Dodaj do ulubionych

Dot. pomóżcie mojej siostrze

IP: 157.25.86.* 23.01.02, 07:59
Moi Drodzy
Na początku serdecznie Wam dziękuję za wszystkie wypowiedzi. Jednak dopiero
wczoraj zobaczyłam, że opisany przeze mnie problem wzbudził czyjeś
zainteresowanie. Natychmiast wydrukowałam wszystkie opinie (zajęło mi to 21
stron) i czytałam je parę razy do późna w nocy jednocześnie zastanawiając się
co dalej z tym zrobić.
Poprzez mój list na forum chciałam jej (mojej siostrze) udowodnić, że oprócz
rodziny, która bez przerwy powtarza, że nie jest gruba (166cm wzrostu i waga 62)
(ona twierdzi, iż mówimy tak, bo nie chcemy jej zrobić przykrości) są też inni,
obcy ludzie, którzy podzielają naszą opinie.
Teraz zastanawiam się czy powinnam dać jej do przeczytania Waszą dyskusję na
ten temat, gdyż pomimo wielu wypowiedzi, które podniosłyby ją na duchu i jej
pomogły są też i takie, które zniweczyłyby cały mój jak i przede wszystkim Wasz
trud.
Pozdrawiam Emi
p.s nie mogłam wcześniej przeczytać wypowiedzi, gdyż miałam problemy z
internetem, czego bardzo żałuję

Obserwuj wątek
    • Gość: cinek Re: Dot. pomóżcie mojej siostrze IP: *.t16.ds.pwr.wroc.pl 23.01.02, 09:52
      Droga Emi,
      myślę, że spokojnie możesz pokazać jej całość. Co prawda jeden z dyskutantów
      usilnie starał się udowodnić, że Twoja siostra jest gruba (co myślę o tej
      opinii, powiedziałem już w trakcie dyskusji z autorem), niemniej jednak
      wystarczająca moim zdaniem liczba osób przedstawiła na forum sensowne
      argumenty, świadczące o tym, że jest on w błędzie. W każdym razie, pozdrów ode
      mnie swoją siostrę; szkoda by było, gdyby taka sympatyczna osoba (jaką
      niewątpliwie jest Twoja siostra) zadręczała się dalej opiniami ludzi, którzy
      dowartościowują się wpędzając innych w kompleksy.
      Pozdrawiam - cinek
      • Gość: Emi Re: Dot. pomóżcie mojej siostrze IP: 157.25.86.* 23.01.02, 09:59
        Jeszcze raz bardzo dziękuję za radę i przede wszystkim za tak miłe słowa.
        Emi
        • Gość: cinek Re: Dot. pomóżcie mojej siostrze IP: *.t16.ds.pwr.wroc.pl 23.01.02, 10:24
          Nie ma za co:) A wracając do wypowiedzi z forum: myślę, że to nawet lepiej, że
          oprócz pozytywnych opinii znalazły się te negatywne.. Twoja siostra na pewno
          wierzy w prawdziwość części z nich, więc odpowiedzi udzielone na nie przez
          innych w pewien sposób pomogą jej odnieść się do tego, co sobie wmawia (z
          pomocą "życzliwych"). Gdyby wszystkie opinie były pozytywne, zapewne odniosłaby
          się do nich z nieufnością..
          Mam nadzieję, że uda Ci się przekonać siostrę, że wszystko z nią jest w
          porządku. Jeszcze raz pozdrawiam:)

          cinek
        • maal Re: Dot. pomóżcie mojej siostrze 23.01.02, 10:45
          Dopiero teraz przeczytałem część dyskusji dot. Twojej siostry i dodam jedno
          zdanie. Nie wiem czy ktoś podawał ten wzór na obliczenie prawidłowej wagi
          ciała - waga do kwadratu i potem podzielona przez wzrost. wynik pomiędzy 20 a
          25 to waga prawidłowa. dla Twojej siostry wynosi on 24,67.( 64x64 i dzielone
          przez 166 ) czyli w normie. Podano to chyba w grudniowym nr Wiedzy i Życia. A
          co do tych facetów, to są tacy którzy nie lubią takich babek jak Aly Mc Bill
          (czy jak się to pisze )Pozdrawiam
      • Gość: Mikey Re: Dot. pomóżcie mojej siostrze IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.02, 12:00
        Gość portalu: cinek napisał(a):

        W każdym razie, pozdrów ode
        > mnie swoją siostrę; szkoda by było, gdyby taka sympatyczna osoba (jaką
        > niewątpliwie jest Twoja siostra) zadręczała się dalej opiniami ludzi, którzy
        > dowartościowują się wpędzając innych w kompleksy.
        > Pozdrawiam - cinek

        dlaczego są na świecie tak beznadziejni kolesie jak ty?
        już po prostu tego nie mogę zrozumieć...
        co ci się stało? kto cię skrzywdził?
        opowiedz nam to może lżej ci się zrobi, zamiast mścić się na mnie
        jeszcze zaraz mi powiesz, że to nie było o mnie albo że to dotyczyło jakiejś
        mojej wypowiedzi...
        dobra, ale poddaję się, spadam z tego forum
        mam zbyt wiele rzeczy na głowie, aby czytać takie wypowiedzi jak twoje
        nie mam czasu na złośliwości

        jeśli tego chciałeś to gratuluję
        gdybym był jeszcze w podstawówce, pewnie poświęciłbym swój czas na "dyskusję" z
        tobą, ale, niestety, już z tego wyrosłem
        ty widocznie jeszcze nie...
        jeśli to sprawia ci przyjemność albo przynosi ci ulgę, dalej mnie oczerniaj
        bezpodstawnie
        ja już się nie odezwę
        • Gość: cinek do Mickeya IP: *.t16.ds.pwr.wroc.pl 23.01.02, 14:06
          Jedynym beznadziejnym kolesiem, którego tu widzę, jesteś Ty. Wystarczyło raz
          się z Tobą nie zgodzić, wspomnieć o dowartościowywaniu się kosztem innych, i
          już od razu po każdej swojej wypowiedzi widzę jakieś bluzgi od Ciebie...
          Zastanawiam się, ile Ty właściwie masz lat? Podstawówkę skończyłeś... niech
          zgadnę.. gimnazjum? liceum/technikum/zawodówka? Widzisz, ja zdążyłem już
          skończyć studia... Więc takie teksty mnie po prostu śmieszą. Próbowałem z Tobą
          rozsądnie polemizować, ale się nie dało. Wszędzie węszysz jakieś aluzje pod
          swoim adresem.. Tutaj akurat mówiłem ogólnie o pewnej prawidłowości,
          zaobserwowanej przez psychologów.. osobnik zakompleksiony ma tendencję do
          wpędzania w kompleksy innych. Widząc, że ktoś inny jest równie nieszczęśliwy,
          czuje się lepiej. Poczytaj sobie trochę książek na ten temat. Co do mnie.. w
          dalszym ciągu czekam na odpowiedź, dlaczego posądzasz mnie o kompleksy. Czy ja
          próbuję Ciebie w coś wpędzać? Widzisz coś złego w tym, że walczę z idiotycznymi
          stereotypami? Wiesz, kiedy miałem -naście lat, też przywiązywałem większą wagę
          do wyglądu kobiet.. tyle tylko, że zdążyłem z tego wyrosnąć. A kompleksy, mój
          drogi, widzę akurat u Ciebie: "jesli tego chciales, to uciekam z forum".
          Człowieku! O co Ci chodzi? Dziecku w piaskownicy ktoś pokazał język, więc
          zabiera swoje zabawki i idzie z płaczem do mamusi? To jest dorosłe podejście?
          Nie chciałem w ten sposób prowadzić dyskusji, ale Twoje teksty o moich
          rzekomych kompleksach zmusiły mnie niestety do tego. Sam zacząłeś ten temat,
          określając mnie mianem 'zakompleksionego kolesia' po tym, jak uznałem za
          debilizm określanie normalnej dziewczyny mianem grubej. To może ja powinienem
          nazywać Cię kurduplem, bo jesteś ode mnie ponad 20 cm niższy? Było by to tak
          samo 'sensowne' jak teksty w Twoim wykonaniu. Powiem Ci na zakończenie jeszcze
          jedno: jeżeli zamiast używać argumentów w dyskusji, potrafisz tylko obrzucać
          epitetami tych, którzy ośmielili się z Tobą nie zgodzić, i w dodatku robisz to
          już po zakończeniu dyskusji, to... może rzeczywiście nic już nie odpisuj. Tylko
          tym razem dotrzymaj słowa, bo już drugi raz obiecujesz, że się nie będziesz do
          mnie więcej odzywał. Bądź przynajmniej konsekwentny, skoro kulturalny być nie
          umiesz.
    • chudyy hej 23.01.02, 10:46
      zdecydowanie 166 cm i 62 kg to nie jest za dużo. Są faceci co lubią
      kościotrupy, ich sprawa, ale jest i sporo takich jak ja co nie lubi za chudych
      dziewczyn. Wygląd to opakowanie ważniejszej zawartości, choć nie wierz takim co
      mówią, że wygląd nie liczy się, albo kłamią, albo mają kompleksy i do ładnych
      nie podejdą. Ja znam sporo bardzo fajnych dziewczyn i wcale nie chudzielców i
      dobrze. Wystarczy, że ja jestem chudy, zresztą powinienem ;-)
    • Gość: Emi Re: Dot. pomóżcie mojej siostrze IP: 157.25.86.* 23.01.02, 10:56
      To jeszcze raz ja. Skoro wszyscy jesteście tacy mili to pokuszę się jeszcze o
      jedno pytanie. Tak jak już pisałam, moja siostra uważa, że we wszystkim źle
      wygląda, choć to nie prawda. Ja namawiam ją ciągle żeby chodziła w spódnicach,
      jak na kobietę przystało. Powiedzcie, mając do wyboru dwie takie moje siostry
      tyle że jedną w spodniach, drugą w spódnicy, z którą wolelibyście się umówić?
      Emi
      • chudyy no pytanie trochę no bez sensu 23.01.02, 11:15
        Gość portalu: Emi napisał(a):
        > Powiedzcie, mając do wyboru dwie takie moje siostry
        > tyle że jedną w spodniach, drugą w spódnicy, z którą wolelibyście się umówić?
        > Emi

        rozumiem Twoją determinację, ale nie możesz wszystkiego do spodni/spódnicy
        sprowadzać. Są ubiory takie, śmakie, w nie jednym opakowaniu człowiek dobrze
        wygląda. Myślę, że tu nie ma sensu przymuszać Twojej siostry. Niech chodzi w tym
        w czym się dobrze czuje. Są kobiety, które lubią uwodzić facetów i chwała im za
        to, są i inne. Niemniej jednak człowiek, który nisko mierzy wysoko nie zajdzie.
        • maal Re: no pytanie trochę no bez sensu 23.01.02, 11:20
          Chudyy ma rację nie warto kogoś do czegoś zmuszać, jak się dobrze czuje w
          spodniach, to i w spodniach może kobieco wyglądać.
          • Gość: Emi Re: no pytanie trochę no bez sensu IP: 157.25.86.* 23.01.02, 12:14
            Chłopaki, wielkie dzięki.
            Emi
            ps. szkoda tylko, że nie każdy facet jest taki wyrozumiały jak Wy
          • quickly Re: no pytanie trochę no bez sensu 23.01.02, 12:18
            Pewnie, najlepiej tak jak taki Denis Russos. Obszernie i wygodnie. Co sie
            bedzie szczypala? (A w Australii to moze na okraglo chodzic bez niczego, tylko
            panom kiedy biegna do telefonu to jest troche niewygodnie.)

            A za pare lat, jak Twoja siostra rzeczywiscie by przybrala na wadze (puknijcie
            sie w glowe dziewczyny: 166cm/62kg to zadna nadwaga) i zabraliby ja na oddzial
            reanimacji, to lekarzom latwo bedzie ja rozebrac na "elektro-szoki"!!! (Chyba
            tak to sie nazywa? No jak przyklada do serducha takie dwa zelazka i bum facet
            (w tym wypadku babka) podskakuje sobie do gory. Widzialem to na filmach, chyba
            mi wierzycie?)
    • Gość: Mikey Re: Dot. pomóżcie mojej siostrze IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.02, 12:16
      jeśli pokrzyżowałem ci szyki, sorry, nie chciałem
      chciałem być po prostu szczery, ale jak widać niektórzy nie lubią
      szczerości... :(
      mimo to sądzę i tak, że twoja siostra sama wie najlepiej czy jest gruba czy nie
      już mówiłem o tej mojej koleżance, która uważała się za grubą
      mam też inną koleżankę, mającą prawdopodobnie podobne wymiary co twoja siostra
      powiedziała mi kiedyś, że każdy jej mówi, że jest za gruba, ale ona lubi się
      taką jaka jest i jej to wisi
      powiedziałem jej, że ma rację, bo najważniejsze jest, aby siebie polubić

      to też powiedziałbym twojej siostrze
      jeśli ona uważa się za grubą, to pewnie jest gruba i powinna to zmienić
      żadne indeksy nie mają znaczenia
      tylko pomóż jej schudnąć
      poza tym, zgadzasz się chyba z tym, że więcej mężczyzn będzie uważało ją za
      atrakcyjną, jeśli trochę schudnie, no nie?
      pewnie niektórzy zaprzeczą, ale kurde, bądźmy szczerzy
      ja jestem niski i nie zaprzeczę, że to ma znaczenie
      nie owijajmy takich rzeczy w bawełnę, bo to jej tylko wyjdzie na złe

      pokaż twojej siostrze te wypowiedzi, ale nie byłbym pewny, że to ją przekona o
      swojej szczupłości...

      pozdrawiam ciebie i twoją siostrę
      • sonja Do Mickey'a 23.01.02, 12:44
        Gość portalu: Mikey napisał(a):

        > jeśli pokrzyżowałem ci szyki, sorry, nie chciałem
        > chciałem być po prostu szczery, ale jak widać niektórzy nie lubią
        > szczerości... :(

        nic nie szkodzi, bo nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, no nie?
        Zresztą wyznaję zasadę, że skoro ktoś pisze na forum to każdy ma się prawo tu
        wypowiedzieć
        > mimo to sądzę i tak, że twoja siostra sama wie najlepiej czy jest gruba czy nie
        > jeśli ona uważa się za grubą, to pewnie jest gruba i powinna to zmienić
        > żadne indeksy nie mają znaczenia
        Ale przecież sam dobrze wiesz, że tak nie jest. Nie może człowiek być takim za
        jakiego się uważa. Niektórzy twierdzą, że są mądrzy, ale tej opinii niestety nie
        podzielają inni.
        Nie wiem tylko dlaczego Ty każdemu przytakujesz. Czasem przecież jest tak, że
        ktoś się załamuje czymś i stwierdza, że jego życie jest beznadziejne i on rówież.
        I gdyby przyszedł do Ciebie to poparłbyś go. Wydaje mi się, że szczerość to
        bardzo cenna zaleta ale bez przesady. Czasem ludzie mówią np. źle o sobie, żeby
        ktoś inny się nad nimi zlitował, czy też nimi zainteresował.
        Albo jeszcze inaczej. Napiszę coś czego nie zamierzałam. Mam 168 cm wzrostu i
        ważę 51 kg. Jeśli zacznę od jutra uważać, że jestem gruba, to czy mi przytakniesz?

        Emi

        • Gość: Mikey Re: Do Mickey'a IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.02, 17:24
          sonja napisał(a):

          > Ale przecież sam dobrze wiesz, że tak nie jest. Nie może człowiek być takim za
          > jakiego się uważa. Niektórzy twierdzą, że są mądrzy, ale tej opinii niestety ni
          > e
          > podzielają inni.

          ja właśnie wyznaję zasadę, że każdy człowiek jest dokładnie tym, za jakiego się
          uważa

          > Nie wiem tylko dlaczego Ty każdemu przytakujesz. Czasem przecież jest tak, że
          > ktoś się załamuje czymś i stwierdza, że jego życie jest beznadziejne i on rówie
          > ż.
          > I gdyby przyszedł do Ciebie to poparłbyś go.

          wiesz co, teraz mam właśnie kolegę, który jest w maksymalnym dołku z przeróżnych
          powodów
          często mówi mi, że niczego nie prawgnie bardziej niż śmierci i że on sam jest
          niezmiernie głupi
          i co ja mam mu powiedzieć?
          że tak nie jest?
          że nie jest beznadziejnie?
          czy on w to uwierzy?
          szczerze wątpię, więc próbuję tylko dać mu okazję się wygadać, a potem sprawić,
          aby śmiał się ze swojej beznadziejności i z absurdalności tego świata...
          z tego co widzę to kolesiowi pomaga...

          Wydaje mi się, że szczerość to
          > bardzo cenna zaleta ale bez przesady. Czasem ludzie mówią np. źle o sobie, żeby
          >
          > ktoś inny się nad nimi zlitował, czy też nimi zainteresował.
          > Albo jeszcze inaczej. Napiszę coś czego nie zamierzałam. Mam 168 cm wzrostu i
          > ważę 51 kg. Jeśli zacznę od jutra uważać, że jestem gruba, to czy mi przytaknie
          > sz?

          najpierw spytałbym ile chcesz ważyć
          jeśli mi powiesz, że 30 to uznam, że masz problem, bo to już przesada
          ale twoja siostra nie waży 51, choć pewnie chciałaby tyle wazyć
          dlaczego miałaby nie zacząć się odchudzać, skoro to na pewno poprawiłoby jej
          samopoczucie?
    • mc_maras Re: O Mikey'u i nie tylko 23.01.02, 17:17
      witam wszystkich

      Mikey, podziwiam Cie za opanowanie!
      Serio czlowieku!
      I to mimo, ze sie z Toba w wiekszosci nie zgadzam i mimo tego, ze nie
      ustrzegles sie pewnych zlosliwosci.
      ...ale na tle tego, czym obrzucali Cie inni...

      Jeden przyklad rzeczy w ktorej sie z Toba nie zgadzam. Ja np nigdy nie
      przytakne, jak sie mnie Pani spyta, czy wg mnie jest zbyt
      gruba/chuda/niska/itp. Zawsze wyrazam zdziwienie (sugerujac, ze pewnie sama cos
      sobie ubzdurala) i prosze by nie przesadzala. Ale uwaga! MOGE PODZIELAC JEJ
      OBAWY! Jednak sie z tym nie zdradze.
      Co by nie mowic: nie jestem w stanie OBIEKTYWNIE rozstrzygnac ktore zachowanie
      jest w ogolnym rozrachunku korzystniejsze dla wszystkich zaintersowanych stron.

      A teraz do innych ludzi, atakujacych Mikey'a za jego poglady (z mojego
      subiektywnego punktu widzenia):
      a moze byscie tak skonczyli z "political correctness", co?
      Nie kazdy ma myslec wedlug schematu. Co wiecej: nie mozna narzucac gustu!
      ...zreszta Mikey WIELOKROTNIE opisywal, jakie Panie go nie interesuja. Sam sie
      odcinal od wielu rzeczy. Ale to jakos dziwnie pomijaliscie...
      Licytowanie sie wzrostem, waga, wyksztalceniem, itp uwazam za SMIESZNE
      (szczegolnie dla ludzi po studiach - co to ma za znaczenie, tak na boku. Na
      studiach zdobywa sie wiedze, obycie ale nie charakter!). Kazdy ma
      takie "wyposazenie" jakie dostal od rodzicow wraz z ich genami. Troche to mozna
      podrasowac, ale nie za wiele (a i to wymaga zelaznego samozaparcia).
      MNIEJ ZLOSLIWOSCI PROSZE :-)
      Wcielcie sie w role Mikey'a. Teraz przeczytajcie te pomyje, jakimi go obrzucili
      inni. I co? Fajnie sie czujecie? Wy z "normalnymi" pogladami?

      NA WSZELKI WYPADEK: dodam, iz nie neguje jakichkolwiek pogladow, a JEDYNIE
      forme ich przedstawiania.

      Pozdrawiam,
      mc_maras@poczta.gazeta.pl

      PS. Do Emi nt. spodni: a mnie rozkladaja na lopatki Panie w spodniach w krate
      (ale koniecznie w cieplych kolorach)! :-) Niezaleznie od "wagi" ;-)
      Pozdrow siostre i powiedz by nie marnowala zdrowia na jakies wyimaginowane
      problemy! A jesli juz MUSI poprawic sylwetke to kazdy sport dobrze zrobi i to
      nie tylko na wyglad zewnetrzny!
      (Niech np pogra w pingla z Mikey'em) ;-)


      • Gość: Mikey Re: O Mikey'u i nie tylko IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.02, 00:06
        wielkie dzięki za słowa wsparcia, :)
        • quickly Re: O Mikey'u i nie tylko 24.01.02, 00:33
          Mikey,
          Jestes spokojny gosc, to prawda.
          (Tylu narwancow dookola.)

          Mikey, to tylko z samej ciekawosci.
          Ile masz lat? Zonaty?
          Jezeli nie, to wydaje mi sie, ze jestes calkiem dobrym materialem na meza.
          • Gość: Emi Do zainteresowanych IP: 157.25.86.* 24.01.02, 08:17
            Wczoraj dałam mojej siostrze do przeczytania wcześniejszą dyskusję. Dziś wrócę
            do domu późno, a z internetu korzystam w pracy, więc o efektach napiszę jutro.
            Jeszcze raz pozdrawiam i dziękuję.
            Emi
          • Gość: Mikey Re: O Mikey'u i nie tylko IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.02, 18:59
            quickly napisał(a):

            > Mikey,
            > Jestes spokojny gosc, to prawda.
            > (Tylu narwancow dookola.)
            >
            > Mikey, to tylko z samej ciekawosci.
            > Ile masz lat? Zonaty?
            > Jezeli nie, to wydaje mi sie, ze jestes calkiem dobrym materialem na meza.

            hehe, nie wiem co o tym myśleć... :)
            powiem tylko, że jestem na tyle młody, aby wykluczyć możliwość małżeństwa w ciągu
            następnych 4 lat

            dziękuję i pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka