jarkont
28.08.07, 20:27
Witam,
czy ktoś zna szczegóły dotyczące miejsca jutrzejszego spotkania z
developerami.
Mam nadzieję, ze ktoś z ZB na nie będzie mógł iść i zapytać JW
Construction jak chce obsłużyć wyjazd z 1500 20m2 mieszkań wąską
ostródzką i całą wąską ZB i o ścieki itd itp
tekst z dzisiejszej rzepy
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_070828/warszawa_a_2.html
Deweloperzy wezwani na dywanik
Władze dzielnicy spotkają się jutro z deweloperami budującymi w
Białołęce. Chcą zahamować niekontrolowaną zabudowę dzielnicy i
zapewnić nowym osiedlom infrastrukturę
Deweloperzy myślą tylko o zyskach, a nie harmonijnym rozwoju
dzielnicy - mówi wiceburmistrz Piotr Smoczyński
KUBA KAMIŃSKI
Pomysłodawcą spotkania z inwestorami jest wiceburmistrz Białołęki
Piotr Smoczyński (PO).
- Przyszedłem do urzędu w kwietniu, od tego czasu dużo jeżdżę po
dzielnicy na rowerze, żeby poznać każdy jej zakątek. Czasami aż mnie
zęby bolą, gdy widzę, jak się chaotycznie rozwija. Czas to zmienić -
mówi.
Dzielnica obwinia ratusz...
Burmistrz będzie miał mnóstwo pracy, ponieważ standardem dla
Białołęki są osiedla mieszkaniowe powstające w szczerym polu bez
potrzebnej infrastruktury.
Takie skupisko nowych domów na osiedlach za płotem powstaje m.in. w
okolicach ul. Głębockiej tuż przy Trasie Toruńskiej. Od końca lat
90. budują tam najwięksi deweloperzy w stolicy, tacy jak Dom
Development czy J. W. Construction. Do kilku tysięcy mieszkań
prowadzą wąskie uliczki z dziurawym asfaltem. Nie ma przedszkoli,
szkół,brakuje sklepów. Osiedla przy Głębockiej mają przynajmniej
kanalizację. Pomiędzy ulicami Zdziarską i Mańkowską tuż przy Kanale
Markowskim, w sercu zielonej Białołęki, J. W. Construction
przymierza się do budowy 63 bloków dla 5 tysięcy mieszkańców.
Miejscowi z domów jednorodzinnych z przerażeniem czekają, kiedy
ścieki z tymczasowych szamb trafią wprost do Kanału Markowskiego.
W miarę jak tereny i mieszkania drożeją, odległości pomiędzy blokami
maleją. Efekt - nie ma już miejsca na zieleń i parki. -W takich
sytuacjach nie mogę nic zrobić, bo inwestor zdobywa wszystkie
pozwolenia w ratuszu, a nie w dzielnicy, której nikt nie pyta o
zdanie -denerwuje się wiceburmistrz.
Ratusz nie zgadza się z urzędnikami z Białołęki.
-Inwestycje zawsze uzgadniamy z wydziałami infrastruktury w
dzielnicach - twierdzi szef miejskiego biura architektury Marek
Mikos i odbija piłeczkę: - Kłopoty wynikają przede wszystkim z tego,
że same dzielnice nie wiedzą, czego chcą: np. Białołęka z jednej
strony ściąga inwestorów, a z drugiej chce być ekologiczna i
zielona.
... i bierze sprawy w swoje ręce
Aby zahamować chaotyczną rozbudowę, burmistrz chce w środę poznać
plany deweloperów: - To ważne teraz, gdy jedynie 20 proc.
powierzchni Białołęki pokryte jest planami zagospodarowania.
Na spotkanie w urzędzie dzielnicy o godz.11.30 zaprosił
przedstawicieli JW, DD, Orco Property, Berensona, Agromana i
Bouygues. Mile widziani są także mieszkańcy. W urzędzie zapewniono
nas, że przybycie potwierdzili wszyscy inwestorzy, ale np. w Orco
usłyszeliśmy, że nikt do urzędu się nie wybiera.
Białołęccy urzędnicy przyznają, że deweloperzy bardziej ulegli będą
obsługiwani sprawniej. Na razie najbardziej chętny do współpracy z
dzielnicą jest prezes J. W. Construction Jerzy Zdrzałka. W
oświadczeniu przesłanym do redakcji napisał: "Budujemy zgodnie z
warunkami zabudowy, tak aby pogodzić architekturę i estetykę osiedla
z ekonomiką projektu". Jego firma wybudowała m.in. krytykowany przez
architektów ogromny, 30-kondygnacyjny blok-szafę przy ul. Łuckiej.
Pomysł spotkań lokalnego samorządu z deweloperami podoba się władzom
miasta. - Interesy inwestorów i dzielnic często są sprzeczne - mówi
wiceprezydent Jacek Wojciechowicz. -Deweloperowi najbardziej opłaca
się zabudowa intensywna. Ta często się kłóci z harmonijnym
kształtowaniem przestrzeni, którego musi pilnować dzielnica. Takie
spotkania to szansa na wypracowanie wspólnego stanowiska.
MONIKA GÓRECKA-CZURYŁŁO, MACIEJ SZCZEPANIUK
pozdarwiam