lalik25
17.09.07, 11:57
Nałogowi ściemniacze...
Czy może być szczery wobec innych ktoś, kto nie potrafi być szczerym wobec
siebie? Ktoś kto żyje mitami, tworzy wydumany świat w którym może brylować,
czuć się Kimś, nie przyznawać się do kompleksów, do szarości i nijakości
swojego życia, do błędów które notorycznie popełnia marnując sobie zycie, nie
dopuszczając do świadomości, że zostawia za sobą poranione osoby, złamane
życiorysy, zawiedzione nadzieje, gorycz i ból bycia oszukanym/ną...?
To nie tylko w internecie się dzieje.
Moja znajoma poznała mężczyznę, polecili go jej znajomi, którzy wiedzieli o
nim tyle, że jest wolny, pracuje za granicą, ma własną dochodową firmę i
chciałby poznać na poważnie kobietę... Z taką wiedzą- zapoznała go... Przez
kilka miesięcy trwała sielanka na tej wiedzy oparta, choć bruździło kilka
spraw, które on jednak słownie korygował... Jak na zamożnego człowieka -
ubierał się fatalnie, ale przecież są różne gusta... miał fatalny stan
uzębienia - ale tłumaczył jej, że "właśnie jest umówiony do dentysty".... nie
zaprosił jej do siebie - ale pokazał z zewnątrz dom "który właśnie sprzedawał
bo chce kupić nowy".... , zaprosił ją na tygodniowy wyjazd w góry który
oferował się sam opłacić- ona załatwiła sobie urlop a on w przeddzień wyjazd
odwołał "bo coś mu pilnego w pracy wypadło więc jak chce to niech jedzie tam
sama bo jest telefoniczna(nieopłacona) rezerwacja"..., kilka razy
przejeżdzając koło jej domu odwiedził ją prosząc o niewielkie sumy pieniędzy
bo "akurat coś musi kupić a nie wziął portfela"..., oferował się że znajdzie
jej nowy samochód(chciała zmienić) bo "ma znajomego właściciela super komisu
który jej super samochód sprzeda w super cenie"... już nawet dane samochodu
jej podawał, że wszystko nagrane- ale po miesiącu czekania i dopytywania się
wyszło, że wymyślił ten komis i ten samochód żeby zaimponować
"możliwościami"...
czy to normalne?
Trochę trwało, zanim dziewczyna pozbyła się nadziei, że to tylko przypadkiem
takie niespójności mu sie zdarzają... zanim zrozumiała, że to zwyczajny oszust
i kłamca,nałogowiec, który na każdą okoliczność wymyśli jakąś bajkę, który nic
prawdziwego w życiu nie ma, kłamstwem była jego zagraniczna praca, kłamstwem
wszystko co mówił o swoim życiu, kłamstwem majątek którym lubił się chwalić,
fikcją liczni "ustawieni" znajomi- bo takich nie miał...
Nałóg, choroba, paranoja. I naciągał na swoje historie kolejne naiwne kobiety...
Podobny typ ściemniacza grasował np na forum... znajoma długo wymieniała
maile, głębokie, cudowne, ciepłe, romantyczne... Potem spotkania, real,
zakochiwanie się.... pięknie, skakał koło niej jak mało kto, wolny, z
inwencją, wrażliwy i zaangażowany mężczyzna. Wspólne życie, wspólne plany,
jego opowieści o przeszłości, o kobietach które go zraniły i oszukały,
wzruszające historie o wielkim człowieku wielkiego serca, który muchy by nie
skrzywdził tak dobrym jest z natury... można by wierzyć i wpatrywać się w
ideał zakochanymi oczętami, słuchając pięknych słów sączonych umiejętnie w
uszy, wypływających z wdziękiem spod klawiatury i sycących spragnione uczucia,
często świeżo po rozstaniu, poszukujące serca i dusze młodych dziewcząt... I
po blisko roku wspólnego realnego życia okazało się, że pan cudowny... to
ściemniacz... znudzony życiem, w domu rodzina, żona, dzieci, od zawsze
oszukiwani i zdradzani... w międzyczasie liczne znajomości dla zabawy, na
szybki seks, na flircik, na romans, dla zabawy... czasem świadomej z drugiej
strony- najczęściej nieświadomej, oszukiwanej, złowionej na jego dobroć i
wrażliwość w którą....on sam wierzył.... że jest lojalnym, wrazliwym, nikogo
nie oszukującym, ale dającym kolejnym panienkom to co dla nich najlepsze czyli
miłość...nieważne, że w zdradzie? Po kilkumiesięcznym związku ze znajomą, gdy
odkryła oszustwo, wrócił na forum pod nowymi nickami... tymi samymi słowami,
tym samym sposobem uwodząc kolejne naiwne i nieświadome panienki... I nawet
nie dało się ich ostrzec bo wolały wierzyć jego zaangażowanemu słodzeniu niż w
ich mniemaniu "zazdrosnej byłej która się mści"... Ściemnianie trwało dalej
zbierając kolejne ofiary i kolejne żniwo zranionych kłamstwami uczuć....
Czy tak musi być? Czy niektorzy nie potrafią przyznać się przed sobą samym
kim tak naprawdę są i przyznać to wprost przed innymi by ci inni mogli wybrać
ich i polubić lub nie właśnie takimi, prawdziwymi? Czy umieją istnieć i
poruszać się tylko w kłamstwie? Z czego to wypływa- z kompleksów? Wymyslają
siebie idealnego i tą postacią karmią spragnione ideału osoby...by coś ukraść
innym, wycyganić uczucia, poczuć się bogiem który tworzy, który karmi z ręki
dobrym i złym i obserwuje z perwersyjną przyjemnością zaangażowanie, a potem
miotanie się i ból manipulowanej osoby... by zostawic za sobą niesmak i
ideały zbrukane na zawsze. To chyba trzeba lubić...by takim być... O ile
można na forach anonimowo tworzyć rózne historie... o tyle przychodząc na
prywatnego maila.. do rzeczywistości.. twarzą w twarz... dalej oszukiwać??? To
zbrodnia!...