Dodaj do ulubionych

Panowie, wypowiedzcie sie prosze!

IP: 195.150.132.* 05.10.01, 20:53
Czy istnieja mezczyzni gotowi pokochac dziecko, ktore nie jest ich dzieckiem?
Ja mialam pecha zwiazac sie z facetem, ktory nie potrafil pokochac nawet
wlasnego. Podniescie mnie na duchu! Albo podzielcie sie doswiadczeniami.
A moze jest am gdzies jakis samotny ojciec?
Pozdrawiam wszystkich :-)

P.S. Przepraszam za poprzedni post, komputer plata mi figle :-)
Obserwuj wątek
    • Gość: samanta1 Re: Panowie, wypowiedzcie sie prosze! IP: 213.76.59.* 05.10.01, 21:05
      Gość portalu: M. napisał(a):

      > Czy istnieja mezczyzni gotowi pokochac dziecko, ktore nie jest ich dzieckiem?
      > Ja mialam pecha zwiazac sie z facetem, ktory nie potrafil pokochac nawet
      > wlasnego. Podniescie mnie na duchu! Albo podzielcie sie doswiadczeniami.
      > A moze jest am gdzies jakis samotny ojciec?
      > Pozdrawiam wszystkich :-)
      *** Facet dotad "kocha" dziecko poki kocha kobiete. Za takiego drania mialam
      przyjemnosc wyjsc kiedys za maz !(oby go szlag trafil!!!) Drugi facet byl
      kochanym tatusiem dotad,dokad bylismy razem .Gdy byl zly na mnie ,gniewal sie tez
      na dziecko !czyste kretynstwo ale tak bylo! Oczywiscie zapewnial ze kocha jak
      wlasne.teraz nawet nie zadzwoni i nie zapyta czy dziecko jeszcze zyje. Wez pod
      uwage ze sa rozni mezczyzni.Niektorzy sa lepszymi ojcami jak niektora matka ale
      jest ich niestety niewielu. Tak czy siak bedzie Ci trudno. jesli zwiazesz sie z
      kims to wez pod uwage ze bedziesz sie wsciekac gdy nowy"tatus" nakrzyczy lub nie
      daj Boze da klapsa twojemu dziecku .No,chyba ze to ja jestem tylko taka
      specyficzna.:) Dobrze sie zastanow zanim sie z kims zwiazesz .pozdrawiam .
      >
      > P.S. Przepraszam za poprzedni post, komputer plata mi figle :-)

      • Gość: M. Re: Panowie, wypowiedzcie sie prosze! IP: *.louis.krakow.pl 05.10.01, 21:33
        Dzięki Samanta. I przepraszam za pominięcie pań w tytule mojego posta. Miały być,
        ale kłopoty ze sprzętem trochę pokrzyżowały mi szyki :-)
        Że nie bedzie mi łatwo to sie już niestety zdążyłam przekonać. A największa
        trudność polega na tym, że nie potrafię nie oceniać kazdego spotkanego męzczyzny
        pod kątem tego, czy mógłby zastapić ojca mojemu dziecku. I dochodzę do smutnego
        wniosku, że ci, którzy są "urodzonymi ojcami" już dawno mają własne dzieci, a ci
        którzy, jak to się mówi "lubią dzieci" (nie przepadam za tym określeniem) boją
        sie tej całej sytuacji. A miłość do mnie? Czy to wystarczy? Jak na razie
        przekonałam się, że nie :-(
        • Gość: samanta1 Re: Panowie, wypowiedzcie sie prosze! IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.01, 22:16
          Po rozwodzie raz probowalam ulozyc sobie zycie na nowo i chyba juz tego nie
          zrobie .Z tym"drugim" rozstalam sie ale dziecko bardzo to przezylo .Do dzisiaj
          mam wyrzuty sumienia. Z drugiej strony ja tez przeciez chce ZYC ,byc
          kochana ,kochac.... Nie potrafie Ci nic doradzic bo sama mam te same dylematy .
          Moze Panowie zabiora glos to czegos wiecej sie dowiesz?
          • mario2 Re: Panowie, wypowiedzcie sie prosze! 06.10.01, 02:32
            Czy Was Kobiety popi...lo, czy Was cycki bola?- facet, ktory wyrzeka sie
            dziecka jest tylko kloaka. Sam ma taka sytulacje, ze nie zyje z zoja- od lat 5-
            ale dziecku na niczym nie zbywa. Zdecydowalem sie nawet pozostac pod jednym
            dachem z larwa, po to, zeby byc na codzien z dzieckiem. Burzy to mije
            szczescie, wywraca plany bycia soba- ale dziecko zawsze moze przyjsc do mojego
            pokoju 3x4 m (mieszkanie 99m²- - sam je oplacam) i miec tatusia pod reka.
            Dziecko jest najdrozsza istota dla mnie na swiecie!!!!!! Prosze wiec nie
            szeregujcie normalnych ojcow, ktorym z larwami nie wyszlo, z poldebilami,
            ktorzy z odpowiedzialnoscia i miloscia rodzicielska maja tyle wspolnego co
            Lepper z kultura!!!!
            • samanta1 Re: Panowie, wypowiedzcie sie prosze!Mario 06.10.01, 14:00
              Chwilusia !Przciez nie mowilam ze wszyscy sa tacy ale tych kloak (jak to
              nazwales) jest duzo,duzo wiecej .Cycki nas nie bola ale ni masz pojecia moj
              drogi jak wyglada zycie samotnej matki i jakie mysli tluka sie jej po
              glowie .Caly czas jest cholerny dylemat :Ja czy dziecko ?Bo zawsze istnieje
              ryzyko ze mozemy zrobic krzywde wlasnemu dziecku. Moj ex.maz jest w tej chwili
              wolnym czlowiekiem ,robi co chce i kiedy chce .Dla mnie zwykla randka jest
              problemem organizacyjnym a co dopiero plany na przyszlosc.
            • Gość: (...) Re: Panowie, wypowiedzcie sie prosze! - do mario2 IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 09.10.01, 05:04
              Pierwsze to Twoj jezyk,jest nieco za prymitywny i wulgarny jak na problem o
              ktorym mowisz.Drugie to nie sadze bys rozumial na czym polega milosc wogole a
              do dziecka w szczegolnosci.Przewijasz sie bowiem we wszystkich watkach gdzie
              gromadza sie "sponiewierane "przez los Panie,zajmuje Ci to wiec ogrom czasu z
              tego wniosek ze brakuje Ci go dla dziecka.Jestes typem bawidamka ktory w sposob
              wyrafinowany dostraja sie do tonu i okolicznosci jakie wynikaja z rozmowy.Sadze
              wiec ze milosc to uczucie dla Ciebie obce i egzotyczne.
              • mario2 Re: Panowie, wypowiedzcie sie prosze! - do mario2 09.10.01, 09:19
                Pani (panie) psycholog,
                skoro pani potrafi czytac, przed czym nisko glowe chyle, bo umiejetnosc ta
                wcale nielatwa jest, moze pani zauwazyc, ze gros z moich postwow wysylanych
                jest w godzinach pracy. Mimo bardzo wielkiej mojej milosci do dziecka, nie
                jestem w stanie zabierac go z soba do pracy. Tak samo trudno mi, po godz 22
                zajmowac sie dzieckiem, bo ono wtedy spi.
                Co do typu mojego charakteru, nie mylisz sie, lubie bawic damy, co w Twoim
                przypadku, juz niejako z nazwy nie wchodzi w rachube. A kochac nie potrafie-
                masz racje- bo milosci nie ma :o)))
            • Gość: M. Re: Panowie, wypowiedzcie sie prosze! Do Maria IP: 217.96.2.* 09.10.01, 22:05
              Ja jestem daleka od tak dosadnego nazywania mojego -ex. Choćby dlatego, że jest
              ojcem mojego dziecka. Nie ma na to ochoty, ale jednak nim JEST! I uważam, że z
              tego względu należy mu się jednak odrobina szacunku z mojej strony. Bo dziecko
              jest świetne!
              Piszesz: Zdecydowalem sie nawet pozostac pod jednym dachem z larwa, po to, zeby
              byc na codzien z dzieckiem.
              Wiesz co, wg mnie jedną z gorszych rzeczy, na które można narazić własne dziecko
              jest pozwolić mu byc świadkiem tego jak jego rodzice stają się swoimi wrogami.
              Nie chcę Cię urazić, może w Twoim przypadku sprawy układają się inaczej, choć
              Twoja wypowiedź raczej na to nie wskazuje. Uważam tak też bazując na własnych
              doświadczeniach - właściwie do tej pory trudno mi wybaczyć moim rodzicom, że mają
              dla siebie tak mało szacunku, a w przeszłości dość dużo mnie to kosztowało.

              Ja cieszę się, że nie udalo nam się rozstać definitywnie i w pewnym sensie jestem
              mu nawet wdzięczna za to, że stało się to z jego inicjatywy (choć swego czasu
              było to cholernie bolesne przeżyciem.
              Pozdrawiam
              • Gość: M. Re: Panowie, wypowiedzcie sie prosze! Do Maria - POPRAWKA IP: 217.96.2.* 09.10.01, 22:08
                Oczywiście mialo być:
                > Ja cieszę się, że udalo nam się rozstać definitywnie i w pewnym sensie jestem
                > mu nawet wdzięczna za to, że stało się to z jego inicjatywy (choć swego czasu
                > było to cholernie bolesne przeżycie).
                > Pozdrawiam

                Spiesze się bo zamykają kafejke internetową i już mi się klawisze plączą :-)
    • Gość: *** Re: Panowie, wypowiedzcie sie prosze! IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.01, 22:07
      pomysl zanim dasz sobie zapakowac
      • Gość: M. Re: Panowie, wypowiedzcie sie prosze! IP: *.louis.krakow.pl 05.10.01, 22:16
        Do ***:

        O rany, i jak mam nie stracić wiary w istnienie męzczyzn przez duże M.
        Skąd u ciebie Kolego tyle niechęci do ludzi? Nie ja ci dałam w kość, więc na
        mnie się nie wyżywaj.
      • Gość: samanta1 Do *** IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.01, 22:17
        Gość portalu: *** napisał(a):

        > pomysl zanim dasz sobie zapakowac
        Ty dupku zoledny!Wstyd Szczecinowi przynosisz!Wypad!

    • Gość: zbyszko Re: Panowie, wypowiedzcie sie prosze! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.10.01, 00:40
      no jasne, że tak

      nawet znam paru
      • Gość: M. Re: Zbyszko, Samanta i c.d. problemu IP: 217.96.2.* 07.10.01, 22:01
        Głupio wymagać, żebyś mi na łamach forum opowiadał ich historie, ale gdybyś
        uznał, że z jakichś doświadczeń tych ludzi da się wyciągnąć jakieś wnioski to
        czekam i będę wdzięczna. Niestety ma rację Samanta (patrz wcześniejsze posty) -
        samotne matki mają jakieś 99% mniej wolnego czasu niż większość samotnych
        niematek, więc mniej więcej tak samo mniejsze szanse na rozpoczęcie jakiejś
        nowej znajomości, nie mówiąc już o jej utrzymaniu. Zawsze prędzej czy później
        pojawia się dylemat: On (nie wiadomo jeszcze wcale czy godny zaufania) czy Ono
        (kochane, jedyne, moje, najważniejsze...).
        I wcale nie chodzi o jakieś globalne wybory ale o wieczór, dzień, noc; wyjście
        do kina czy bajka na dobranoc? wyjazd w góry z nim i białe szaleństwo czy
        wyjazd w góry z małą, którą pora już uczyć jazdy na pierwszych deskach? itp,
        itd. Można tak ciągnąć...
        Naprawdę cholernie trudno sobie z tym poradzić i marzy się, żeby ktoś
        przynajmniej spróbował zrozumieć, włączyć się w to życie, które jest już w tak
        dużym stopniu zdeterminowane tym małym istnieniem, że po prostu nie da się
        przymknać na to oka, jakoś wylawirować.
    • woland? Re: Panowie, wypowiedzcie sie prosze! 08.10.01, 09:30
      oj, kobiałki, kobiałki... co tu gadać. skoro waszym zdaniem faceci to paskudne
      świnie w przeważającej części niezdolni pokochać własne dzieci, a o cudzych
      wspominać nie warto. to po co gadać? po co rozdzierać włosa na czworo? po co
      drążyć i szukać chlubnych wyjątków? Przyjmijmy założenie, że wszyscy faceci to
      świnie i jeden Mario wiosny nie czyni.
      Woland
    • Gość: Mika Re: Panowie, wypowiedzcie sie prosze! IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 08.10.01, 10:20
      Jestem samotną mamą od 4 lat i mimo, że nie związałam się z żadnym mężczyzną to
      z doświadczeń moich bliskich znajomych wiem, że są faceci, którzy w pełni
      akceptują nie swoje dzieci, kochają je i świetnie je wychowują. Żyjemy w
      świecie gdzie coraz więcej ludzi wychowuje nie swoje dzieci i naprawdę na kilka
      przypadków jakie znam, tylko jeden facet zachował sie jak fiut. Mój ex bardzo
      zaangażował się w wychowanie dzieci swoje nowej małżonki, niestety zapomniał o
      swoim dziecku. I tak czasem bywa. Generalnie jestem przekonana, ze można ułożyć
      sobie życie, stworzyć nową rodzinę i nie stawać przed wyborem: naraty z facetem
      czy narty z dzieckiem.
    • Gość: niuniek Re: Panowie, wypowiedzcie sie prosze! IP: *.opole.dialup.inetia.pl 09.10.01, 07:04
      byłem takim 2-gim tatusiem, ale po kolejnym 3-im kochasiu ex-malzowiny
      rozwiodlem się, lubiałem dziecko i chyba mieliśmy dobry kontakt, większy mam
      problem teraz jak, i czy utrzymywać z nią /ex-pasierbicą kontakt/ skoro rodzice
      eksiny=ciężka patologia sami po swojemu urządzają z fatalnymi skutkami życie
      swojej córce i wnuczce, najracjonalniejsze jest narazie odpuścić sobie, a potem
      zobaczymy co przyniesie życie,
      • Gość: maciek Re: Panowie, wypowiedzcie sie prosze! IP: *.poznan.uw.gov.pl 09.10.01, 14:52
        Jasne, że są faceci którzy potrafią pokochać nie swoje dzieci. Sam znam
        przypadek gościa który rozwiódł się z żoną po 10 latach małżeństwa, bo ta nie
        chciała mieć dzieci. I co zrobił - związał się z kobietą z dwójką pociech. To
        banalne M ale jeszcze Ci się nie poszczęściło. Ale wierzę, że Ci się uda.
        Pozdrawiam.
        • Gość: samanta1 Re: Panowie, wypowiedzcie sie prosze! IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.01, 16:32
          Nie chce byc pesymistka ale chyba tylko takie przypadkie sa mozliwe gdy
          mezczyzna nie ma wlasnych dzieci.Wtedy owszem ,jest mozliwosc ze pokocha
          te"cudze".
          • Gość: niuniek Re: Panowie, wypowiedzcie sie prosze! IP: *.opole.dialup.inetia.pl 09.10.01, 16:39
            być może przemawia przez Ciebie gorycz własnych doświadczeń, ale biologia ojca
            w poczęciu dziecka jest taka krótka i przypadkowa, że wg mnie bardziej się
            liczy wspólne bycie ze sobą i wzajemne relacje, niż jak to mówił tarvolta w "i
            kto to mówi" dawstwo nasienia
    • Gość: M. Re: Widzę, że sprowokowałam dość ostrą wymianę zdań IP: 217.96.2.* 09.10.01, 21:38
      Więc może powinnam wystąpić teraz w roli mediatora. Panowie i Panie, nie
      chciałam nikogo obrażać i właściwie to w moim poście naprawdę trudno coś
      takiego znaleźć. Nie unoście się proszę. Nie twierdzę, że nie ma dobrych ojców -
      szczerze mówiąc większości ojców, których znam, trudno cokolwiek zarzucić.
      Tylko, że żaden z nich nie jest ojcem mojego dziecka!!! Ja, jak napisałam,
      MIAŁAM PECHA zakochać się w mężczyźnie, który, jak sam twierdzi, na ojca się
      nie nadaje i konsekwentnie sie tego twierdzenia trzyma. Dla scisłości, byliśmy
      razem długo i choc zdarzyła nam się wpadka, to tyle samo bylo w tym winy (czy
      raczej zasługi :-) jego jak i mojej. I wcale nie bylo tragedii - wręcz
      przeciwnie - nawet radosne oczekiwanie.
      Moje rozgoryczenie nie wynika z tego, że nasz związek się rozpadł, ale z tego,
      że moje dziecko NIE MA OJCA!!! choć miało go przez dwa lata i ma święte prawo
      do tego, żeby mieć go nadal. A ja zaczynam popadać w desperację, bo nie chcę,
      żeby moje dziecko bylo półsierotą. Chciałabym jej znaleźć zastępczego tatę, ale
      moje doświadczenia w tym względzie są niezbyt wesołe, dlatego zwróciłam sie do
      was z prośbą o podzielenie się jakimiś pozytywnymi i pouczającymi :-)
      doświadczeniami.
      Dzięki za rozmowę (mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec :-)
      Gdyby ktoś chciał - mój e-mail to wodniczek@gazeta.poczta.pl.
      No i sorry, bo chyba trochę psuję nastrój tego miejsca, takie to wszystko mało
      ROMANTYCZNE :-)))
      • Gość: EdWar M - Twój adres coś nie taki jak trza IP: 157.25.130.* 10.10.01, 16:22
        Gość portalu: M. napisał(a):
        > Gdyby ktoś chciał - mój e-mail to wodniczek@gazeta.poczta.pl.
        > No i sorry, bo chyba trochę psuję nastrój tego miejsca, takie to wszystko mało
        > ROMANTYCZNE :-)))

        Wodniczku,
        Twój e-mail ma jakis błąd. Napisałem do Ciebie, ale list wrócił.
        pozdrawiam
        • wodniczek Re: M - Twój adres coś nie taki jak trza 10.10.01, 18:09
          O kurcze, mam też skrzynkę na Onecie i troche mi się poplątało. Oczywiście -
          wodniczek@gazeta.pl . "poczta" wplątała mi się z Onetu :-) Czekam na Twój e-
          mail i pozdrawiam. M.
        • wodniczek Re: M - Twój adres coś nie taki jak trza 10.10.01, 18:13
          I naprawdę nie wiem dlaczego ten "pocztowy" adres pojawia się teraz jako autor
          mojego postu. Chyba trochę namieszałam :-)M.
        • Gość: M. Re: Dziękuję EdWar, że nie zwątpiłeś :-) IP: 217.96.2.* 11.10.01, 19:04
          A dla zainteresowanych - mój adres e-mailowy to: wodniczek@poczta.gazeta.pl :-))
          To już naprawdę ostatnia wersja i obiecuję, że prawdziwa.
          Pozdrawiam.
          Niedorzecznie Roztrzepana M.
    • Gość: Papas Re: Panowie, wypowiedzcie sie prosze! IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 13.10.01, 21:57
      Faktycznie miałaś pecha. Pozbądż się faceta jak najszybciej ponieważ nigdy
      nie zaakceptuje i nie pokocha Twojego dzieciaka prawdziwą miłością.
      Sam mam dwoje dzieci z pierwszwgo związku 24 i 22.Obecnie jestem z kobietą
      mającą dwóch synów 12 i 16.Trudno było mi przyzwyczaić się do nowej sytuacji
      jednak mądry człowiek musi oprócz kobiety widzieć także jej dzieci.
      Staram się traktować ich poważnie a także pokazywać im że moja miłość do nich
      przyjdzie z czasem pomimo wielu różnic i poglądów które nas dzielą.
      Wiem jednak że w chwili kiedy zdecydowali się mówić do mnie tato ja ze swojej
      strony muszę dawać im pewność że mają drugiego ojca na którego mogą i muszą
      liczyć.Jestem surowy i wymagający ale wszyscy rozumiemy że tak być musi i tak
      jest dobrze dla obu stron. jedno jest pewne, po dwóch latach chłopaki są
      zadowoleni i robią naprawdę dużo aby zadowolić mnie jeszcze bardziej.
      Jednocześnie powiem Ci że byli bardzo trudni i myślałem że nigdy się do nich
      nie zbliżę. Jednak wszystko się zmienia i czuję że coraz bardziej mi na nich
      zależy. Tak więc pogoń drania i nie oszukuj się że się zmieni.Zapewniam Cię że
      są faceci którzy mają bardzo pozytywny stosunek do dzieci i potrafią kochać
      niezależnie czyje jest dziecko choć to wymaga trochę czasu.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka