niedzwiedzica_sousie
06.12.08, 13:45
wczoraj wieczorem umarł mój kolega. przyjaciel mojego męża. malarz,
artysta. zawsze żył poza nurtem głównym, był outsiderem. pił. zawsze
drwił, z życia, z siebie, z nas, ale ile miał przy tym wdzięku! ze
śmierci nie zdołał zadrwić.
kiedyś, sto lat temu, dałam mu białą koszulę. żeby wyglądał czasem
jak człowiek, jeśli będzie trzeba. nie rozpakował jej. powiedział,
że zostawia sobie do trumny. w środę zostanie w niej pochowany.