08.09.09, 14:14
hey:)
W ten weekend byłam na weselu brata mojego Bartka, a raczej na przyjęciu weselnym. Przez te wszystkie problemy, włóczenie się teściowej po szpitalach itp, zminimalizowali listę gości do 30 i odwołali muzykę. Wszyscy już myśleliśmy, że w końcu zamiast bawić się jak na weselu, będziemy czuć się jak na stypie, a tu...rodzina potrafi się jednak postarać:) bawiliśmy się super, tańczyliśmy, wygłupialiśmy:) fotograf powiedział, że dawno ni był na tak udanym weselu:)ech:) jedynie ślub był smutny, płakałam jak bóbr, gdy ksiądz tak ciągle o miłości mówił i gdy patrzałam na Przemka i Iwonę i myślałam, że to ja z Bartkiem bym tak stała w tym roku:(tęskno strasznie:*(
a i jeszcze jedno. Wiecie, jest mi tak miło, że mimo tego, że oficjalnie nie byliśmy rodziną, to traktują mnie jak "swojego":)mam nadzieję, że to nie tylko zasługi Julii..chciałabym ,żeby tak było:) Przecież najważniejsze to co w sercu, a nie na papierze, prawda:)?ech, chyba jakoś tak chciałam o tym napisać Wam:) miłego dnia:)
Obserwuj wątek
    • b.wicia Re: weselicho 08.09.09, 14:17
      ech, bo wyjdę na kłamczuchę:)zespół odwołany, ale przy wieży też można się
      pobawić i potańczyć:)
    • aniawdowa Re: weselicho 08.09.09, 16:51
      Beatko ucieszyłam sie jak przeczytałam co napisałas, fajnie ze sie wesele udało.
      Mysle ze Twój Bartek nie chciałby abyscie siedzieli w smutku. A i Tobie przydało
      sie troszke rozerwać :) no i dla Julki tez pewnie była fajna zabawa :))
      • kasik2222 Re: weselicho 08.09.09, 18:35
        Beatko, to wspaniałe co napisałaś:) rodzina Bartka jest baaardzo
        ważna da Ciebie i Julci. I troche zabawy też Ci dobrze zrobiła,
        podrawiam
      • b.wicia Re: weselicho 08.09.09, 20:20
        :)Julia trochę potańczyła (a raczej podskakiwała mi na kolankach w rytm muzyki)
        i pojechała z drugimi dziadkami grzecznie do domu:) są sytuacje, kiedy nie
        wypada się smucić:)to był w końcu ICH dzień:)pozdrawiam:)
        • agni-123 Re: weselicho 21.02.10, 21:10
          Wszystko można przeżyć.Jedno wesele przeżyłam 1.5 miesiąca po.Było
          ciężko.Oczywiście nie bawiłam się.Ale w tym roku już tak.Żenił się
          mój brat.Dość się napłakałam i pewmie jeszcze napłaczę,ale
          postanowiłam się bawić.Bo wiem,że mąż by tego chciał.Nigdy nie
          lubiał gdy byłam smutna.I było dobrze.Wesele sie udało,a ja choć na
          chwilę zpomniałam o swoim smutku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka