Dodaj do ulubionych

Agnostycyzm

15.09.08, 12:12
Agnostycyzm wydaje się być uczciwszą i racjonalniejszą formą postrzegania
świata,niż ateizm czy religia.W końcu bowiem nie jest ważne,czy Bóg
istnieje,czy też nie.Brak bowiem jest dowodu,tak na jedno,jak i drugie,zaś
wiara mieści się w kategoriach emocji.
Negowanie więc wiary,jak też szerzenie postaw ateistycznych nie ma
sensu.Właściwszym natomiast jest przyjęcie poglądu,że wiara,bądź niewiara w
Boga znajduje się poza naszym kręgiem zainteresowań.
W końcu,każdy z nas jest dla siebie Bogiem.
Obserwuj wątek
    • rkcb Bierność nie jest cnotą 16.09.08, 23:26
      > Agnostycyzm wydaje się być uczciwszą i racjonalniejszą formą
      > postrzegania świata,niż ateizm czy religia.
      Agnostycyzm jest postawą chwiejną i niejednoznaczną. Byłby może dobry, gdyby nie
      agresja i chęc zawłaszczenia wszystkiego ze strony religii.
      > W końcu bowiem nie jest ważne,czy Bóg istnieje,czy też nie.
      > Brak bowiem jest dowodu,tak na jedno,jak i drugie,zaś
      > wiara mieści się w kategoriach emocji.
      Założenie, że jak nie ma dowodów na istnienie lub nieistnienie boga to można
      założyć, że szanse są pół na pół jest delikatnie rzecz biorą idiotyczne. W ten
      sposób można by postulować istnienie dowolnego bytu - nawet takiego, który by
      się samemu wymyśliło.
      To wierzący - jako ci co postulują istnienie boga - powinni przedstawić dowód na
      jego istnienie. Dowód, który byłby niepodważalny. Brak takiego dowodu
      jednoznacznie stawia boga w rzędzie osób rzeczy mitycznych, takich jak flogiston
      czy eter kosmiczny, kryształowe sfery po których krążą planety czy czajniczek
      Russella.
      > Negowanie więc wiary,jak też szerzenie postaw ateistycznych nie ma
      > sensu.Właściwszym natomiast jest przyjęcie poglądu,że wiara,bądź
      > niewiara w Boga znajduje się poza naszym kręgiem zainteresowań.
      Twierdzenie, że negowanie wiary nie ma sensu, jest twierdzeniem o nie
      przeciwstawianiu się złu. Wiara i wynikające z niej religia (obojętnie jaka) to
      największe nieszczęście ludzkości. Każdy myślący człowiek musi dostrzec zło
      jakie wyrządziła i wyrządza religia.
      Nie można przechodzić koło tego obojętnie - tak jak nie można obojętnie patrzyć
      jak kogoś okradają czy mordują. Kto nie reaguje na zbrodnie jest wspólnikiem
      zbrodniarza.
      • jakub_polewski Re: Bierność nie jest cnotą 10.10.08, 06:48
        rkcb napisał:

        > W ten sposób można by postulować istnienie dowolnego bytu - nawet
        > takiego, który by się samemu wymyśliło.

        No przecież można postulować istnienie tego, co się wymyśliło, np.
        postuluje się istnienie boga.

        > To wierzący - jako ci co postulują istnienie boga - powinni
        > przedstawić dowód na jego istnienie. Dowód, który byłby
        > niepodważalny. Brak takiego dowodu jednoznacznie stawia boga w
        > rzędzie osób rzeczy mitycznych

        Okej, ale nie zmienia FAKTU, że JEST możliwość, iż jednak istnieje.
        Dlatego agnostycyzm faktycznie jest postawą zgodną z FAKTAMI ;)

        > Każdy myślący człowiek musi dostrzec zło jakie wyrządziła i
        > wyrządza religia.

        Takie samo jak: polityka, nauka, filozofia, sport, kuchnia,
        rozrywka, gospodarka etc.
        • rkcb Re: Bierność nie jest cnotą 10.10.08, 10:39
          > No przecież można postulować istnienie tego, co się wymyśliło, np.
          > postuluje się istnienie boga.
          Postulować to można wszystko - problem zaczyna się wtedy jak trzeba przedstawić
          dowód. To trochę tak jak z teoria o istnieniu eteru międzygwiezdnego. Przez
          wiele wieków negowano istnienie próżni i szukano czegoś co wypełnia cały
          wszechświat. Dopiero w XIX wieku zdano sobie sprawę, że eter nie istnieje.
          Klasyczne doświadczenie Michelsona i Morley'a z 1887r. wykazało, że eter nie
          istnieje, a dokładniej wykazało iż Ziemie nie przemieszcza się w żadnym ośrodku
          mającym wpływ na prędkość światła.
          Na istnienie bytu zwanego bogiem nie ma żadnych dowodów, a są dowody na to, że
          nie ma żadnej siły, po za prawami fizyki, wpływającą na wszechświat.

          > Okej, ale nie zmienia FAKTU, że JEST możliwość, iż jednak istnieje.
          > Dlatego agnostycyzm faktycznie jest postawą zgodną z FAKTAMI ;)
          Czysta spekulacja, że coś może istnieć nie jest FAKTEM. Faktem jest tylko
          istnienie takiej spekulacji. Jeżeli istnieje bóg, to który?
          Jahwe? Zeus? Sziwa? Makaronowy potwór? Różowy, niewidzialny jednorożec?
          Dowody na istnienie tych wszystkich bytów są takie same - czyli żadne

          > Takie samo jak: polityka, nauka, filozofia, sport, kuchnia,
          > rozrywka, gospodarka etc.
          Nie ma ideału - problemem jest tylko bilans zysków i strat.
          Jak na razie te wszystkie dziedziny które wymieniłeś przyczyniły się do tego, że
          świat jako całość żyje na poziomie nie osiąganym dotychczas. I nie jest
          przypadkiem, że obszary największej biedy i głównych konfliktów są tam, gdzie
          religijność społeczeństw jest wyższa niż średnia światowa. Jest to prosta i
          jasna zależność - im więcej religii, tym więcej biedy.
    • jakub_polewski Re: Agnostycyzm 10.10.08, 06:42
      To tak samo jak z Twoim monitorem. Nie masz ani dowodu, że istnieje,
      ani dowodu, że nie istnieje. Nie ma sensu zatem wierzyć, że Twój
      monitor istnieje...
    • rianka Re: Agnostycyzm 18.01.09, 17:42
      jwoj1 napisał:

      > Brak bowiem jest dowodu,tak na jedno,jak i drugie,zaś
      > wiara mieści się w kategoriach emocji.
      > Negowanie więc wiary,jak też szerzenie postaw ateistycznych nie ma
      > sensu.

      Ateiści wcale nie udowadniają, że boga nie ma, bo jak optymistycznie
      zakładam sam wiesz, że udowodnienie, że "coś nie istnieje" jest
      awykonalne i nikt przy zdrowych zmysłach takiej analizy nie
      przeprowadzi.
      To co możemy w dyskusji próbować wykazać to :
      - absurdalność wierzeń religijnych, ich sprzeczność i jasny cel
      istnienia
      - nielogiczność i bezsensowność dowodów na istnienie bytów
      nadprzyrodzonych
      - brak korelacji pomiędzy dobrem i złem wśród ludzi a wyznawaną
      religią.

      Np. Dawkins w "Bogu urojonym" napisał, że żaden ateista nie jest w
      100% pewny że bóg nie istnieje. I zrobił to, co napisałam.
      1. wykazał błędność dowodów na istnienie boga
      2. Wykazał, że święta księga chrześcijan jest sprzeczna, absurdalna,
      okrutna i nienadająca się jako wzór do naśladowania dla kogokolwiek
      3. Pórbował wykazać, że moralność jest w nas wbudowana i niezależna
      od wyznawanej religii.

      Nie ma powodów aby wierzyć w boga! Nie jest on bytem koniecznym do
      powstania świata, oraz żadna z religii nie przynosi korzyści
      świadomym jednostkom (podkreślam - świadomym). Dla tak zwanego
      motłochu może być pożyteczna a raczej dla ludzi, którzy motłochem
      zarządzają (bez urazy ;p)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka