Dodaj do ulubionych

Bonjour mes amis.

03.07.06, 10:28
Jadę po francusku, ponieważ Henry, któremu kibicowałam - nie dał ciała.
Mecz był piękny, mam kilka wniosków, ale o nich później.

Widzę natomiast, że grono mes amis dramatycznie się po moim piątkowym wybryku
zmniejszyło.
Tym samym, nie powołując żadnej rady, serdecznie przepraszam (ponownie) Pana
Widoka. Jest mi niezmiernie przykro, że stało się tak, jak się stało.
Spotkanie trwało do 21.00, jako że było przerywane oglądaniem meczu. Są tacy,
którzy przyjemne chcą połączyć z pożytecznym i do tych należy osoba, z którą
miałam nieprzyjemność negocjować w piątkowy wieczór.
Dojechałam do domu, gdzie oczekiwał na mnie mój Papa, przywitaliśmy się i
porozmawialiśmy chwilę, aż nas zastała godzina 23.00.
Nie wyobraża Pan sobie, jak było mi niezręcznie pisać tegoż smsa, a brak
jakiejkolwiek odpowiedzi zrozumiałam na tyle dosadnie, że jasne było przez
cały weekend, iż zastanę tu takie treści do mnie skierowane.
Mam poczucie, że moja praca psuje moje relacje interpersonalne (nie mówiąc o
kontaktach damsko-męskich...). Nie pierwszy to raz i nie ostatni. Powód jest
zawsze zróżnicowany (czas, delgegacje=czas,
spotkania=czas=zazdrość=podejrzenia, etc) , jednak zawsze chodzi o pracę.

Bardzo mnie smuci czerwona kartka, jeszcze bardziej - dożywotnia. Odpokutuję
zapewne jeszcze nie raz swój grzech i doświadczę zemsty za tą zniewagę Pana
Widoka, której się nieświadomie dopuściłam.
Ja drugiej szansy z reguły nie daję, dlatego nie zdziwię się, jeśli Pan Widok
postąpi podobnie. Nie mam pretensji, jeszcze raz przepraszam i po cichu
liczę, że mimo tych wydarzeń - czasami będziemy dla siebie mili.

(Już teraz w ramach zadośćuczynienia proponuję zestaw gadżetów z mojej firmy,
który mogę przesłać kurierem, moją dozgonną pomoc w sprawach różnych oraz
bilet na ME, niewykluczone bowiem, że takowy mi się trafi.)


A Was wszystkich pozdrawiam. Myślałam, że się pocieszę tu z Wami, a tymczasem
taki cios w mordę z samego rana. Prawym sierpem mnie Pan Widok potraktował,
ale mu się też nie dziwię.

(p.s. bądźmy szczerzy... czy każdy z Was z największą obywatelską odwagą i
bez najmniejszego wahania spotkałby się z osobą poznaną na forum?... to nie
ten powód, ale przyznam szczerze, że mimo mej całej buńczuczności,
bezczelności i objawów nadzywczajnej odwagi, zawahałam się co najmniej trzy
razy... i nie chodzi tu o osobę Widoka, a o mnie)
Obserwuj wątek
    • annajustyna Only, Widokowi przejdzie, przeczytaj sobie 03.07.06, 10:31
      swoja wlasna sygnaturke i glowa do gorysmile))))))).
    • vandikia Re: Bonjour mes amis. 03.07.06, 10:32
      czesc Only smile mam nadzieje, ze wyjazd sie udal smile)
      i wspolczuje Ci przykrych wrazen forumowych sad
      • onlyju Re: Bonjour mes amis. 03.07.06, 10:43
        wyjazd piękny, szkoda słów, nie znajdę ich zbyt wiele, by opisać rozpacz
        Brazylijczyków (kibice płakali, prawdziwymi łzami, porażające...) i radość
        Francuzów (nie wierzyli... krzyczeli Henry! Henry! tak, że do dziś mam to
        nazwisko krzyczane przez tłum w uszach...)
        najczęściej widziałam piłkarza o nazwisku Abidal, często również Zizou,
        Brazylia stanęła... na żywo ich gra wyglądała źle, bardzo się zawiodłam.
        liczyłam, że zobaczę grającą Brazylię i mogę umierać. tymczasem dali ciała na
        całej linii.
        zdjęcia mam fatalne. robione cyfrowym głupim jasiem, nic na nich nie widać.
        jakieś zielono - żółte i biało-niebieskie cienie. większość zdjęć poruszona,
        nie było możliwości zrobienia dobrego zdjęcia, przeszkadzały w tym łokcie,
        głowy i inne części ciała lub garderoby kibiców.
        było cudownie. smile))
        forum jak to forum... raz jest miło, raz nie... zgagę mam porządną i po piątku
        i po tym, co Widok ze swoją radą tu na mnie wyprodukowali.
        • vandikia Re: Bonjour mes amis. 03.07.06, 10:47
          eh na brazylii ja sie zawiodlam tez sad i normalnie te ich łzy, u nich piłka
          nożna to jak religia dosłownie smile
          a co do forum...no jaka rada? wymyslil sobie, nie przejmuj sie smile przejdzie mu
          i bedzie dobrze smile
    • monalisa.pl Re: Bonjour mes amis. 03.07.06, 10:32
      witam Cie gorąco - jednak napisze krótko : jestem w załobie po brazylii wiec
      nie drąze tematu tego nieszczesnego tematu juz m.in z uwagi na to ze kazdy
      kibicuje komu innemu ale ja swoje zdanie wyrazilam i koncze juz bo łzymi sie
      cisną do oczusmile baj
      • onlyju Re: Bonjour mes amis. 03.07.06, 10:44
        ja za Vandą kibicowałam Brazylii, ale pozostałam wierna Henry'emu smile także
        jestem szczęśliwa smile
    • aguszak Re: Bonjour mes amis. 03.07.06, 10:40
      ja ciągle jestem amigo Twoje smile
      Nie martw się, widok troche dramatyzuje, bo tu sie wszyscy dopytują, jak było
      na "randce", a on nie ma niestety o czym opowiadać.
      Myślę, że się da przeprosić wink
      • onlyju Re: Bonjour mes amis. 03.07.06, 10:45
        smile dziękuję Agu, pewnie jakieś tam lanie mi się należy, ale od dożywocia się
        odwołam do szanownego sądu.
        • aguszak Re: Bonjour mes amis. 03.07.06, 10:55
          Mogę świadczyć na Twoją korzyść smile Swoją drogą myślę, że Widok, to bardziej
          sobie żartował z tej całej sytuacji wink A że coś musiał odpisać na ciągłe
          zapytania, szczególnie natarczywej Asiulki, to sobie walnął elaborat wink
          a co do spotykania się z ludźmi z forum, to spotykam się tylko z mamami
          rówieśników mojego Matika, z którymi poznałyśmy się jeszcze na "W Oczekiwaniu"
          (będąc zaciążonymi) i do tej pory przyjaźnię się z kilkoma fajnymi babkami i
          spotykamy się w rodzinnym gronie. To jest naprawdę miłe doświadczenie i
          przeżycie.
          Ach! No i jeszcze mam jedną przyjaciółkę, z dawnego dobrego FK, z którą
          spotkałam się w realu. Teraz z większością lubianego przeze mnie towarzystwa z
          FK (m.in. Reniatoja) przenieśliśmy się na forum prywatne, ale oni porozjeźdżani
          są w różne strony Polski i Świata, więc na razie nie mamy szansy się spotkać...
          • onlyju Re: Bonjour mes amis. 03.07.06, 11:10
            Dziękuję Agu... ja na forum trafiłam takim przypadkiem, jakim dziecko rani
            sobie kolano... najpierw na FK, później - za ciosem - tu. Wciąga. Mnóstwo
            miłych ludzi, ale jednak pewne obawy przed realnym kontaktem... pewnie mi to
            przejdzie po "pierwszym razie" wink
            Serdeczności Agu (a gdzie i kto tak męczył Widoka o nasze spotkanie? nic nie
            widzę)
            • aguszak Re: Bonjour mes amis. 03.07.06, 11:17
              Jest tutaj też parę osób, z którymi czasem mam ochotę się spotkać, ale mam
              pietra - może jeszcze nie ten czas? wink Tutaj trafiłam też wielkim przypadkiem,
              po mojej dwuletniej niebytności na FK, postanowiłam wrócić i zobaczyć, czy coś
              zmieniło się na lepsze i tarfiłam jakoś tak chwile przed strajkiem i
              przenosinami tutaj i tak już też wsiąkłam w tę atmosferkę - wiem coś na temat
              wciągania przez forum wink
              a tutaj masz linka do wątku niejakiej Asiulki, Widok tam się nie pojawia, ale
              debata nt. Ciebie jest wink
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=35293&w=44505567
              • onlyju Re: Bonjour mes amis. 03.07.06, 11:32
                aguszak napisała:
                > a tutaj masz linka do wątku niejakiej Asiulki, Widok tam się nie pojawia, ale
                > debata nt. Ciebie jest wink
                > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=35293&w=44505567

                uff... nie wiem nawet, jak to podsumować...
                powiem to, co przychodzi mi jako jedyne do głowy: uwielbiam Was. wracam na to
                forum jak do swoich... bo Wy tacy moi... każdy jaki jest, taki jest. cenię Was
                wszystkich za indywidualność i bardzo się cieszę, że Mamba dała nam miejsce, w
                którym możemy tą indywidualność eksponować do woli.
                powiem jeszcze coś (czy już jestem uwikłana w sieć?): za Wami się tęskni...
    • pszczolaasia Re: Bonjour mes amis. 03.07.06, 10:47
      smile)))
      ja sie namiętnie spotykam z ludźmi z forum i powiem Ci, zajebiste
      doświadczeniesmile)) polecamsmile)))
      • onlyju Re: Bonjour mes amis. 03.07.06, 11:23
        z Tobą to się po powrocie z Chin zobaczę. i to bez dyskusji smile))))
        • pszczolaasia Re: Bonjour mes amis. 03.07.06, 11:48
          z przyjemnoscią obaczę moją rywalkę o wzgledy Widoka...;-DD
          a tak na poważnie- no to supcio!!! smile))
    • c.eastwood oui 03.07.06, 11:08
      ale co widok zrobił, bo jak zwykle nie zajarzyłem
      umówiłaś się i Cię olał czy jak?
      • onlyju Re: oui 03.07.06, 11:20
        odwrotnie.
    • raduch Re: Bonjour mes amis. 03.07.06, 11:20
      Hmm po przeczytaniu tego co w PS jakiś taki przypływ sympatii do Cię poczułem,
      no. smile
      Spotykałem się z ludkami z innego forum. Bardzo miłe doświadczenia.
      • aguszak Re: Bonjour mes amis. 03.07.06, 11:22
        No nie, że Ona da się lubić? wink))
      • onlyju Re: Bonjour mes amis. 03.07.06, 11:22
        smile bo to chyba ludzki odruch... i z jednej strony kobiecy strach, a z drugiej
        jakiś tam rozsądek... nie wiem, w każdym razie powoli się być może do tego
        przekonam... zwłaszcza, że wszyscy mówicie, że nie taki diabeł straszny. smile
        • raduch Re: Bonjour mes amis. 03.07.06, 11:50
          No i to stado kibiców pewnie działa z lekka krępująco? wink
          • onlyju Re: Bonjour mes amis. 03.07.06, 11:55
            no nie jest to najskuteczniejszy motywator... wink
    • vanilla-ssky Re: Bonjour mes amis. 03.07.06, 11:26
      Przyznaj, ze stchorzylas bo wiedzialas, ze podpucha

      A moze byly papiery do podpisania przez ciebie, czego unikasz hehehe
      • onlyju Re: Bonjour mes amis. 03.07.06, 11:33
        spójrz za okno, siurze: słońce świeci również dla Ciebie. czy tego chcesz, czy
        nie.
        • vanilla-ssky Re: Bonjour mes amis. 03.07.06, 11:40
          Wiesz, ze wymowienie nalezy odebrac osobiscie lub poleconym, ale nie pojedziesz
          na tym wozku.
    • widokzmarsa pardon me mła? 03.07.06, 11:38
      zaczynam mieć wrażenie że to już miały być zaręczyny a nie spotkanie na kawę)).
      Na twój sms nie odpisałem bo odczytałem go w sobotę.
      w ramach pokuty lepiej wymyśl co mam zrobić żeby mi opuchlizna z oka zeszła, mam
      sine z boku w miejscu ukąszenia i opuchnięte pod okiem a chciałem wyjść na
      miasto.
      • pszczolaasia miejsce ukąszenia trzeba wyssać..... 03.07.06, 11:46
        naciąć nozem i wyssać jad;-DDD
      • onlyju Re: pardon me mła? 03.07.06, 11:53
        jesteś... smile
        jak nerwosol na moje poczucie winy...
        babka - taka roślina, a dokładnie jej liście - należy przyłożyć do oka, acz
        uważać, by nie wywołać jakiejś reakcji łzawo - alergicznej.
        drugą opcją, dobrą na wszystko (zwłaszcza na otwarte rany)- jest aloes. wziąć w
        dłoń kawałek wyrwany z doniczki tegoż, obrać ze skóry i papką, która zostanie
        Ci w rękach SIĘ okładać. też uważać na oko. najlepiej je natenczas zakleić
        plastrem, by nie mrugało zanadto i nie widziało aloesu.



        widokzmarsa napisał:

        > zaczynam mieć wrażenie że to już miały być zaręczyny a nie spotkanie na
        kawę)).
        > Na twój sms nie odpisałem bo odczytałem go w sobotę.
        > w ramach pokuty lepiej wymyśl co mam zrobić żeby mi opuchlizna z oka zeszła,
        ma
        > m
        > sine z boku w miejscu ukąszenia i opuchnięte pod okiem a chciałem wyjść na
        > miasto.
        • vanilla-ssky Re: pardon me mła? 03.07.06, 11:56
          kotenku spotkaj sie ze mna. Jestes taka sliczna, madra, tak cie pragne. spotkaj
          sie ze mna prosze
        • widokzmarsa Re: pardon me mła? 03.07.06, 12:08
          Myślełem że napiszesz że musisz zobaczyć na własne oczy by podać diagnozę)) nie
          masz jakiegos podkładu kryjącego?
          • onlyju Re: pardon me mła? 03.07.06, 12:19
            nie używam, choć coś by się pewnie znalazło.
            a jesteś tu?
            może dziś byśmy wypalili jakąś shishę? wink mam dzień luzu, jestem nieprzytomna
            po podróży, ubrana weekendowo, w pracy mam dziś spokój.
            • widokzmarsa Re: pardon me mła? 03.07.06, 12:28
              jestem,
              myślałem że nie palisz)
              • onlyju Re: pardon me mła? 03.07.06, 12:34
                bo nie palę
      • krysica Re: okłady z lodu...:) a w ogóle to niech Cię 03.07.06, 12:02
        lekarz obejrzy bo mnie po meszkach antybiotykiem ratowali zejszłego lata
        • aguszak Re: okłady z lodu...:) a w ogóle to niech Cię 03.07.06, 12:21
          lekarz rzeczywiście by się zdał, bo chociaż Ci taka dobrą papkę do smarowania
          na recepte przepiszą, na bazie talku, gliceryny i witamin - jest rewelacyjna na
          ukąszenia po owadach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka