livian
07.08.08, 17:05
na ratowaniu mojej pociechy z opresji. Ciagle gdzies włazi, skąd nie
potrafi zejsc, ciągle wkłada kończyny w jakieś szpary, z których nie
ptorafi ich wyjąć samodzielnie. Ciągle coś rozlewa i muszę ścierac.
Ciagle coś gubi i muszę szukać. Ciągle coś broi, a ja muszę go
ratować, naprawiać co popsuje, łazić za nim, żeby sobie krzywdy nie
zrobił jakiej poważniejszej. No i tak mi mija życie. Nie wiem juz
sama, czy mnie to bawi, cieszy czy moze wnerwia. Nie moge sie w
ogole wyluzować, tylko kiedy toto śpi