Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Na ostrym kole po Bieszczadach

    IP: *.interq.pl 20.06.07, 09:02
    Od dwóch lat przymierzałem się do objechania tej trasy ale jakoś spychałem to
    na dalszy plan.Wczoraj wreszcie zdecydowałem że pojadę.Pogoda zapowiadała się
    ładna chociaż po południu miały przechodzić burze.Obliczyłem sobie czas że
    wyjeżdżając o 6 rano powinienem objechać trasę zanim deszcz mnie dopadnie.
    Tym razem góral jedynie wchodził w rachubę gdyż spory kawałek nie nadawał się
    na szosówkę.Tak się składa żeby 50km przejechać po bezdrożach muszę 150
    wykręcić po asfalcie aby tam w ogóle dojechać.
    Skupię się jedynie na tym leśnym odcinku bo tam się wszystko rozegrało.

    Mapka może pomóc w prześledzenia trasy jazdy.
    www.twojebieszczady.pl/mapa-on/biesz1.php
    Sanok-Ustrzyki Dolne-Lutowiska-Stuposiany-Wilcza Góra-Czerenna-Jasionów-
    Tarnawa Niżna Muczne-Lutowiska i powrót do domu.

    Na piątym kilometrze tej leśnej drogi za Czerenną usłyszałem zgrzyt i rower
    stanął w miejscy.Patrzę co się dzieje bo wszystko do tej pory sprawowało się
    bez zarzutu.
    Oczywiście przerzutka tylna zmielona pomiędzy szprychami.Rolki tulejki i
    całość w rozsypce(nie wszystko odszukałem)Najechałem na gałęzie pozostawione
    przez drwali w czasie ścinki drewna.W pierwszej chwili wydawało mi sie że to
    sen.Sam na jeszcze nieznanej trasie z dala od cywilizacji.W tył czy przód to
    10km do najbliższych zabudowań.Przez głowę przebiegły myśli że koło mnie mogą
    być jedynie niedźwiedzie lub wilki.Zastanawiałem się czy mogę liczyć na
    czyjąś pomoc i doszedłem do wniosku że niestety ale tylko na siebie.Miałem
    nadzieję że jakiś samochód z drewnem będzie jechał i mnie podwiezie.
    Zadecydowałem że idę do przodu.Pod góry pcham ,a z góry podjeżdżam.Kto tu był
    wie że odcinków równych nie ma. Jedynie góra i dół,góra,dół.

    Po paru km z buta (i tutaj muszę wtrącić).
    Dwa tyg temu kupiłem zestaw narzędzi w scyzoryku,a tam skuwacz do
    łańcucha.Wydaje się to nie prawdopodobne ale przez 16 lat kręcenia po raz
    pierwszy go ze sobą zabrałem.Nigdy wcześniej nie zerwałem łańcucha i był mi
    nie potrzebny.
    Zdecydowałem że będę skracał łańcuch i zrobię go na ostro.Teraz jaką decyzję
    podjąć.Co z przodu a co z tyłu w perspektywie wiele podjazdów w terenie i po
    szosie,a także sporo po prostej.Decyzja padła na 32 przód i 15 tył.Skupiłem
    się na tym że pod niektóre góry podchodzę ale za to wolę mieć mniejszy młynek
    na prostych.W perspektywie 100km drogi powrotnej już myślałem że zobaczę
    gwiazdy na niebie gdy dojadę(dojdę) do chatki.
    Tak w nawiasie dodam ale ta cała sytuacja dodała mi taki przypływ energii że
    ani razu z roweru nie zszedłem mimo że na trasie sporo trudnych podjazdów oto
    jeden z nich.www.podjazdy.ovh.org/ostre1.html
    Sam się sobie dziwiłem że w tym nieszczęściu taki fart no i fajna przygoda na
    ostrym kole.
    Nie ma tego co by na dobre nie wyszło no i mimo wszystko trzeba troszkę
    główkować aby wyjść z opresji.

    Obserwuj wątek
      • Gość: dd Re: Na ostrym kole po Bieszczadach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 09:14
        hmmmm... a pomyśl no sobie kolego ze jeszcze 60 lat temu ludzie jeździli tak po
        Alpach i Pirenejach i to po 200km. Osobiście kiedyś szedłem z laczka te 30 km.
        Zaparłem się ale do chałupy nie zadzwonię i dotaskałem rower późnym wieczorem.
        • Gość: kondor Re: Na ostrym kole po Bieszczadach IP: *.interq.pl 20.06.07, 09:25
          Każdy sposób dobry aby dotrzeć do celu.
          Jeżeli chodzi o lata 30-ste i Alpy.To mówimy o zawodowcach,a my tylko marni
          amatorzy.To prawda że oni wówczas jeździli za czapkę gruszek no ale takie czasy
          były. Gdyby obecnie zawodowcom zaproponowali ostre koło i chociażby Galibier a
          na dodatek oponkę na plecach to śmiem twierdzić nie znalazł by sie żaden który
          wyzwaniu by chciał wyjść na przeciw.
          ..."Osobiście kiedyś szedłem z laczka te 30 km"...
          Domyślam się że skuwacza nie miałeś.
          • Gość: Slav4 Re: Na ostrym kole po Bieszczadach IP: 217.70.56.* 20.06.07, 09:32
            No, mnie (odpukać) tylko raz zdarzył się powrót z buta - jakież 12 km.
            Zmieliłem tylną przerzutkę i zerwałem łańcuch.
            Skuwacza nie miałem, bo po co :o)))

            Siodło na maxa w dół i miałem hulajnogę. Jakoś się dało dokulać :o)
            • Gość: kondor Re: Na ostrym kole po Bieszczadach IP: *.interq.pl 20.06.07, 09:37
              ..."Siodło na maxa w dół i miałem hulajnogę"...
              Też myślałem że przyjdzie mi to zastosować gdy dobrnę do asfaltu. Skończyło się
              jednak inaczej.
              Może moja przygoda nauczy innych że warto co nieco wrzucić do plecaka gdy się
              wyjeżdża w teren
          • Gość: dd Re: Na ostrym kole po Bieszczadach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 09:51
            > Domyślam się że skuwacza nie miałeś.

            Poszła mi piasta. koło sie kręciło ale kulki się całkiem wysypały a na dodatek
            złapałem lacza. Ze sobą nie miałem nic. Ot wyjechałem rowerem żeby sprawdzić to
            koło i sie zagapiłem - nagle znalazłem się gdzies daleko od domu. Powiedziałem
            sobie - sam ześ zajechał no to teraz wróć idioto. No i wrócilem.
      • Gość: ms Re: Na ostrym kole po Bieszczadach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 11:26
        Nooo, ładna przygoda.
        Sądzę że dalej na Sianki planowałeś jechać ale po awarii nici z tego.
        Chyba że je to na inną okazję zostawiłeś, bo tam trzeba w pewnym momencie rower
        odstawić więc i czasu sporo potrzeba...
        • Gość: kondor Re: Na ostrym kole po Bieszczadach IP: *.interq.pl 20.06.07, 15:58
          W planach był schron BdPN nad Negrylowym.
          Wszystko w swoim czasie.Jeszcze tam nieraz powrócę.
          Najważniejsze że rower ponownie sprawny.Nowa przerzutka nowy łańcuch.
          Lada dzień wypróbuję go na nowych szlakach.
      • mallard Kondorze, czegoś tu nie rozumiem! 20.06.07, 11:44
        Nie jestem ekspertem rowerowym, ale z tego co wiem, "ostre koło", to jazda bez
        wolnobiegu, na sztywno (można jechać w tył i w przód), no i bez hamulców, a Ty,
        o ile zrozumiałem, po prostu "spiąłeś" łańcuch na sztywno na jednym
        przełożeniu, z pominięciem przerzutki. Mylę się?
        A swoją drogą niezła przygoda, -gratuluję "pomyślunku"

        Pozdro! :)
        • Gość: Jacu Re: Kondorze, czegoś tu nie rozumiem! IP: *.icpnet.pl 20.06.07, 13:16
          Oczywiście - inaczej nie mógł w polu...

          Dopadło mnie dokładnie to samo w Bieszczadach, przerzutka i hak w kawałkach...

          Do kwatery dokulałem się na kapryśnym singlespeedzie, a do domu ponad pół polski...

          Gdyby przyszło ci kiedyś naprawiać pęknięty hak to polecam mój patent jaki wtedy
          opracowałem:
          nawiercasz hak w 2 miejscach i łączysz go wbijając ogniwko łańcucha.
          (uratowało mi to kilka dni jazdy po biesach)
          • mallard Re: Kondorze, czegoś tu nie rozumiem! 20.06.07, 14:26
            Gość portalu: Jacu napisał(a):

            > Oczywiście - inaczej nie mógł w polu...

            No jasne Jacu, ale ja "trochu" nie o tym!
            Chodzi mi o termin "wolne koło"
            • Gość: kondor Re: Kondorze, czegoś tu nie rozumiem! IP: *.interq.pl 20.06.07, 15:08
              mallard - Dobrze to wyjaśniłeś,ale patrz z przymrużonym okiem na to moje "ostre
              koło".
              Gdyby zaszła taka potrzeba i miałbym dostęp do spawarki to bym nawet zespawał
              zębatkę z piastą jak też i pozbył się obu hamulców (można i butem po szprychach
              hamować)byle dojechać do celu.
              Jacu - matka potrzebą wynalazku.Człowiek przystawiony do muru jest zdolny do
              wielkich czynów.Gdy nas awaria dopadnie w trasie to naprawa jest prowizorką ale
              na tyle dobra że mkniemy dalej.W tamtym roku jechałem z kumplem przez
              Słowację.Kraksa i 7 szprych w przednim kole w sekundzie się pozbył.Nie chodzi
              tu o kraksę ale o to co potem.Do najbliższych zabudowań parę km.i musiał to
              pokonać na nogach. Zdobyliśmy tam szprychy ale o kilka cm dłuższe. Cóż było
              robić każdą gięliśmy przy piaście i zaginali tak założone centrowaliśmy.Nie
              mogliśmy się nadziwić że nam tak wyszło. Na następny dzień 300km zrobiliśmy aby
              znaleźć się w domu.Prowizorka wytrzymała mimo tych kilometrów.
              • Gość: Jacu Re: Kondorze, czegoś tu nie rozumiem! IP: *.icpnet.pl 21.06.07, 00:48
                W kwestii formalnej:

                Taka jednobiegowa konstrukcja z wolnobiegiem zwie się Singlespeed.

                Ostre jest dużo bardziej dziwacznym wynalazkiem, dziwnie się rusza, no i w
                porównaniu z 2 hydraulicznymi tarczami siła hamowania korbą jest pomijalnie
                mała... idealny sprzęt na miasto dla zmęczonych życiem ;)
                • Gość: kondor Re: Kondorze, czegoś tu nie rozumiem! IP: *.interq.pl 21.06.07, 05:25
                  ..."Singlespeed"...
                  Trzydzieści parę lat jeżdżę na składaczku i dopiero teraz dowiedziałem się że
                  to ma swoją nazwę.Uczymy się całe życie,ale i tak o wielu rzeczach nie wiemy.

                  ..." idealny sprzęt na miasto dla zmęczonych życiem "...
                  Ciekawi mnie jakie przełożenia stosują w tych zmodyfikowanych szosówkach.Miasto
                  mimo wszystko kojarzy mi się z rozległymi płaskimi terenami więc można pewnie
                  nieco twardziej.
                  • Gość: quaisdud Re: Kondorze, czegoś tu nie rozumiem! IP: *.euro-net.pl 24.06.07, 09:20
                    Gość portalu: kondor napisał(a):
                    > Ciekawi mnie jakie przełożenia stosują w tych zmodyfikowanych szosówkach.Miasto
                    >
                    > mimo wszystko kojarzy mi się z rozległymi płaskimi terenami więc można pewnie
                    > nieco twardziej.

                    52/16 jest u mnie.
      • Gość: jackk3 Re: Na ostrym kole po Bieszczadach IP: *.ptr.terago.ca 20.06.07, 19:51
        Czolem Kondor,
        Ty to masz zdrowie! Powinienes w jakis 'ultramaratonach' startowac. Fajna
        historia.
        • Gość: kondor Re: Na ostrym kole po Bieszczadach IP: *.interq.pl 21.06.07, 05:33
          Rywalizacja jakoś mnie nie ciągnie,chociaż długie dystanse lubię.To pewnie z
          biegiem lat no i z ilością godzin spędzonych na siodełku kondycja i forma
          przychodzi.
          313 to mój dotychczasowy rekord,ale wiem że to nie jest granica moich
          możliwości.
          No dobre trzeba spadać na traskę żeby przed 15 wrócić i zabrać się za pracę,bo
          nie samym rowerkiem człowiek żyje.
          • mallard Re: Na ostrym kole po Bieszczadach 21.06.07, 08:58
            Kondorze, czy 5:33 przy Twoim poście, to nie pomyłka? ;)
            • Gość: ms Re: Na ostrym kole po Bieszczadach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 11:28
              Kondor to człowiek żyjący na maksa.
              Żeby jeździć tyle ile jeździ i pracować, wykorzystuje każdą minutę na działanie,
              zamiast np. na długie spanie.
              • mallard Re: Na ostrym kole po Bieszczadach 21.06.07, 15:15
                Gość portalu: ms napisał(a):

                > Kondor to człowiek żyjący na maksa.
                > Żeby jeździć tyle ile jeździ i pracować, wykorzystuje każdą minutę na
                > działanie zamiast np. na długie spanie.

                Słowem: El Condor pasa! :)

                Pozdro!
                • Gość: kondor Re: Na ostrym kole po Bieszczadach IP: *.interq.pl 21.06.07, 21:46
                  Bywają takie dni gdzie o 5.33 jestem już na 30-stym kilometrze.To wszystko
                  zależy od temp. Dzisiaj rano było 12* Piękny widok słońca do połowy ukazujący
                  się nad horyzontem.
                  O godz 12 gdy słońce w zenicie ja już prysznic biorę.

                  ..."wykorzystuje każdą minutę na działanie'...
                  Moja 90-letnia babka mawiała.Życie jest chwilą i wykorzystaj ją tak abyś nigdy
                  tego nie żałował.Tak też i robię.Należy słuchać starszych.

                  P.S.Dzisiaj bez przygód.215km
                  • mallard Re: Na ostrym kole po Bieszczadach 22.06.07, 12:11
                    Gość portalu: kondor napisał(a):

                    Dzisiaj bez przygód.215km

                    Cóż, -to dla mnie nieosiągalny raczej wzorzec... ;)

                    Pozdro! :)

                    P.S. Kondorze, w przyszłym tygodniu będę w Twoich stronach - na kilka dni
                    przyjeżdżam służbowo do Soliny (niestety bez roweru... :))
                    • Gość: Slav4 Do Kondora IP: 217.70.56.* 22.06.07, 12:51
                      Kondorze, a nigdy cię nie ciągnęło do jakichś zawodów, rywalizacji, etc ?
                      Myślę że przy twojej kondycji i "wyjeżdżeniu" spokojnie byłbyś w czubie. A w M5
                      to chyba pudło gwarantowane....

                      Odkąd skończyła mi się amatorska liga i zrobiliśmy sobie letnią przerwę w
                      koszykówce to czegoś jakby brakuje.... Turystyka już nie starcza i (tak, tak !)
                      01 VII startuję w... pierwszym w życiu maratonie (Fuji, Kraków, dystans Mega,
                      nr startowy 171 :O).

                      A jak już się "upubliczniłem" to zrezygnuję tylko z powodu gradobicia, ew.
                      obłożnej choroby. Aha, żeby potem nie było - planuję jechać w ogonie :o)
                      Dam znać jak wrażenia.
                      • Gość: kondor Re: Do Kondora IP: *.interq.pl 22.06.07, 21:00
                        Gdybym taką formę miał ze trzydzieści lat temu to pewnie bym się nad tym
                        zastanawiał.Obecnie wolę te swoje samotne wyprawy i poznawanie tego co było
                        ukryte za górskimi szczytami.
                        Wrzuć tu link do tego maratonu.Sami prześledzimy wyniki po zakończeniu.
                        powodzenia
                    • Gość: kondor Re: Na ostrym kole po Bieszczadach IP: *.interq.pl 22.06.07, 20:42
                      Jeżeli to służbowy wyjazd to na bank zahaczysz o Jawor.Skoro roweru nie
                      bierzesz ze sobą to zza szyby samochodu zobaczysz ten podjazd prowadzący na
                      cypel.
                      Z obu stron po 5km podjazdu.Wielokrotnie tą górkę pokonywałem i muszę
                      powiedzieć gdy się narzuci na niej tempo może dać solidnie w kość.Nie
                      pozostanie Tobie nic innego jak pożyczyć tam jakiegoś górala i zmierzyć się z
                      tym podjazdem.O spostrzeżeniach napisz na forum
                      www.wzwjawor.pl/
                      • mallard Re: Na ostrym kole po Bieszczadach 23.06.07, 13:29
                        Gość portalu: kondor napisał(a):

                        > Jeżeli to służbowy wyjazd to na bank zahaczysz o Jawor.

                        Z tego co wiem, to nocujemy w jakimś pensjonacie chyba, a na bank, to zahaczę o
                        elektrownię ;), bo to ona jeste celem naszej wyprawy.


                        > Nie pozostanie Tobie nic innego jak pożyczyć tam jakiegoś górala i zmierzyć
                        > się z tym podjazdem.

                        Kondorze chyba, że w nocy, bo harmonogram mamy niesamowicie napięty, poza tym,
                        to aż taki zawodnik to ze mnie nie jest i szczególnie w porównaniu z Tobą,
                        wypadłbym pewnie blado. Więc może lepiej, że nie będę miał czasu... ;)

                        Pozdrowionka! :)

                        P.S. Ten cypel, to jako żywo przypomina mi Ostrów Mausz, nad jeziorem Mausz, na
                        naszych ukochanych Kaszubach. W pobliże, rokorocznie od wielu lat, jeździmy z
                        całą rodziną na urlop i nie wyobrażamy sobie inaczej. :)
                        _
                        Tak zwana złośliwość rzeczy martwych, to zwykle po prostu nieudolność istot
                        żywych...

                        fotoforum.gazeta.pl/3,0,597179,2,1.html
                        • Gość: kondor Re: Na ostrym kole po Bieszczadach IP: *.interq.pl 23.06.07, 14:57
                          Jak już ta Solina tu wyszła to wspomnę o tym że w latach 70-tych gdy trwała
                          budowa zapory,mieszkałem tam 7 lat.Mam wspaniałe wspomnienia z tamtego okresu.
                          Teraz gdy tylko mam chęć siadam na rower i jestem tam gdzie moje dzieciństwo
                          upływało.
                          Staram się jednak w miesiące wakacyjne to miejsce omijać.Tam istne piekło i
                          zgiełk.Ja lubię ciszę i spokój ,a to mogę mieć w pozostałe miesiące.
                          Przed laty to był wielki plac budowy był i drzewka jakieś maleńkie.Obecnie
                          zielone wzgórza i drzewa wyrośnięte.Solina z rowerem mi się kojarzy.Na osiedlu
                          tylko jeden kolega miał rower i kiedy wyciągał go z piwnicy na drodze kolejka
                          chętnych się ustawiała.Miał chłopak interes bo za każde kółeczko po ustalonej
                          trasie coś trzeba było mu dać.

                          ..."na bank, to zahaczę o elektrownię "...
                          W takim razie zerknij na te zdjęcia które kiedyś wkleiłem na stronce.Nie
                          zobaczysz tego chyba nigdzie bo to archiwalne.Porównaj to co na zdjęciach i jak
                          Solina wygląda obecnie
                          www.odkryjbieszczady.pl/index/galerie/tematyczna/zapora_solina.htm
                          Jeżeli chodzi o górę Jawor to nie trzeba jej szukać.Gdy przejdziesz zaporę na
                          lewą stronę to staniesz już u jej podnóża.
                          Kaszuby fajne ale takiego jeziorka jak nad Soliną to u Ciebie chyba nie ma.

                          P.S.Skoro roweru nie bierzesz to wędzisko koniecznie.Na szczupaka i nocą można
                          się zasadzić
                          • Gość: kondor Re: Na ostrym kole po Bieszczadach IP: *.interq.pl 23.06.07, 15:04
                            Oczywiście o lata 60-te chodziło,a nie siedemdziesiąte.W 1968 oddano do uzytku.
                          • mallard Re: Na ostrym kole po Bieszczadach 23.06.07, 17:26
                            Gość portalu: kondor napisał(a):

                            > Kaszuby fajne ale takiego jeziorka jak nad Soliną to u Ciebie chyba nie ma.

                            No się zobaczy... ;)

                            > P.S.Skoro roweru nie bierzesz to wędzisko koniecznie.Na szczupaka i nocą
                            > można się zasadzić

                            Niestety, z tego biznesu wycofałem się dawno temu.

                            Zdjęcia archiwalne ciekawe - tamte czasy, to były moje początki na "ziemskim
                            padole" (rocznik 1960) :)

                            Pozdrawiam!
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka