 18:53
                        Wiecie co. Zastanawia mnie ta magiczna liczba trzy która się tu pojawiła. A
                        może sobie wmyśliłem te trzy lata?.
                        Czemu po trzech latach się zawsze pierniczy?
                        • ja_nek Myszko i Agick 28.03.02, 00:38
                          Agick i Myszko, Phil ma dużo racji, a ja dorzucę kilka słów od siebie.
                          Nie możecie się zamknąć, uciec, to żadna alternatywa. Trwać w marazmie? Tylko Wy
                          mozecie spróbować to zmienić, wyjść i zostawić gdzieś te własne upiory
                          przeszłości.
                          Jeśli zabraknie Ci wiary w siebie i w to, że świat może być lepszy będziesz
                          okaleczona. Siła by to zmienić tkwi wyłącznie w Tobie.
                          A wtedy, jeśli pozwolisz - coś się może wydarzyć, przypadkowo, znów dostrzeżesz
                          kolory. Jeśli nie zaryzykujesz, nie będzie nowych wspólnych chwil, śniadań,
                          okruszków życia z kimś kogo jeszcze nie znasz.
                          Masz w sobie chęć kochania, podobnie jak Myszka. Potraficie kochać, potrafiłyście
                          dotąd, będziecie umiały w przyszłości.
                          Mówisz, że chorujesz na porzucenie... a boisz się wyzdrowieć. Żeby wyzdrowieć
                          musisz chcieć. Brak miłości.... boli już sam w sobie, potrzebujemy wszyscy
                          ciepła, akceptacji, zaufania, poczucia, że to wszystko co robimy, po co żyjemy ma
                          sens.... A to potrafi dać tylko druga osoba. Tu mozna tylko czekać, aż ktoś taki
                          się pojawi, kto da Ci to czego potrzebujesz. Ale musisz zacząć od siebie.
                          Ból bierze się z rany, która się nie goi. Czas nie zawsze je leczy, trzeba mu
                          trochę pomóc. Świat się nie skończył na Tamtej miłości. Potraficie kochać jeszcze
                          raz, choć w to nie wierzycie, potraficie pokochać równie mocno.
                          Łatwo powiedzieć to wszystko... wiem.
                          Masz po co żyć Ty i Myszka. Zabraniam Wam myśleć o śmierci. Popatrz ile jeszcze
                          rzeczy możesz zrobić, zdobyć, osiągnąć. Żaden facet nie jest Wam do tego
                          niezbędny. Jest potrzebny, bo wtedy łatwiej, ale nie jest konieczny!
                          Pomyślcie, że być może gdzieś w mieście w którym mieszkacie są jacyś nieliczni
                          (choćby nieliczni, ale zawsze!), którzy też są sami i są własciwi dla Was. Może
                          stoją na tych samych przystankach, może czasem parkują obok? Niewielu ich, ale są.
                          Oni niczemu nie sąwinny, popatrzcie oni też chętnie otworzą drzwi swych serduszek.
                          Mówię to by nie przyszła Wam nigdy ochota odegrać się za to, co Was spotkało. Nie
                          nakręcajcie spirali zemsty, ona dotyka tych, którzy nic nie zawinnili.
                          Agick, Myszko macie siłę. "tylko" wystarczy w to uwierzyć.
                          Agick pozwól temu wszystkiemu co Cię dręczy odejść. Nie rozpamiętuj. Serce się w
                          Tobie kraje nadal (tak sądzę), ale może ten facet miał nie być dla Ciebie? Może
                          masz spotkać innego, lepszego faceta?
                          Nie trać już czasu wspominając dawne chwile przyjemne.

                          Pozdrowienia
                          Janek
                          • agick Re: Janek i Phil 28.03.02, 10:14
                            co ja mogę powiedzieć na Wasze słowa - chyba jedno krótkie słowo dziękuję.. za
                            męski punkt widzenia, za szczerą chęć pocieszenia..
                            natrętna myśl powraca cały czas - nie chce mi się.. mam dość...
                            jednocześnie słwoa takie jakie Wasze sprawiają, że może jednak nmie jest tak
                            szaro jak widzę.. że może sen któregoś dnia będzie przyjemny, da wypoczynek..
                            że nie obudzę się w środku nocy z ręką na pustym miejscu u mojego boku..że
                            wstanę rano, popatrze w twarz osobie, którą widzę w lustrze i powiem "Jest
                            dobrze.. "
                            ze w końcu z pięciu minut w ciągu których o nim myślę zaczną umykać minuty -
                            zamiast pięciu , pomyślę o nim tylko dwie a trzy o czymś innym a potem jedną a
                            potem zapomnę - rozumiecie co chcę powiedzieć..
                            że zacznę robić jajka na swój sposób a nie taki, jaki lubił on...

                            dziękuję Wam panowie za to, że umiecie powiedzieć coś więcej niż głupawy
                            komentarz wesołków dookoła.. że te słowa mają wartość..
                            dziękuję..
                            • Gość: phil Re: Janek i Phil IP: *.aktivist.pl 28.03.02, 10:39
                              słowa to tylko słowa. nikt z nas nie jest w stanie stanać na Twoim miejscu i
                              poczuć tego co czujesz. ja staram Ci się powiedzieć, że niezależnie od tego,
                              jak bardzo Cię skrzywdzą, Ty musisz podnieść głowę i iść dalej, chocby nie wiem
                              jak cholernie to było trudne. z czasem twoje kroki staną się lżejsze...i
                              lżejsze.:-) ja to wiem.
                              • agick Re: Janek i Phil 28.03.02, 10:53
                                słowa też mają siłę - potrafią ranić, budować, niszczyć, palić...

                                bardzo chcę uwierzyć w to, co napisałeś..:)
                                tyle, że zamiast "Jest dobrze.." częściej mówię "Życie to dziwka.."
                                • Gość: phil Re: Janek i Phil IP: *.aktivist.pl 28.03.02, 11:52
                                  uwierz, uwierz:-)

                                  życie to dziwka? mhm...nie! tylko od Ciebie zależy jakie będzie to życie.
                                  postaraj się, żeby było wyjątkowe...mimo, trudności, jakie napotykasz.
                        • Gość: matrek Re: ja_nek IP: *.pw.edu.pl 25.04.02, 17:47
                          To wynika nawet z jakichś tam badań statystycznych:
                          - po 2-3, później po 7 itd.
    • Gość: myszka:( Dziękuję wszystkim! IP: *.gazetaolsztynska.pl 28.03.02, 15:06
      Wszytkim, którzy napisali tak piękne i wspaniałe posty
      do mnie - dziękuję!
      Dzięki Wam nie opuszcza mnie przeświadczenie, że można
      wierzyć ludziom i oni, całkiem bezinteresownie potrafią
      wspomóc w ciężkich chwilach...

      Odezwę się po świętach. Mam nadzieję, że wszystko się
      ułoży.

      Jeżeli ktoś chce napisać do mnie, czekam!
      mag75@wp.pl
    • Gość: amarant Mogło byc gorzej ! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.03.02, 23:59
      Wiesz, ja Cie dobrze, bardzo dobrze rozumiem.
      Mam dziecko z facetem, który związał się ze mną, wykorzystał, a potem po prostu
      zostawił z tym dzieckiem, w międzyczasie zdradzając z fajną, roześmianą
      dziewczyną, bez dziecka.
      Potem jeszcze mnie poniżył strasznie, przedtem także oszukując. Brzmi to
      makabrycznie tak, że samej mi ciarki przechodzą po plecach - ale to prawda.
      Nie jestem ofiarą losu. Po prostu byłam bardzo naiwna, łatwowierna, spragniona
      miłości i rodziny. Przeinwestowałam i poniosłam konsekwencje.
      Ale to juz mam za sobą.
      a kiedy czytam taki post jak twój - myslę sobie - kurcze, w sumie dzieczyna
      jest w niezłej sytuacji. dla mnie twoja sytuacja jest niezła, rozumiesz?
      Minie czas i przejdzie ci jak ręką odjął. 28 lat to odpowiedni bardzo wiek na
      rozpoczęcie poszukiwań mężczyzny "na smierć i życie". I tyle.
      Trzymaj się i ciesz sie życiem

      A.
    • aangel Re: Zdrada 04.04.02, 08:00
      Dziewczyno wez sie w garsc! Swiat nie konczy sie na jednym - nawet kiedys
      najwspanialszym - mezczyznie!
      Kiedys tez kochalam tak jak ty. Bardzo, bardzo i jeszcze bardziej. Kilka lat
      jak w bajce, az w koncu tak zwane "szare zycie" nas dopadlo. Kocham nadal, ale
      juz nie tak szalenczo, juz bez pasji... Tesknie za tym co bylo. Wiem, ze juz to
      nie wroci.
      Zdrada? Nie wiem czy on mnie zdradza. Nie sadze! Ja? Hmm? Nie mozna nazwac
      tego "pelna" zdrada, tak w tradycyjnym tego slowa znaczeniu. Przezylam jednak
      cos tak wyjatkowego, tak namietnego - przez internet - ze chyba powinnam nazwac
      to zdrada. Czy to wystarczajacy powod, aby rozstac sie? Nie, jeszcze nie. Nie
      wiem co bedzie za kilka tygodni, miesiecy, lat. Odkrylam jednak, ze istnieje
      inny swiat. Istnieje swiat, w ktorym mozna zyc i kochac. Ten swiat to nie tylko
      siec, on nas otacza i jest tak bardzo realny! Spojrz dookola! Nie tylko ty
      jestes, bylas nieszczesliwa. Moze lepiej, ze rozstaliscie sie zanim dopadlo was
      to co mnie? Moze teraz spotkasz tego, ktory przyprawi cie o zawrot glowy?
      Wszytsko przed toba.
      Wiem - boli. Bedzie jeszcze dlugo bolalo. Nie ma jednak powodow do szlochania
      co wieczor. Udowodnij sobie i innym, ze potrafisz i chcesz byc szczesliwa.
      Co z tego, ze tamta sie smieje? Ty usmiechasz sie jeszcze piekniej! Masz
      jeszcze wiecej do dania, zaoferowania... Pragniesz milosci, a to najwspanialsze
      pragnienie i dar.
      Pamietaj o tym!

      Zycze powodzenia
      aangel@poczta.gazeta.pl
    • harley31 Re: Zdrada 04.04.02, 10:10
      Jestem pod wrażeniem tych wszystkich postow jakie tu przeczytałam...jestem z
      Was Panowie bardzo dumna i szczęsliwa, że tu dziewczęta mogły znalezć takie
      wsparcie...i jednoczesnie troszke i mi przykro, że kilka lat temu nie
      wiedzialam,że mogą być takie miejsca jak forum..i mozna
      spotkać "obcych "przyjacioł..:-)
      Dziewczęta dajcie sobie czas. Czas na bol, na żal, na żałobę...na to tez jest
      potrzebny czas..a potem...jak feniks z popiołow..pofruniecie! Wierzę, jestem
      pewna, że pofruniecie, pofruniemy!!
    • Gość: MYSZKA Re: Zdrada IP: 144.144.3.* 04.04.02, 10:28
      Czesc Myszko!
      Ja tez bylam kiedys z facetem, tez mnie nazywal Myszka i podobnie jak Ty olal mnie.Moja sytuacja byla troche
      bardziej skomplikowana bo to ja bylam ta druga...i niestety naiwna, ktora wierzyla w jego piekne slowa...czyny.
      Mam depresje z ktorej nie moge sie wyleczyc..najgorsze jest to, ze razem pracujemy i jego usmiech na twarzy (
      kiedyja cierpie) mnie dobija
      • lucius_cornelius_sulla Re: Zdrada 04.04.02, 11:01
        Wiem, ze zabrzmi to banalnie, ale naprawde nie jest warto cierpiec z powodu
        czlowieka, ktoremu widzac Twoj bol rodzi sie usmiech na twarzy. Wyobraz sobie,
        czy na serio chcialabys z kims takim byc? Chyba nie - prawda?


        Gość portalu: MYSZKA napisał(a):

        > Czesc Myszko!
        > Ja tez bylam kiedys z facetem, tez mnie nazywal Myszka i podobnie jak Ty olal m
        > nie.Moja sytuacja byla troche
        > bardziej skomplikowana bo to ja bylam ta druga...i niestety naiwna, ktora wierz
        > yla w jego piekne slowa...czyny.
        > Mam depresje z ktorej nie moge sie wyleczyc..najgorsze jest to, ze razem pracuj
        > emy i jego usmiech na twarzy (
        > kiedyja cierpie) mnie dobija

      • Gość: matrek Re: Zdrada IP: *.pw.edu.pl 25.04.02, 17:58
        podpisuje się obiema rękoma pod tezą luciusza. Cierpiec można z powodu utraty
        czegoś (kogoś) kto jest tego warty. Szczerze mowiąc, od biedy jestem w stanie
        zrozumieć zdradę - obojętnie jak bardzo jest negatywnym zjawiskiem. Ale
        zdradzic kogoś i w oczy z niego kpić ?

        Ktos taki nie warty jest ciepienia i właściwie należałoby sie cieszyć, że udalo
        Ci sie uniknąć związania z kimś takim życia.
    • mysiax Re: Zdrada 22.04.02, 19:35
      Myszko droga, co Ci powiedzieć tylko tyle - oni wszyscy maja racje. Nie warto zabijać siebie samej,
      choć ja czasem tez mam na to ochotę. Ja zdradziłam swojego męza, cięzko mi z tym zyć. Takie rzeczy
      robi sie bo SIE NIE CZUJE bólu jaki sie zadaje. Wiem, ze to może nic nie warte, ale uwierz mi on nie
      wie co Ci zrobił. Ja nie wiedziałam kiedy zdradzałam mojego męza, nie czułam jaki ból mu zadaję. I
      wiesz, nie jestem potworem, poprostu stało się. NIe chciałam jego cierpienia. Jest na to tylko jedna
      rada - wybaczyć. Wybacz jemu i sobie. Sobie wybacz to ze wybaczasz jemu. To brzmi paradoksalnie
      ale przy takim bólu, jedyne czego sie pragnie to "zabić- jak mogłeś mi to zrobić". Sorry moze nie
      jestem kims kto mógłby Ci doradzać ale może warto zobaczyć jak czują ci ktorzy sami zdradzili...?Moze
      w czyms CI to pomoze.
      • ja_nek Re: Zdrada 23.04.02, 22:46
        Dobrze, że napisał ktoś z "drugiej" strony.
        Ale MysiuX, czy nie zastanawiałaś się przed zdradą, jak to Ty byś się czuła gdyby
        to Ciebie zdradzono? Dlaczego nie miałaś tego na uwadze?

        Pozdrowienia
        Janek
        • kusy666 Re: Zdrada 24.04.02, 09:26
          Co to jest zdrada, czy zdajecie sobie z tego sprawe, to jest wymyslony slogan
          przez meskie szowinistyczne swinie ktore wymyslily monogamie kobiet.Poznajcie
          fizjologie kobiety, ona jest stworzona do przyjmowania wielu partnerow, a ten
          najsilniejszy ma dac jej potomstwo i przedluzyc gatunek.A zdrade i monogamie
          wymyslili slabeusze ktorzy nie potrafili przedluzyc swojego rodu.

          Amen
        • Gość: kinga Re: Zdrada IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 24.04.02, 14:41
          ja_nek napisał(a):

          > Dobrze, że napisał ktoś z "drugiej" strony.
          > Ale MysiuX, czy nie zastanawiałaś się przed zdradą, jak to Ty byś się czuła gdy
          > by
          > to Ciebie zdradzono? Dlaczego nie miałaś tego na uwadze?
          >
          > Pozdrowienia


          na uwadze?a czy wtedy sie o tym mysli?to sie poprostu staje...tak mi sie
          wydaje..choć nie zdradziłam..
          > Janek

      • Gość: matrek Re: Zdrada IP: *.pw.edu.pl 25.04.02, 18:05
        Świetny tekst !!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka