A'propos Grzesia. Nie każda drwina z jego osoby wychodzi spod mojego pióra.
Żadna drwina z jego osoby nie jest wynikiem rzekomej frustracji wynikającej z
mojej niespełnionej miłości do Waszego boga...
Mam świadomość, że gusty kobiet są różne, może niektórym z Was Grześ podobał
się, może niektórym imponował... jednak jego postać zawsze znajdowała sie i
znajduje poza obszarem moich zainteresowań (mam nadzieje, że wybaczycie
bluźnierstwo)
Chciałam powiedzieć publicznie, że nigdy nic mnie z tym panem nie łączyło,
zdaje sobie sprawę, że spotykał się z wieloma z Was jednocześnie, jednak mnie
tam nie było.
Dla tych wszystkich, które wyżywały się na mnie z powodu mojej wyimaginowanej
przez Grzegorza miłości do jego osoby ... ja nie miałam z tym nic wspólnego,
a za jego poczynania dostało mi się najbardziej.
Pozdrawiam serdecznie