Dodaj do ulubionych

budzet domowy a ilosc dzieci

23.02.07, 09:09
na forum ciaza i porod jest watek o tym jakie dochody maja przyszle mamy.
przezylam szok, bo wiele z nich ma do dyspozji np. 1500-2000 netto i sa w
ciazy z drugim czy nawet trzecim dzieckiem. mowia, ze na wszystko im starcza i
zyja dobrze.
albo ja nie umiem w ogole rzadzic sie kasa, albo czegos nie rozumiem.
poza tym jak decydowac sie na 3 dziecko SWIADOMIE, jesli mieszka sie u
rodzicow lub na 48 metrach?
Obserwuj wątek
    • mamba30 Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 09:12
      ja tego też niestety nie rozumiem. Pewnie lataja po MOPS-ach i innych
      instytucjach po dodatki i kasę, szkoda tylko, że z naszych pieniędzy ona idzie
    • maretina przyklady 23.02.07, 09:14
      a także już jestem mamą.Mam trójkę,najmłodsze 9 m-cy.Nasze dochody to :mąz ok
      1500 zł a ja mam wychowawczy 400+ ok.200 dodatku rodzinnego.mieszkanie w domu
      jednnorodzinnym 3 pokoje


      ja 1100 na rękę mąż 1000 na rękę oboje studiujemy zaocznie, mieszkanie
      wynajmowane (37 m), samochód-seat toledo(11 lat) i najważniejsze Karolinka 7
      miesięcy a w lipcu postaramy się o kolejne dziecko.
      dajemy radę i na nic nam nie brakuje
      pozdrawiam
      fuck!
      oplacic studia dwojga, przezyc za to, oplacic wynajmowane mieszkanie i mowic, ze
      w lipcu starania o kolejne dziecko...
      ja chyba jestem nienormalna, bo nie rozumiem, jak oni to robia.
      • hatige Re: przyklady 23.02.07, 09:33
        przerazilam sie!!! przeciez TO jest nienormalne, nie wyobrazam siebie, zeby te
        kobiety mialy zycie na luzie, bez myslenia - pampersy czy pieluszki z tesco?
        kotlety mielone czy pieczen? krem dla mnie lub oliwka dla dziecka? dobija mnie
        jeszcze ten metraz... Rany!!!

      • kryzysowa_narzeczona75 Re: przyklady 23.02.07, 09:37
        moze rodzice pomagaja?
        Poza tym wez pod uwage, ze moga mieszkac w mniejszych miastach, miasteczkach,
        gdzie zycie jest duzo tansze.
        Ja tam ich podziwiam smile
        • maretina Re: przyklady 23.02.07, 09:43
          olsztyn nie jest drogim miastem, place maly czynsz, bo nie mam mieszkania
          spoldzilczego tylko kupione od dewelopera.... nie ubieram sie u prady tylko laze
          po centrum handlowym i szukam okazji .... a i tak nie dalabym rady.
          pomoc rodzicow? tak, nam tez pomagali i okazjonalnie nadal to robia, np.
          sfinansowali przyjecie synka z okazji chrztu.
      • mamba30 Re: przyklady 23.02.07, 09:41
        nie przejmuj się, ja tez nie rozumiem. A na forum Oszczędzamy rodziny 2 +1 lub
        2 +2 potrafia się wyżywić za 200-300 zł. m-nie (w tym sa równiez środki
        czystości, chemia) jak?????????????????????????????? Tyle ja wydaję jednorazowo
        w markecie, a nie robię zapasu nawet na tydzień
    • pszczolaasia Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 09:41
      bywa i tak.
    • vandikia Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 09:43
      maretina napisała:

      > poza tym jak decydowac sie na 3 dziecko SWIADOMIE, jesli mieszka sie u
      > rodzicow lub na 48 metrach?

      może im to odpowiada? albo po prostu są stworzeni do bycia rodzicami? i
      ograniczają swoje potrzeby, ale sa szczesliwi?
      Plus pomoc ośrodków socjalnych dla naprawde biednych rodzin. Skoro rodzina
      decyduje sie na 3 dzieci, to państwo powinno w jakims stopniu wynagrodzic trud
      rodzicielstwa i jakimis dodatkami wspomagac takie osoby. [wyszlo troche wiecej
      nzi chce napisac, ale slowem pisanym w tym przypadku nie oddam wszystkich
      mysli smile].

      jesli swiadomie sie decyduja, to sa szczesliwymi ludzmi i juz smile
    • aasiula1 Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 09:45
      bym się wypowiedziała, ale.... hmmm znowu ktoś na mnie naskoczy, zamiast
      najpierw zrozumiec to co pisze
      • mamba30 Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 09:49
        aasiula1 napisała:

        > bym się wypowiedziała, ale.... hmmm znowu ktoś na mnie naskoczy, zamiast
        > najpierw zrozumiec to co pisze

        nie rób scen tylko gadaj smile
        • aasiula1 Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 09:58
          A czy wogóle muszę? Chyba większość tutaj wie, że mam dwa potworasy w domu, nie
          pracuje, studiuję. Jakoś głodem nie przymieram. Co do pieluch też się nie
          zastanawiam, kupuję pampersy.
          I tak sobie myślę, że nawe jak ktoś chce miec trzecie, przy byle jakich
          dochodach, to proszę bardzo. To zależy wyłącznie od tego co dla kogo jest
          najważniejsze. Fakt, może nie wyjada na wakację na Kretę, ale mogą mieć
          przecież babcię na wsi, gdzie dzieci spędzają prawie całe wakacje itp, itd
          • niedzwiedzica_sousie Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 10:03
            no ale twój mąż nie zarabia 1500!!! smile))
          • mamba30 Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 10:07
            Asiula, każdy żyje według własnych priorytetów. Ja mam inne, Ty masz inne a
            ktoś trzeci będzie miał jeszcze inne. Ja osobiście nie zdecydowałabym sie
            świadomie na dziecko, gdybym nie miała bardzo stabilnej sytuacji finansowej.
            Musze mieć pewność, że będzie mnie stać na taki standard życia, jaki miałm do
            tej pory. Nie chcę się zastanawiać, czy kupić sobie krem, czy dziecku
            pomarańczę. Na forum oszczędzamy gotują pomidorową na kostce i keczupie -
            pieprzę taka wegetację. Może dużo mojej postawy wynika z paskudnego
            dzieciństwa, nigdy od nikogo nic nie dostałam w dorosłym zyciu, jako dziecko
            często byłoam głodna, chodziłam w ciuchach z Kościoła. Zaczęłóam pracować w
            wakacje już w wieku 13 lat. czyli mniej więcej jak byłam w wieku mojego syna.
            Nie będę tak zyła ani ja, ani moje dziecko. Taki ja mam stosunek do tematu.
            Jeżeli inne kobiety przedkładają macierzyństwo nad dobra doczesne - ich wybór.
            Nie rozumiem tego, ale i nie muszę. Mnie by było wstyd latać po MOPS-ach i
            żebrać, jak to robią niektóre kobiety.
            • pink.freud Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 10:38
              To nie kwestia dzieciństwa tylko kultury i kompleksów Polaków. W Niemczech wstyd to jest wyrzucać kasę a nie oszczędzać. Tam gotowanie pomidorowej na kostce czy oszczedzanie na ogrzewaniu to normalne u rodzin które zarabiają 10 tys. euro. Chociaż faktycznie coraz więcej tam nowej eurosocjalistycznej hołoty, która nie musiała się dorabiać i wyrzuca kasę na lewo i prawo.
              • mamba30 Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 10:51
                Pink, wybacz, ale nie wyobrażam sobie, żebym w ramach oszczędzania musiała
                gotować zupę na keczupie i konserwantach, albi w kółko żarła potrawy mączne, bo
                tak jest taniej.
                Nie szastam kasą na lewo i porawo, bo jej nie mam w nadmiarze, natomiast nie
                oszczędzam na jedzeniu. Owszem, oszczędzam ogrzewanie, wodę, to co mi nie
                przeszkadza w standadzie życia, nie kupuję raczej markowych ciuchów, ani
                drogich kosmetyków. W ogóle mało kupuje kosmetyków, ale moja rodzina do
                jedzenia dostaje posiłki pełnowartościowe i dobre. Nie chcę się wyrzekać
                takiego życia dla ponownego macierzyństwa. Nie chcę, żeby moje dzieci miały w
                życiu tak, jak ja mialam. To jest mój wybór, do którego mam prawo. Nie ma to
                nic wspólnego z moimi kompleksami, możesz wierzyć albo i nie.
                • pink.freud Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 11:09
                  Tanie jedzenie nie musi być na konserwantach. Niemcy faktycznie jedzą potrawy mączne, kluski z chlebem czy ziemniakami itp. kombinacjesmile Mówię o tych, którzy mają rodziny a nie o singlach czy z 1 dzieckiem.
                  To kwestia kultury i protestanckiego wychowania. Z ich punktu widzenia wyrzucasz kasę w błoto, która mogłabyś zaoszczędzić i zainwestować w przyszłość swoją i swoich dzieci.
                  Wyśmiewanie się z kogoś, że oszczedza lub korzysta z MOPS (obojetnie co to jestwink, bo ma dzieci jest delikatnie mówiąc nie na miejscu. Państwo powinno takim rodzinom pomagać w jak największym zakresie, bo to one wychowują przyszłych składkowiczów na ZUS zamiast przejadać lub wyrzucać w inny sposób kasę.
                  • widokzmarsa typowy komunista, wyborca pissu 23.02.07, 12:14
                    państwo musi pomagać... w usa państwo zaczęło w latach 60 pomagać rodzinom i
                    murzynom przede wszystkim. Rozbiło to kompletnie wartościową rodzinę murzyńską i
                    spowodowało powstanie milionó czekających na zasiłek.
                    Państwo nie powinno pomagać dla dobra społeczeństwa, bo jak będzie pomagać to
                    musi jednym zabrać a dać innym a wszystkim dać się nie da. Widać jak piss
                    zaczyna budować katolicki socjalizm narodowy, z pomysłam wziętymi z niemiec z
                    lat 30, xx wieku.
                    • niedzwiedzica_sousie Re: typowy komunista, wyborca pissu 23.02.07, 12:58
                      patrz, zdarzyło się, że sie z tobą zgadzam! smile
                      • maretina Re: typowy komunista, wyborca pissu 23.02.07, 13:08
                        zapisze te date w kalendarzu. maretina zgadza sie z widokiemsmile
                        panstwo powinno pomagac w trudnych sytuacjach zyciowych, ale powinna to byc
                        pomoc madra, tymczasem co dostaje w polsce taka rodzina? kase... to po co
                        szukac lepszej pracy i ograniczyc rozmnazanie? przeciez mops da!
                        • niedzwiedzica_sousie Re: typowy komunista, wyborca pissu 23.02.07, 14:08
                          no właśnie!
                          • widokzmarsa Dodam jeszcze 23.02.07, 17:03
                            że obowiązek pomocy ludziom potrzebującym tkwi w ludziach, którym się powiodło
                            lub którzy mają tyle by się podzielić. Jednakże w momencie gdy pomoc idzie od
                            państwa, wśród ludzi coraz bardziej rozpowszechnia się duża niechęć do pomocy
                            innym, gdyż i tak już rząd zabiera nam do 70% naszych zarobków. Inna sprawa że
                            doszło do tego że ludzie chyba wolą by ktoś inny brał za niego odpowiedzialność.
                            Zakazami i nakazami. I grabieżą ciężko zarobionych pieniędzy, pod karą więzienia
                    • pink.freud Re: typowy komunista, wyborca pissu 24.02.07, 10:32
                      Nie jesteś przypadkiem stary, głupi i ubogi? To Ty wyglądasz właśnie na typowego wyborcę PiSusmile))
                      Nie wstyd Ci podszywać się pod wykształconego, zamożnego, inteligentnego, młodego i pięknego wyborcę PO-SLD?smile
                      Najpierw się trochę dokształćwink
                      -Murzynów zarżnęły feministki wymuszając na rządzie by wypłacał zasiłki kobietom a nie ojcom rodzin.
                      -Naziści wyciągnęli Niemców z nędzy i zbudowali niemiecki dobrobyt na długie lata. Tolerowali KK ale nie mieli z nim wiele wspólnego, był dla nich konkurencją. Ideę zjednoczenia Europy pod niemieckim przywództwem zrealizowała dopiero EUsmile))))
                      -O tym, że w Polsce buduje się nazizm, prześladuje opozycję i mniejszości, istnieje ludobójstwo pedałów i ateistów informowało już EU sporo usłużnych mętów Szczuk, Niemców, Olejniczaków.. z prośbą by ukarali niedobrych Polaków i obcięli im dotacje. Ustaw się w kolejce.
                      -Dlaczego właściwie nie podoba Ci się, gdy piszę, że państwo powinno znieść podatki dla rodzin wielodzietnych i dofinansować im budowę domu, jeśli chcą taki zbudować a nie siedzieć na dupie? Czepiasz się czy zdurniałeś do reszty?wink))
            • aasiula1 Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 11:01
              zdecydowanie byłoby mi wstyd.... jedyne co od państwa wzięłam to becikowe
              hehehehh i taka "pomidorowa" to zdecydowane przegięcie. Ale wiesz, są też takie
              sytuacje, że przegięcie jest w drugą stronę. Ludzie zarabiają kupę kasy, ale
              ciągle uważają że to za mało żeby miec dzieci. Ja jak zwykle uważam, że
              najlepszy jest złoty środek
              • mamba30 Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 11:08
                też racja, ale jest to raczej wygodnictwo, niźli rzeczywiste braki finduszy.

                W bloku mojej byłej teściowej mieszka małżeństwo pewne, dokładnie na tym samym
                pietrze. Późno sie ochajtali, ona była juz po trzydziestce kilka lat.
                Mieszkanie mam 40 m. 2 pokoje + kuchnia. Zamieszkali u jej mamy, to było jej
                mieszkanie. I się zaczęło, co rok, to prorok, w sumie 4 dzieci. Widok
                tragiczny, drące się w kółko dzieciory, którymi nie ma sie kto zająć. Jak
                wychodziła na spacer było najgorzej. Ona z brzuchem, lewdo sobie radziła, z 1
                wózkiem, z drugim. Jedno dziecko już ubrane, reszta w trakcie, to ubrane drze
                się, bo mu gorąco i jeden wielki rejwach na klatce. Ona je na klatce właśnie
                ubierała. Kobieta zaniedbana na maxa, facet w przysłowiowej jednej koszuli, bo
                i za co? Nie zarabiał kokosów, zwykłą ptrzeciętną pensję. Ona wiecznie w ciązy
                i na wychowawczym - grosze, Matka na emeryturze, to starsza kobieta, pewnie tez
                grosze. Zastanawiam się, jak logistycznie rozstrzygneli kwestię spania na tak
                małej powierzchni.... To jest dla mnie nieodpowiedzialność. Szkoda tylko, że
                tej starszej kobiecie na głowę taki raban zrzucili.
                • pink.freud Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 11:19
                  Obie macie kompleksy i to sporewink))
                  Jeśli masz rodziny wielodzietne. W EU to oznacza 2 i więcejsmile państwo ma obowiązek okradać cię w mniejszym stopniu niż bezdzietnych i jesli się o to nie upominasz to jesteś zwykłym frajerem. W Niemczech przy czwórce dzieci dostajesz zwrot podatku w wysokości równowartości domku jednorodzinnego, na który też zresztą dostajesz pomoc, jeśli chcesz sobie wybudować.
                  Skąd możesz wiedzieć, że ta kobieta nie jest szczęśliwsza niż gdyby musiała się nudzić sama przez resztę życia w "luksusie"?smile))
    • niedzwiedzica_sousie Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 09:48
      ja najbardziej nie rozumiem ludzi, którzy mieszkają w wielkiej płycie, dwa
      pokoje, i kupują sobie samochód za kilkadziesiąt tysięcy
      • hatige Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 09:57
        nic dodac, nic ujac...

      • gres81 Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 11:28
        a czego tu nie rozumiec?
      • six_a Re: budzet domowy a ilosc dzieci 26.02.07, 01:01
        za kilkadziesiąt tysięcy to zwykły samochód, żaden tam luksus, domu za to nie
        wybudują, to przynajmniej samochód mają smile
        • dziewice Re: budzet domowy a ilosc dzieci 26.02.07, 01:06
          ha! zlapalem Cie smile

          dobranoc tongue_out
          • six_a Re: budzet domowy a ilosc dzieci 26.02.07, 01:21
            ano dobra smile
            • dziewice Re: budzet domowy a ilosc dzieci 26.02.07, 07:51
              sorry, cienki jestem i juz nie moglem odpisac jak spalem, wybacz smile
              • six_a Re: budzet domowy a ilosc dzieci 26.02.07, 09:48
                smile jakoś to zrozumiem smile
    • niedzwiedzica_sousie Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 10:07
      w drugą stronę też są przegięcia, moja siostra ma naprawdę sporo kasy, wielki
      dom, 2 razy do roku wakacje zagranicą, 2 fury itd. i twierdzi że na drugie jej
      nie stać.
      • mamba30 Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 10:10
        to pewnie wymówka, bo jej się nie chce. Ja całe życie mieszkałam na 37 m. mimo
        że bardzo chciałam mieć 2 dzieci, nie zdecydowałam sie na to przez wzgląd na
        metraż. Od 5 lat mieszkam na 82 metrach, ale wtedy nic by mnie nie zmusiło do
        powoania na świat kolejnego dziecka z exem. Teraz mam wspaniałego faceta, tylko
        brak stabilizacji finansowej. Dziecka w związku z tym tez nie będzie. Mam jakby
        co jeszcze kilka lat do namysłu smile)
    • pink.freud Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 10:24
      Hehe.. 20 lat temu wszyscy (pomijając komusze świniewink wychowali się za znacznie mniejsze sumysmile
      To tylko kwestia prania mózgu. Twoje potrzeby określa telewizja i kolorowe pisemka. Niektóre kobiety lubią dzieci i wolą te 3 stówki na nie wydać a nie na krem na zmarszczki i inne badziewia wywołujące alergie, które kobiety SWIADOMIE w siebie wcierająsmile
      Kasą faktycznie nie umiesz się rządzićwink
      Naprawdę nie widzisz róznicy mieszkania u rodziców a na własnych 48m?
    • sjena1 Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 10:28
      też czytałam ten wątek wczoraj i byłam bardzo zaskoczona nie tylko tymi nieskimi
      dochodami ale też łatwością z jką ludzie piszą o tym co i ile mają
      • pink.freud Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 11:26
        Dla mnie to kompletny szok jeśli ktoś się przyznaje, że mieszka w 2kę czy 3kę na 82m, do tego jeszcze w blokusmile)))))
        Przecież to najwyżej 3 pokoje. Jak się można w czymś takim gnieździć. Do tego jeszcze w bloku razem z inną biedotą!!!!!!!
        Człowiek nie powinien decydować się na dziecko jeśli nie ma domku jednorodzinnego w sąsiedztwie odpowiedniej ilości zieleni. W Stanach w blokach i na metrażach poniżej 200m mieszkają tylko imigranci i karaluchywink))
        • mamba30 Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 11:29
          jeśteś złośliwy i cyniczny, nie starasz się zrozumieć innych, wszystkich swoich
          adwersarzy traktujesz z góry i z lekceważeniem. Sorki, nie interesuje mnie taka
          dyskusja. Na forum weszłam aby sie relaksować, a nie bez sensu sprzeczać.
          • pink.freud Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 11:33
            Jasne. Wyśmiewanie się kogoś, kto mieszka na 48m jest o.k. a na 82 już nie.
            Przeciwnie, bardzo się staram, żeby nie napisać co myślę o takim wyśmiewaniu w bardziej dosadny sposób.
            • mamba30 Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 11:34
              pokaż mi proszę, w którym miejscu się wyśmiewam z kogokolwiek??? a już
              zwłaszcza za to, że mieszka na 48 m????
              • pink.freud Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 11:50
                Zaczęła Maretina z metrażem a Ty się dołozyłaś, że to wstyd korzystać z opieki społecznej jak się ma więcej dzieci.
                Co to w ogóle za gadanie, że jak się ma te 48 czy 37 m to się nie powinno decydować na dziecko? Ludzie, którzy mają takie metraże tak się mniej więcej czują jak Ty po moim poście o 82, który przecież też się z nikogo nie wyśmiewa a tylko stwierdza "oczywiste" fakty.
                Dobrze, że ludzie ryzykują i się decydują mimo ciezkich warunków i powinno się im pomagać a nie pouczać jakie powinny być.
                • maretina Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 11:55
                  ja nie zaczelam z metrazem, tyl;ko skopiowalam post jako przyklad.
                  nie chodzi o wysmiewanie sie,a le o to co za los ludzie sobie i dzieciom gotuja.
                  zyles kiedys w jednym pokoju ( malym, w bloku) z dwojka lub trojka rodzenstwa?
                  patrzyles kiedys jakinne dzieci jedza banany a Ty masz w domu zupe na keczupie?
                  rozumiem biede, ale po cholere swiadomie ja poglebiac?
                  rodzic powinien byc odpowiedzialny. wyobrazasz sobie co bedzie jak trojka dzieci
                  pojdzie do przedszkola? to ok 1000 za miesiac.... do tego ciuchy itd...
                  masz dziecko pink.freud?
                  o podstawowych rzeczach typu szczepionka za 150 zlotych nie wspomne.
                  • pink.freud Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 12:05
                    Owszem, wychowałem się w rodzinie wielodzietnej w mieszkaniu w bloku i nie przeszkadzało mi to. Uważałem, że to normalne. Widocznie oglądałem za mało telewizji i żyłem w nieświadomości co mi się należało.
                    Nie pal głupa. Dla mnie leczysz kompleksy "nie rozumiejąc" jak można żyć za 1500-2000 zł. Pewnie strasznie byś się oburzała, gdybym ja nie rozumiał jak można utrzymywać rodzinę za te nędzne grosze, które zarabiasz.
                    • maretina Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 12:09
                      zadnych kompleksow nie lecze pink. po prostu nie dalabym rady wyzywic za to
                      rodziny i oplacic rachunkow. jak ktos potrafi przezyc godnie za 1500-2000 pln w
                      piecioosobowej rodzinie, splacac dwie pozyczki i wynajmowac chate to plus dla
                      niego, nie dla mnie. nie uwazasz?
                      ciezko przyjac ci do wiadomosci, ze ktos nie umie sie za to utrzymac, ze sie dziwi?
                      piszesz, ze podobalo ci sie mieszkanie na kupie w bloku, dlaczego zatem nie masz
                      swojej kupy? z milosci do tego stanu? czy z wygody?
                    • mamba30 Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 12:11
                      Pink, nie czytaj tego, czego Maretina nie napisała. Ona się nie oburza, jak
                      można przezyć za tyle, tylko sie dziwi. Jak sama napisała, widocznie nie
                      potrafi gospodarować kasą tak, jak inne kobiety potrafią, nie umie/nie chce
                      oszczędzać itp.itd... Znowu komuś łatkę przypiąłeś.
                      Strasznie się zrobiłeś agresywny swoja drogą, a może zawsze taki byłeś, tylko
                      ja tego wcześniej nie dostrzegałam sad
                      • sjena1 Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 12:14
                        moim zdaniem gospodarowanie taką kasą to żadne gospodarowanie tylko chore życie,
                        jedzenie cholera wie czego, szara egzystencja, dzieci po prostu są, zero
                        atrakcji, dzieciństwo w piaskownicy przed blokiem i ciagłe ich zamartwianie że
                        nie ma pieniędzy na to czy tamto
                  • six_a Re: budzet domowy a ilosc dzieci 26.02.07, 01:19
                    kiedyś takie mieszkania, maleńkie z pokoleniem dziadków, rodziców i dzieci były
                    na porządku dziennym, jakoś się dawało radę, bo jak człowiek musi, to po jakimś
                    czasie mu to przestaje przeszkadzać. oczywiście, jak się przestawić na większe
                    przestrzenie, to powrót do klitek wydaje się niewyobrażalny.
                    ciuchy: po rodzeństwie.
                    przedszkole: do południa bezpłatne (płacisz tylko stawkę żywieniową za pół dnia)
                    szczepionki są bezpłatne, chyba że szczepisz dodatkowo.
                    nie chcę oczywiście bronić rodzin z gatunku: bida z nędzą i piątka dzieci do
                    utrzymania, ale jeśli ktoś uważa, że da radę i jest to jego świadomy wybór, a
                    potem stara się związać koniec z końcem, nawet chodząc po mopsach czy innych
                    tam kościołach, to czemu nie?

                    a propos losu biednych dzieci, to nic im tak nie szkodzi, jak kompleksy
                    rodziców, bo myślenie o tym, że dziecko będzie miało marchewkę zamiast banana,
                    to raczej wstyd rodziców, a nie dzieci. Jeśli im go przekażesz, to oczywiście
                    też będą się wstydzić.

                    wydaje mi się, że trochę skręcamy w stronę: wielodzietność = mniejszy dochód na
                    głowę = prawie jak margines, a chyba niepotrzebnie.

                    poza wszystkim, dzieci lubią mieć rodzeństwo, nie są wtedy samotne w opozycji
                    do rodziców, lepiej się socjalizują i nie rosną na samolubnych dupków (jak na
                    ten skromny przykład moi wink)))
                • sjena1 Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 12:00
                  jak chcą ryzykować i oczekiwać mojej pomocy to rozumiem że mam mieć w tym swój
                  udział bo oni tak sobie postanowią zaryzykować?,
                • mamba30 Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 12:03
                  coś Ci powiem, często i gęsto decydują się świadomie, bądź mniej świadomie. Bo
                  często i gęsto ludzie są niewykształceni dostaecznie i może cholera nie wiedzą,
                  z czego biorą się dzieci. (rodziny wielodzietne, to najczęściej rodzice z
                  wykształceniem podstawowym, zawodowym.

                  "Raport zwraca uwage na korelacje pomiedzy poziomem wykształcenia i
                  wielodzietnoscia wskazujac na
                  prawidłowosc: im ni¿szy poziom wykształcenia tym czestsza wielodzietnosc: wsród
                  wielodzietnych
                  młodych mał¿enstw tylko 2,5% ¿on i 1,5% me¿ów miało, według raportu z 2002
                  roku, wy¿sze
                  Porozumienie Stowarzyszen Na Rzecz Rodziny
                  www.pro-rodzina.pl Powered by Joomla! Wygenerowano: 23 February, 2007,
                  12:56"


                  Często i gęsto takie rodziny to patologia. Matka lata do MOPS-u (Miejski
                  Ośrodek Pomocy Społecznej)po zasiłki i zapomogi, które potem idą na przelew, a
                  dzieci nadal głodnw i obdarte. pasuje Ci, że Twoja kasa idzie w takie ręce? Mi
                  nie.

                  Kolejna sprawa to ten bolący Cię metraż. Dla mnie nieodpowiedzialnościa jest
                  machnięcie sobie 4 dzieci i mieszkanie na kupie, łącznie (w przypadku tej
                  sąsiadki) w 7 osób na 40 m. - 2 pokoje. Czy taki standard jest dla tych dzieci
                  w porządku?? A jak z lekcjami, jak z czasem wolnym, wypoczynkiem??? Nijak, jest
                  to nierealne. Z takiej rodziny wyjdą w jakiejś części najprawdopodobniej
                  kolejni robotnicy bez wykształcenia, bądź nieroby.
                  Mam w nosie, na ilu metrach kto mieszka, ja TYLKO przedstawiłam swoje zdanie,
                  do którego mam prawo. Ja tę sprawę postrzegam właśnie tak, Ty możesz postrzegać
                  inaczej. Może skoro mam teraz 82 m. to proporcjonalnie powinnam sobie jeszcze 7
                  dzieciaków machnąc, żwby zagospodarować racjonalnie przestrzeń???

                  Porówbnujesz terazniejsze czasy z tymi sprzed 20 lat. Wtedy państwo pomagało,
                  wtedy każdy mial pracę i pieniądze. Inna sprawa, że nie miał co za nie kupić.
                  Zastanów się Pink, zanim kogoś napiętnujesz.
                  • pink.freud Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 12:12
                    Kolejna sprawa to ten bolący Cię metraż. Dla mnie nieodpowiedzialnościa jest
                    machnięcie sobie 4 dzieci i mieszkanie na kupie, łącznie (w przypadku tej
                    sąsiadki) w 7 osób na 40 m. - 2 pokoje. Czy taki standard jest dla tych dzieci
                    w porządku?? A jak z lekcjami, jak z czasem wolnym, wypoczynkiem??? Nijak, jest
                    to nierealne. Z takiej rodziny wyjdą w jakiejś części najprawdopodobniej
                    kolejni robotnicy bez wykształcenia, bądź nieroby.

                    Właśnie opisałaś rodzinę i warunki w jakich się wychowywałem przez jakiś czas. Póżniej rodzice mimo tylu dzieci dorobili się i przenieśli do domku jednorodzinnego. Nawiasem mówiąc dzieci też się wykształciły i dorobiły.

                    Maretina wyśmiewa się z robotników bez wykształcenia i nierobów czy z normalnych ludzi, którzy żyją w ciężkich warunkach?
                    • mamba30 Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 12:17
                      pink.freud napisał:

                      > Właśnie opisałaś rodzinę i warunki w jakich się wychowywałem przez jakiś
                      czas.
                      > Póżniej rodzice mimo tylu dzieci dorobili się i przenieśli do domku
                      jednorodzin
                      > nego. Nawiasem mówiąc dzieci też się wykształciły i dorobiły.
                      >

                      Kiedyś życie było łatwiejsze, powinieneś to wiedzieć doskonale. Kiedyś nie było
                      równych i równiejszych w takim natężeniu jak teraz, Dzieci chodziły tak samo
                      ubrane przeważnie, w domach były te same sprzęty, miały podobne zabawki. Teraz
                      masz klasę bogaczy i ubogich, klasa średnia jest w zaniku. Świadomie decydując
                      się na wielodzietną rodzinę, sam z własnej woli stawiasz te dzieci i siebie
                      równiez na gorszej pozycji.


                      > Maretina wyśmiewa się z robotników bez wykształcenia i nierobów czy z
                      normalnyc
                      > h ludzi, którzy żyją w ciężkich warunkach?

                      Maretina z nikogo się nie wyśmiewa, po prostu nie potrafiłaby utrzymac swojej
                      rodziny za takie pieniądze. Wszystko zależy od tego, do czego jesteśmy
                      zmuszeni. Jakby nie miała zupełnie wyjścia, to by sie pewnie utrzymała. Jak
                      masz tysiąc zł. to się utrzymasz,nie ma innego wyjścia, jak masz 10.tys. zł. to
                      tez to wydasz, bo czemu nie, będziesz wiódł bardziwj luksusowe zycie. Ale mając
                      1.000 zł. Maretina by się nie zdecydowała na kolejne dziecko, w czym ją
                      popieram w 100%.
                • niedzwiedzica_sousie Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 12:05
                  oczywiście że to wstyd. bo w 99% procentach rodzin wielodzietnych i biednych
                  dzieci rodzą się z przypadku i w wyniku braku antykoncepcji, czyli świadomego
                  planowania rodziny. a potem wyciągają rękę po "państwowe".
                  jak widzę reportaż w stylu: biedna rodzina, rodzice nie pracują, ośmioro dzieci
                  a podła gmina nie chce im DAĆ dużego mieszkania, to mi się flaki wywracają.
                  niech się wezmą najpierw do roboty a nie ruchania. z jakiej racji ja mam
                  dokładać bezmyślnym leniom?????????
                  • vandikia Kobity nie generalizujcie tak :) 23.02.07, 12:13
                    normalnie to straszne momentami co piszecie.
                    Branie ciuchow z pomocy, PCK, Caritasu czy czegokolwiek to nie jest wstyd,
                    jesli dziecko ma chodzic czysto i cieplo ubrane.
                    Piszecie "nie bede ich finansowac", "nie z moich pieniedzy"... etc..
                    zastanowcie sie ile z waszych pieniedzy idzie na wypasione fury politykow, na
                    wakacje notabli i na inne zachcianki ludzi ustawionych, bezwzglednych,
                    wyrachowanych. I tego nie zmienicie, nawet jakbyscie bardzo chcialy.
                    Dlatego uwazam, ze naskakiwanie na rodziny majace duzo dzieci nie jest OK.

                    Raport raportem.. znam wiele rodzin, gdzie rodzice sa wyksztalceni i maja sporo
                    dzieci. Przeciez zaczelismy rozmawiac o świadomym macierzynstwie, wiec po co
                    mieszac patologie i nie potrafiacych sie zabezpieczac - to chyba nie jest
                    swiadome decydowanie sie na 4 czy 5 dziecko?
                    • maretina Re: Kobity nie generalizujcie tak :) 23.02.07, 13:03
                      vandikia napisała:

                      > normalnie to straszne momentami co piszecie.
                      > Branie ciuchow z pomocy, PCK, Caritasu czy czegokolwiek to nie jest wstyd,
                      > jesli dziecko ma chodzic czysto i cieplo ubrane.
                      nigdzie nie pisalam, ze to wstyd.

                      > Piszecie "nie bede ich finansowac", "nie z moich pieniedzy"... etc..
                      nie pisalam, chociaz uwazam, ze nie mozna swojegop zycia opierac na mopsach.
                      nie dlatego, ze to wstyd, tylko dlatego, ze mopsy z zalozenia maja pomoc, czyli
                      dac wedke w sytuacji, kiedy Ci ciezko, ale mops to nie dozywotnie
                      dofinansowywanie mlodej rodziny.
                      • vandikia Re: Kobity nie generalizujcie tak :) 23.02.07, 13:04
                        a czy ja napisalam, ze pisalas? wink
                        przeczytalam wszystkie odpowiedzi i w kupe zebralam smile
                    • niedzwiedzica_sousie Re: Kobity nie generalizujcie tak :) 23.02.07, 13:04
                      a powiedz mi w imię czego mam finansować rodzinę, która naprodukowała dzieci,
                      bezmyślnie, dzieci są zabiedzone, głodne, zmarznięte i nieszczęśliwe? zresztą
                      to taki slogan, że nie chcę na nich płacić. ja się w ogóle z takim stylem życia
                      nie zgadzam!
                    • pink.freud Re: Kobity nie generalizujcie tak :) 24.02.07, 11:27
                      Mógłbym się całkowicie pod tym postem podpisać.
                      Te wypowiedzi są bardzo agresywne. Tak mówią ludzie zestresowani, nietolerancyjni, którzy dają się napuszczać jedni na drugich. Do tego skrajnie naiwni, jeśli sądzą, że dostaliby choć złotówkę zabraną rodzinom wielodzietnym. W rzeczywistości są tylko niewolnikami, zadłużonymi przez kanalie w rodzaju Kwasniewskiego, Wałęsy, Balcerowicza, Millera.. do granic możliwości. Długi będą spłacać do końca życia i zawsze otrzymywać tylko minimum do przeżycia, niezależnie od ilości dzieci.
                  • pink.freud Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 12:14
                    Jasne, widzisz reportaż.
                    Piękne wykształcone single z jednej strony i paskudne, ciemne nieroby z dziećmi z drugiej strony.
                    Oglądaj więcej telewizji.
                    • niedzwiedzica_sousie Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 12:33
                      telewizję oglądam w ilości ok. 5 godzin tygodniowo, więc to nie jest chyba
                      jakieś przegięcie.
                    • maretina Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 13:05
                      pink.freud napisał:

                      > Jasne, widzisz reportaż.
                      > Piękne wykształcone single z jednej strony i paskudne, ciemne nieroby z
                      dziećmi
                      > z drugiej strony.
                      > Oglądaj więcej telewizji.
                      nie, nie wierze pink, zebys mial tak ograniczony horyzont, nie sadze tez, zeby
                      ktoras z nas taki miala.
                  • six_a Re: budzet domowy a ilosc dzieci 26.02.07, 01:30
                    ależ niedźwiadku, państwo gówno daje i wie to każdy, kto choć raz przerabiał
                    tzw. zasiłek macierzyński.
                    większość pomocy to jednak kościoły i fundacje. a to nie idzie z Twoich
                    pieniędzy, chyba że dasz na tacę lub wpłacisz na konto fundacji.
            • sjena1 Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 11:45
              a kto się wyśmiewa?
      • maretina Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 11:47
        mnie tez to zszokowalo.
    • monalisa.pl Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 12:41
      nie obchodzi mnie co inni robia ze swoim zyciem - nie wnikam na czym jedza
      pomidorową i jaki maja miesieczny przychod netto na głowe w rodzinie.
      mnie obchodzi moja sytuacja i rodzina
      teraz ja opowiem jak jest u nas: (znaczy sie jak bedzie za 4 miesiace) mamy
      kredyt na 30 lat - 1tys zł mies rata+ 350 czynsz + opłaty biezace to bedzie
      jakies 1600 zł mies.
      2 tys zostaja nam na zycie tzn. jedzenie, chemia i ubranie = w dodatku po
      slubie chcemy dziecko - i wcale nie uwazam ze nie damy rady!
      nie obchodzi mnie ze slyszena około ze nie damy rady- mam to w dupie - nie bede
      tak wegetowac i czekac az sie trafi lepsza praca itp a ja bede juz za stara
      zeby miec dziecko zdrowe. ludzie w gorszych waruknach wychowuja dzieci i jakos
      zyją a ja z 2 tys nie dam rady 2+1???? dodam niesmiało ze mamy rodziców jednych
      i drugich ktorzy zawsza chetnie pomoga ale to bedzie ostatecznosc jednak ciesze
      sie ze mam takie zaplecze jakby co!
      jestesmy optymistami oboje jesli o to chodzi bo bardzo chcemy dziecko a jak na
      razie ja nie mam co liczyc na lepsza pensje jak i on...przykre ale nie chce
      czekac do usranej smierci jak mi sie polepszy sytuacja wiec wierze ze damy rade
      nawet z tymi 2 tysiami na 3 osoby - o 2 dziecku pomyslimy jak naprawde bedzie
      nas stac - nie bede sie pakowac niestety w "coś" na co mnie nie stac mimo ze
      bardzo chcemy parke. tyle ode mniewink
      • mamba30 Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 12:50
        2.000 zł. na jedzenie i ubrania to już nie jest mało, jest akurat, bez
        większych szaleństw. Zwróć uwagę, że te kobiety na wszystko mają 1.500-2.000
        zł. i np. świadomię podejmują decyzje o 3 dziecku.
        Ja wolę się sama utrzymywać, a nie liczyć na pomoc rodziców czy państwa. W
        tamtych przypadkach obawiam się, że bez tej pomocy nie mogą sie obejść.
        Dacie radę, zobaczysz smile)
        • monalisa.pl Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 12:56
          2 tys to byl max! boje sie ze miesiecznie moze byc mniej jak 2 i zdaje sobie
          spr ze nie polatam sobie juz za czesto po sklepach za ciuchami i kosmetykami
          jak teraz (moze porobie zapasy hehe)smile bo małe dziecko takie do 2 lat
          pochlania kupe kasy napewno - wieksze juz chyba lżej- odzywki, kosmetyki,
          pieluszki, plyn do plukania ubranek i inna chemia i wlasnie na tym jak i na
          jedzeniu dla nas nie bedziemy oszczedzac zreszta tak jak u Was jesli chodzi o
          jedzenie...
          tlumacze sobie ze bedzie OK i tej wersji sie trzymamwink
        • monalisa.pl ps 23.02.07, 12:58
          my tez chcemy sie obyc bez pomocy rodziców ale podejrzewam ze jednak bedzie ona
          niezbedna raz na jakis czas ale bedziemy ją ograniczac do minimum. mam tu na
          mysli konkretna pomoc jaka sami zadeklarowali nie przyjmujac sprzeciwu od nas.
          • maretina Re: ps 23.02.07, 13:00
            nie widze nic zlego w przyjeciu pomocy od rodzicow. nie wyobrazam sobie
            sytuacji, w ktorej nie pomoglabym w przyszlosci kajtkowi. to moj synus, kocham
            go nad zycie i chce, zeby mogl godnie zyc.
            • mamba30 Re: ps 23.02.07, 13:05
              maretina napisała:

              > nie widze nic zlego w przyjeciu pomocy od rodzicow. nie wyobrazam sobie
              > sytuacji, w ktorej nie pomoglabym w przyszlosci kajtkowi. to moj synus,
              kocham
              > go nad zycie i chce, zeby mogl godnie zyc.

              oczywiście że tak, ja też nic w tym złego nie widzę. Tylko dojrzały człowiek
              nie opiera swojego życia na pomocy od innych, a na własnej zaradności. Zresztą
              pewnie wiesz, co miałam na mysli.
              • monalisa.pl Re: ps 23.02.07, 13:43
                ja wiem co masz na mysli o o to samo mi chodzi
                oczywiscie ciesze sie ze rodzice sa sklonni do pomocy jakby co i dzieki im za
                to ale bedziemy sie starali zeby nie musili nam dawac kasy na nic.
          • niedzwiedzica_sousie Re: ps 23.02.07, 13:03
            rozumiem, że wasz przychód to 2 pensje. jak urodzisz dziecko to co? będzie
            wychowywane przez babcie? czy ty zrezygnujesz z pracy? czy wynajmiesz nianię
            (ja płacę 750)?? uwzględniłaś to?
            poza tym - podziwiam. bo ja naprzykład teraz od dwóch trzech miesięcy mam nieco
            gorzej niż poprzenio (mam nadzieję, że nie długo to potrwa) i dostaję szału. po
            prostu dołuje mnie to, że nie muszę się zastanawiać, na co mogę sobie pozwolić
            a na co nie. że zaczynam mieć wątpliwości czy mogę sobie kupić mój ulubiony
            podkład, bo kosztuje 140 zł (choć wystarcza mi na 5 miesięcy). bo jak ukradli
            mi radio z samochodu to nie mam w kieszeni gotówki na następne. generalnie
            muszę myśleć o pieniądzach, bo jak jest ich pod dostatkiem to się nie myśli. a
            mnie to myślenie i liczenie strasznie przygnębia.
            • monalisa.pl Re: ps 23.02.07, 13:45
              TAK, mowa o 2 pensjach.
              po urlopie macierzynskim wróce do pracy od razu gdyż mam dwie babcie (mamy
              nasze) na emeryturze i juz moja mama zadeklarowała pomoc przy dziecku sama z
              siebie wiec nie bede wydawala kasy na opiekunkę.
              • niedzwiedzica_sousie Re: ps 23.02.07, 13:57
                no to super, oby tylko była zgodność metod wychowawczych he he ...
                i zapewne masz na myśli nie to, że zadeklarowała "pomoc" przy dziecku, tylko
                opiekę 9 godzin dziennie, bo tak to wygląda w praktyce
                • monalisa.pl Re: ps 23.02.07, 14:10
                  tak, moja mama jest emerytowanym pedagogiem wiec metody wychowawcze ma takie
                  jak trzeba chybawink po za tym tak samo wychowala mnie i siostre wiec dobrze
                  wychowa i moje dziecko.
                  notabene wlasnie "konczy" sie zajmowac moją siostrznica ktora idzie od wrzesnia
                  do przedszkola a mama opiekowala sie nią odkad siostra wrocila do pracy po
                  macierzysnkim czyli od 2 lat. mała szybko przeszla z pieluszek na nocnik, w
                  wieku 2 lat recytowala wierszyki i spiewala piosenki dzieciece - praca, praca
                  jeszcze raz praca i zabawawink))
                  tak, mama bedzie z dzieckiem na czas jak oboje bedziemy oboje w pracy,
                  logiczne...
                  • maretina Re: ps 23.02.07, 14:11
                    fajnie masz z mamasmile
                    • monalisa.pl Re: ps 23.02.07, 14:23
                      Mama moja jest przekochanawink w kazdej dziedzinie niezastąpiona!
                  • niedzwiedzica_sousie Re: ps 23.02.07, 14:12
                    chylę czoła przed mamą!
                    • monalisa.pl Re: ps 23.02.07, 14:22
                      moja Mama jest cudowna!!! nie wiem co bym bez niej poczeła...
                      ostatnio powiedziala ze jak mala siostry pojdzie do przedszkola to ona sie
                      zanudziwinki mowi zebysmy jak najszybciej jej dali maluszka jakiegos zeby miala
                      co robic
                      cała mama;-0
          • mamba30 Re: ps 23.02.07, 13:07
            pewnie czasami pomogą, dobrze że macie świadomość, że jakby coś się wydarzyło,
            to nie jesteście sami z problemem.

            A co do oszczędzania - wolałam rzucić fajki, na takich rzeczach moge
            oszczędzać, ale nie na porządnym pożywieniu dla rodziny smile))
    • kryzysowa_narzeczona75 tak mnie zdolowaliscie ta dyskusja 23.02.07, 15:19
      ze nie wiem czy zachodzic w ciaze tongue_out smile
      Juz teraz moge tylko marzyc o forsie na jakikolwiek urlop, wiec jak urodzi mi
      sie dziecko, to se strzele w leb, bo na bank bedziemy miec finansowy dol.
      Ale wiecie co? Mam to w dupie. Serio! Wierze w to, ze nawet jak zalapiemy
      finansowy dol (a to jest pewne, skoro juz teraz bywa kiepsko), to na chwile, a
      chec posiadania bejbika jest wieksza niz liczenie czy nam starczy czy nie. Poza
      tym...ja wierze, baaa, ja wiem nawet, ze poradzimy sobie zawsze, a trudnosci
      finansowe sa wkalkulowane w nasza codziennosc.
      A jak trzeba bedzie, to se ogrodek warzywny zrobie i juz smile)))
      • sjena1 Re: tak mnie zdolowaliscie ta dyskusja 23.02.07, 15:31
        sprawa została absurdalnie rozdmuchana a przeca chodziło tylko o te babki co
        podawały mizerny dochód pełno opłat i tak dalej i których okazało sie jest
        dość dużo
    • kobieta_na_pasach nie umiesz rzadzic kasa nt 23.02.07, 19:09

      • reniatoja ale sama też masz tylko jedno dziecko 23.02.07, 21:58
        mimo, że umiesz rzadzić kasą. Takie czasy, że niestety na dzieci trzeba miec
        pieniądze. Rodzenie dzieci bez kontroli, bez możliwosci zapewnienia im
        czegokolwiek to głupota, nieodpowiedzialnośc. Nie chodzi tylko o to, żeby
        dzisiaj nam wystrarczyło na chleb, opłaty i nowe buty. Dzieci rosną, wydatki
        rosną, potrzeby rosną, trzeba patrzec perspektywicznie i myśleć.
    • reniatoja Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 21:55
      Ja to w ogóle w tej kwestii jestem dziwna, straszna materialistka jestem, bo
      dla mnie nie tylko musi nam wystarczac na wszystkie bieżące potrzeby, ale muszę
      mieć w zanadrzu jakąś konkretniejszą kasę na czarną godzinę, to raz, dwa, to
      muszę robić sukcesywnie jakieś oszczednosci na przyszłosć dla dzieci, zeby dać
      im na starcie cokolwiek, zeby nie zaczynały od zera, a trzy to zawsze muszę
      mieć jakiś nieruchomy majątek na własne nazwisko w razie jakby mąż mnie kopnął
      w zad, czego na szczescie się nie obawiam, ale w razie jakby co. Nie mówiąc już
      o tym, że ogólnie to nie jestem taką kobietą, co sie czuje powołana do
      macierzyństwa, chociaż mam dwoje dzieci żadne nie z wpadki, oba chciane i
      świadomie zachodzone. Ale wiecej nie planuję, nie tylko ze wzgledów
      materialnych, ale ja się po prostu nie poczuwam do więcej. Jest mi dobrze tak
      jak jest, ale jakby sie zdarzyło trzecie to pokocham jak własne smile Wizja życia
      plegajacego na ciągłym strachu o jutro, na liczeniu kazdego grosza, biedy, no,
      mam nadzieję, ze nigdy się nie urzeczywistni.
      • aasiula1 Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 22:03
        pokocham jak wlasne smile)))) piękne
    • dziewice Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 22:04
      okej to jezeli ja chce miec na przyklad 7ke tak od bidy niech strace zgodze sie
      na 7ke to ile wedlug Ciebie powinienem przynosic do domu co miesiac? smile pytam
      powaznie
      • maretina Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 22:23
        nawet nie umiem policzycsmile))) siedmioro dzieci przekracza moja wyobraznie.
        powaznie.
        chcialabym podkrslic, ze nie pragne zadnych luksusow. chce t y l k o godnego
        zycia.
        • dziewice Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 22:25
          spoko, ja raczej patrze na to w ten sposob, ze trzeba tak pomyslec ze jakby
          sie cos stalo to zeby tak zabezpieczyc Kobiete aby pozniej nie miala jakis
          szopek w zyciu bo to roznie moze byc.
          • maretina Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 22:35
            wlasnie. ja co miesiac place polise. jakby co.... nie duzo ale cos bedziedla
            mnie, meza lub dla syna.
            poza tym z naszych pensji obecnie na syna wydajemy jakies 1000-1200 zlotych
            miesiecznie. jest w tym koszt niani. na szczescie olsztyn to nie warszawa i tu
            za nianie nie placi sie 1500 zl.
            za 1.5 roku zaplace jakies 350 za przedszkole, a potem bedzie coraz drozej:
            semstr angielskiego kilka stow, jesli bedzie chcial chodzic na jakies zajecia
            sportowe czy uczeszczac do szkolki zeglarskiej to kolejna kasa...a jak widzisz
            zadna z tych rzeczy nie jest luksusem. dziecko nie tylko pochlania posilki i
            nosi buty, ale powinno miec jakies zainteresowania i pasje. w innym wypadku
            bedzie siedzial pod blokiem z kumplami i zbijal baki.
            • dziewice Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 22:41
              klimat sie ociepla, beda mogly chodzic boso smile no chyba ze trafia sie same corki
              to bedzie 450 par butow
              • maretina Re: budzet domowy a ilosc dzieci 23.02.07, 22:50
                a ile kiecek i stringow?
                • dziewice Re: budzet domowy a ilosc dzieci 24.02.07, 10:44
                  dunno
    • reniatoja znam dziewczynę która ma 16 rodzeństwa 23.02.07, 22:37
      tak - ma 16 sióstr i braci, razem z nią jest ich 17. To chyba rekord świata,
      co? Ale powiem Wam, że z tego co wiem, to wszyscy jakoś sobie w życiu radzą,
      połowa w usa, reszta w grecji i hiszpanii, troje jeszcze nieletnich w Polsce,
      ale ci co mają dzieci to max dwie sztuki, a większość jedno.
      • sjena1 Re: znam dziewczynę która ma 16 rodzeństwa 23.02.07, 23:16
        wiem że nie taki był Twój zamysł ale wyszło tak że dowodem na to że sobie radzą
        jest to że są w usa grecji itd a nie w polsce smile
        • reniatoja Re: znam dziewczynę która ma 16 rodzeństwa 23.02.07, 23:22
          no nie taki był mój zamiar smile Po porstu chodziło mi o to, ze mimo, że tyle ich
          jest i pewnie żyli w biedzie - teraz nieźle im się wiedzie - no niestey w
          wiekszości poza Polską, ale lepsze to niż gdyby zasilali budżety włascicieli
          polskich budek z piwem. Może ciezkie dzieciństwo uczy człowieka zaradnosci i
          madrości życiowej, nie wiem, ja miałam dość przecietne dzieciństwo i
          szczególnie zaradna z tego nie jestem niestety.
          • sjena1 Re: znam dziewczynę która ma 16 rodzeństwa 23.02.07, 23:31
            no ja też miałam przecietne dzieciństwo, do takich samych wniosków dochodzi mój
            mąż i dużo moich znajopmych, myślę że "nasi" rodzice nie podchodzili to
            wychowywania tak jak jest to dzisiaj no i z taką nawet miłością, po
            prostu "chowali"
    • annajustyna Re: budzet domowy a ilosc dzieci 24.02.07, 13:23
      Czuje sie ajk ostatnia patologiasad(((. My tez nie odwazylismy sie do tej pory na
      dziecko, bo ja mam niestabilna sytuacje zawodowa (mam umowe do konca marca,
      praca mnie dobija, nie chce przedluzenia). A mamy kilka tysiecy euro netto na
      miesiac (razem z moimi zarobkami). Moze jestesmy rozwydrzeni, ale nie po to sie
      uczylam, by w wieku 30 lat przestac byc aktywna zawodowo...
      • maretina Re: budzet domowy a ilosc dzieci 24.02.07, 17:08
        mam 30 lat i jestem aktywna zawodowo. dziecko nie oznacza siedzenia w domu. na
        szczescie!
        • annajustyna Re: budzet domowy a ilosc dzieci 24.02.07, 17:28
          Powiedz to niemieckim pracodawcomwink))). Jesli zajde w ciaze nikt mnie nie
          zatrudni, a jak bede nie pracowac przez najblizsze 2 lata, to moge zapomniec o
          powrocie do zycia zawodowego. Inna sprawa, ze teraz tez mnie non stop pytaja o
          dziecko na rozmowach kwalifikacyjnych (czy je mam)...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka