Dodaj do ulubionych

Nałogowi ściemniacze...

17.09.07, 11:57
Nałogowi ściemniacze...
Czy może być szczery wobec innych ktoś, kto nie potrafi być szczerym wobec
siebie? Ktoś kto żyje mitami, tworzy wydumany świat w którym może brylować,
czuć się Kimś, nie przyznawać się do kompleksów, do szarości i nijakości
swojego życia, do błędów które notorycznie popełnia marnując sobie zycie, nie
dopuszczając do świadomości, że zostawia za sobą poranione osoby, złamane
życiorysy, zawiedzione nadzieje, gorycz i ból bycia oszukanym/ną...?
To nie tylko w internecie się dzieje.
Moja znajoma poznała mężczyznę, polecili go jej znajomi, którzy wiedzieli o
nim tyle, że jest wolny, pracuje za granicą, ma własną dochodową firmę i
chciałby poznać na poważnie kobietę... Z taką wiedzą- zapoznała go... Przez
kilka miesięcy trwała sielanka na tej wiedzy oparta, choć bruździło kilka
spraw, które on jednak słownie korygował... Jak na zamożnego człowieka -
ubierał się fatalnie, ale przecież są różne gusta... miał fatalny stan
uzębienia - ale tłumaczył jej, że "właśnie jest umówiony do dentysty".... nie
zaprosił jej do siebie - ale pokazał z zewnątrz dom "który właśnie sprzedawał
bo chce kupić nowy".... , zaprosił ją na tygodniowy wyjazd w góry który
oferował się sam opłacić- ona załatwiła sobie urlop a on w przeddzień wyjazd
odwołał "bo coś mu pilnego w pracy wypadło więc jak chce to niech jedzie tam
sama bo jest telefoniczna(nieopłacona) rezerwacja"..., kilka razy
przejeżdzając koło jej domu odwiedził ją prosząc o niewielkie sumy pieniędzy
bo "akurat coś musi kupić a nie wziął portfela"..., oferował się że znajdzie
jej nowy samochód(chciała zmienić) bo "ma znajomego właściciela super komisu
który jej super samochód sprzeda w super cenie"... już nawet dane samochodu
jej podawał, że wszystko nagrane- ale po miesiącu czekania i dopytywania się
wyszło, że wymyślił ten komis i ten samochód żeby zaimponować
"możliwościami"...
czy to normalne?
Trochę trwało, zanim dziewczyna pozbyła się nadziei, że to tylko przypadkiem
takie niespójności mu sie zdarzają... zanim zrozumiała, że to zwyczajny oszust
i kłamca,nałogowiec, który na każdą okoliczność wymyśli jakąś bajkę, który nic
prawdziwego w życiu nie ma, kłamstwem była jego zagraniczna praca, kłamstwem
wszystko co mówił o swoim życiu, kłamstwem majątek którym lubił się chwalić,
fikcją liczni "ustawieni" znajomi- bo takich nie miał...
Nałóg, choroba, paranoja. I naciągał na swoje historie kolejne naiwne kobiety...
Podobny typ ściemniacza grasował np na forum... znajoma długo wymieniała
maile, głębokie, cudowne, ciepłe, romantyczne... Potem spotkania, real,
zakochiwanie się.... pięknie, skakał koło niej jak mało kto, wolny, z
inwencją, wrażliwy i zaangażowany mężczyzna. Wspólne życie, wspólne plany,
jego opowieści o przeszłości, o kobietach które go zraniły i oszukały,
wzruszające historie o wielkim człowieku wielkiego serca, który muchy by nie
skrzywdził tak dobrym jest z natury... można by wierzyć i wpatrywać się w
ideał zakochanymi oczętami, słuchając pięknych słów sączonych umiejętnie w
uszy, wypływających z wdziękiem spod klawiatury i sycących spragnione uczucia,
często świeżo po rozstaniu, poszukujące serca i dusze młodych dziewcząt... I
po blisko roku wspólnego realnego życia okazało się, że pan cudowny... to
ściemniacz... znudzony życiem, w domu rodzina, żona, dzieci, od zawsze
oszukiwani i zdradzani... w międzyczasie liczne znajomości dla zabawy, na
szybki seks, na flircik, na romans, dla zabawy... czasem świadomej z drugiej
strony- najczęściej nieświadomej, oszukiwanej, złowionej na jego dobroć i
wrażliwość w którą....on sam wierzył.... że jest lojalnym, wrazliwym, nikogo
nie oszukującym, ale dającym kolejnym panienkom to co dla nich najlepsze czyli
miłość...nieważne, że w zdradzie? Po kilkumiesięcznym związku ze znajomą, gdy
odkryła oszustwo, wrócił na forum pod nowymi nickami... tymi samymi słowami,
tym samym sposobem uwodząc kolejne naiwne i nieświadome panienki... I nawet
nie dało się ich ostrzec bo wolały wierzyć jego zaangażowanemu słodzeniu niż w
ich mniemaniu "zazdrosnej byłej która się mści"... Ściemnianie trwało dalej
zbierając kolejne ofiary i kolejne żniwo zranionych kłamstwami uczuć....
Czy tak musi być? Czy niektorzy nie potrafią przyznać się przed sobą samym
kim tak naprawdę są i przyznać to wprost przed innymi by ci inni mogli wybrać
ich i polubić lub nie właśnie takimi, prawdziwymi? Czy umieją istnieć i
poruszać się tylko w kłamstwie? Z czego to wypływa- z kompleksów? Wymyslają
siebie idealnego i tą postacią karmią spragnione ideału osoby...by coś ukraść
innym, wycyganić uczucia, poczuć się bogiem który tworzy, który karmi z ręki
dobrym i złym i obserwuje z perwersyjną przyjemnością zaangażowanie, a potem
miotanie się i ból manipulowanej osoby... by zostawic za sobą niesmak i
ideały zbrukane na zawsze. To chyba trzeba lubić...by takim być... O ile
można na forach anonimowo tworzyć rózne historie... o tyle przychodząc na
prywatnego maila.. do rzeczywistości.. twarzą w twarz... dalej oszukiwać??? To
zbrodnia!...
Obserwuj wątek
    • fanka.turystyki Re: Nałogowi ściemniacze... 17.09.07, 12:13
      Pytasz, czy tak musi być... Nie musi, ale zauważ, że mamy ogólne społeczne
      przyzwolenie na to ściemnianie...

      Każdy mówi: jeśli poznajesz kogoś w necie to mu nie wierz... No dobrze, poznaję
      kogoś w necie, potem widzę na własne oczy... Poznaję kogoś innego w pracy, na
      służbowym wyjeździe, przez koleżankę czy krewnych...

      Nałogowi ściemniacze kłamią prosto w oczy, opowiadają historyjki wyciskające łzy
      i łamiące serca. No i osoby postronne bronią właśnie ich, a nie tych "mściwych"
      byłych, bo... paradoks... każdy z nas chce być wielki, wspaniołomyślny,
      wielkoduszny, bohaterski i własną piersią obronić jakiegoś pokrzywdzonego przez
      cały świat nieszczęśnika...
      • lalik25 Re: Nałogowi ściemniacze... 17.09.07, 12:28
        Ja nie rozumiem takich osób. Nie wierzę do końca w to co się wypisuje na
        internetowych forach, dopiero gdy kogoś spotkam w rzeczywistości, spojrzę mu w
        oczy, porozmawiam- to uznaję go za realnego.
        Ale gdy ktoś tu spotkany przychodzi do mnie do rzeczywistego świata i kontynuuje
        kłamstwo... jak można nie powiedzieć prawdy o sobie tej drugiej osobie? O ile
        tutaj można się bawic w niezobowiązujące miłosne wyznania, zabawę słowem... to
        jeśli oprócz tego dostaję takie na maila i jeszcze mówi mi to ktoś w oczy... a
        potem twierdzi , że to była niezobowiązująca zabawa?? Kim trzeba być żeby tak
        się ludźmi bawić... Takie osoby żerują na osobach wrażliwych, potrzebujących
        "teraz" uczucia, samotnych, poszukujących... Wykorzystują je nie dając w zamian
        nic dobrego oprócz... "życiowej mądrości" by nie ufać innym...

        • fanka.turystyki Re: Nałogowi ściemniacze... 17.09.07, 12:38
          Nie rozumiesz... bo jesteś osobą dużo porządniejszą a uczciwy łajdaka nigdy nie
          zrozumie. Punkt dla Ciebie...

          Ja właśnie robię tu taką aferę, że całe forum aż huczy, bo ktoś naściemniał w
          mailach, naściemniał w żywe oczy, a wszyscy się dziwią czemu wierzyłam.
          Wierzyłam, bo sama tak ściemniać nie potrafię. Ale jakkolwiek można mnie ganić
          za wiarę w maile... no to już za cudze ściemnianie przede mną na zywo czuć się
          winna nie myślę.

          A aferę czasem zrobić trzeba -ma się opinię wrednej suki, ale może inni wtedy
          bardziej uważają na kontakty z "pokrzywdzonym" i "niesłusznie obmówionym" facetem.

          Swoją drogą w moim przypadku nic się przecież strasznego nie stało...
          • lalik25 Re: Nałogowi ściemniacze... 17.09.07, 12:42
            Właśnie dlatego założyłam ten wątek... Zaczęłam czytać tamten w którym "robisz
            awanturę" i przypomniały mi się różne historie... o których aż nie chciało by
            się pamiętać... ani, by się kiedykolwiek wydarzyły...
            Ale z tego co czytam... dzieją się ciągle i ciągle... tylko postacie się
            zmieniają :(.
            • fanka.turystyki Re: Nałogowi ściemniacze... 17.09.07, 12:53
              A to dziękuję :-)))

              Miło mi się zrobiło, że jednak ktoś stanął po mojej stronie :-)))

              Zauważ rzecz istotną -"skrzywdzony" rzekomo przeze mnie pan ani się nawet bronić
              nie zaczął, tylko skulił kitę pod siebie i nawiał. A ludziska głupie nie
              rozumieją, że człowiek niewinny w naturalnym odruchu zacząłby się bronić.
              Dezercję uważają za jego "delikatność" i "gentelmaństwo".

              Przecież jakby mnie ktoś niesłusznie oczernił na forum... no po prostu bym
              zabiła w gniewie taką osobę ;-)))
              • lalik25 Re: Nałogowi ściemniacze... 17.09.07, 13:19
                Zapewne testowane jest hasło "milczenie jest złotem"...
    • lalik25 Re: Nałogowi ściemniacze... 17.09.07, 12:18
      A na końcu znajomości przyłapani ściemniacze nie przyznają się do kłamstwa...nie
      przeproszą, nie powiedzą "to moja wina, źle zrobiłem"... wymyślają kolejne
      historie, by umniejszyć osobę którą oszukali, zaprzeczyć temu, że ich idealny
      obrazek nie jest wcale realny, zrzucić winę za swoje kłamstwo na druga
      osobę...lawirują, żeby tylko zachować swoją twarz choćby nadal było to czyimś
      kosztem... albo pozbywają się z otoczenia tej osoby która odkryła prawdę i
      szukać następnych naiwnych ofiar wpatrzonych w nich jeszcze bezkrytyczne...
      • fanka.turystyki Re: Nałogowi ściemniacze... 17.09.07, 12:25
        Masz całkowitą rację, ale co mozemy zrobić? Możemy tylko zastanowić się nad
        naszą własną głupotą, kiedy wierzymy ludziom (płci obojga, bo to się obu płciom
        zdarza), rzekomo zawsze krzywdzonym i przez wszystkich...

        Możemy co najwyżej zacząć pracować nad nami samymi... i nie bronić osób, które
        na pierwszy rzut oka wydają się takie nieszczęśliwe...
        • lalik25 Re: Nałogowi ściemniacze... 17.09.07, 12:31
          To najsmutniejsze, że ci którzy już znają te metody bo doświadczyli ich na
          własnej skórze... muszą bezradnie patrzeć jak wikła się w podobną historię
          kolejna i kolejna osoba... To nieprawda, ze uczymy się na cudzych błędach...
          tylko popełnione swoje błędy skutecznie działają na przyszłość...
          • fanka.turystyki Re: Nałogowi ściemniacze... 17.09.07, 12:42
            Ano widzisz i tu dotknęłaś sedna sprawy: osoby, które stały sie ofiarami
            kłamstwa wiedzą już jak to kłamstwo zadziałało na ich własną psychikę. A wiesz,
            czemu nam się to przydarzyło? Bo naiwnie wierzyłyśmy, że jesteśmy silne, że
            znamy się na ludziach, że rozumiemy coś lepiej...

            Guzik prawda, znałyśmy się na ludziach tak samo jak te nieświadome niczego osoby
            omotywane teraz, po nas, kłamstwami. I dlatego patrzymy bezradnie: bo nie ma
            wspólnego języka i płaszczyzny porozumienia między osobą, która to przeszła a
            osobą, która w to w tej chwili włazi...

            Smutna prawda jest taka, ze wszyscy jesteśmy jednakowo mali i bezradni wobec
            wielu spraw i osób :-(
          • ginger43 Re: Nałogowi ściemniacze... 17.09.07, 12:50
            Czasami uczymy się na cudzych błędach, jeśli nie do końca uchroni nas przed
            naszymi własnymi, to przynajmniej złagodzi skutki, zawsze jakieś choćby nikłe
            nauki przyswajamy.
            Jeśli chodzi o własne błędy, to niestety bywa i tak, że przed jego popełnieniem,
            jak i po jesteśmy "głupi"
            • lalik25 Re: Nałogowi ściemniacze... 17.09.07, 13:03
              To też racja :-). Bywają recydywiści. Pierwsze koty za płoty- najbardziej
              bolesne. Potem, nawet jak się "natniesz" na kogoś to już na wiele skutków jego
              działań jesteś uodporniona...
              • ginger43 Re: Nałogowi ściemniacze... 17.09.07, 13:22
                Dokładnie tak. Prawdą jest to, co napisała gdzieś Fanka, że wcale nie trzeba
                żadnego romansu czy nie wiadomo czego, żeby ktoś nas zranił. Równie mocno boli,
                jeśli ktoś wykorzysta naszą zwykłą ludzką serdeczność, a z tym już trochę
                trudniej walczyć, bo trzeba by przestać być sobą.
                Pozdrawiam mimo wszystko optymistycznie :)
                • fanka.turystyki Re: Nałogowi ściemniacze... 17.09.07, 14:24
                  Ginger, osobę do której mam obecnie duże pretensje znam forumowo prawie pięć
                  lat. Niezależnie od tego czy umawiałby się ze mną na jakieś prywatne spotkanie
                  czy nie, czułabym się równie zniesmaczona i oszukana, gdyby zrobił w balona inną
                  osobę (a też zrobił i to wyszło dopiero teraz).

                  A wiesz czemu? Bo facet miał we mnie przez kilka lat po prostu Przyjaciela. I to
                  było widać na forum, że go bronię (z naiwności) i nadstawiam za niego karku (z
                  głupoty). Sądziłam, że kobiety czepiają się go o jego wpisy forumowe, bo sporo
                  pajacował i nigdy w to nie wierzyłam co wypisywał.

                  W mailach był dużo poważniejszy i spokojniejszy, całkiem wiarygodny. A tu "baby"
                  ganiały go o nie o forumowe wygłupy, tylko o to co im prywatnie pisał, być może
                  cos obiecywał, tylko żadna gęby nie otworzyła i nie wyartykuowała na forum o co
                  konkretnie chodzi.

                  I wiesz co jest głupie? Że prawdopodobnie w grę wchodził wstyd i strach przed
                  forumową opinią, bo wszyscy powiedzą, że "można było się domyśleć i ustrzec"...
                  Nie można, bo na każdego z nas jest jakiś haczyk i dobry "spec" od manipulacji
                  ludźmi tego haczyka wyczuje zanim "ofiara" się opamięta. Głupie gadanie, że się
                  można ustrzec.

                  Ale wracając do tematu: miałabym to gdzieś, gdyby mi ściemniał ktos, kto się
                  pojawił nagle i spadł z choinki, ale jeśli robi to osoba, którą znałam z forum
                  kilka lat, z którą żyłam w ogólnie przyjaznych stosunkach i nie miałam potrzeby
                  wymieniać prywatnych maili do czasu aż sam napisał, to wielkie SORRY, ale wybrał
                  mnie z premedytacją bo wiedziagł, że go lubię i to lubienie chciał wykorzystywać
                  ile wlezie.

                  Lubiłabym faceta za to jaki jest, bo prywatnie... normalny, ciekawy człowiek,
                  tylko jemu się ubzdurały jakieś głębsze kompleksy i przeświadczenie, że go
                  ludzie będą lubić... za to kim nie jest...

                  I tym sposobem człowiek, w którymn jest coś wartościowego traci czas i marnuje
                  własne życie na tworzenie wokół siebie kłamstwa. A przy okazji wciąga innych w
                  ten swój wyimaginowany świat i nieistniejącą rzeczywistość.

                  Wierzę święcie, że to człowiek w głębi serca nieszczęśliwy, ale swoją awanturą
                  na skalę forum nie chcę obrzucać go błotem -chcę mu raczej pokazać, że
                  unieszczęśliwia i oszukuje nie tylko siebie, ale również innych... A zwłaszcza
                  tych, którzy bezinteresownie uwierzyli w dobro tkwiące w nim i mu zaufali. Bo
                  jak powiedziałam -to nie jest człowiek ani zepsuty ani z gruntu zły, a mimo
                  wszystko robi jedno wielkie gnojowisko z własnego zycia i wciąga w to bagno
                  innych :-(


                  • Gość: :)) błąd myślenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.09.07, 11:22
                    błąd myślenia tkwi w przypuszczeniach, że oni chcą się zmieniać i próbowanie
                    zmieniana ich. to jak z alkoholizmem, jesli nie chce to się nie zmieni. a taka
                    osoba chce byc taka , bo tylko w takim swiecie się dobrze czuje. czerpie sile z
                    tego, ze zawsze znajdzie sie jakas naiwna duszyczka z misją naprawiania świata i
                    będzie chciała swoim kosztem zmieniać go na lepszego człowieka :)) zamiast sobie
                    samej uswiadomić = ten facet jest taki a nie inny. i albo go zaakceptuję jako
                    nalogowego klamcę i dam mu miejsce w swoim życiu, albo go spuszczę po brzytwie i
                    zignoruję wszelkie jego próby wzbudzenia zainteresowania sobą.
                    bo to bieganie, martwienie się i próby nawracania nieszczesliwego misia który
                    się pogubił... to choroba współuzależnieniowa :=)
        • exman Re: Nałogowi ściemniacze... 17.09.07, 12:40
          Nie byłoby biadolenia i zszarganych nerwów gdyby na samym początku
          znajomości, czy to wirtualnej a już napewno w realu, udało się
          określić czego się od siebie wzajemnieoczekuje i być tak ślepym by
          nie wyczuć że po drugiej stronie mamy ściamniacza...kaźdy ma swój
          instynkt samozachowawczy (chyba, że instynkt ćmy ale to inna bajka)
          i nie wierzę, że gdy coś się nie układa, gdy na początku znajomości
          występują ewidentne objawy ściemniania, ta druga osoba nie może
          zakończyć tej groteski. Sorry, nie wierzę. Opisana na wstępie
          historia to przykład zatracenia instynktu. Taka jest moja prawda.
          • lalik25 Re: Nałogowi ściemniacze... 17.09.07, 12:47
            Widać nigdy nie trafiłeś na kobietę która CHCIAłA cię oszukać i umiejętnie
            lawirowała między półsłówkami.
            • exman Re: Nałogowi ściemniacze... 17.09.07, 12:50
              Być może i trafiłem ale w porę unikałem kontaktu, być może sam o tym
              nie wiem, pewne rzeczy robimy przecież bezwiednie, z autoamatu :)
              Powtarzam, jak ma się ten "instynkt" i nie myśli wyłącznie organami
              płciowymi - zawsze mozna się w porę opamiętać.
              • lalik25 Re: Nałogowi ściemniacze... 17.09.07, 12:59
                Organami płciowymi? Może o sobie mówisz że tam miewasz umysł...
                O ile w pierwszej historii zaczęłyśmy koleżance odradzać tego pana wcześniej,
                niż ona się poddała i uwierzyła że to się kupy nie trzyma o tyle w drugiej pan
                mówił "prawie prawdę"... tylko wyrywkowo... tyle by móc prowadzic podwójne
                życie, z jedną mieć rodzinę a z drugą planowac w przyszłości dzieci, oglądac
                działki pod przyszły dom, snuc plany małżeńskie...
                Miałeś szczęście, że na podłych ludzi nie trafiłeś. Może przez twoje wyjątkowe
                cechy charakteru... a może dlatego, że miałeś szczęscie. Kiedyś też uwazałam się
                za bardzo rozsądną, ostrożną, z automatu odrzucającą podejrzane osoby... do
                czasu aż "zbuk" wykorzystał trudny moment w moim życiorysie. I śmieszą mnie
                teraz hasła "zawsze można się zorientować"...
                • exman Re: Nałogowi ściemniacze... 17.09.07, 13:06
                  I śmieszą mnie
                  > teraz hasła "zawsze można się zorientować"...

                  ...dobre i to, cieszę się, że Cię chociaż rozśmieszyłem. Wniosek z
                  całej historii jest jednak taki, że albo masz wbudowany własny
                  system oceny sytuacji i człowieka albo musisz się sparzyć, by
                  dostrzec z kim się zadajesz. Ja akurat też mam teraz życiowy zakręt
                  i nie mogę powiedzieć, żebym nie musiał spać z rewolwerwm pod
                  poduszką. Pozdrawiam.Ex.
                  • lalik25 Re: Nałogowi ściemniacze... 17.09.07, 13:16
                    Życzę, żebyś nie musiał wyciągać tego colta :-). Pozdrawiam.
              • fanka.turystyki Re: Nałogowi ściemniacze... 17.09.07, 13:02
                A co mają do tego organy płciowe? Ja właśnie robię awanturę o sprawę w którą
                organy płciowe nigdy nie zostały uwikłane...

                A ktoś sobie po prostu chciał znaleźć darmową kozetkę u psychoanalityka i
                powymyślał sprawy i problemy, których nigdy nie było, domagając się na tej
                podstawie bardziej przyjaźni (chyba???) niż miłości, domagając się zrozumienia,
                pocieszenia, zajmowania się tymi jego problemami itd, itp...

                To na dobrą sprawę brzmiało wiarygodnie a było nie do sprawdzenia i jak napisała
                gdzieś White Falcon -jak ktoś pisze, że mieszkasz w domku a nie w bloku... to
                dlaczego masz nie wierzyć???

                Tylko z takich drobiazgów ktoś skonstruował cały fikcyjny życiorys... I właśnie
                to mnie przeraża, bo nie rozumiem w jakim celu... skoro ten zyciorys realny
                okazał się całkiem normalny i typowy.
          • fanka.turystyki Re: Nałogowi ściemniacze... 17.09.07, 12:49
            Exman, na tym polega właśnie ściemnianie, że jasno się określa czego się
            wzajemnie od siebie oczekuje, ustala się pewne reguły gry... a potem się tych
            reguł i ustaleń nie trzyma... Proste jak drut i czyń podobnie, jak kiedykolwiek
            zapragniesz ściemniać. Grunt to mieć gdzieś to co sam obiecujesz...

            A opisana historia zapewne jest skrótem całej sytuacji. Wbrew Twojej wierze lub
            niewierze, nie tak łatwo pogodzić się z faktem, że cos jest nie tak w relacji
            dwojga osób, jeśli ta relacja trwa długo i sporo w nią zainwestowałeś.

            Jeśli ktoś zaczyna ściemniać po trzech dniach znajomości to wyczujesz i poślesz
            tę osobę do diabła, bo jeszcze niewiele "włożyłeś" w znajomość. Ale co jeśli się
            z tym kamufluje przez jakiś czas a Ty to odkrywasz po miesiącach czy latach? Nie
            wierzysz, bo do tej pory w Twojej świadomości to była porządna osoba. Odruch
            obronny -nie wierzysz, zaprzeczasz, racjonalizujesz, bronisz się przed niemiłym
            szokiem.

            Głowa by Cię rozbolała, jakbym zaczęła opisywać różne znane mi przypadki
            ściemniaczy, ściemniaczek i wszelkich oszustów.
    • duszka2 Re: Nałogowi ściemniacze... 17.09.07, 14:16
      miłośc jest ślepa...przypadek jakich wiele,
      ale trwac tak długo i uparcie w przekonaniu o prawdomówności tego osobnika i
      tylu przypadkowych dziwnych zdarzeń wskazuje na to, że ta babka miała klapki na
      oczach....raczej swiadomie.
      Czasem tak bardzo pragniemy kogoś/czegoś w życiu, że nie dostrzegamy lub
      baaardzo bagatelizujemy wszystkie sygnały, które mówią " nie tędy droga"
      • quickly Ztymi nalogowymi sciemniaczami to sa same klopoty 19.09.07, 05:48
        Na szczescie ja jestem bardzo porzadny i sciemnianiem sie nie
        zajmuje.
        Bo jak sie juz sciemia, to ja ide spac, bo jest ciemno, a po ciemku
        mozna nie trafic do lozka (zwlaszcza jak sie wypije co nieco).
        Zreszta i w ciagu dnia czlowiek za sciemniaczem nigdy nie trafi... A
        co dopiero po ciemku !!! (W nocy to juz w ogole ze sciemniaczem jest
        SUPER extra)!
        fanka.turystyki, musisz cos w koncu zrobic z tym niesfornym,
        niedobrym sciemniaczem! Moze przeslij mu jakiegos buziaczka :))) On
        na pewno ma dobre, kochane serduszko... ktore moga mu za kilka
        miesiecy roz-pier-do-lic w Afganistanie...
        • Gość: nina Re: Ztymi nalogowymi sciemniaczami to sa same klo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 09:51
          > On
          > na pewno ma dobre, kochane serduszko... ktore moga mu za kilka
          > miesiecy roz-pier-do-lic w Afganistanie...


          rany... abstrahując od reszty tematu to dostaję mdłości na takie owinięte
          bawełną szantaże emocjonalne Biednych MisiówPysiów....
          • smieszek6 quickly najwyrazniej se podpil 19.09.07, 10:18
            dla odwagi i tutaj wpisal te glupotki
            • quickly Re: quickly najwyrazniej se podpil 19.09.07, 10:52
              smieszek6 napisała:
              > dla odwagi i tutaj wpisal te glupotki

              Pipcius, glupotki to byloby widac wtedy, jak by ci odstrzelic twoj
              maly lepek...


          • quickly Re: Ztymi nalogowymi sciemniaczami to sa same klo 19.09.07, 10:50
            Gość portalu: nina napisał(a):
            > rany... abstrahując od reszty tematu to dostaję mdłości...

            Jestes w ciazy? No to rzygaj se ile wlezie mala...


        • fanka.turystyki Wiesz co stary... 19.09.07, 11:25
          quickly napisał:

          >
          > fanka.turystyki, musisz cos w koncu zrobic z tym niesfornym,
          > niedobrym sciemniaczem! Moze przeslij mu jakiegos buziaczka :))) On
          > na pewno ma dobre, kochane serduszko... ktore moga mu za kilka
          > miesiecy roz-pier-do-lic w Afganistanie...

          Wystarczy, że roz-pier-do-li-łeś moje dobre i kochane serduszko. W zupełbności
          mi wystarczy co zrobiłeś, a jak chcesz coś naprawić, to nie na forum, nie przez
          e-mail i nie za pomocą publicznej szopki...

          Wiem, wiem -ja sobie z Ciebie publiczne szopki robię bezkarnie, ale jakie mam
          powody... oboje dobrze wiemy...

          Nie wiem, co Cię do mnie sprowadza -w końcu znalazła się Calineczka, z którą
          łączy Cię kablem wielka miłość, w końcu Osv Cię pociesza i bierze Twoją stronę...

          W końcu też jest na forum wiele chętnych pań, które czekają na e-mail od
          Ciebie... Więc czemu wracasz w to samo miejsce? Czemu znowu ja? Bo nie leciałam
          na kasę, nie leciałam na urodę, nie leciałam na żadne z kłamstw za które
          chciałeś mnie kupić?

          Bo z błyskiem w oczach słuchałam tego co opowiadałeś w konkatedrze Jadwigi, bo
          żłopałam z Tobą piwo z jednej flaszki pod drzewem w Nietkowicach?

          Ale nawet jeśli dotarło do Ciebie, że polubiłam człowieka jakim jesteś,
          ślamazarę, pierdołę, krętacza... to czemu na stos poprzednich kłamstw dorzucasz
          następne? A daj mi już spokój z tym Afganistanem: nikt Cię tam nie puści, a jak
          Cię tam roz-pier-do-lą... Boże, wreszcie będę miała święty spokój!

          • smieszek6 Oj Fanko! 19.09.07, 11:28
            I znowu do niego sie dobijasz
            nie narzekaj potem
            • fanka.turystyki Śmieszku??? 19.09.07, 11:34
              A jakże ja mam się do niego dobijać, skoro zablokowałam na skrzynce jego
              e-mailowy adres???

              Quickly to człowiek jak każdy inny -jak mi ma coś do powiedzenia to niech to
              załatwi jak człowiek z człowiekiem, poza internetem. Wysłuchać mogę, wyrozumiała
              jestem.

              Tylko, że on nigdy nie załatwi sprawy jak należy... bo nie załatwi. Za dużo
              odwagi by to od niego wymagało. Przecież nie będzie leciał w te dyrdy do Polski
              żeby ze mną pogadać...
              • smieszek6 Re: Śmieszku??? 19.09.07, 11:38
                ale najwyrazniej dajesz mu szanse
                i znowu Cie zrani
                • quickly Re: Śmieszku??? 19.09.07, 12:53
                  smieszek6 napisała:
                  > ale najwyrazniej dajesz mu szanse
                  > i znowu Cie zrani
                  ---

                  No coz smieszek6...
                  obys nie czekala na prozno cale zycie na to, zeby Cie ktos zranil,
                  tak jak ja "zranilem" fanke...

                  • fanka.turystyki No Quickluś... 19.09.07, 13:23
                    znowu się zaczyna, że Ty czysty jak kryształ i niewinny...

                    To mi wytłumacz jedno -jak to jest, że domagasz się ode mnie buziaczka przed tą
                    wspomnianą śmiercią w Afganistanie a ja nie chcę dać?

                    Jakbym ja Ciebie zraniła... to byś po tego buziaczka pierwszy przecież nie
                    przyszedł... Więc coś się jednak stać musiało, że latasz teraz za buziaczkiem,
                    którego ja nie chcę dać...

                    No tak, ale z drugiej strony, pomimo, że całe forum widzi, to przecież mnie się
                    coś "ubzdurało" na Twoim punkcie, a Ty oczywiście nic z tym nie masz wspólnego i
                    nie widzisz nic złego w szantażu emocjonalnym (jak ktoś to słusznie określił) i
                    w próbach odświeżenia korespondencji... No bo ja oczywiście mam obowiązek
                    przesyłać Ci buziaczki, a Ty nie masz żadnych obowiązków.

                    I przede wszystkim, skoro ja czuję się zraniona to chyba jesteś strasznym
                    egoistą, że od razu zakładasz swoją absolutną niewinność. Najwyraźniej Cię nie
                    obchodzi to co ja czuję i masz to w swoich 4 literach.

                    Dobrze Ci radzę, wybierz sobie inną "ofiarę", bo napalone forumowiczki tylko
                    czekają na e-maile od Ciebie... Z ich punktu widzenia chłop do wzięcia się
                    zwolnił i przecież szkoda by było, coby się zmarnował, skoro ja nie korzystam ;-PPP
          • andrexx ciągoty 19.09.07, 13:17
            coś was ciągnie ku sobie, może się dogadacie w końcu
            proponuje taką zabawę - każde z was wymienia taka cechę/przypadłośc
            u drugiego, która go najbardziej wkurza, a ten , który jest
            posiadaczem tej przypadłości stara się to zmienić
            a zresztą co ja pieprzę tu, trzeba brać wszystko z całym inwentarzem
            a jak jest uczucie to się samemu chce coś zmienić , żeby nie ranić

            a o w konkatedrze Jadwigi to sam bym chętnie posłuchał
            • fanka.turystyki No to zagram... 19.09.07, 13:29
              Quickly to mitoman i konfabulant -tylko to mnie w nim wkurza. I nie biorę z taką
              cechą, bo nie umiem sama się wyznać kiedy kłamie, kiedy mówi prawdę, a poza tym
              on zawsze stchórzy i nawali w decydującym momencie.

              Ani jemu na mnie nie zależy aż tak, żeby chciał nad tym pracować i to zmieniać,
              ani ja nie wierzę, że cokolwiek można na takich cechach charakteru oprzeć.

              I weź pod uwagę jedną rzecz -czy latanie za mną po forum i unikanie mnie w
              świecie realnym świadczy o jakimkolwiek uczuciu? Quickly chce po prostu oczyścić
              swój forumowy wizerunek i diabli go wiedzą po co.

              Może chce urabiać następną, a ta afera którą zrobiłam, budzi zbyt wiele
              wątpliwości i kontrowersji???

              Ja znam faceta, bo na własne oczy widziałam. On se jaja ze wszystkich robi, bo
              on tak lubi, wrrr :-(
              • andrexx Re: No to zagram... 19.09.07, 13:52
                ja tez sobie czasem jaja robię, szczególnie z mojej byłej
                nie lubię jak ktoś do głupoty dorabia pseudofilozofię
                • fanka.turystyki Re: No to zagram... 19.09.07, 14:41
                  A widzisz, bo ja nie mam ochoty być pseudofilozofią dodaną do cudzych jaj ;-PPP

                  Jaja, owszem, robić sobie można, ale nie udając uczucia, nie okłamując co do
                  swojej życiowej sytuacji... Dla mnie nie jest zabawne to, co Quickly uważa za
                  dobry dowcip: zrobienie kogoś na szaro i oglądanie zdumionej miny "zrobionego".
                  Bo moim zdaniem, jego właśnie to w całej sytuacji bawi. Nawet się nie przejął tą
                  awanturą którą zrobiłam i nawet mu to na długo nie zmąciło radosnego nastroju...

                  A jak go wyślą do Afganistanu to niech nam przyśle stamtąd na dowód jakąś kartkę
                  pocztową. Jakby tam zginął, to i tak jego brat (ten którego poznałam) sprowadzi
                  ciało do Polski i na pogrzeb się stawię. Obiecuję przynieść jakieś kwiaty. Do
                  umarłego przecież urazy żywić nie będę i odpuszczę mu wówczas wszelkie winy
                  wobec mnie :-)))
                  • andrexx Re: No to zagram... 19.09.07, 14:51
                    a nie lepiej za życia odpuścić winy >? :))
                    pomyśl nad tym
                    czasem tak bywa , że dzisiejsze fochy jutro okażą się tylko stratą
                    czasu
                    • fanka.turystyki Re: No to zagram... 19.09.07, 14:58
                      Wiesz, ostatni rok mojego życia i znajomość z tym panem to była dopiero strata
                      czasu.

                      Jeżeli "fochami" nazywasz uzasadniony żal do człowieka, który zawracał mi głowę
                      po nic i zabrał cenny czas, który mogłam poświęcić na szukanie sobie kogoś
                      poważniejszego, to przepraszam, że zapytam, ale mnie ciekawi ile jeszcze lat mam
                      czekać aż stary chłop spoważnieje? Bo on nie ma zamiaru poważnieć, nie ma też
                      zamiaru się ze mną wiązać. To po co ja mam mu buziaczki przesyłać mailem czy na
                      forum? Lepsze miejsca się znajdą do ulokowania moich buziaczków.
                      • lalik25 Re: No to zagram... 19.09.07, 15:19
                        Fanka, trzeba uznać fakty - dla niego udanym życiem jest wianuszek
                        zaangażowanych internetowych panienek i romanse w wyobraźni, brylowanie na forum
                        bez zakończenia finałem w realu.
                        A Tobie się zachciewa normalnego związku z realnym człowiekiem - czyli czegoś
                        czego on Ci nigdy nie zamierzał ani nie zamierza dawać! A potrzeby miałas na
                        tyle duże, że chciałaś mu wierzyć i wybaczać błędy, niedopowiedzenia i uniki...
                        I takie osobniki żerują własnie w ten sposób na innych, machają z oddali wizją
                        zaspokojenia tych potrzeb, żeby dostać coś na kredyt... Jak narobią ci smaku i
                        się złapiesz na wizję to robią z Tobą co chcą... Jak w tych oszukańczych
                        ofertach-"wygrałaś czek na 20tys zł! wpłać tylko 500 zł aby go odebrac!"
                        Sama piszesz tak- że widać, że byś mu natychmiast wszystko wybaczyła gdyby tylko
                        łaskawie się jakąś konkretną chęcią w Twoim kierunku wykazał... Tylko że on tego
                        nigdy nie zrobi. Będzie się kręcił obok, a Ty będziesz mieć nadzieję... On
                        będzie - ale zawsze na odległośc kija... żeby żadna zabałamucona go konkretnie
                        nie złapała i do odpowiedzialności pociągała :)). To numary stare jak świat i
                        nie ma się co o tym przypadku dłużej rozgadywać...
                        • fanka.turystyki Niby nie ma się co rozgadywać 19.09.07, 15:29
                          bo jest tak jak napisałaś, dziwi mnie natomiast jedno -że jest na forum wiele
                          osób, które jakoś, gdzieś dopatrzyły się w tych jego wpisach miłości do mnie,
                          jego dobrej woli, szansy na dogadanie się, moich fochów i czegoś tam.

                          Ale ludzie nie rozumieją, ze to manipulacja, że on przylazł i płacze po to, żeby
                          wyglądało wiarygodnie. Bo może ja się ulituję i napiszę... Jak się nie ulituję,
                          to się bodaj znajdą mediatorzy, którzy na mnie jakoś wpłyną, namówią,
                          przekonają... A większość ludzi podejmuje się roli mediatora, jeśli wierzą, że
                          między zwaśnionymi stronami zaistniało jakieś nieporozumienie...

                          I te osoby naiwnie lecą do mnie, namawiając do dania mu jeszcze jednej szansy,
                          bo on się może jakoś wytłumaczy i usprawiedliwi. A z setkę szans miał i nie
                          skorzystał, to po co mu stopierwsza???

                          To do potencjalnych mediatorów mam prośbę: niech napiszą do Quicklyego z
                          pytaniem czy mu na mnie zależy i czy kiedykolwiek miał zamiar się wiązać.
                          Odpowiedź brzmi "NIE".

                          I po uzyskaniu tej odpowiedzi niech napiszą ponownie, na jaką cholerę w takim
                          razie potrzebna mu korespondencja ze mną i mailowe buziaczki, których ja sobie
                          w takim wypadku nie życzę???

                          Całe forum świadkiem, że to on mi się narzuca, a nie ja jemu. I to po takiej
                          awanturze po której byłoby normalne, gdyby znać mnie nie chciał. No chyba, że
                          wszyscy oślepli, albo widzą co chcą :-(
                          • Gość: majtki opadają Re: Niby nie ma się co rozgadywać IP: 212.244.180.* 19.09.07, 15:42
                            nie znam Cię ale współczuję Twoim studentom
                            ogarnij się kobieto co się dziwisz szukałaś miłości w internecie!! a
                            znalazłaś jakiegoś niedowartościwanego frajera - strasznie dziwne
                            ROTFL
                            • fanka.turystyki Popraw se te majtki 19.09.07, 15:44
                              trollu, bo Ci gołą d... widać :-)
                              • Gość: :) Re: Popraw se te majtki IP: 212.244.180.* 19.09.07, 15:49
                                fanka.turystyki napisała:

                                > trollu, bo Ci gołą d... widać :-)

                                to specjalnie dla Ciebie trollico
                                • fanka.turystyki Dziękuję bardzo... 19.09.07, 15:55
                                  Ale mam co innego do roboty: otwieram terminal pod linuxem, wpisuję "whois
                                  212.244.180", wciskam enter... i jebuuut!!! wywala mi na ekran od groma
                                  informacji o tym IP... A jakieś takie cuś: "org-name: Polish Telecom", potem
                                  "address:...", "pfone" do providera, potem jakieś "persons" odpowiedzialne za to
                                  i owo...

                                  Jeszcze nie wiem co z tymi informacjami zrobię, bo ich ciut za dużo na monitor
                                  wywaliło...
                                  • Gość: ROTFL Re: Dziękuję bardzo... IP: 212.244.180.* 19.09.07, 15:59
                                    no i kogo lamerko chcesz przestraszyć to się pośmiałem
                                    powiedz która to politechnika to rozpuszczę w usnecie tego bzdeta co
                                    napisałaś
                                    a Twój wpis trafi na www.kretyn.com
                                    posikałem się ze śmiechu
                                    • fanka.turystyki Re: Dziękuję bardzo... 19.09.07, 16:07
                                      A poszukaj se tej politechniki, aż tyle ich w Polsce nie ma, żeby nie utrafić...
                                      • Gość: :) Re: Dziękuję bardzo... IP: 212.244.180.* 19.09.07, 16:17
                                        chyba jednak poszukam uniwerku coś mi mówi że tam prędzej Cię
                                        znajdę :)))))))))
                                        • fanka.turystyki Re: Dziękuję bardzo... 19.09.07, 16:19
                                          Sprawdź jeszcze uczelnie pedagogiczne -wtedy będzie cały komplet. Szkół
                                          wojskowych, morskich i jakichś tego typu nie sprawdzaj. Szkoda czasu.
                                          • Gość: :)) Re: Dziękuję bardzo... IP: 212.244.180.* 19.09.07, 16:35
                                            zawężę raczej do fizyki na UJ :))))
                                            ale to już zotawię sobie na jutro :)

                                            no to do jutra trollico
                                            pozdrawiam
                                            • fanka.turystyki Re: Dziękuję bardzo... 19.09.07, 16:47
                                              Boże, na UJ Ty mnie chcesz szukać??? Chyba cały budynek na Reymonta
                                              przetrząśniesz... a i tak mnie tam nie znajdziesz ;-PPPPPP
                                              • Gość: troll Re: Dziękuję bardzo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.07, 00:16
                                                fanka.turystyki napisała:

                                                > Boże, na UJ Ty mnie chcesz szukać??? Chyba cały budynek na Reymonta
                                                > przetrząśniesz... a i tak mnie tam nie znajdziesz ;-PPPPPP

                                                to fakt na próżno bym się tam pałętał a do Zielonej Góry nie będę
                                                jechał
                                                wycofuję te wszystkie Trollice.......fizyka jądrowa :/ a ja już
                                                myślałem że nic mnie nie zdziwi
                                                a że byłem tu gościnie to życzę Pani...żeby nie musiała Pani już
                                                pisać na tym forum :)
                                  • polam5 Re: Dziękuję bardzo... 19.09.07, 19:17
                                    Najprosciej to:

                                    -Zajrzec na strone interentowa firmy
                                    - Znalezc wlasciwy email do kogos z kierownictwa
                                    - Wyslac krotka notke podjac ten IP i strone gazety z informacja aby sobie
                                    sprawdzili kto i co i w jakich godzina porabia na tej stronie

                                    Reszta sie juz zajmie ich IT - a potem Dzial Pracowniczy... bo takie rzczy
                                    zwykle sie toleruje ale tylko do czasu.
                                    • Gość: hahaha Re: Dziękuję bardzo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 19:39
                                      polam5 napisał:

                                      > Najprosciej to:
                                      >
                                      > -Zajrzec na strone interentowa firmy
                                      > - Znalezc wlasciwy email do kogos z kierownictwa
                                      > - Wyslac krotka notke podjac ten IP i strone gazety z informacja
                                      aby sobie
                                      > sprawdzili kto i co i w jakich godzina porabia na tej stronie
                                      >
                                      > Reszta sie juz zajmie ich IT - a potem Dzial Pracowniczy... bo
                                      takie rzczy
                                      > zwykle sie toleruje ale tylko do czasu.

                                      to na co czekasz :)))))
                                      nic nie zroumiałeś a sie udzielasz
                                    • Gość: takajednatam Re: Dziękuję bardzo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 19:50
                                      No proszę, a jednak.
                                      Polam5, który bawi się przy dolnych partiach słupa;)

                                      • polam5 Re: Dziękuję bardzo... 19.09.07, 20:03
                                        No prosze ale mnie podsumowala. No, zwykle bawie sie tam gdzie sa zabawki.
                                        Tylko powoli sie gubie w co my sie tu ciagle bawimy i czyje sa te zabawki?
                                        • Gość: takajednatam Re: Dziękuję bardzo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 20:08
                                          hihi:) tym razem pożyczyłam sobie zabawek od Ciebie;)
                                        • takajednatam Re: Dziękuję bardzo... 19.09.07, 20:15
                                          Nieco poważniejsza odpowiedź:
                                          przystępując ochoczo do zabawy pilnować się trzeba by nie zagubić
                                          siebie we mgle;)
                                          • polam5 Re: Dziękuję bardzo... 19.09.07, 20:37
                                            Swieta racja. Bo mozna wtedy walnac lbem w slup.. A ze ten slupek jest bardzo
                                            wysoki wiec sie to wszystko moze jeszcze zawalic na glowe i nie wiadomo czy ktos
                                            sie bedzie chcial nawet trudzic z odgrzebywaniem...
                                            Hm no wiec chyba polece po kask i kurtke narciarska -bo ma taki czujnik
                                            pomagajacy znalezc pod lawina....bo te zabwki sa dosc fajne i co tu mowic lubie
                                            sie bawic a na innych podworkach dosc nudno ostatnio.
                                            • Gość: takajednatam Re: Dziękuję bardzo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 20:52
                                              Kurtka, kask, czujniki, dobry pomysł.
                                              Tylko niby kto miałby grzebać w tym rumowisku i po co?
                                              Lepiej mieć oczy otwarte zanim lawinisko babel grzmotnie z łoskotem;)
                                              • ginger43 Re: Dziękuję bardzo... 19.09.07, 21:02
                                                Ktoś z forumowiczów ma fajną sygnaturkę, czasami ją widuję:
                                                "Na niektóre fora lepiej nie wchodzić bez kasku..." Coś w tym
                                                jest... Zawsze w życiu trzeba wykazywać czujność, to fakt :)
                                                • white.falcon Re: Dziękuję bardzo... 19.09.07, 22:08
                                                  Albo uodpornić się na parę rzeczy i poprostu uważać, by nie zostać
                                                  wrobioną w sytuację, gdy ktoś wykorzysta ku własnej czczej zabawie
                                                  uczucia. Moim zdaniem, pisanie na forum to jak jazda na łyżwach:
                                                  najpierw, gdy uczysz się - możesz pojechać zgrzytając po bandzie,
                                                  możesz dotkliwie potłuc się lub zderzyć się z jakąś zarazą, która
                                                  Ciebie opluje, a ty popłaczesz się z bólu. Potem - z czasem - coraz
                                                  lepiej jeździsz, czasem rozmyślnie jedziesz po bandzie (jeśli ktoś
                                                  lubi pozgrzytać), ale coraz lepiej umiesz jeździć i nie wzruszają,
                                                  ani nie dotykają cię drobiazgi typu przypadkowe potknięcie.
                                                  • polam5 Re: Dziękuję bardzo... 20.09.07, 00:34
                                                    No masz racje z tym lodowiskiem. I zawsze jest ktos kto sie po prostu rozbija.
                                                    Ale nie widzilem nigdy zeby piasek sypali? Hm a moze to ma cos z meczu hokeja
                                                    ze od czasu do czasu i dla pobudzenia publicznosci ktos zaczyna bojke i nawet
                                                    sedziowie nic nie robia dopuki sie krew nie poleje?
                                                  • quickly Ja bardzo dobrze jezdze na lyzwach... 20.09.07, 01:24
                                                    Po prostu jestem mistrzem na lodzie!
                                                    Dawno temu, kiedy w zimie na skutym lodem jeziorze nie braly ryby,
                                                    to zawsze na takie okazje mialem w plecaku hokejowki.
                                                    Co za przezycie!!!
                                                    Ja i ponad 500 hektarow idealnie gladkiej, zamrozonej tafli jeziora.
                                                    I smigalem wtedy tak przez to jezioro w boskiej swobodzie ciala i
                                                    duszy. Slychac bylo tylko zgrzyt lyzew i moj miarowy oddech. Ale tez
                                                    byl i strach w moich oczach - jakas czesc jeziora mogla byc przeciez
                                                    nie zamarznieta!
                                                    Ale nie utopilem sie w tej lodowaj wodzie i zamiast tego przyszlo mi
                                                    pluskac sie w cieplych falach oceanu... Takie sa juz te odgorne
                                                    zrzadzenie losu.

                                                  • polam5 Re: Ja bardzo dobrze jezdze na lyzwach... 20.09.07, 02:12
                                                    No na pewno jestes mistrzem na lodzie, ale czy na pewno mozesz robic szybkie i bezpieczne skrety i manewry a takze przewidywac sutuacje aby nie wpasc do tej lodowatewj wody? Jakos mi wyglada na to ze tym razem wyladowales w tej lodowatej wodzie i ani suchej nitki nie zostalo? Jak sie nie przebierzesz to zamarzaniesz na smierc i zrobi sie z Ciebie pomnik lodowy a w najlepszym wypadku slady na cale zycie....Brrrrr.
                                                  • quickly Re: Ja bardzo dobrze jezdze na lyzwach... 20.09.07, 03:45
                                                    Nie bede sciemnial polam5, napisze krotko: ja jestem bardzo dobry w
                                                    zakretach i manewrach zreszta tez...

                                                    fanka.turystyki zrobila mi na forum taka "reputacje", ze teraz jak
                                                    nawet wejde do lasu, to wszystkie komarzyce uciekna ode mnie z
                                                    wielkim piskiem... Ja piernicze! Co sie tu narobilo!

                                                    Nie zostalo na mnie suchej nitki? No wiesz co polami5!!? Wstydzilbys
                                                    sie tak brzydko pisac na swojego rodaka z Antypodow! Zreszta, nie
                                                    bede sciemnial, ja Polam5, to ja jestem sobie taka prawdziwa cnota i
                                                    krytyki sie nie boje... Zupelnie nic, a nic. Ja jestem mocniejszy,
                                                    niz granitowa skala moralnosci i prawa. No wlasnie...

                                                    A Ty co tam porabiasz w tym USA? US dolar teraz leci na leb na
                                                    szyje, niedlugo dogoni boliwijskie peso, w Australii slonce grzeje
                                                    coraz mocniej, zaczyna brakowac wody... Moze by tak wpasc do Polski
                                                    na miesiac, lub dwa?

                                                  • osv Re: Ja bardzo dobrze jezdze na lyzwach... 20.09.07, 08:23
                                                    " Co tu sie narobilo! " ... madre pytanie, quickly.
                                                    ...ale retoryczne. Nic nie "nie robi sie" tutaj samoistnie, za tym
                                                    stoja ludzie i ich charaktery. Nieduzo czasu potrzeba bylo, aby
                                                    zakulisowo, namietnie ich urabiac. : )
                                                    Juz samo to jest zjawiskiem, godnym uwagi.

                                                    Myslenie ma kolosalna przyszlosc... zwlaszcza w sterowanej grupie.
                                                    Niech zgadne... Ty i asleep... dostaliscie wybiorczo listy,
                                                    od kogos, kto mowi o sobie : " jestem msciwa i donosicielka".
                                                    Nieprawdaz? : ) I to wyleczylo Cie z z wypalenia?
                                                    Bronilam Ciebie, nie ze wzgledow osobistych, ale ogolnoludzkich.
                                                    Bronilam pewnych zasad.

                                                    A Polam ...potrafi brzydko pisac nie tylko na rodaka z Antypodow.
                                                    Jak widzisz mozna komus zrobic " reputacje ".
                                                    Jak w piosence... jak sie "zakochac to tylko we dwoch".
                                                    Z kolega razniej. Zwlaszcza, ze kolega ma ambicje bycia artysta
                                                    swojego teatrzyku marionetek.

                                                    Masz racje, prawdziwa cnota krytyk sie nie boi.
                                                    Patrzy tylko zdumiona...na ludzkie postepowanie.
                                                    Nie mow, ze tak bardzo trzeba byc dobrym w zakretach i manewrach...
                                                    Przeciez mozna byc soba.

                                                    P.S.
                                                    Pozdrawiam Nowa Zelandie i Australie. W poniedzialek, przylatuje do
                                                    nas dwoch z rektorow z NZ z rewizyta.Troche milych wspomnien.

                                                    Pozdrawiam

                                                    osv

                                                  • fanka.turystyki Osv, swoje teorie spiskowe zachowaj dla siebie 20.09.07, 13:53
                                                    Jeśli oczywiście wolno mi o to prosić...

                                                    osv napisała:

                                                    > Niech zgadne... Ty i asleep... dostaliscie wybiorczo listy,
                                                    > od kogos, kto mowi o sobie : " jestem msciwa i donosicielka".
                                                    > Nieprawdaz? : ) I to wyleczylo Cie z z wypalenia?

                                                    Ty już lepiej nie zgaduj, a już jak się bawisz w zgadywanki to chociaż dostarcz
                                                    jakichkolwiek dowodów...

                                                    Jeżeli owa "mściwa i donosicielka" to jestem ja... to informuję Cię uprzejmie,
                                                    że nie wiem co ma wspólnego ze sprawą Asleep-alien, z którym w zyciu ani jednego
                                                    maila nie wymieniłam, gorzej -nawet kartki świątecznej mu nigdy nie wysłałam,
                                                    choć to chyba miły i uprzejmy człowiek...

                                                    Nie wiem też co znaczy "dostać wybiórczo listy", ale nie będę w to wnikać.

                                                    Do pana Quicklyego nie napisałam ani słowa od bodajże dwóch miesięcy i to, że
                                                    mu wczoraj "odpaliło" choć był "wypalony" wzięło się raczej z tego, że
                                                    spodziewał się ode mnie jakiegoś maila, a nic nie dostał... I już nie dostanie,
                                                    bo nie mam mu o czym pisać.

                                                    A co ze sprawą ma jeszcze wspólnego Polam... to też jest dla mnie spora zagadka.
                                                  • fanka.turystyki Re: Ja bardzo dobrze jezdze na lyzwach... 20.09.07, 09:32
                                                    quickly napisał:

                                                    > Nie bede sciemnial polam5, napisze krotko: ja jestem bardzo dobry w
                                                    > zakretach i manewrach zreszta tez...

                                                    Tak, potwierdzam -między ludźmi się tak wyrobił...
                                                    Te, Quickly, weźże nam opowiedz historię z tą działką rekreacyjną, którą rzekomo
                                                    kupiłeś i opowiadałeś mi czym i jak ją ogrodzisz... a okazuje się że od wielu
                                                    lat jej nabyć nie chcesz??? nie możesz???

                                                    No nie wiem, było trochę śmiechu z Twoim bratem przy kawie i z tej działki... i
                                                    z Afganistanu... i z innych Twoich opowiastek...

                                                    >
                                                    > fanka.turystyki zrobila mi na forum taka "reputacje", ze teraz jak
                                                    > nawet wejde do lasu, to wszystkie komarzyce uciekna ode mnie z
                                                    > wielkim piskiem... Ja piernicze! Co sie tu narobilo!
                                                    >

                                                    Pierniczysz??? O, to to, bardzo dobre słowo -pierniczysz bzdety, żeby grać na
                                                    cudzych opiniach i uczuciach. A na swoją reputację każdy z nas sam pracuje -nie
                                                    wyrobiłabym Ci ŻADNEJ reputacji, gdybyś był takim przykładem cnoty, za jaki się
                                                    podajesz...

                                                    Weź pod uwagę, że drugi raz odgrywasz już ten sam scenariusz na forum i piszesz
                                                    dokładnie to samo co 5 lat temu, przy okazji Calineczki.

                                                    Jak to jest, że taka chodząca cnota jak Ty nie nabrała rozumu, nie nauczyła się
                                                    ostrożności i po raz drugi dała się tak "ukrzywdzić" kobiecie??? ;-PPP
                                                  • polam5 Re: Ja bardzo dobrze jezdze na lyzwach... 20.09.07, 17:51
                                                    quickly napisał:

                                                    > Nie bede sciemnial polam5, napisze krotko: ja jestem bardzo dobry w
                                                    > zakretach i manewrach zreszta tez...

                                                    Tak jak napisalem - uwazaj na zakretach i na kamyczki na lodzie zeby sobie D nie rozbic
                                                    >
                                                    > fanka.turystyki zrobila mi na forum taka "reputacje", ze teraz jak
                                                    > nawet wejde do lasu, to wszystkie komarzyce uciekna ode mnie z
                                                    > wielkim piskiem... Ja piernicze! Co sie tu narobilo!
                                                    >
                                                    No wiec ja to bym sie nie dal i rowniez publicznie odpowiedzial na wszytkioe zarzuty jesli by wogole zalezalo na "publicznej" opini.
                                                    Ale ja to jestem ja i nie lubie przegrywac..




                                                    > Nie zostalo na mnie suchej nitki? No wiesz co polami5!!? Wstydzilbys
                                                    > sie tak brzydko pisac na swojego rodaka z Antypodow! Zreszta, nie
                                                    > bede sciemnial, ja Polam5, to ja jestem sobie taka prawdziwa cnota i
                                                    > krytyki sie nie boje... Zupelnie nic, a nic. Ja jestem mocniejszy,
                                                    > niz granitowa skala moralnosci i prawa. No wlasnie...

                                                    A co ja takiego naciebie napisalem? Mnie nic nie zrobiles a ja wyrazalaem czsami moje ogolne opinie. Jak mi sie cos nie podoba to piusze co i dlaczego i zadnego zalu pozatym. A ze zostalem nazwany szowinista z jakimis tam odchylkami typy erotomana to jak w to wierzysz to juz masz o mnie opinie...
                                                    >
                                                    > A Ty co tam porabiasz w tym USA? US dolar teraz leci na leb na
                                                    > szyje, niedlugo dogoni boliwijskie peso, w Australii slonce grzeje
                                                    > coraz mocniej, zaczyna brakowac wody... Moze by tak wpasc do Polski
                                                    > na miesiac, lub dwa?
                                                    >
                                                    No co ja tu robie? To co wszyscy - mowie ze rozkoszuje sie zyciem a tak naprawde to zapieprzam jak kazdy aby zarobic $$$ bo niestety rachunki trzeba placic. A ze tu wymyslaja fajne zabawki elektroniczne wiec mam tu fajny plac zabaw.. No a ze nie zyje aby pracowac a pracuje aby zyc to i mam troche czasu na draznienie co niektorych na tym forum.
                                                    No dolart leci ale ja nie jestem "cingciazem" wiec mnie to nie za wiele boli bo nie przeliczam dolarow ani na zlotowki ani na peso. A jak jade na urlop do obcych krajow to po prostu wybieram troche wiecej $$ z banku. A ze ogolnie rzecz biorac tu ciagle jest nalepszy wskaznik zarobkow/cen to jaks sie "mecze". Tak jak bylo w PRL - nie wazne jaka mocna byla zlotowka - dobrze sie zylo jak sie ich mialo duzo.
                                                    Do polski po wode? Albo na miesiac czy dwa? No chaba zartujesz? Taniej wykopac studnie. Albo pic piwo a nie wode. Zreszta mnie tu jest lepiej niz gdzie indziej a rodzina i znajomi zdecydowanie wola przyjezdzac tu niz nas goscic tam.
                                                  • polam5 Re: Dziękuję bardzo... 20.09.07, 02:06
                                                    No i czasami pomimo tej rutyny walniemy na D tak ze sie nam swieczki w oczach pokazuja. :)) i na dodatek wszyscy jadacy obok wala na nas...
                                                  • osv Re: Dziękuję bardzo... 20.09.07, 10:46
                                                    Lodowisko jest jak zycie, starczy zycia dla wszystkich na
                                                    slizgawke...
                                                    To tylko tafla tego ekranu jest za ciasna dla coponiektorych... wiec
                                                    ja juz dziekuje wszystkim za mile spotkania trzeciego stopnia: ))

                                                    Prawdziwi artysci nie rozjedzaja kobiet na lodzie, Polam.
                                                    A oto przyklad...

                                                    KRAM : ))

                                                    pl.youtube.com/watch?v=7o_X6PkVHGk
    • exman Re: Nałogowi ściemniacze... 20.09.07, 08:31
      IDŻCIE SIĘ LECZYĆ...tylko nie z NFZ, nie za moją kasę.
      • mandaryn_ka Ale "Mexyk"... ! 20.09.07, 12:51
        Takiego cyrku, to na tym formum chyba jeszcze nie było...??
        • polam5 Re: Ale "Mexyk"... ! 20.09.07, 17:54
          A moze zaczniemy przyznawac Grammy's za najlepsze spektrakle, rezyserow i najlepszych aktorow?
          • mandaryn_ka Re: Ale "Mexyk"... ! 21.09.07, 08:41
            Proponuję zgłosić ten melodramat do konkursu Międzynarodowego
            Festiwalu Filmowego - Złote Lwy - w Wenecji... Niewątpliwie szansą
            będzie Puchar Volpiego (dla najlepszego aktora i aktorki)...
    • asleep_alien Oświadczenie !!! 20.09.07, 14:55
      Oświadczenie.

      Nie jest mi znane ŻADNE połączenie nicka na tym forum z konkretną
      osobą w świecie realnym i tak POZOSTANIE.
      Oprócz mojego własnego nicka.

      Pozdrawiam serdecznie.
      a.a.

      PS: Qrwa, odpuście sobie już te wszystkie spiski.
      • fanka.turystyki Re: Oświadczenie !!! 20.09.07, 15:07
        Ja też oświadczam (to do wiadomości Osv, która coś tam zgaduje i na tej
        podstawie buduje swoje opinie o ludziach), że nigdy zadnych maili do
        Asleep_aliena nie pisałam i że facet nie ma żadnego związku ze sprawą.

        Jakiekolwiek oskarżenia/podejrzenia czy co tam jeszcze kierowane w jego stronę
        nie mają uzasadnienia i są wyssane z palca.
        • Gość: :)) BUuuuuuu.............. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.07, 16:21
          a mnie kto się wreszcie oświadczy???!!! ileż mam czekać! no ile??!!
          chlip!
          • fanka.turystyki Dobre wieści :-) 20.09.07, 16:53
            Oświadczam Ci (się), że tak mnie Quickly wkurzył tym wygadywaniem bzdur, że on
            do Afganistanu jedzie... że przedzwoniłam przed chwilą do jego brata zapytać...

            Jak na razie nic nikomu nie wiadomo, aby Quickly miał gdzieś jechać
            i umierać, wobec tego nie czuję się w obowiązku ponawiać znajomości z tym panem...

            W razie czego przecież to on nawet z łoża śmierci w tym Afganistanie będzie nam
            zdawał na forum relację na żywo...

            Swoją drogą doigrała się stonoga, że znowu bratu nakablowałam... I po co było
            mnie śmiercią straszyć???
            • quickly Faktycznie dobre wieści :-) 21.09.07, 02:23
              Wlasnie wrocilem z basenu. Dzisiaj mielismy basen jako poranny
              sport. Basen byl prawie pusty (basen na Monash University - bo moja
              jednostka tutaj jest za mala i nie dorobila sie jeszcze wlasnego).
              No i plywalem sobie i plywalem i jeszcze raz plywalem. Nie ma nic
              bardziej przyjemnego, jak byc zawieszonym w prozni wody, bez
              poczucia czaso-przestrzeni!

              fanka.turystyki, zeby tak bezczelnie kablowac na mnie i to komu?
              Mojemu wlasnemu, rodzonemu bratu! hehehehehe... bys sie fanka
              wstydzila... :))) Przeciez moi bracia nawet nie wiedza, gdzie ja
              teraz mieszkam w Australii... Bo jak oni moga wiedziec, skoro
              wczoraj bylem w Brisben, dzisiaj jestem w Melbern, a jutro bede w
              Sydnej, albo na jeszcze innym zadupiu...

              No ale mniejsza o to. Jutro jade na ryby i oprocz tego bede plywac
              w oceanie. Niestety, zaden rekin mnie zje - fanka nawet nie licz na
              to!!! ;)))

              Pomyls fanka co by to sie stalo, jak bysmy sie powiedzmy pobrali.
              No wiesz, bylby slub, do tego papier, jakis dom, lozko i takie
              tam... Predzej, czy pozniej, doszlo by miedzy nami do jakiejs
              klotni, albo przynajmniej sprzeczki (normalna rzecz w malzenstwie) i
              zaczelabys w amoku latac i wyciagac na swiatlo dzienne wszystko, co
              by moglo mi zaszkodzic (w Twoim przekonaniu) i z przyjemnoscia i
              satysfakcja bys na to wszystko wtedy spogladala, nieprawdaz? No ale
              do tego nie doszlo (tzn. czegos wiazacego)... no i dalej jestem
              sobie szczesliwym, poczciwym, wolnym czlowiekiem... :))))

              No a teraz ide zrobic sobie kawe, musze jeszcze przejrzec na
              internecie prase... no i zaraz potem bedzie juz lunch... a po lunchu
              sie urwie, bo musze pojechac i kupic robaki na jutro...

              • exman Re: Faktycznie dobre wieści :-) 21.09.07, 07:00
                Szybciutki, po prostu porażające.
                • quickly Pewnie, ze dobre wieści :-) I to jerszcze jak! 21.09.07, 09:36
                  exman napisał:
                  > Szybciutki, po prostu porażające
                  ---
                  hehehehe
                  Widze essesman, ze jestes cieniutki w uszach z j. angielskiego...
                  To jest po prostu prazajace... :(
                  Jak juz to "szybciutko", a nie "szybciutki". Nie myl przymiotnikow
                  z przyslowkami.
                  Czyli: Do not mix adjectives with adverbs. :))))
                  Poza tym zycze udanego weekendu.

                • quickly Pewnie, ze dobre wieści :-) I to jerszcze jak! 21.09.07, 09:36
                  exman napisał:
                  > Szybciutki, po prostu porażające
                  ---
                  hehehehe
                  Widze essesman, ze jestes cieniutki w uszach z j. angielskiego...
                  To jest po prostu prazajace... :(
                  Jak juz to "szybciutko", a nie "szybciutki". Nie myl przymiotnikow
                  z przyslowkami.
                  Czyli: Do not mix adjectives with adverbs. :))))
                  Poza tym zycze udanego weekendu.

                • quickly Pewnie, ze dobre wieści :-) I to jerszcze jak! 21.09.07, 09:36
                  exman napisał:
                  > Szybciutki, po prostu porażające
                  ---
                  hehehehe
                  Widze essesman, ze jestes cieniutki w uszach z j. angielskiego...
                  To jest po prostu prazajace... :(
                  Jak juz to "szybciutko", a nie "szybciutki". Nie myl przymiotnikow
                  z przyslowkami.
                  Czyli: Do not mix adjectives with adverbs. :))))
                  Poza tym zycze udanego weekendu.

                  • exman Re: Pewnie, ze dobre wieści :-) I to jerszcze jak 21.09.07, 09:41
                    Szybciutki, poproś sierżanta nich ci chełm wymieni na większy. Wypij
                    szklankę wody, może czkawka minie.
                    • fanka.turystyki Re: Pewnie, ze dobre wieści :-) I to jerszcze jak 21.09.07, 09:52
                      Exman, on jest na mnie wkurzony, że o niego jego rodzonego brata dopytałam, że
                      stwierdziłam same kłamstwa Quicklyego na wiele tematów, że mu prawdę na forum
                      wygarnęłam... i pewnie znowu jedno, jedyne piwo mu do łba strzeliło, że się
                      Ciebie czepia, zamiast mnie.

                      Tylko zrozum człowieka -ten jego zakłamany forumowy wizerunek to dla niego
                      wszystko, co w życiu osiągnął. A ja bezczelnie i bezkarnie rozpieprzam to w
                      drobny mak, rozwalam jedyne wielkie dzieło w jego życiu...

                      Wychodzę na wredną małpę, która się na nim mści... ale może w tym szaleństwie
                      jest metoda? Może jego trzeba wreszcie odgonić od kompa i uprzejmie poprosić,
                      żeby zrobił wreszcie porządek z własnym zyciem??? Z tym życiem realnym???
              • fanka.turystyki Re: Faktycznie dobre wieści :-) 21.09.07, 09:33
                quickly na

                > fanka.turystyki, zeby tak bezczelnie kablowac na mnie i to komu?
                > Mojemu wlasnemu, rodzonemu bratu! hehehehehe... bys sie fanka
                > wstydzila... :))) Przeciez moi bracia nawet nie wiedza, gdzie ja
                > teraz mieszkam w Australii...

                Ja wiem, że Twoi bracia nie wiedzą gdzie mieszkasz, nie wiedzą jak mieszkasz i
                jak żyjesz... Słyszałam coś o tym, jak najstarszy brat bodajże na pół roku do
                Ciebie przyjechał... i kilka rzeczy go mocno zaskoczyło...

                >
                > Pomyls fanka co by to sie stalo, jak bysmy sie powiedzmy pobrali.

                To i ze mną też się pobierasz przez internet??? A co z Calineczką???


                > No wiesz, bylby slub, do tego papier, jakis dom, lozko i takie
                > tam...

                Tak, wiem: jakieś łóżko, stół, krzesło... Nawet ekspresu do kawy i telefonu by w
                domu nie było :-((((



                > Predzej, czy pozniej, doszlo by miedzy nami do jakiejs
                > klotni, albo przynajmniej sprzeczki (normalna rzecz w malzenstwie) i
                > zaczelabys w amoku latac i wyciagac na swiatlo dzienne wszystko, co
                > by moglo mi zaszkodzic (w Twoim przekonaniu) i z przyjemnoscia i
                > satysfakcja bys na to wszystko wtedy spogladala, nieprawdaz?

                A nie, tu się mylisz -trochę mądrzejsza bym była od Twojej ex-wife. Już przy
                pierwszej sprzeczce bym spakowała swoje manele i wyszła, pieprznąwszy drzwiami
                tak, że szyby by z okien poleciały. Tyle czasu i życia co ona to ja bym nie
                zmarnowała.



                > No ale
                > do tego nie doszlo (tzn. czegos wiazacego)... no i dalej jestem
                > sobie szczesliwym, poczciwym, wolnym czlowiekiem... :))))

                No to mnie cieszy, że jesteś szczęśliwy. Dwa dni temu miałeś umierać w
                Afganistanie i domagałeś się ode mnie buziaczków, więc dobrze, że zmieniłeś
                plany i że z Toją śmiercią nie będę mieć nic wspólnego.

                Swoją drogą, jak kłamstwo szybko wychodzi na jaw... Wystarczy tylko Twojego
                brata ładnie zapytać...

                Słuchaj Quickly, a Ty się nie robisz nerwowy na stare lata? Coś mi dosyć
                agresywnie odpisywać zacząłeś, he he ;-PPPP
                Dziwne jak na taki okaz "cnoty" ;-PPP
                • smieszek6 Oj Fanko, on wyraznie sobie z Ciebie kpi 21.09.07, 10:39
                  "Pomyls fanka co by to sie stalo, jak bysmy sie powiedzmy pobrali.
                  No wiesz, bylby slub, do tego papier, jakis dom, lozko i takie
                  tam... Predzej, czy pozniej, doszlo by miedzy nami do jakiejs
                  klotni, albo przynajmniej sprzeczki (normalna rzecz w malzenstwie) i
                  zaczelabys w amoku latac i wyciagac na swiatlo dzienne wszystko, co
                  by moglo mi zaszkodzic (w Twoim przekonaniu) i z przyjemnoscia i
                  satysfakcja bys na to wszystko wtedy spogladala, nieprawdaz? No ale
                  do tego nie doszlo (tzn. czegos wiazacego)... no i dalej jestem
                  sobie szczesliwym, poczciwym, wolnym czlowiekiem... :))))"

                  Przeciez on Ci tutaj daje wyraznego kopa! Czy Ty tego nie widzisz???
                  Obudz sie dziewczyno. A nie pisz ze panienki na niego leca - po
                  osmieszeniu go tutaj i uswiadomieniu tym panienkom jaki on naprawde
                  jest (i tutaj owe panienki powinny Ci podziekowac) ZADNA go nie
                  zechce.


                  • fanka.turystyki Śmieszku, a co Ty masz do tego? 21.09.07, 11:17
                    On mi wcale nie daje kopa... tylko myśli, że go daje, a to jest kolosalna
                    różnica. To on sobie ubzdurał, że z niego egzemplarz na wagę złota i że ja się
                    chcę z nim pobierać, ale czy ja gdziekolwiek napisałam, że chcę???

                    To, że jemu się wydaje, że byłby ślub, papierek i coś tam jeszcze... no to jemu
                    się tak wydaje... i tyle... Ze mną takich kwestii nigdy w źyciu nie poruszał,
                    więc nie wiem co mu odbiło (znowu się upił), że się obnosi z tym, że ślubu
                    uniknął...

                    Żadnego ślubu nie było w planach... więc niczego nie uniknął... więc nie ma się
                    czym chełpić... i nie ma podstaw do dawania mi kopa...

                    A to, że go żadna nie chce, niech on sobie tłumaczy, że się każdej wykręcił,
                    jeśli mu to humor poprawia :-)
                    • smieszek6 Re: Śmieszku, a co Ty masz do tego? 21.09.07, 13:03
                      A to ze Ty wyraznie czekasz, ze cos z tego bedzie
                      masz klapki na oczach albo nie chcesz przyjac do wiadomosci
                      ze on nie jest zainteresowany, a wrecz bawi sie Toba (Pajac
                      zakompleksiony!).

                      W Polsce mial szanse sie spotkac, to zwial. Po co Cie taki wirtualny
                      cudak?
                      • fanka.turystyki Śmieszku, Ty czytać nie umiesz... 21.09.07, 13:29
                        W Polsce spotkał się ze mną, jak najbardziej i pisałam o tym na forum. No
                        powiedzmy, że jako człowieka bym się go bardzo nie czepiała. Ale jako człowiek,
                        nie jako wirtualny cudak, nakłamał w żywe oczy.

                        Jak się kłamstwa wydały to dopiero wtedy zwiał, bo jakby się nie wydały to by
                        nie zwiewał.

                        No i wrócił do swojej Australii, przylazł na forum, gra biednego i
                        pokrzywdzonego... To może lepiej wywalić od razu całą prawdę, bo jest co
                        najmniej jedna osoba, która go na oczy nie widziała, a którą on się cały czas
                        bawi... A ile jest takich osób, o których nic nie wiem, hę???

                        Myśl sobie co chcesz o tym co ja tu wypisuję i interpretuj jak chcesz. Twoja
                        interpretacja "że mam na coś nadzieję" jest mylna. Po prostu mówię jak jest i
                        relacjonuję co moje oczy widziały.

                        A to, że on coś o małżeństwie pieprzy, to nie dlatego żeby mi obiecać, tylko
                        żeby sobie pofantazjować.
    • asleep_alien Do osv 21.09.07, 12:55
      Niech zgadne... Ty i asleep... dostaliscie wybiorczo listy, od
      kogos, kto mowi o sobie : " jestem msciwa i donosicielka".

      Jest to nieprawda w odniesieniu do mnie.
      Nie wiem, z jakiego powodu to napisałaś.
      Nie wiem, w jakim celu to napisałaś.
      Nie znam Cię jako realnej osoby i nie zrobiłem Ci nic złego.
      Nikogo z tej listy nie znam jako realnej osoby.
      I - zniknę z tej listy najpóźniej, jak minie mi, w uproszczeniu
      powiem, hormon PEA, jeżeli nie wcześniej.

      Pozdrawiam
      a.a.
      • fanka.turystyki Re: Do osv 21.09.07, 13:31
        asleep_alien napisał:

        > Jest to nieprawda w odniesieniu do mnie.

        W ogóle jest to nieprawda, nie masz co się przejmować...

        > Nie wiem, z jakiego powodu to napisałaś.
        > Nie wiem, w jakim celu to napisałaś.

        Bo Osv zna ludzi na wylot... wie o nich wszystko najlepiej...
        i zapewne ma podsłuch na mojej skrzynce ;-PPP
        • asleep_alien Re: Do osv 21.09.07, 15:48
          Osv jest osobą WYBITNĄ, naprawdę. Szanuję ją i podziwiam.
          Tylko - chciałbym jej zasugerować jedną rzecz - domniemanie
          niewinności zamiast budowania teorii spiskowych.
          Prawdopodobnie kiedyś została zraniona. Do cholery - pewnie jak
          każde z nas! Inaczej by nas tu nie było !!! Każde z nas wie, co to
          znaczy mieć serce przepuszczone przez maszynkę do mielenia mięsa !!!

          Peace, please.
          I ja też w końcu dam sobie spokój ze złośliwościami. Mam nadzieję.
          • fanka.turystyki Re: Do osv 21.09.07, 17:41
            Alien, ależ Osv domnie...muje??? Tak się to draństwo odmienia???

            No w każdym razie zakłada niewinność jednej tylko osoby, na którą wszyscyśmy się
            po równo zmówili... zamiast przyjąć dużo prostszy wariant, że nikt się na
            nikogo nie zmówił... tylko ta jedna osoba udaje świętoszka.

            No ale to boli, przyznać się, że postawiła na niewłaściwego konia i zaufała
            niewłasciwej osobie, więc trzeba teraz udowodnić, że był ogólnoforumowy spisek w
            celu "podrąbania" siekierą kopyt championa...

            Spisku żadnego nie było, a jak ja chcę z kimś drzeć koty, to w końcu mi wolno i
            robię to z własnej, nieprzymuszonej woli, bez namowy ze strony osób trzecich,
            bez utrzymywania z nimi korespondencji w tej sprawie i bez żadnych konszachtów.
            Widocznie z natury jestem wredna i kłótliwa.


          • exman Re: Do osv 21.09.07, 17:54
            Każde z nas wie, co to
            > znaczy mieć serce przepuszczone przez maszynkę do mielenia mięsa !!!

            oożesz gościu, piąteczka, zajebisty zwrot ! kupiłem.
    • smieszek6 quickly pojedzie do Afganistanu??? 22.09.07, 00:03
      tak jak grozil ze pojedzie do Iraku - nie pojechal!
      Poza tym w Afganistanie jest bezpiecznie, Australijczycy nie gina.

      W Iraku jest duzo bardziej niebezpiecznie dla Australijczykow, ale
      tylko 1 zginal bo... sie zastrzelil.Amerykanscy zolnierze maja stale
      pretensje do Australijczykow, ze siedza sobie bezpiecznie w Iraku, a
      Amerykanie sa w niebezpiecznych miejscach i juz tylu mlodych
      chlopcow zginelo (19-25 lat).Wiec Fanko mozesz spokojnie spac bo
      Quickly bedzie dluuuuuuuuuuuuuuugo zyl.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka