meduza4
05.09.06, 12:33
bo ani się upić, ani powiesić, ani nie wiadomo już co robić: śmiać się czy
płakać czy co...
Kolega z pracy, mniemanie o sobie wyyysokieeee jak Himalaje, cały poprzedni
rok (bo ja tyle tu pracuję) robił mi wszelkie złośliwości, plotkował,
obgadywał, tępił na każdym kroku. Dzisiaj przyszedł do pracy z utlenioną
fryzurą (omal nie padłam bo wygląda jak pajac), przemówił do mnie ludzkim
głosem (przecież dzisiaj nie Wigilia) a ujrzawszy u mnie nowy monitor i
nagrywarkę, jeszcze nie rozpakowane z pudełek... rozpakował i podłączył choć
go o to nie prosiłam, a najchętniej wręcz na łeb bym mu te pudełka założyła,
tak się ucieszyłam na jego widok, wrrr...
No i zrozumieć tu mężczyznę... To ja już wolę (jak w temacie) iść na grzyby
bo nawet piwo tutaj nie pomaga.