b.wicia
08.09.09, 14:14
hey:)
W ten weekend byłam na weselu brata mojego Bartka, a raczej na przyjęciu weselnym. Przez te wszystkie problemy, włóczenie się teściowej po szpitalach itp, zminimalizowali listę gości do 30 i odwołali muzykę. Wszyscy już myśleliśmy, że w końcu zamiast bawić się jak na weselu, będziemy czuć się jak na stypie, a tu...rodzina potrafi się jednak postarać:) bawiliśmy się super, tańczyliśmy, wygłupialiśmy:) fotograf powiedział, że dawno ni był na tak udanym weselu:)ech:) jedynie ślub był smutny, płakałam jak bóbr, gdy ksiądz tak ciągle o miłości mówił i gdy patrzałam na Przemka i Iwonę i myślałam, że to ja z Bartkiem bym tak stała w tym roku:(tęskno strasznie:*(
a i jeszcze jedno. Wiecie, jest mi tak miło, że mimo tego, że oficjalnie nie byliśmy rodziną, to traktują mnie jak "swojego":)mam nadzieję, że to nie tylko zasługi Julii..chciałabym ,żeby tak było:) Przecież najważniejsze to co w sercu, a nie na papierze, prawda:)?ech, chyba jakoś tak chciałam o tym napisać Wam:) miłego dnia:)