Dodaj do ulubionych

pytanie do p. Piotr_57

24.06.13, 15:59
Witam
p. Piotrze proszę o odpowiedź , poradę w następującej sprawie.
Tak pokrótce:
Sprawa w Sadzie za niezapłacone faktury w terminie. Wierzyciel nalicza odsetki. Dłużnik spłaca w systemie jakby ratalnym, tj. co jakiś czas, np. raz, dwa w miesiącu . Ponieważ to była umowa słowna więc spłaca po określonej kwocie, która spłacana jest w pierwszej kolejności na należność główną. Odsetki za zwłokę zamierza spłacić już po spłaceniu kapitału. Tyle, że wierzyciel każdą wpłatę zalicza na poczet głównej należności i jej odsetek. W końcowym efekcie wygląda o tak, że ten kapitał jest większy i w związku z tym odsetki też rosną. Nie wiem czy dobrze się wyjaśniłam. Dajmy na to dłużnik wpłaca 100zł , w tytule pisze że to częściowa spłata faktury. Po spłacie zamiast 500zł do spłaty zostaje już 400 ( + odsetki). To wg. dłużnika. Tyle że wierzyciel samoistnie z kwoty 100zł potrącił dajmy na to 70 zł. na kapitał 30zł. na odsetki, co daje końcową kwotę do spłaty nie 400 a 430zł. Więc odsetki większe również.
I teraz pytanie. Czy wierzyciel robi to zgodnie z przepisami? Czy nie powinno być tak, że zgodnie z wolą i przelewami dłużnika najpierw powinna być spłacona należność główna a odsetki na końcu? Bo w przeciwnym razie te koszta ciągle rosną. Czy jeśli sposób spłaty nie był spisany na umowie to w jaki sposób należy spłacać i czy regulują to jakieś przepisy prawne?
Tu tylko pragnę nadmienić, że wierzyciel nie wywiązał się z wcześniejszej umowy ustnej dotyczącym wyrażenia zgody na spłaty w systemie ratalnym co miesiąc po 100zł. Najpierw wyraził taką wolę potem oddał sprawę do Sądu. Mimo, że dłużnik wywiązywał się z ustaleń. Teraz wierzyciel naraża dłużnika na dodatkowe koszta zaliczając wpłaty od niego w ten sposób, że zamiast uznać w pierwszej kolejności spłatę należności głównej, z kwoty wpłacanej potrąca od razu na odsetki.

Bardzo dziękuję za odpowiedź.
Obserwuj wątek
    • piotr_57 Re: pytanie do p. Piotr_57 24.06.13, 18:18
      Nie ma żadnego przepisu regulującego sposób naliczania odsetek. Widoczne to jest w dwojakim sposobie spłacania kredytów.
      1. Raty stale - polega to na tym, że za każdą spłatą naliczane są odsetki od całej, zaległej sumy i to one pobierane są w pierwszej kolejności . W skutek tego pierwsza rata (np 1000zł) to w 90% odsetki a 10% spłata kapitału. Przy ostatniej racie jest odwrotnie 10% odsetki, 90% kwota główna.
      2. Raty malejące - cały pożyczony kapitał dzieli się przez ilość rat. Kwota spłaty kapitału jest zawsze identyczna. Wraz z ubywaniem kwoty pożyczki zmniejszają się naliczane co miesiąc odsetki, to powoduje zmniejszanie się rat.

      Tu ktoś na jednym z for dość obrazowo to tłumaczy :
      Np. Ktoś zalega 10000 zł od 30 dni.
      Wpłaca 1000 i deklaruje, że 900 przeznacza na należność główną, a 100 na odsetki.
      Robisz tak: naliczasz kalkulatorem odsetek ustawowych odsetki za okres od dnia wymagalności do dnia zapłaty od całej kwoty, tj. 10000.
      Wychodzi tych odsetek załóżmy 200 (to liczba z kapelusza.
      Wobec tego wpłata kolesia pokryła 100 tytułem odsetek. Pozostałe 100 nadal zalega tytułem odsetek.
      Wpłata pokryła 900 zł z należności głównej. Znów liczysz odsetki ustawowe, ale poczynając od dnia następnego po wpłacie i tym razem już tylko od kwoty 9100. Teraz okazuje się, że koleś zalega: 9100 nal. głównej i tytułem odsetek 100 + nowowyliczone.
      Najwygodniej jest, gdy przy wpłacie wpłacający nie deklaruje, czy dotyczy ona nal. głównej czy odsetek.
      Wtedy z korzyścią dla dłużnika jest zaliczać wpłaty na poczet należności głównej, a na koniec naliczyć odsetki za poszczególne okresy (od coraz to mniejszych kwot). Albo przy każdej wpłacie naliczać odsetki i tak rozliczać cząstkową wpłatę, by zostały pokryte w całości, a dopiero ewentualną resztę kierować na należność główną. To sposób korzystniejszy dla wierzyciela. Pzdr!

      Nie widzę możliwości narzucenia wierzycielowi sposobu naliczania odsetek (poza, moim zdaniem, bardzo wątpliwym procesem sądowym!).
      To kwestia umowna.
      Przy dzisiejszych stopach procentowych, nie opłaca się tkwić w odsetkach ustawowych.
      Może rozważ wzięcie kredytu na "zdrowych, przewidywalnych" zasadach i spłać wierzyciela.
      To uwolni Cię od nieprzewidywalnych zachowań wierzyciela.

      Jestem piotr_57, lub prywatnie Piotr M, nie Pan.


      • misiowamama-2 Re: pytanie do p. Piotr_57 25.06.13, 09:17
        piotr_57 napisał:

        > Najwygodniej jest, gdy przy wpłacie wpłacający nie deklaruje, czy dotyczy ona n
        > al. głównej czy odsetek.<

        Przy przelewach jest wpisywany tytuł " częściowa spłata należności za f-rę ..."
        Nie ma nic czy to wpłata na należność główną czy odsetki. Ale z myślą, że spłacana jest najpierw ta należność główna a na końcu odsetki. Dokładnie to co Pan napisał poniżej:

        > Wtedy z korzyścią dla dłużnika jest zaliczać wpłaty na poczet należności głównej, a na koniec naliczyć odsetki za poszczególne okresy (od coraz to mniejszych kwot). <

        Wcześniej wierzyciel nie zgłaszał zastrzeżeń, ale w ostatnim piśmie procesowym przedmiotowe wpłaty zaliczył najpierw na odsetki a następnie na poczet należności głównej, czyli zaczął stosować ten wariant, przytoczony przez Pana:

        >Albo przy każdej wpłacie naliczać odsetki i tak rozliczać cząstkową wpłatę, by zostały pokryte w całości, a dopiero ewentualną resztę kierować na należność główną. To sposób korzystniejszy dla wierzyciela. <

        Myślę, że jest to złośliwość ze strony wierzyciela, na wskutek odpowiedzi dłużnika na jego zarzut kierowany do sądu. Wcześniej zaliczał wpłaty na poczet należności głównej, a osobno naliczył odsetki za poszczególne okresy (od coraz to mniejszych kwot), które miały być spłacone już po spłaceniu należności głównej. Wprawdzie nie było między nami żadnych uzgodnień co do sposobu naliczania wpłąt, ale dopóki dłużnik nie wniósł sprzeciwu do sądu, to tak było to praktykowane. Dopiero po wniesieniu zarzutu wierzyciel zmienił sposób naliczania.

        Już Pan napisał, że żadne przepisy tego nie regulują i nie można narzucić wierzycielowi sposobu naliczania odsetek ale czy w związku z powyższym mógłby Pan doradzić jak argumentować na piśmie do sądu o utrzymanie sposobu rozliczania wpłat korzystnych dla dłużnika? Sprawa trwa, termin jest na sierpień, więc dłużnik w międzyczasie chciałby złożyć stosowne pismo, tylko nie bardzo wie jak to zrobić i czy taka prośba do sądu może w tej sprawie przynieśc korzystny dla niego wyrok. No bo skoro dotychczas te wpłaty były rozliczane z korzyścią dla dłużnika, to czemu wierzyciel to zmienia?

        > Jestem piotr_57, lub prywatnie Piotr M, nie Pan. <

        Ok, Piotrze M. :-)
        dziękuję :-)
        • piotr_57 Re: pytanie do p. Piotr_57 25.06.13, 12:55
          misiowamama-2 napisała:
          >
          > Myślę, że jest to złośliwość ze strony wierzyciela, na wskutek odpowiedzi dłużn
          > ika na jego zarzut kierowany do sądu. Wcześniej zaliczał wpłaty na poczet należ
          > ności głównej, a osobno naliczył odsetki za poszczególne okresy (od coraz to m
          > niejszych kwot), które miały być spłacone już po spłaceniu należności głównej.
          > Wprawdzie nie było między nami żadnych uzgodnień co do sposobu naliczania wpłąt
          > , ale dopóki dłużnik nie wniósł sprzeciwu do sądu, to tak było to praktykowane.
          > Dopiero po wniesieniu zarzutu wierzyciel zmienił sposób naliczania.

          No cóż! To dłużnik rozpoczął wojnę wnosząc zarzut (jakiś tam) do sądu. A mnie babcia uczyła : "Pamiętaj, że idąc na wojnę, po cudzą głowę, własną też niesiesz!!". Generalnie dłużnik ma zdecydowanie słabszą pozycję procesową, niż wierzyciel. Szansa na sądową zmianę sposobu naliczania odsetek jest (moim zdaniem!!) zerowa. Wierzyciel wykaże, że odsetki kumulują się bez kapitalizacji z kwotą główną, przez co on ponosi stratę... i 9 na 10 sędziów mu to klepnie!!


          >
          > Już Pan napisał, że żadne przepisy tego nie regulują i nie można narzucić wierz
          > ycielowi sposobu naliczania odsetek ale czy w związku z powyższym mógłby Pan do
          > radzić jak argumentować na piśmie do sądu o utrzymanie sposobu rozliczania wpła
          > t korzystnych dla dłużnika? Sprawa trwa, termin jest na sierpień, więc dłużnik
          > w międzyczasie chciałby złożyć stosowne pismo, tylko nie bardzo wie jak to zrob
          > ić i czy taka prośba do sądu może w tej sprawie przynieśc korzystny dla niego w
          > yrok. No bo skoro dotychczas te wpłaty były rozliczane z korzyścią dla dłużnika
          > , to czemu wierzyciel to zmienia?

          Można tylko prosić sąd, nic innego nie przychodzi mi do głowy. To, że wpłaty dotychczas były rozliczane w sposób korzystny dla dłużnika wcale nie jest argumentem na korzyść dłużnika. Wręcz przeciwnie!! Skoro dotychczas to dłużnik osiągał korzyść, to najwyższy czas by szalę przechylić na korzyść wierzyciela (skoro dotychczas "był łaskawy"). Takie jest też i moje (osobiste) zdanie. Odsetki powinny być naliczane w sposób zgodny z prawem, ale jednocześnie maksymalnie korzystny dla wierzyciela!! Zawinienie w powstaniu długu, jest po stronie dłużnika, i to dłużnik powinien ponosić wszystkie konsekwencje. Nie znajduje w swojej głowie niczego na poparcie stanowiska przeciwnego.
          >


          >
          >
          • misiowamama-2 Re: pytanie do p. Piotr_57 25.06.13, 13:44
            piotr_57 napisał:

            > Można tylko prosić sąd, nic innego nie przychodzi mi do głowy. To, że wpłaty do
            > tychczas były rozliczane w sposób korzystny dla dłużnika wcale nie jest argumen
            > tem na korzyść dłużnika. Wręcz przeciwnie!! Skoro dotychczas to dłużnik osiągał
            > korzyść, to najwyższy czas by szalę przechylić na korzyść wierzyciela (skoro d
            > otychczas "był łaskawy"). Takie jest też i moje (osobiste) zdanie. Odsetki powi
            > nny być naliczane w sposób zgodny z prawem, ale jednocześnie maksymalnie korzys
            > tny dla wierzyciela!! Zawinienie w powstaniu długu, jest po stronie dłużnika, i
            > to dłużnik powinien ponosić wszystkie konsekwencje. Nie znajduje w swojej głow
            > ie niczego na poparcie stanowiska przeciwnego.
            > >

            Tak, wiem, masz rację. Tylko wiesz, tu cała sytuacja nie do końca zawalona była przez dłużnika. Obie strony uzgodniły telefonicznie, że spłata będzie następowała co miesiąc w kwocie po 100zł. Jeśli jednak zdarzyło by się, że dłużnik będzie miał jakiś przypływ gotówki to w miarę możliowści spłaci wczesiej. Po kilku miesiacach takich spłat wierzyciel ni stąd ni zowąd zgłosił sprawę do sądu. Potem wyparł się, że umowa była co miesiąc, w piśmie napisał że umawiał się z dłużnikiem, że ten co tydzień będzie spłacał zadłużenie. Co było kłamstwem i pretekstem do złożenia właśnie wniosku w sądzie. Niestety nie było świadków takiej umowy. Na zasadzie słowo dłużnika przeciw słowu wierzyciela. Dłużnik nie poddawał wątpliwości kwoty zadłużenia ( raptem ok. 1100zł.), ale we wniosku zarzucił wierzycielowi niewywiązanie się z umowy ustnej, mówiącej o sposobie spłaty, tym samym narażając dłużnika na dodatkowe koszty procesu i pełnomocnictwa adwokackiego. Wniósł o to, aby sąd uznał umowę ustną i kosztami obciążył wierzyciela.
            Tu niejako rozumiem dłużnika, bo mimo że był w porządku wobec wierzyciela został oszukany. Ja wiem, napiszesz, że był winien bo nie płacił. Tak, ale nie uchylał się, negocjował, umówił się z wierzycielem na warunki spłaty, spłacał zgodnie z ustnymi ustaleniami ( na chwilę obecna długu zostało ok. 500zł)a wierzyciel i tak potem się wycofał. I naraził na dodatkowe koszty dłużnika. Wiem, wiem, takie prawo, ale nie do końca uczciwe.
            Teraz znajomy, dłużnik zastanawia się czy w ogóle zawracać sobie głowę i iść na sprawę. No bo czy coś wskóra?
            Nie wiem czy dobrze zamierza, ale powiedział, że w takim razie on nigdzie nie idzie, szkoda czasu, a wpłacać będzie nadal tak jak dotychczas czyli po 100zł uznając wpłaty za należność główną, na końcu zapłaci odsetki. I jeśli nie będzie miał wyjścia to koszty procesu tez zapłaci w ratach, nawet bez zgody wierzyciela. Wychodzi z założenia, że nikt mu nic nie zrobi (nawet komornik) bo on spłacać będzie, odsetki też zapłaci, ale ze względu na trudną sytuację zrobi to w ratach, czy się komuś podoba czy nie.

            A tak ode mnie, to troszkę nie dziwię się znajomemu i uważam że ten wierzyciel to kawał cwaniaka jest. Tym bardziej nie rozumiem, że ponoć ich współpraca trwała ponad 10 lat, dotychczas bez problemu. Ostatni okres dla znajomego był nie najlepszy stąd ta zwłoka w spłacie. I rozumiem złośc i rozgoryczenie znajomego. Sama nie wiem co bym zrobiła.

            A ty, gdybyś był na jego miejscu, ciągnął byś tą sprawę, posał do sądu czy dał sobie spokój. Poszedł byś na rozprawę, skoro prawdopodobnie, jak sam pisałeś, dłużnik ma mniejsze szanse na wygranie? Czy nie tracił czasu i na zasadzie "co ma byc to bedzie" dał sobie spokój?

            Jeszcze raz dziękuję w moim i kolegi imieniu ( siedzi koło mnie ;-) )



            >
            >
            > >
            > >
            • piotr_57 Re: pytanie do p. Piotr_57 25.06.13, 14:44
              Jeżeli o mnie chodzi to nigdy nie pozostawiam nawet najdrobniejszych spraw własnemu biegowi. Nie mogę sobie na to pozwolić, choćby z racji dbania o opinię! Poszedłbym na sprawę i podważał zasadność powołania pełnomocnika procesowego. Przy tak małych sumach i uznaniu długu przez dłużnika, powoływanie zastępstwa procesowego stanowi element "gnębienia" strony. Oczywiście jest to prawo wierzyciela, ale sąd powinien do minimum zmniejszyć koszt takiego zastępstwa. Nie wiem jaka jest sytuacja wierzyciela, ale ja bym po prostu oddał mu te zasrane 500zł (nawet gdybym miał wziąć pożyczkę w providencie) i żądał umorzenia powództwa.
              Nie bardzo wiem jak sądy sądzą w sprawach o takie sumy, a jestem na wsi i nie mam tu możliwości zajrzenia do orzecznictwa. Poza tym, zanim wierzyciel złożył pozew musiał wysłać wezwanie do zapłaty. Wówczas trzeba było reagować. Teraz podniósłbym dotychczasowy układ w sprawie spłaty i zarzut bezzasadności pozwu o spłatę całości (w obliczu dokonywania spłat ratalnych). Sposób liczenia odsetek od takich sum nie ma żadnego znaczenia, bo różnica w ostatecznym rozrachunku wyniesie co najwyżej kilkadziesiąt złotych. Ja bym zrobił wszystko by sprawę zakończyć jak najszybciej i na jak najniższym poziomie. Nie widzę "dobrego" rozwiązania dla dłużnika. Oddać jak najszybciej, nie wdawać się w spoty sądowe, nie dopuścić do egzekucji komorniczej. Na drugi raz lepiej dobierać znajomych czy współpracowników. To wszystko.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka