Dodaj do ulubionych

Mars: Wyścig do Nowego Świata

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.08, 12:33
wg Phila Schneidera międzynarodowa baza na Marsie przestała nadawać
w 1993 r., było tam wtedy ok. 300 000 ludzi; Phil zmarł w styczniu
1996; wcześniej również William Cooper mówił o tej bazie w swoich
wykładach, tak jakby miał informacje z innych źródeł (w 1991
napisał książkę "Behold A Pale Horse" - uznawaną za "najlepiej
sprzedającą się 'podziemną' książkę wszechczasów"); po r. 2000
znalazł się "Henry Deacon", który twierdzi, że baza na Marsie ma
się w porządku i funkcjonuje od lat 60-tych (jako międzynarodowa),
jest tam ok. 700 000 ludzi, "nawiasem mówiąc, mamy tam wiele baz" -
więcej info w witrynie Project Camelot, w tym wywiad z gościem
przetłumaczony na polski przez jakichś mistrzów:
www.projectcamelot.org/henry_deacon_1_polish.html
John Lear i Dan Burish mówią, że widzieli zdjęcie astronautów w
skafandrach na Marsie, machających na tle piramid. To właśnie jest
kłopot z publiczną misją na Marsa - pamiętam, że już na początku
lat 90-tych nie mogłem się doczekać, to mówili, źe gdzieś tak do
2008 tam wylądują - no i co, znowu mówią, że za 15 lat. Chodzi o
to, że nie chcą ani dalej kłamać i się pogrążać w matni fałszu, a z
drugiej strony im też nie pasi jeszcze odkryć tych wszystkich ruin,
monumentów itp., które tam widać nawet na zdjęciach wykonywanych z
wysokości kilkudziesięciu tysięcy metrów - opracowuje je m.in.
Richard Hoagland, kreśląc analogie z budowlami w Egipcie, a ich
pochodzenie wyjaśniają tacy goście, jak Stewart Swerdlow czy Billy
Meier.
Wszyscy pamiętamy dziwną serię, kiedy zarówno radzieckie, jak i
amerykańskie sondy wysyłane na Marsa co do jednej ulegały
katastrofom u celu. Tak przy okazji, wg Dana Burisha Księżyc i Mars
to obecnie jedyne oprócz Ziemi ciała niebieskie w naszym układzie,
po których obcy pozwalają nam się krzątać...

A teraz przepraszam, ale właśnie zaczyna się nowa konferencja
prasowa NASA... ;)
Obserwuj wątek
    • Gość: astrolog olbrzymie koszty IP: 167.127.24.* 04.08.08, 17:29
      ta poroniona rasa ludzka wydaje biliony dolców na wojny i sprzęt
      wojskowy. To demony króte zżerają własny ogon.
      Zasoby i energia wyczerpią się i rasa ludzka upadnie zanim zgąży
      rozwinąć skrzydła. Mogło by być pięknie gdyby była świadomość. A tak
      wyginiemy tonąć we własnym gó..e.
      • lava71 Re: olbrzymie koszty 04.08.08, 17:42
        Muszę się z Tobą zgodzić. My ludzie marnotrawimy zasoby, energię i czas na
        lokalne wojny i brnięcie w ślepe uliczki. Zamiast rozwijać się i poznawać,
        prowadzimy wojny albo zamykamy się w ciasnych religiach, które dodatkowo
        niechętne są wszelkiemu rozwojowi. Może się okazać, że zanim rozwiniemy nowe
        technologie energetyczne, spalimy już zasoby kopalne i nasza cywilizacja zacznie
        się zapadać pod własnym ciężarem. W sumie od czasów starożytnych najwięcej czasu
        zmarnowaliśmy na przebrnięcie zakazów religijnych, które skutecznie trzymały
        naukę na powrozie. Aż przykro się robi gdy się pomyśli jak daleko mogli byśmy
        już być gdyby przez stulecia nie kazano nam powtarzać błędnych "prawd" ...
        jedynych i słusznych politycznie.
        Nie sądzę aby w najbliższym czasie nastąpiła światowa przemiana i skupienie
        wysiłków ogólnoplanetarnych na rozwoju naszej ludzkości. Do tego potrzeba by
        zmiany systemu politycznego bo kapitalizm sprzyja tylko pomnażaniu kapitału a
        nie inwestowaniu w inwencję twórczą człowieka.
        • Gość: Bob Re: olbrzymie koszty IP: *.devs.futuro.pl 04.08.08, 18:04

          Teraz mamy nową religię - KOnsumcję i a wielkie koncerny to ich
          guru ...
          • czerwoneszmaciarstwo Powiedzcie czemu nie laduja na Ksiezycu 05.08.08, 15:48
            Sa pieniadze na budowanie od zera stacji kosmicznej
            na orbicie Ziemi, a przeciez wiadomo, ze to sie wkrotce
            rozsypie i jeszcze spadnie na nas.
            Przeciez Ksiezyc tez jest na orbicie Ziemi. 175 tys km,
            to tylko kilka razy wiecej od dlugosci Rownika.
            Ruski nigdy nie wyladowali na Ksiezycu. Amerykanie
            od 35 lat nie dotykaja Ksiezyca.
            Czy ktos sie zastanawial czemu nie laduja na Ksiezycu?
            • czerwoneszmaciarstwo Re: Powiedzcie czemu nie laduja na Ksiezycu 05.08.08, 15:49
              Sa pieniadze na budowanie od zera stacji kosmicznej
              na orbicie Ziemi, a przeciez wiadomo, ze to sie wkrotce
              rozsypie i jeszcze spadnie na nas.
              Przeciez Ksiezyc tez jest na orbicie Ziemi. 350 tys km,
              to tylko kilka razy wiecej od dlugosci Rownika.
              Ruski nigdy nie wyladowali na Ksiezycu. Amerykanie
              od 35 lat nie dotykaja Ksiezyca.
              Czy ktos sie zastanawial czemu nie laduja na Ksiezycu?


              • Gość: dc99 ISS jest napędzana stężoną polityką IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.08, 16:18
                > Sa pieniadze na budowanie od zera stacji kosmicznej
                > na orbicie Ziemi, a przeciez wiadomo, ze to sie wkrotce
                > rozsypie i jeszcze spadnie na nas.

                Powody dla których buduje się ISS są praktycznie wyłącznie polityczne.
                Mianowicie są dwa powody pierwotne:

                1) Po rozpadzie ZSRR i jego programu kosmicznego USA uznały że koniecznie trzeba
                dać jakieś źródło zarobku i cel w życiu rosyjskim fachowcom "od rakiet", żeby ci
                przypadkiem nie wyemigrowali za chlebem do Iraku, Iranu czy Korei Pn. Stąd
                odgrzebali swój zarzucony pojekt "stacji freedom" zmienili mu nazwę na "stacja
                alfa" i tak w końcu powstała ISS

                2) NASA swego czasu zaprojektowała sobie wahadłowiec do budowy dużych
                konstrukcji na orbicie, a potem nagle olśniło ją że w zasadzie to nikt na
                świecie łącznie z NASA nie czuje potrzeby budowy takich konstrukcji. Więc NASA
                stanęła przed wyborem: albo przyznać się że cały program wahadłowców został
                oparty na błędnych założeniach i tym samym od początku był klapą (a wtedy
                poleciałyby głowy w NASA, oj poleciały) albo ... wymyślić sztuczny cel dla
                którego wahadłowce byłyby niezbędne. Domyśl się Watsonie co wybrali.

                W miarę budowy ISS doszedł jeszcze trzeci powód wtórny:

                3) Dużo ważnych polityków i państw zainwestowało w ISS swój autorytet i
                pieniądze, więc nie mogą sobie pozwolić żeby tak po prostu skasować projekt.
                Nawet jeżeli jego celowość jest wielce wątpliwa.

                W jakimś filmie paradokumentalnym o amerykańskim programie kosmicznym była taka
                fajna scenka w której Glenn spiera się z jednym z inżynierów czy w kapsule
                Mercury ma być okno czy nie. Inżynier tłumaczy że okno jest do niczego nie
                potrzebne bo i tak pilot niewiele ma do pilotowania, że zwiększa ryzyko awarii,
                itd. A Glenn mu na to odpowiada: "Ta rakieta nie jest napędzana naftą i tlenem
                tylko dolarami i zainteresowaniem mediów. Jak nie będzie widoków z kosmosu to
                nie będzie ani dolarów ani zainteresowania, a wtedy rakieta nie poleci". Scenka
                dosyć dobrze charakteryzuje co napędza wyścig kosmiczny i dlaczego realizuje się
                projekty bezsensowne z techniczno-naukowego punktu widzenia.
              • Gość: to_proste_ bo Księżyc jest nudny IP: *.merinet.pl 06.09.08, 23:54
                .
        • Gość: QW Ciekawy post IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.08, 21:03
          To zapadnięcie się cywilizacji pod ciężarem jest katastroficzne, ale
          niestety MOŻLIWE.
          Popatrzcie tutaj:
          www.peakoil.pl/renifery-bakterie-wyspa-wielkanocna.htm

          Kiedyś rozdmuchano "świadomość ekologiczną" i wykorzystano ją jako
          zbożny cel usprawiedliwiający wydatki budzetowe. Może i
          świadomość "collapsu cywilizacji" też kiedyś nabierze właściwej
          rangi. Może nawet jakiś wice- albo prezydent USA jakiegoś Nobla
          dostanie.

          Tak na marginesie: peak oil, to jest tylko propaganda AEI,
          amerykańskiej agencji rządowej, odwracająca uwagę od problemu
          deficytu USA, ogromnej masy USD powodujących wzrost cen ropy. To nie
          jest tylko kwestia nadwyżki popytu nad podażą, bo 8 lat temu ropa
          była po 3USD a teraz mieliśmy i 140USD/b. Popyt nie wzrósł w takim
          tempie, to USD straciło na wartości(znacznie więcej niż wynika z
          prostej proporcji USD/Eur, bo podaż Euro czy innych walut też
          ogromnie wzrosła). Taka broń marketingowa mająca pokazać amerykanom
          kto tu jest winien. Natomiast rabunkowa eksploatacja Ziemi jest
          faktem i zagrożenie dla Arktyki czy Antarktydy również.
          • Gość: turtl Ciekawy ! IP: *.cust.tele2.pl 05.08.08, 01:49
            Wallerstein, uchodzący za największego ucznia Braudela (dla nie zorientowanych: króla dwudziestowiecznych historyków), opierając się na braudelowskich modelu gospodarek-światów, twierdzi że kapitalizm straci rację bytu za kilkadziesiąt lat (skrótowo: wedle jego argumentacji centrom kapitalizmu zabraknie peryfieriów) Ciekawe, że kilka lat temu grupa fizyków zrekonstruowała mn.w. dawny kurs giełdy w oparciu o własne obliczenia, nie czerpiąc żadnych informacji nt. kursu, jaki istotnie został zanotowany. Oczywiście były pewne odchylenia. Ich wykres objął również czasy przyszłe i kończył się potężnym upadkiem ok. roku 2050. Oczywiście wynik tych niezobowiązujących obliczeń należy traktować z pobłażliwością taką, z jaką traktujemy dziś np. średniowieczną medycynę. Ale jak ktoś lubi przepowiednie katastroficzne ;)

            Cóż, Rzym miał być wieczny, ale upadł pod własnym ciężarem. Nasz nowożytny "postęp" też bywa traktowany jako trend absolutny, a europejskie średniowiecze jako cudaczne odstępstwo od praw natury. Nic bardziej błędnego. Grecy też mieli swoje wieki ciemne (po okresie minojskim i mykeńskim, a przed ewolucją ku epoce klasycznej), a dotyczy to i innych ludów, chociaż najbardziej może odpowiada cechującemu się dużą dynamiką w szalonym tańcą pomiędzy Alfą i Omegą modelowi europejskiemu.

            Kto wie - może jesteśmy jednym z ostatnich pokoleń którejś z rzędu cywilizacji klasycznej, a dla przyszłej, pogrążonej w kryzysie Ziemi, będziemy tym czym dla nas są dziś starożytni Grecy czy Rzymianie, a czym dla Greków byli minojscy żeglarze i mykeńscy giganci ?
            • boulihacker Re: Ciekawy ! 05.08.08, 12:09
              > ) Ciekawe, że kilka lat temu grupa fizyków zrekonstruowała mn.w. dawny kurs gie
              > łdy w oparciu o własne obliczenia, nie czerpiąc żadnych informacji nt. kursu, j
              > aki istotnie został zanotowany. Oczywiście były pewne odchylenia. Ich wykres ob
              > jął również czasy przyszłe i kończył się potężnym upadkiem ok. roku 2050.

              To forum to prawdziwa wylęgarnia naiwnych.
              • Gość: pipek Re: Ciekawy ! IP: *.chello.pl 05.08.08, 15:12
                pomysly odnosnie Marsa sa rozpisane w ksiazce "Czas Marsa".
                Prószyński i S-ka.
                Link:
                www.proszynski.pl/Czas_Marsa-p-473-.html
                Zadne to novum ten artykuł.
                NASA oczywiscie chcial bazy na Księżycu, by kolesie z branzy mogli
                zarobic dzieki ich "posrednictwu". Na pewno by sie bez lapowek nie
                odbylo. Stad te 450 mld USD.
                Pomysl drugi czyli oparty na zasadach podboju "Dzikiego Zachodu",
                tanszy, ok. 30-40mld tez nie jest tani biorac pod uwage inne
                potrzeby ludzkosci tu na Ziemi.
                Zatem decyzje polityczne w tym wzgledzie, za podbojem kosmosu, sa
                nieracjonalne. Lepiej zrobic cos pożytecznego wpierw dla Ziemian, by
                przetrwali na wlasnej planecie.

          • Gość: hool Re: Ciekawe IP: *.merinet.pl 07.09.08, 00:00
            mam nadzieję że przemysł porno nie upadnie :)
        • Gość: Andrzej Re: olbrzymie koszty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.08, 22:17
          A kto powstrzymuje rozwój? Wielkie korporacje, które trzymają w łapach źródła
          surowców energetycznych. Oni się boją, aby nie stracić ogromnych pieniędzy,
          gdyby nowe technologie weszły w powszechne użycie. Dawno byśmy już nie używali
          silników spalinowych gdyby nie to. Nie da się przeprowadzić zaawansowanych badań
          beż solidnego finansowania, a kto finansuje stacje badawcze i ośrodki naukowe?
          Pytanie retoryczne...Gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze...
          • Gość: vice_versa WOW! Generation XXX? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.08, 00:12
            > A kto powstrzymuje rozwój? Wielkie korporacje

            Korporacja- forma organizacji ludzi, we wspólnym celu dostarczania
            usług lub towarów innym ludziom.

            Dobrze Ci życzę Andrzeju, wymyśl coś lepszego! Jak będzie
            wystarczająco dobre to ONI to od Ciebie KUPIĄ, i wtedy będziemy
            wiedzieć, że jak nie wiedziałeś jak coś lepszego wprowadzić, to ONI
            już wiedzieli...

            Najbardziej innowacyjni są Pigmeje. Wymyślili szczudła i samoopalacz
            i teraz cały świat nie płaci im za patenty. Bo wartości
            niematerialne i prawne też wymyślili, dlatego tak świetnie się
            cholera rozwijają ;( Żaden do rąk własnych nie dostaje tej zapłaty,
            żeby korporacje bankowe nie zarabiały.Ciekawe czemu Tesla nie
            patentował u Pigmejów, tylko w jakiejś Ameryce, perwert jeden. Ale
            jak nie wiadomo o co chodzi, to pewnie chodzi o pieniądze...

            Wiesz rozumiem frustrację, pochodzisz z kraju podbitego, płacącego
            haracz cywilizacji. Bardzo mi przykro. Jak masz dość korporacji to
            załóż własną. Chciwość się dziedziczy, a hojność Panie to jedynie w
            Ameryce...

            > Oni się boją, aby nie stracić ogromnych pieniędzy gdyby nowe
            technologie weszły w powszechne użycie.

            Jasne. Korporacje winne. A jednostki bez "korporacji" to są
            niezwykle wprost innowacyjne! Jak przerobić denaturat na wódkę za
            pomocą chleba, na przykład. Im mniej mają tym bardziej innowacyjne
            są. Jak w tydzień naprawić coś za pomocą niczego. Jak zbudować coś
            co normalnie się kupuje, "Adam Słodowy bez spółki i synów"- żeby nie
            było, że chwalę korporacje ;) Jak wiadomo Intel powstał w Stoczni
            Gdańskiej, a Microsoft na przodku w Halembie, bo tam innowacyjne
            jednostki chowały się przed korporacjami.

            Jedź Andrzeju na Kubę. Nawet nie masz pojęcia jak tam innowacyjnie,
            szczególnie prostytucja i ręczne zwijanie cygar jest innowacyjne.
            Same jednostki i jedna wielka korporacja z logo "Fidel Castro". Jedź
            na Białoruś, tam korporacja nazywa się Łukaszenko. Tamte korporacje
            są super, dają nadzieję na pokonanie amerykańskich korporacji.

            • inzynier2 Nie polecimy na Marsa 05.08.08, 01:03
              Amerykę skolonizowano, bo było tam złoto i tereny do osiedlania się
              dla Europejczyków. Irak podbito, bo jest tam ropa naftowa i Rumsfeld
              obiecywał, że jej sprzedaż pokryje koszty wojny i okupacji. Satelity
              są wystrzeliwane aby obserwować inne kraje. USA i ZSRR nie chciały
              aby drugi kraj zdobył przewagę w kosmosie. A jaka byłaby korzyść z
              lotu na Mars? Gazeta Wyborcza zwiększyłaby nakład podając sensacyjne
              wiadomości co tam zobaczyli ludzie. Ale zyski Gazety nie pokryją
              kosztów lotu ludzi na Marsa.

              Loty bezzałogowe dają podobne korzyści naukowe jak te z człowiekiem,
              a gdy lądownik się zepsuje to nie ma ofiar w ludziach. Kilkadziesiąt
              procent lotów na Marsa zakończyło się fiaskiem więc ryzyko jest
              bardzo duże.
              • Gość: turtl Polecimy. IP: *.cust.tele2.pl 05.08.08, 02:03
                Ale wtedy, gdy potrzeba odniesienia sukcesu propagandowego przeważy nad obawą przed nadmiernymi kosztami i fiaskiem ekspedycji. Czyli zapewne przyjdzie nam poczekać dłużej niż sugeruje artykuł. Narazie lot półroczny w jedną stronę to chyba pobożne życzenie ?

                Mi jednak silniej na wyobraźnię działa wizja Lema (tak rzadko się mylił...) zawarta w "Okamgnieniu", a stawiająca na wielkie bezzałogowe maszyny międzyplanetarne wysyłane w celach zdobycia surowców. Dziś już mówi się o eksploatacji złóż księżycowego helu-3. Zapewne nie nastąpi to w obecnym stuleciu, ale na przyszłość wydaje się mieć sens. W przeciwieństwie do posyłania ludzi.

                W sumie czemu akurat ludzie ? Loty orbitalne zaczęły się od psów. Czemu by i na Marsa nie posłać czworonogów ? Jeśli ktoś może coś fajnego wykopać z marsjańskiego gruntu, to... któż zrobi to lepiej niż pies ? ;)
              • Gość: vice_versa Re: Nie polecimy na Marsa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.08, 03:57
                Właśnie:
                MUSI być wystarczająco silny czynnik ekonomiczny, a stawianie stopy
                przez człowieka jest absurdalne skoro można to zrobić bezzałogowo.
                Nie warto jeść palcami kiedy pod ręką jest widelec.

                1. Złoto dziś jest cyfrowe.
                2. Nie ma niewolników.
                3. Wyobraźnią rządzi mit wyższej cywilizacji, podbojowi natomiast
                służy przekonanie o misji.
                4. Eksploatacji surowców nie będzie dokąd się nie wyczerpią zasoby
                Ziemi, bo logistyka jest za trudna. Więc prędzej stopimy Arktykę z
                Antarktydą niż będziemy cokolwiek sprowadzać.
                5. Jedynym sensem podboju przestrzeni kosmicznej może być
                korzystanie z kolektora termojądrowego którym jest Słońce i przesył
                energii na Ziemię. Cała reszta to wycieczki.

                A Irak podbito bo:
                1. Saddam zamienił petrodolara na petroeuro, co było atakiem na
                system zarządzania światową gospodarką i groziło przewalutowaniem
                rezerw przez pozostałe kraje. Kiedy deprecjujesz walutę w której
                nominowany jest rynek, cena surowców wzrasta. Kiedy wzrasta cena
                surowców a spada waluta wymiany tego co wyprodukowano z surowców,
                spada rentowność, nierentowność zarządzana centralnie przez
                komunistów prowadzi do UPADŁOŚCI. A kiedy jest upadłość to
                przejmujesz banki i produkcję i dajesz kredyt i tworzysz konsumenta
                TWOICH FIRM. A kiedy chcesz żeby inna waluta miała monopol na
                wymianę, to proszę bardzo, możesz próbować, ale musisz wiedzieć kto
                ma władzę. Hussein będąc kacykiem uroił sobie, że to on ma władzę.

                Nic tak nie stymuluje gospodarki jak wojna. Po 11.09 można było
                drukować USD w opór, dobrze wystraszony naród wszystko zaakceptuje,
                łacznie z 40krotnym wzrostem ropy. I jeszcze można tę bajeczke o
                peakoilu opowiedzieć wskazując palcem winnych OPEC, Chaveza i "its
                the speculators".

                Bush wiedział, że skoro giełda tąpnęła w 2000 to MUSI zacząć
                deprecjować USD. Skąd wiedział? Patrz deflacja po 1929 i Wielki
                Kryzys, wtedy po krachu zacieśniono politykę pieniężną, kilku gości
                przejęło bank centralny, stworzyło FED i przejęło majątki bankrutów,
                ale na taką stagnację USA dziś nie stać, nie warto, lepiej dać
                150mld dopłat do kredytów, podtrzymać ceny nieruchomości i tak te
                dopłaty dostaną banki.

                Deprecjacja=wysoka cena ropy=gigantyczne zyski. Rosja nawet bez
                Ukrainy była i jest nieszkodliwa, wzbogacony Husein był śmiertelnie
                groźny. Szczególnie dla jednego małego kraju z narodem rozproszonym
                po całym świecie, którego większość Arabów nie lubi.
      • Gość: war Re: olbrzymie koszty IP: *.elk.net.pl 04.08.08, 20:12
        gdyby nie wojny i sprzet wojskowy nie byłoby dziś rakiet, satelitów,
        sond. To technologie wojskowe napędzają postęp wykorzystywany
        później w działniach cywilnych. Podbój kosmosu zaczął się od
        hitlerowskiej V-2 (ZGROZA, CO?). Gdyby nie wyścig zbrojeń i zimna
        wojna nie byłoby tak szybkiego wtedy podboju kosmosu i lądowania na
        Księżycu.
        • Gość: alatien Wspolna misja NASA i ESA IP: *.flatnet.tudelft.nl 04.08.08, 20:22
          NASA i ESA opublikowaly 2 tygodnie temu plany misji zdobycia probek
          marsjanskiego gruntu. Zgodnie z tym planem, NASA dostarczy ladownik marsjanski,
          i wystrzeli probke z powierzchni na orbite Marsa, a ESA zapewni orbiter, i
          transport z orbity Marsa na Ziemie. Jest to w sumie ten sam plan ktory jakies 10
          lat temu miala NASA i CNES (Francuska Agencja Kosmiczna).

          Odnosnie argumentu ze Mars Direct autorstwa Zubrina jest prosty i mamy juz
          potrzebne technologie, to jest to przeklamanie. Nie udala sie jeszcze
          zaprezentowac instalacji chemicznej do produkcji "Marsjanskiego" paliwa. Nie
          mamy tez zdolnosci precyzyjnej nawigacji i ladawania na Marsie, tak wiec nie,
          Mars Direct wcale nie jest taki prosty.

          Pozdrawiam
          • Gość: vice_versa Podbój Kosmosu? Takie hobby najbogatszych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.08, 23:24
            Eksploracja Kosmosu pod hasłem "kto pierwszy postawi nogę" jest
            absurdalna. To fakt, że rozwija technologie używane potem przez
            cywilów. To fakt przyczynia się do światowego wzrostu ekonomicznego,
            bo najpierw trzeba wydrukować masę USD, stworzyć agencje, zatrudnić
            naukowców a potem sprzedać "reszcie świata", wyeksportować towar, a
            ściągnąć "twardszy" (niż USD) pieniądz licencjami. Ale generalnie,
            jest absurdalna.

            1. Eksploracja Kosmosu może być wyścigiem o coś więcej niż
            pietruszkę tylko gdy państwa będą miały w tym INTERES GOSPODARCZY.
            Dokąd motywacją nie będzie zarabianie pieniędzy, dotąd nawet Ci
            którzy mogliby się ścigać nie będą tego robić. Z prostego powodu,
            wszystkie pieniadze pozostają na Ziemi.

            2. ZŁOTO, TOWARY, NIEWOLNICY. W XIV-XVIw ścigano się o TOWARY, ZŁOTO
            i NIEWOLNIKÓW. Nie o nowe ziemie. Nowe ziemie, były koloniami
            zesłańców, warto o tym pamiętać. Pierwsi odkrywcy będą sławni,
            następnych będzie się na Marsa zsyłało.

            a) ZŁOTO - czyli PIENIĄDZ.. W dobie gdy złoto stało się cyfrowe
            żadnego złota szukać w Kosmosie nie będziemy.Ta cyfryzacja pieniądza
            jest rewolucją i praprzyczyną XX i XXI w. wiecznego wyścigu o
            surowce.

            b) Niewolnicy - w Kosmosie brak chętnych, brak motywacji Ziemian.
            O dzisiejszych niewolników ścigają się korporacje, łatwiej
            eksploatować Chińczyków niż szukać ufoludków. Mimo Projectu
            Disclosure. W dodatku zamiast szukać w Kosmosie murzynów i Indian
            szukamy cywilizacji wyższej. To jest bzdura jakich mało, ograniczamy
            naszą motywację do podboju Kosmosu, zamiast cywilizować dzikich
            ufoludków, kultura wmówiła nam że ufoludki są wyżej zorganizowane.
            Tymczasem historia pokazuje, że misyjność wielkiej ponadpaństwowej
            korporacji jaką był/jest Kościół sprzyja podbojom. Ale Ziemianie
            widać mają traumę po wypaczeniach poprzednich podbojów i
            kolonizacji.

            c) TOWARY. W Kosmosie brak póki co towarów które moglibyśmy
            importować, choć np. wyścig o rudy uranowe, mógłby przyspieszyć
            podbój. Dokąd rudy uranu i ropa będą dostępne na Ziemi, dotąd
            będziemy eksploatować Ziemię.

            2.
            Powstaje więc pytanie CZY W OGÓLE MAMY PO CO PODBIJAĆ KOSMOS?
            Z tego co wyżej wynika wprost, że dokąd nie wyczerpiemy zasobów, lub
            nie poznamy czegoś na tyle atrakcyjnego że będzie się opłacało
            ponosić ekonomiczne ryzyko podboju, Księżyca, Marsa, obojętne, dotąd
            nie ma co liczyć na realną eksplorację.

            3. ENERGIA.
            Jeśli po coś mamy wychylać się w Kosmos, to właśnie po coś co jest
            nam potrzebne. Nie damy rady sprowadzać surowców, technicznie
            niewykonalne. Jeśli ten wyścig ma się toczyć o coś to musi to być
            ENERGIA. Zamiast więc tworzyć projekty typu ITER i "uziemiać"
            reakcje termojądrowe, warto byłoby popracować nad technologiami
            sprowadzania TEGO CO JUŻ TAM JEST. Dość oczywiste, Portugalczykom
            nie przyszło do głowy zakładać plantacji gałki muszkatołowej w np.
            Maroku czy Egipcie...

            Są dwie możliwości: podbój albo rozpocznie brak surowców (do tego
            czasu zdewastujemy Ziemię, tak jak wcześniej wykarczowaliśmy), albo
            opracujemy technologię sprowadzania energii, zamiast jej
            wynajdowania. Mam nadzieję, że jedyny wniosek z ITERu będzie właśnie
            taki: lepiej sprowadzać niż tworzyć. "Ekologiczną" energię
            termojądrową mamy w zasięgu! Nie trzeba wyważać otwartych drzwi!
            Królowa Bona nie zatrudniała botaników żeby z pokrzywy zrobili
            ziemniaka.

            Pewnie w końcu opracujemy technologię kolektorów energii ze
            słonecznych przemian termojądrowych i technologii bezprzewodowego
            przesyłu. To drugie już jest blisko w odniesieniu do sprzętów
            domowych, przyjdzie i pora na rezonans kosmicznycoś i coś więcej niż
            zwykłe baterie słoneczne. Takie projekty nie wymagają stawiania
            stopy na Marsie. To robią za nas sondy kosmiczne. Reszta to
            propaganda sukcesu. W końcu opanowaliśmy narzędzia, czy ktoś będzie
            jadł palcami skoro jest widelec?

            W porównaniu z XIV-XVIw. podbojem świata mamy jeszcze jeden kłopot:
            zmienił nam się ustrój, żyjemy w pseudodemokracji utrwalającej
            przewagę USA nad resztą świata. Świat stał się unilateralny, a
            jedyną dyktaturą jest dyktatura głównego zarządzającego światową
            walutą rezerwową. Pozostałe państwa i banki w konfrontacji z nią są
            zbyt słabe. Nie dadzą rady sponsorować takich projektów. Nawet bank
            chiński. Nie mamy więc już konkurencji o podbój świata, jaka miała
            miejsce między Hiszpanią, Anglią czy Portugalią.

            Więc podbój kosmosu to zabawa dla BigBoys trzymających agencje
            kosmiczne, nawet jeśli zatrudnią tam samych hindusów i chińczyków.
            Tyle, że Ci sami BigBoys trzymają obecne źródła energii.
    • Gość: astrolog Re: Mars: Wyścig do Nowego Świata IP: 167.127.24.* 04.08.08, 17:31
      fajna fantastyka
    • Gość: JJ Re: Mars: Wyścig do Nowego Świata IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.08, 17:50
      Nowy statek międzyplanetarny nazywa się Orion. Znacie przepowiednię Oriona?
      Najciemniej jest zawsze pod latarnią....

      ps. redaktorki z GW opiszcie przepowiednię Oriona, fajny temat na art. Tyle
      niech zrobi to ktoś, kto się tym interesuje, a nie jakiś dyletant, który
      przepisze głupoty ze stron dla crejzolów.
      • Gość: Romanujan Już to słyszeliśmy... IP: *.chello.pl 04.08.08, 17:59
        romanujan.blogspot.com/2007/11/mars-trip.html
        :D
    • slowik88 Mars: Wyścig do Nowego Świata 04.08.08, 18:16
      Wiadomośc o wodzie na Marsie została potwierdzona 31 lipca a nie 31 siepnia :P
      • Gość: łup słusznie, dzięki IP: *.stacje.agora.pl 04.08.08, 18:21
        poprawiam i pozdrawiam
    • Gość: Sławencja Mars: Wyścig do Nowego Świata IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.08, 18:46
      A co z Japonczykami ? Oni chyba tez sie beda liczyc w tym wyscigu.
      • Gość: halinka_ki$$_ki$$ a co z polska ? IP: 78.52.230.* 04.08.08, 19:25
        mamy tesz kosmonaltow astronaltow nalkowcow i tesz morzemy wyslac ludzi na marsa
        w budrzecie sie zunajdom pieniondze na wyprawe
        nie morzemy byc zawsze na koncu
        ki$$ ki$$
        • czerwoneszmaciarstwo Palikot leci pierwszy. POmacha czlonikiem na UFO 05.08.08, 15:52
          Gość portalu: halinka_ki$$_ki$$ napisał(a):

          > mamy tesz kosmonaltow astronaltow nalkowcow i tesz morzemy wyslac
          ludzi na mar
          > sa
          > w budrzecie sie zunajdom pieniondze na wyprawe
          > nie morzemy byc zawsze na koncu
          > ki$$ ki$$
      • Gość: turtl Re: Mars: Wyścig do Nowego Świata IP: *.cust.tele2.pl 05.08.08, 01:28
        Japończycy są poważnie zapóźnieni w programie lotów załogowych. Narazie będą wysyłać na orbitę swój pierwszy bezzałogowy statek towarowy.

        Zresztą i tak wiadomo, że poza USA i ew. Rosją nikt się w tym wyścigu nie liczy. Chińczycy są jeszcze sto lat za murzynami, Europa jeszcze nie ma własnych statków załogowych i nie rwie się do sukcesów propagandowych. Europie podziękujmy za projekt Don Kijote, skoncentrowany raczej na ważniejszej sprawie, aniżeli wysłanie dwunożnych na Marsa.
    • Gość: Trawka Mars: Wyścig do Nowego Świata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.08, 19:27
      Jak tak obserwuję co się w tym naszym kraju dzieje w polityce to wydaje mi się
      że już jestem na marsie.
    • glomek Mars: Wyścig do Nowego Świata 04.08.08, 20:02
      "Najbardziej ambitne i najtrudniejsze przedsięwzięcie w historii ludzkości"

      ja trzymam kciuki i chcialbym dozyc takiego lotu, ale co do ambitnosci i
      trudnosci to gdzies kiedys czytalem i w sumie przekonal mnie poglad ze czasy
      najbardziej 'szalonych' wypraw i przedsiewziec to juz mamy za soba. taki kolumb
      jak sie puscil w morze to nie wiedzial gdzie plynie, jak tam daleko, czy
      kierunek ma sens, czy zywnosci starczy, byl zdany na siebie/zaloge, woda woda i
      tylko czekac az sie spadnie z krawedzi swiata.
      a teraz? precyzyjne obliczenia obiekt docelowy znamy calkiem dobrze, wiemy gdzie
      lecimy, kiedy dolecimy, przez cala droge kontakt z armia ludzi w houston - wiem
      ze opoznienie ze wzgledu na odleglosc ale to jednak kontakt.
      kazde z wyzwan na miare swoich czasow, ale tamte stare chyba byly jeszcze
      bardziej straszne:)
    • Gość: Hakej Mars: Wyścig do Nowego Świata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.08, 20:48
      Przyznam jedno... Gazeta pisze dobre artykuły...
      • Gość: JJ Re: Mars: Wyścig do Nowego Świata IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.08, 21:54
        hahahhahahahhahahhahhahhahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhahahahhahahahhahahhahhahahahahahhaahahahahha
    • Gość: a to pewne ze USA nie byly na księżycu IP: *.generacja.pl 04.08.08, 21:30
      gdyby USA kiedykolwiek w histori wysłały juz człowieka
      na księżyc i spowrotem,
      to dziś nie było by to tak trudne...a widac jest bardzo,
      moze wysylac nieuczelanie chorych i o połowe obnizyc koszty misji?
      • Gość: DE-b&iL Re: to pewne ze USA nie byly na księżycu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.08, 21:49
        poznaję cię ! ty pewnie piszesz z zakładu psychiatrycznego
      • wymiatator1 Re: to pewne ze USA nie byly na księżycu 04.08.08, 22:22
        Oczywiście. A Rosjanie zdolni sfotografować ślady ich lądowania wcale by tego
        nie wykorzystali jako chwytu propagandowego.
      • madcio Re: to pewne ze USA nie byly na księżycu 04.08.08, 22:30
        > gdyby USA kiedykolwiek w histori wysłały juz człowieka
        > na księżyc i spowrotem, to dziś nie było by to tak trudne...
        Oczywiście, że może być trudne. Jakbyś na parę lat przestął jeździć samochodem i
        wrócił do neigo, to czy byś pewnie się czuł za kółkiem? Oczywiście, nie
        musiałbyś się od nowa uczyć, ale i tak będziesz musiał sobie sporo rzeczy
        przypomnieć, a stare zwyczaje dostosować do nowego samochodu...
      • Gość: dc99 A wiesz że to ciekawy pomysł ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.08, 08:36
        > moze wysylac nieuczelanie chorych i o połowe obnizyc koszty misji?

        W którejś książce SF (niestety nie pamiętam której) był lepszy pomysł. Jako
        "zdobywców kosmosu" wysyłano tam najgorszych idiotów, łamagów i ofermy jakich
        tylko zdołano znaleźć na Ziemi, wychodząc z założenia że jeżeli nawet takie
        patałachy zdołają przeżyć na nowej planecie to planeta jest wystarczająco
        bezpieczna dla człowieka. Oczywiście idioci, łamagi i ofermy były święcie
        przekonane że są bohaterami ludzkości :)

        Może by tak jako kamikadze doświadczalnych wysyłać w kosmos ufologów? Powinni
        być zachwyceni ;)
    • madcio Ja cię, ale kretynizmy. 04.08.08, 22:24
      > A teraz przepraszam, ale właśnie zaczyna się nowa konferencja
      > prasowa NASA... ;)

      Kto tu wpuścił pacjenta z Srebrzyska? Siostro! Zastrzyk proszę!

      A tak bardziej na serio, to naprawdę nie wiem, od czego w tym steku bredni
      zacząć. :(

      Żeby się nie rozpisywać, jeden tylko punkt.
      > jest tam ok. 700 000 ludzi
      Gdzie, kiedy i jakim cudem niepostrzeżenie tyle ludzi tam przetransportowano??
      Każdy, kto ma choćby nikłe pojecie o kosmosie, może pojąć monstrualność tej
      bełkotliwej bzdury na miarę, o ironio, kosmiczną.
      • Gość: janko Re: Ja cię, ale kretynizmy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.08, 00:33
        Myślisz, że jak oglądasz tv i czytasz prasę z kiosku Ruch-u, to
        już jesteś boss, wielki mistrz, megaznawca - to takie proste,
        wystarczy umieć czytać i chodzić do kiosku, żeby orientować się
        doskonale w niejawnych technologiach i tajnych projektach wielkich
        mocarstw? To wyślij cv-kę do GRU albo Chińczyków, po co im szpiedzy
        i satelity, skoro Ty wszystko wiesz - na pewno będą zainteresowani,
        że jest takie źródło i bezbłędne zwierciadło faktycznego stanu
        rzeczy.

        A orientujesz się może - przepraszam, że taki kretyn jak ja w
        ogóle śmie pytać tak wszechstronnie zorientowanego, inteligentnego
        rzeczoznawcę - co to był Eksperyment Filadelfia w 1943 (wcześniej w
        latach 30-tych pierwsze demonstracje dla przedstawicieli US Navy w
        Princeton Institute for Advanced Study z zakrzywianiem fal
        świetlnych wokół małego obiektu - kręcili się tam m.in. Einstein,
        Tesla, von Neumann) ? Project Montauk zamknięty dopiero w latach 80-
        tych (czy raczej przeniesiony w inne miejsce) ? Kiknij sobie taki
        wywiad "Jumproom to Mars", to może przestanie Ci się wydawać to
        takie bez sensu, jak przetransportowano tam tyle ludzi. Pzdr
        • Gość: turtl Witaj, zainteresowany ;) IP: *.cust.tele2.pl 05.08.08, 01:14
          Kosmici pozwalają nam wyłącznie na eksplorację Marsa i Księżyca ? Czemu zatem zezwolili na tak liczne misje do innych ciał ? Co robi sonda Cassini na orbicie Saturna, co robił jej lądownik na Tytanie ? A sonda Galileo atakująca księżyce Jowisza i jego samego ? A chociażby europejska Venus Express ? A automat NASA badający Merkurego ?
          • Gość: John "Ufo" Wayne Re: Witaj, zainteresowany ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.08, 05:33
            witaj ;)
            Nie no, z tą eksploracją to raczej chodzi o takie coś, jak
            budowanie baz, łażenie po powierzchni itp. - dosłownie Burish
            mówił "to jedyne miejsca, gdzie pozwalają nam być".

            Przy okazji - alternatywna historia Układu Słonecznego: kiedyś
            olbrzymia kometa została wcelowana w nasz Układ ( taka broń, coś
            jak pocisk z procy), przechodząc koło Urana zmieniła kierunek jego
            obrotu, przechodząc koło planety Muldek(?) spowodowała jej
            rozpadnięcie się na kawałeczki, z których wiele pozostało na
            orbicie i do dziś tam są, tworząc pas Asteroidów, przechodząc koło
            Marsa wytrąciła go nieco z orbity, powodując "zdarcie atmosfery", z
            kolei przechodząc koło Ziemi pozbawiła ją atmosfery płynnej, co
            umożliwiło późniejszy rozwój życia - aż w końcu straciła rozpęd,
            przestała tak fruwać i dzisiaj znamy ją pod nazwą planety Wenus, a
            ponieważ była to kometa lodowa, trochę lodu stopiło się na słońcu i
            stąd mglista, pełna chmur otoczka. Obiło ci się może o uszy, jak
            Ruski sfotografowali na Wenus siedem ogromnych kopuł, w których
            wedle wszelkiego prawdopodobieństwa mieszka sobie siedem kast
            gadoidów (reptilians)..? Nie pamiętam, która to sonda była, ale
            chyba gdzieś z lat 70-tych.

            Z drugiej strony dowiedziałem się też ostatnio, że William
            Cooper przed śmiercią tak jakby przestał wierzyć w ufo i zaczął
            pisać na swoich stronach, że właściwie wszystkie relacje i
            dokumenty dotyczące wizyt z innych planet to oszustwa i ściema
            przygotowywana przez rząd USA. Nie znalazłem jednak w jego witrynie
            nic o Philu Schneiderze, żadnych prób jego demaskowania - nie
            ręczę, że czegoś takiego tam nie ma, ale też nie dziwi mnie, że
            jakoś w sumie nic nie rzuca się oczy - bo niewątpliwie trudno
            byłoby posądzać kolesia, który naprawdę nie ma palców, o to, że
            sobie wymyślił, w jaki sposób je stracił, albo że nie pamięta zbyt
            dokładnie, po jakim zdarzeniu spędził 400+ dni w izolatce dla
            napromieniowanych jak meteor; widziałem też wykłady Phila i Billa z
            tej samej mównicy, tak że prawdopodobnie mieli odczyty na tej samej
            konferencji i znali się z czasów, kiedy obydwaj byli jeszcze żywymi
            ludźmi jeżdżącymi po USA z wykładami o ukrywaniu przez rząd
            kontaktów z obcymi.

            Tak że ja się przejmuję nadal i osobom znającym j.ang. polecam
            krótkie a treściwe teksty 'the grays, the nordics and the
            interstellar conflict' i 'collier greys agenda'. A wszystkich
            pozdrawiam - także tych, którzy wyzywają mnie od debili, nie ma
            problemu, ja też pewnie tak bym się naśmiewał, gdyby moje życie i
            gromadzenie informacji o tym świecie potoczyły się ciut inaczej...
        • Gość: dc99 Dla mitomanów: czym był eksperyment filadelfijski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.08, 08:57
          > A orientujesz się może - przepraszam, że taki kretyn jak ja w
          > ogóle śmie pytać tak wszechstronnie zorientowanego, inteligentnego
          > rzeczoznawcę - co to był Eksperyment Filadelfia w 1943

          Za to Ty najwyraźniej się nie orientujesz, więc Ci, i wszystkim innym ufologom i
          spiskofilom wyjaśnię czym był naprawdę "eksperyment filadelfijski". Jak komuś
          nie chce się czytać dalej a ma jeszcze monitor CRT to może sobie eksperyment
          filadelfijski przeprowadzić sam wciskając przycisk "degauss".

          Pod koniec XIXw, w miarę wzrostu mocy dział okrętowych, okazało się że nie da
          się w wystarczający sposób opancerzyć całego kadłuba okrętu, bo ciężar pancerza
          spowoduje że okręt zatonie. W związku z tym zaczęto konstruować okręty tak że
          dobrze opancerzone były miejsca w które może trafić pocisk (a potem torpeda)
          czyli burty, a miejsca w które pocisk trafić nie może, np. dno, nie były
          opancerzone w ogóle. Przez całą pierwszą połowę XXw wszystkie okręty wojenne
          były opancerzane właśnie w taki sposób (tzw. pas burtowy).

          Niemcy w czasie IIWŚ postanowili wykorzystać tą cechę konstrukcji okrętów i
          skonstruowali torpedę która zamiast walić w dobrze opancerzone burty miała
          wybuchać pod nieopancerzonym dnem okrętu. No, dobrze, ale torpeda przepływająca
          pod okrętem zamiast w niego uderzyć musi skądś wiedzieć w którym momencie ma
          wybuchnąć. Niemcy wykorzystali fakt że wielki kawał metalu, czyli okręt, zakłóca
          naturalne pole magnetyczne Ziemi i na podstawie tych zakłóceń można wykryć jego
          położenie z dokładnością wystarczającą dla torpedy. Skonstruowali w ten sposób
          torpedę z zapalnikiem magnetycznym, która jeżeli zadziałała była znacznie
          skuteczniejsza od zwykłej, tj. znacznie szybciej topiła okręt.

          Pechowo dla Niemców i szczęśliwie dla aliantów zapalniki magnetyczne bardzo
          często zawodziły i torpeda przepływała nieszkodliwie pod okrętem (tzw.
          "niemiecki kryzys torpedowy"). Jednak w czasie wojny alianci bali się ich
          straszliwie i w związku z tym wszystkie alianckie okręty wojenne co jakiś czas
          przechodziły rutynowy, aczkolwiek ściśle tajny zabieg zwany "demagnetyzacją",
          który miał spowodować że okręt będzie niewykrywalny dla zapalników torped
          magnetycznych.

          No i jak widzicie ufolodzy wszystko zaczyna być jasne: rzeczywiście działano na
          okręt polem elektromagnetycznym po to żeby uczynić go niewidzialnym. Tylko że
          niewidzialnym dla zapalników TORPED MAGNETYCZNYCH a nie dla CZŁOWIEKA czy radaru!

          Któryś ze specjalistów od demagnetyzacji musiał się wygadać, marynarze go nie
          zrozumieli (cała sprawa była wtedy ściśle tajna) i tak narodziła się kolejna
          wielka teoria spiskowa.
          • Gość: John "Ufo" Wayne dla powtarzaczy wersji oficjalnej - pomijane fakty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.08, 09:31
            Zapomniałeś dodać ;) że marynarze z USS "Eldridge" twierdzą, że
            byli przy okręcie non stop już od czasu, jak go montowali w
            stoczni - np. na filmie kanału "History Channel" (słowo kanał jest
            tu moim zdaniem jak najbardziej na miejscu).

            Był taki gościu, jeden z pierwszych autorów książek o ufo,
            nazywał się Morris K. Jessup. Pracował nad kolejną książką o
            Eksperymencie Filadelfia, zwierzył się zaufanym znajomym, że
            wkrótce wejdzie w posiadanie nowych materiałów - dowodów "że mucha
            nie siada", po czym jadąc na spotkanie w tej sprawie ...popełnił
            samobójstwo trując się spalinami z własnego samochodu, i to jeszcze
            nie w domu, nie w garażu, ale w parku po drodze. Było to w latach
            50-tych; więcej trupów gości, którzy zajmowali się takimi
            urojeniami i halucynacjami, jak ufo itp., czy innymi "bzdurami", na
            liście www.rense.com/general64/liquid.htm

            Jest jeszcze motyw, jak barman z baru w okolicach portu, gdzie
            wybuchła bójka, najpierw mówił lokalnej prasie, że kilku marynarzy
            po prostu w pewnym momencie zniknęło, a kilka dni potem zmienił
            zdanie (już na zawsze) i odtąd twierdził, że on tylko tak
            powiedział, że zniknęli, żeby ich kryć... Wydaje ci się to
            naturalne i przekonywujące, myślisz że np. w Radomiu też był taki
            przypadek w knajpie i barman tak zmieniał wersje..?

            Jak na eksperyment, którego nie było, to sporo o nim napisano
            książek i nakręcono filmów dokumentalnych, znalazło się świadków i
            uczestników, a także nakręcono dwa luźno oparte na wątkach filmy
            fabularne, z których jeden (ten z 1984, drugi właśnie ściągam) był
            tak luźny, że przez rok w Stanach obowiązywał zakaz jego grania w
            kinach. Spośród wszystkich eksperymentów, których nie było, na
            temat tego jest zdecydowanie najwięcej materiałów, potem długo,
            długo nic w tej kategorii - to jest absolutny lider, coś jak
            Atlantyda wśród zaginionych cywilizacji. Ciekawe, skąd biorą się
            takie anomalie - pewnie jak zwykle masz na ten temat jakąś teorię,
            w której nie obędzie się bez posądzania przeciwników w dyskusji o
            schorzenia psychiczne - i w ten sposób załatwisz sprawę, wygrasz,
            udowodnisz swoją rację, postawisz na swoim..?

            Myślisz, że gdyby to była prawda, to by to ujawnili, żeby Kim
            Dzong Ile miały nad czym pracować..? Ponoć efekty uboczne mogą
            polegać np. na zdarciu fragmentu czasoprzestrzeni wielkości
            kontynentu; a zresztą, niech wszyscy będą niewidzialni -
            terroryści, Ruski, Chinole, Pakistańce... Aha, no no - niezła
            strategia; to kiedy wygryziesz Brzezińskiego?.. ;)
            • Gość: dc99 Brednie ufologa - studium kliniczne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.08, 10:20
              > Zapomniałeś dodać ;) że marynarze z USS "Eldridge" twierdzą, że
              > byli przy okręcie non stop już od czasu, jak go montowali w
              > stoczni

              Którzy marynarze i kiedy tak twierdzili? Bo zapomniałeś dodać że weterani z
              Eldridge zgodnie potwierdzili w 1999 że w czasie całej swojej służby okręt NIGDY
              NIE BYŁ W FILADELFII, a w czasie rzekomego eksperymentu (październik 43)
              przebywał na Bahamach. Co nawiasem mówiąc świetnie zgadza się z dokumentacją
              (np. dziennikiem okrętowym). Typowy "dowód" ufologa - opieranie się na plotkach.

              > Był taki gościu, jeden z pierwszych autorów książek o ufo,
              > nazywał się Morris K. Jessup.

              Zapomniałeś tylko dodać że Jessup opierał się na listach od człowieka
              podpisanego "Allende", "Allen" albo "Jemi", którego to człowieka (lub ludzi)
              Jessup nigdy nie widział na oczy. Jessupowi nigdy nie udało się znaleźć żadnych
              dowodów poza podpisanymi pseudonimem listami. Typowy "dowód" ufologów: "Kazio
              słyszał, że Jasio widział, że Zyzio podobno czytał, ..."

              Fakt że marynarka USA zażądała książki Jessupa ma być kolejnym "dowodem"
              ufologów. To że marynarka mogła zwyczajnie chcieć na wszelki wypadek sprawdzić
              czy w książce tej nie są ujawniane jakieś tajemnice wojskowe (tzw. biały wywiad)
              jakoś ufologom na myśl nie przechodzi.

              > zwierzył się zaufanym znajomym, że wkrótce wejdzie w posiadanie
              > nowych materiałów - dowodów "że mucha nie siada", po czym jadąc na > spotkanie
              w tej sprawie ...popełnił samobójstwo trując się
              > spalinami z własnego samochodu,

              Kolejny typowy "dowód" ufologa - ktoś już już za chwilę ma ujawnić jakieś
              dowody, ale pechowo ginie. Ani chybi wykończony przez facetów w czerni.
              Najśmieszniejsze jest to że ufolodzy nie widzą że w takich "dowodach" idą pod
              rękę z rządowymi propagandystami których podobno tak nienawidzą. Przecież
              przerabianie głupków na bohaterów to jeden z najstarszych chwytów propagandy -
              patrz chociażby z naszego poletka Władysław Warneńczyk.

              > Jest jeszcze motyw, jak barman z baru w okolicach portu, gdzie
              > wybuchła bójka, najpierw mówił lokalnej prasie, że kilku marynarzy
              > po prostu w pewnym momencie zniknęło, a kilka dni potem zmienił
              > zdanie (już na zawsze) i odtąd twierdził, że on tylko tak
              > powiedział, że zniknęli, żeby ich kryć... Wydaje ci się to
              > naturalne i przekonywujące, myślisz że np. w Radomiu też był taki
              > przypadek w knajpie i barman tak zmieniał wersje..?

              Kolejny typowy "dowód" ufologa - jakiś przypadkowy barman coś tam powiedział a
              potem odwołał (zapewne przeprogramowany przez facetów w czernii). Obejrzyj sobie
              dowolny proces sądowy to przekonasz się jak często świadkowie kręcą, fantazjują
              i zmieniają zeznania, nawet w błahych sprawach. Albo z poważniejszej kategorii
              poczytaj sobie o krętactwach pewnej pani z ostatniej kampanii prezydenckiej w
              Polsce.

              > Jak na eksperyment, którego nie było, to sporo o nim napisano
              > książek i nakręcono filmów dokumentalnych, znalazło się świadków i
              > uczestników, a także nakręcono dwa luźno oparte na wątkach filmy
              > fabularne,

              Na podstawie "Wojny światów" Wellsa nakręcono więcej filmów i napisano więcej
              pochodnych książek. I co z tego?

              > Spośród wszystkich eksperymentów, których nie było, na
              > temat tego jest zdecydowanie najwięcej materiałów, potem długo,
              > długo nic w tej kategorii - to jest absolutny lider, coś jak
              > Atlantyda wśród zaginionych cywilizacji.

              Atlantyda to w rzeczywistości podkoloryzowana Kartagina. Jakbyś czytał Platona a
              nie ufologiczną makulaturę to byś sam na to wpadł.

              > Ciekawe, skąd biorą się takie anomalie

              Zazwyczaj z niezrozumienia przez ufologów czytanego tekstu (patrz demagnetyzacja
              i Atlantyda) i z dosłownego brania przenośni poetyckich (patrz ufo w sztuce
              starożytnej). Ciekawe czy za 100 lat jakiś ufolog nie odgrzebie piosenki
              "Zostawcie Titanica" Lady Pank i nie powstanie z tego teoria o istnieniu
              podwodnych kolonii w drugiej połowie XXw.

              > Myślisz, że gdyby to była prawda, to by to ujawnili, żeby Kim
              > Dzong Ile miały nad czym pracować..?

              Kolejny typowy "argument" ufologa - wszystko jest ściśle tajne, z wyjątkiem tego
              że mitomani typu Schneider i Jessup trąbią o tym po całym świecie. Sprzeczności
              jakoś ufolodzy w tym nie widzą. Ciekawe że w przeciwieństwie do ufo o
              rzeczywistych tajemnicach np. o torpedach superkawitacyjnych żaden Jessup czy
              Scheneider nie trąbił a rzecz wyszła przypadkowo przy okazji katastrofy.

              > Ponoć efekty uboczne mogą polegać np. na zdarciu fragmentu
              > czasoprzestrzeni wielkości kontynentu;

              Poprawka - zakrzywienie światła tak żeby opływało obiekt wielkości człowieka czy
              nawet okrętu wymagałoby sił które byłyby w stanie rozpiździć w drobny mak cały
              Układ Słoneczny i ładny kawałek galaktyki dookoła. Poczytaj sobie jaka jest
              dolna granica energii od której można by (gdyby tylko ktoś potrafił sobie
              pomarzyć że taką energię kiedykolwiek wytworzy) poeksperymentować sobie z tzw.
              silnikiem Alcubierre'go (bardziej znany jako "silnik warp" ze Star Treka).

              Nawiasem mówiąc to że za "silnik warp" wzięli się całkiem poważni naukowcy
              świadczy że wbrew temu co twierdzą ufolodzy nauka wcale nie odrzuca zwariowanych
              teorii. Tyle że te teorie muszą mieć JAKIEKOLWIEK podstawy w rzeczywistości, w
              przeciwieństwie do ufo.
        • madcio Re: Ja cię, ale kretynizmy. 06.08.08, 19:03
          Zamiast bełkotać bez sensu i odsyłać mnie nie wiadomo gdzie[1], napisz
          konkretnie, swoimi słowami, jak przetransportowano niepostrzeżenie taką kupę
          ludzi na Marsa. Opisz to, choćby ogólnie.

          PS: Daruj sobie sarkazm. Z faktu, ze ani ja, ani nauka nie wie wszystkiego, nie
          wynika automatycznie, że każdy popapraniec, co tylko coś bełkotnie, ma absolutną
          rację.

          [1] Linkami do źródeł możesz się wspomóc, ba, są one mile widziane, ale postów
          składających się wyłącznie z linków nie uznaję.
          • Gość: janko Re: Ja cię, ale kretynizmy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.08, 23:36
            Gdybym wiedział na pewno, jak oni ich tam przetransportowali i
            inne takie sprawy, to bym się krył po Bieszczadach i tylko dawał
            znaki lusterkami wieśniakom, a nie pisał na ogólnokrajowych forach.
            Ale z przecieków i cynków na tych wszystkich wywiadach, co się ich
            tyle naoglądałem, że więcej by chyba tylko Terminator dał radę, a
            ja jeszcze nie osiągnąłem tego poziomu determinacji - wygląda to
            tak, że oni mają taki pokój skoków, tam zmajstrowany jest stabilny
            tunel czasoprzestrzenny (technologia z Project Montauk, możliwe że
            w części od obcych) i po prostu się wchodzi do jakby windy, drzwi
            się zamykają i wychodzisz na Marsie w podziemnej bazie - ale nie ma
            się co podniecać, bo powierzchni i tak nie zobaczysz, tylko
            siedzisz np. przy maszynach i robisz to samo, w czym byłeś dobry na
            Ziemi, np. naprawiasz, jak się coś zepsuje. Na lunch można wrócić
            na naszą planetę - żaden problem; nie wiem, czy dobrze kojarzę, ale
            możliwe, że to o tym też była mowa - większość tego info pochodzi
            od gościa z ksywką Harry Deacon - że parę pierwszych razy chce się
            rzygać, jak przez to przejdziesz; jakby co, podejrzewam, że zawsze
            można lecieć latającym spodkiem - Amerykanie mają od lat 60-tych -
            z tym że też nie jest jasne, jak to jest z tymi podróżami ludzi w
            kosmosie, czy przejście przez pasy Van Allena (pre-antyczną
            sztuczną osłonę powierzchni Ziemi przed promieniowaniem kosmicznym)
            jest w ogóle tak po prostu możliwe pod kątem przetrwania przez żywy
            organizm. Pzdr
            P.S. To fajnie, że nie chcesz postów z samych linków, ale ja nie
            czuję się niczyim służącym i nie realizuję się nadogłębniej, pisząc
            komuś odpowiedź; nikt mi łaski nie robi, kto nie chce wiedzieć -
            jego sprawa, linki są dla zainteresowanych.
            • madcio Re: Ja cię, ale kretynizmy. 07.08.08, 17:49
              > Gdybym wiedział na pewno
              Czyli nie masz żadnych namacalnych dowodów? Oj, jak mi przykro. Niestety,
              opowiastki rodem z powieści SF to dla mnie trochę za mało. Ale niech będzie,
              zobaczmy, co my tu mamy.

              > wygląda to tak, że oni mają taki pokój skoków, tam zmajstrowany
              > jest stabilny tunel czasoprzestrzenny (technologia z Project
              > Montauk, możliwe że w części od obcych) i po prostu się wchodzi do
              > jakby windy, drzwi się zamykają i wychodzisz na Marsie w
              > podziemnej bazie
              Czy ten twój "pokój skoków" wymaga odpowiednika po drugiej stronie? Czy ten
              "pokój skoków" jest możliwy do zaadaptowania na Ziemi w obydwie strony (np. żeby
              przeskakiwać między miastami na tej samej planecie)?

              > zawsze można lecieć latającym spodkiem - Amerykanie mają od lat
              > 60-tych -
              Co potrafią te latające spodki? Mam na myśli w porównaniu z oficjalną
              technologią lotniczą.

              > czy przejście przez pasy Van Allena jest w ogóle tak po prostu
              > możliwe pod kątem przetrwania przez żywy organizm.
              Proponuję dopracować logicznie swoją teorie spiskową. Gdyby pasy Van Allena nie
              były możliwe do przetrwania przez żywy organizm, to latającymi spodkami
              ziemianie by nigdzie daleko nie polecieli, także w drugą stronę kosmici do nas.
              Co znacznie ogranicza zarówno użyteczność spodków, jak i możliwości kontaktu nas
              z obcymi.
              • Gość: janko Ja cię, ale naiwni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.08, 02:01
                Nie znam odpowiedzi na twoje pytania, ale przynajmniej próbuję się
                czegoś dowiedzieć - niczego nie wymyślam i nie układam sobie
                żadnych teorii, gościu, tylko relacjonuję ustalenia badaczy i
                poważnych organizacji, których na świecie nie brakuje (np. Project
                Camelot czy Ancient of Days Ufo Conference) - choćby w wielkich
                mediach nie było dla nich miejsca, a polityka ośmieszania i
                dementowania przynosiła efekty wśród mas (również ludzi z mediów).
                • madcio Re: Ja cię, ale naiwni 15.08.08, 13:48
                  > Nie znam odpowiedzi na twoje pytania
                  Szkoda, a są one bardzo istotne. Szczególnie mnie ciekawi, czemu nie widać jakoś
                  zastosowania tutaj na Ziemi technologii typu "pokój skoków". A tak by się to
                  przydało!

                  > tylko relacjonuję ustalenia badaczy i poważnych organizacji,
                  Obawiam się, ze one są "poważne" tylko w swoim mniemaniu oraz uznawanych za
                  takowe przez podobnych tobie ludzi. :)

                  > choćby w wielkich mediach nie było dla nich miejsca, a polityka
                  > ośmieszania i dementowania przynosiła efekty wśród mas (również
                  > ludzi z mediów).
                  Janko, gdyby te technologie były prawdą, to by były w powszechnym użyciu
                  dokładnie jak samochody, komputery i rakiety kosmiczne. I traktowane jako
                  codzienność.

                  A popaprane idee bez krztyny dowodu są słusznie wyśmiewane. Każdy sobie może
                  wymyślać różne cuda-niewidy. Nie bedę temu wierzyć tylko dlatego, że ktoś tak
                  powiedział czy napisał - w przeciwieństwie do ciebie.

                  Tytuł podwątku, jaki napisałeś, jest ironiczny - gdyż to ja cię uważam za
                  naiwniaka wierzącego z chęcią w tego typu bzdury.
    • premier.z.krakowo Do Marsa? Pierwsze na Księżyc. 04.08.08, 22:34
      Jak mają nas znowu karmić filmami z Hollywood jak w przypadku Księżyca to niech sobie lepiej to darują

      -------------------------------------------------------
      PiS górą. PiS to twoja przyszłość. Pamiętaj.
    • kacjusz Mars: Wyścig do Nowego Świata 04.08.08, 22:45
      Jaka flaga? Flaga Ziemi... nie żadnego mocarstwa - czas skończyć z podziałami,
      bo obudzimy się z ręką w nocniku...
    • Gość: eeeee Mam propozycje jak obnizyc koszty wyprawy na Marsa IP: *.wolfson.cam.ac.uk 04.08.08, 22:55
      Mam propozycje jak znacznie obnizyc koszty wyprawy na Marsa.

      Wystarczy znalezc kosmonautow, ktorzy zgodzą sie poleciec na Marsa i
      jednoczesnie zgodzą się na to, ze tam juz zostaną na zawsze tzn. nie
      bedzie potrzeba organizowac wyprawy powrotnej - to powinno
      zredukowac koszty podrozy na czerwona Planete dosc znacznie.



      Na pewno znajda sie takie osoby.




      • Gość: turtl Niezła myśl IP: *.cust.tele2.pl 05.08.08, 01:21
        Najlepiej wysłać tam takich, którzy twierdzą, że na Marsie jest od dawna stacja międzynarodowa, utrzymująca kontakty z kosmitami ;) Ci nie będą się bali o życie. A ilu ludzi będzie można za zaoszczędzone pieniądze ocalić na Ziemi ?
    • Gość: alpha11 Mars: Wyścig do Nowego Świata IP: *.chello.pl 05.08.08, 00:24
      Te plany to nonsens. Kolejne kłamstwo, jak z programem księżycowym. Bo założenie wykorzystania wody z Marsa do celów spożywczych nie ma racji bytu przy obecnym stanie wiedzy. Brak kompatybilności grawitacyjnej wody z Marsa z wodą ziemską powoduje że tamtejsza woda będzie nieprzyswajalna dla ludzkiego organizmu. Przynajmniej oficjalna nauka wie zbyt mało o tym problemie. Dlatego inne cywilizacje np.tworzą bioroboty (np.popularne "szaraki") aby ominąć kwestię niezgodności czasoprzestrzennej molekuł.
      Ale może elity niszczące naszą planetę od wieków może już się dogadały z obcymi i otrzymały odpowiednią technologię. Gdzieś trzeba uciec w razie czego, nie?
      Jeśli codzienne rozpylanie mieszanki pyłu aluminiowego z polimerami (chemitrails, tak, tak: nad całą Polską też!) nie zmniejszy skutków ocieplenia [=zniszczenia] planety - to elity uciekną na Marsa, a reszta ludzkości zginie. A ludzie ciągle nieświadomi - dają się okłamywać i hodować jak bydło. Ha, ha, Wyścig do NOWEGO ŚWIATA :)
      • Gość: turtl ^^ IP: *.cust.tele2.pl 05.08.08, 01:18
        Genialne.
      • madcio Re: Mars: Wyścig do Nowego Świata 06.08.08, 18:47
        > Kolejne kłamstwo, jak z programem księżycowym.
        Nizej piszesz coś o szarakach. Ktoś by pomyślał, że USA, mając dostęp to obcej
        technologii, nie musiałyby fałszować lotu na księżyc, tylko go faktycznie
        zrealizować, choćby i z dyskretną pomocą szarych.

        Ale od kiedy sens i logika mają coś wspólnego z teoriami spiskowymi?? :))))

        > Brak kompatybilności grawitacyjnej wody z Marsa z wodą ziemską
        To zabawne, ale na ISS piją wodę jeszcze mniej "kompatybilną grawitacyjnie".
        Czyli będącą w stanie praktycznie zupełnej nieważkości. Przypadków śmierci nie
        stwierdzono.

        > Przynajmniej oficjalna nauka wie zbyt mało o tym problemie.
        Nie wie w ogóle nic, ponieważ "grawitacyjna niekompatybilność wody" na pierwszy
        rzut oka wygląda na pseudonaukowy bełkot popaprańca. Zresztą, dalsza część
        wypowiedzi tylko potwierdza pierwsze wrażenie... :) i temu ją sobie odpuszczam.
    • Gość: turtl Europa bez wielkich sukcesów ? IP: *.cust.tele2.pl 05.08.08, 01:07
      W takim razie co powiedzieć o Chinach ? Porównajmy:

      Europa: liczne sondy kosmiczne, w tym jedna o napędzie jonowym, jedna otaczająca Marsa, inna Wenus, jeszcze inna na orbicie księżyca. Pierwsza sonda, która wykona (o ile się uda) lądowanie na komecie i pierwsza, która zbombarduje asteroidę z myślą o przyszłej obronie Ziemi. Współuczestnictwo w misjach sond Cassini i Galileo, wymierzonych w gazowe olbrzymy. Rekord prędkości ziemskiego urządzenia uzyskany przez satelity Helios. Statek towarowy ATV (znacznie większy od Shenzhou), zaopatrujący stację ISS, której Europa jest współtwórcą. Modułowe laboratorium Spacelab wynoszone przez wahadłowce, dzięki czemu europejscy astronauci latają na orbitę już od dziesięcioleci. Liczne instrumenty do obserwacji odległego kosmosu, jak choćby teleskopy Hubble'a (wspólnie z USA), czy Corot, ale i wiele innych. Sukces ekonomiczny programu rakiet Ariane. Własny system GPS. Itd.

      Chiny: załogowy statek kosmiczny, w większości kopia Sojuza. Sonda na orbicie księżyca. Wszystko.
    • Gość: Srednio rozwinety Skad sie bierze tylu glupcow ? IP: *.hsd1.ma.comcast.net 05.08.08, 02:30
      Przeczytalem komentarze i jestem przerazony iloscia glupcow,
      wariatow i idiotow. Skad sie wzielo ich tylu ? Przeciez nie z
      Marsa ;-)
      • langstan Exportują z USA 05.08.08, 03:13
        Dolar tani. Fabryki splajtowały. Reszta produkcji w Chinach.
        No to został jedyny towar eksportowy którego w Stanach nie brakuje. Mase półgłówków - produkt amerykańskich szkół.
      • Gość: zmyłka no wiesz, każdy chce być mądry, wielkim znawcą, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.08, 11:39
        kto tego nie przeżył - ..? Wielu osobom, dla których z mozołem
        zgromadzona wiedza, szczerym wysiłkiem zdobyte wiadomości i
        zgłębione szczegóły stanowią rusztowanie poczucia własnej wartości
        i wyjątkowości, trudno jest się pogodzić z możliwością ( czy w
        ogóle ją rozpatrzyć, próbować sprawdzić), że nie wszystko, o czym
        można przeczytać w bibliotece albo dowiedzieć się na studiach, to
        sama prawda, cała prawda lub w ogóle prawda. Tacy eksperci
        najchętniej pewnie zaczęliby głosić, że w ogóle nie ma i nie było
        nigdy żadnych tajnych dokumentów, uprawnień, projektów, ukrywanych
        epizodów z historii i rozwoju technologicznego mocarstw - wtedy
        rozumiałoby się to już samo przez się, że są absolutnie the best i
        znają się dokładnie na wszystkim - super wynik... A przy tym się
        nie zmęczysz - wystarczy podreptać do kiosku Ruch-u i już masz
        wszystkie najrzetelniejsze źródła informacji, gdzie niczego przed
        tobą nie ukrywają; albo włączyć telewizor - na jedno wyjdzie, tam
        też o wszystkim mówią i dawno odarli rządy ze wszystkich tajemnic,
        no nie..?

        Ale fajnie tak jest, kiedy wszyscy naśmiewają się z ciebie, jak
        z debila. Nawet nie podejrzewacie, co to za frajda, być jednym z
        tych ufologów, co dyskutują na forach. I pomyśleć, że to wszystko
        na zasadzie uczepienia się paru bzdur - a jak trzyma i nie puszcza,
        chyba muszę być bardzo głupi, skoro tak uwierzyłem w ściemy
        sprzedawane na wykładach oszustów i kanciarzy - widocznie strzelali
        dobre miny, a ja się nie umiem na tym poznać... Ale przynajmniej
        widziałem tych gości, o których piszę - też zawsze jest to jakaś
        metodologia...
    • Gość: xyz Mars: Wyścig do Nowego Świata IP: *.dsl.bell.ca 05.08.08, 03:06
      a potem bedzie tak,jak w "Total recall" z Arnoldem "Terminatorem"
    • Gość: gosciara Mars: Wyścig do Nowego Świata IP: *.icpnet.pl 05.08.08, 11:30
      chciałabym być pierwszym człowiekiem na marsie, chcialabym tam
      mieszkac
    • Gość: radek Mars: Wyścig do Nowego Świata IP: *.blutmagie.de 05.08.08, 11:41
      Nie wierzcie w te bzdety czytajcie Lema ! Stasiek Lem mówił że na marsie nie
      ma wody !
      • Gość: dc99 Re: Mars: Wyścig do Nowego Świata IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.08, 12:03
        > Nie wierzcie w te bzdety czytajcie Lema ! Stasiek Lem mówił że na
        > marsie nie ma wody !

        Nie do końca prawda. Mówił że nie znaleziono, ale poszukiwania ciągle trwają, a
        nie że nie ma w ogóle. W opowiadaniu "Ananke" z serii "Opowieści o pilocie
        Pirxie" oprócz głównej bazy marsjańskiej "Wielka Syrta" występuje mniejsza baza
        "Agathodaemon" którą założono tylko i wyłącznie dlatego że w miejscu gdzie jest
        położona spodziewane jest istnienie marsjańskiej wody. Co prawda w trakcie
        trwania opowiadania wody w tym miejscu nie znaleziono, ale poszukiwania w
        dalszym ciągu trwają. "Agathodaemon jest Kopciuszkiem projektu i już nie raz
        groziło mu zwinięcie. Ciągle jednak liczono na tą marsjańską wodę która właśnie
        tu miała przed tysiącleciami wsiąknąć w grunt i zamarznąć. Pewnie, gdyby
        dokopano się miejscowej wody byłby to największy dotychczasowy sukces projektu
        skoro na razie każdą kroplę wożono z Ziemi".

        Nawiasem mówiąc w tym samym opowiadaniu Lem wyjaśnił też czemu tak dużo statków
        lecących na Marsa zawiodło. Po prostu: "Mars jest świnią" ;)
    • boulihacker Re: Mars: Wyścig do Nowego Świata 05.08.08, 12:08
      Janko, jeszcze o smoku na Marsie zapomniałeś napisać.
    • Gość: ziemniak Mars: Wyścig do Nowego Świata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.08, 13:47
      Mars na pewno pierwsi zdobędą Rosjanie w końcu to "Czerwona Planeta" :)
    • wlodzimierz.ilicz Problem w tym, że Mars tak jak Księżyc to kupa 05.08.08, 17:25
      bezużytecznych kamieni i śmiecia
      Żaden biznes tam lecieć bo i po co?
      Kolumb odkrywszy żyzną Amerykę i jego następcy zrobili o wiele
      lepszy interes.
      Ale teraz na to nie ma co liczyć.
      Dlatego na Marsa nie będziemy latać.
      Tak jak na Księżyc.
    • Gość: zainteresowany no i zrobiłem o tym stronkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.08, 03:31
      To też ja, 'Janko ufolog' i John "Ufo" Wayne - trzech ufologów w jednej
      osobowości... Od czterech dni robię o tym wszystkim witrynę, bo takie pisanie na
      forach to męczące trochę jest, na dłuższą metę. Na razie bez rewelacji i mogło
      się wkraść parę błędów, ale zapraszam: www.ukrytesprawy.org

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka