sarlo51
13.07.06, 20:12
Bedac w Turcji czekajac na statek.Jechalismy z Europy do Azji czesci.Bylo
takie wydarzenie.Statek byl opuzniony 10 minut bardzo cieplo,duszno sie
robilo w pomieszczeniu.Jeden Pan zadzwonil z komurki i nazekal ze statek jest
opuzniony.Rozmawial bardzo glosno to wiedz ludzie patrzyly sie bardzo dziwno
na niego i bylo bardzo widac ze nie lubialy co mowil.Maz dla mnie
przetlumaczyl.My lubilismy ze on to zrobil.Na koncy turysci podaly jemu reke
rowniez my tez.Potem sie okazalo ze ten Pan bardzo podruzowal po swiecie.To
wiec wiedzial co sie robi jak jest ktos opuzniony.Ja bym chciala wiedzic czy
wy dzwonicie jak macie jakis problem?Ale to zalezy od ulicy jakie ludzie
mieszkaja i jak oni dbaja o to.Ja dzwonilam rok temu ale to ze o 5 rano
samochod dowozil material na budowe.On robil duzo halasu. Jak zadzwonilam to
widzialam jak czekaly na 7godzine.Czasem jeden telefon robi duza roznice w
zyciu dla dobra ludzi.A moze my tutaj jusz jestemy takie ze jak co zle
pojdzie nam to odrazu nazekamy.