zeby sie zalic.
Kurwa, kurwa, juz jestem tak zrypana, ze nawet nie potrafie sie zalamac i
wpasc w jakas depreche.
W chalupie wykonczenie, planowana przeprowadzka w sierpniu, a tu mi dzisiaj
plama jak uj wielka, wylazi spod posadzki. Gdzies pierdolnela rurka wodna i
heja...znowu rycie.
I jeszcze cholerny wykonawca posadzki juz kombinuje, jakby tu wyciagnac
dodatkowa kase, za to co spieprzyl.
Co za bezmozg!
A co smieszniejsze - gosciu byl z polecenia, dobrego polecenia!
Jak myslicie, wpasc traz w depreche, czy pozniej, bo juz sama nie wiem?
Narazie znieczulam sie procentami. A co!