Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    lot przez kiere

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.08, 13:20
    To bylo w sobote.Jechalem na tym nowozlożonym rowerze(wspominalem
    o nim w watku "suport Ultegra-wtopa").Jadac sciezka rowerowa,jakies
    22km/h probowalem prawa reka przekrecic srube regulacyjna lewej
    manetki,zeby poprawic ustawienie.Nawet zwolnilem przed skrzyzowaniem
    z podpozadkowana(wyjazd z posesji),ale i tak zaskoczyla mnie pani na
    Jubilacie z siatka na kierownicy-nagle "wyrosla" przede mna.Lot mial
    jakies 3 metry,łapki wyciagniete,gotowe do ladowania,bec,jeszcze
    tylko fikolek z rozpedu i stoje na rownych nogach.Dalej poszlo jakos
    samo-dygnąłem ladnie jak baletnica z jednoczesnym "Taram!"na
    ustach.Na szczescie nic sie nie stalo,skonczylo sie na smiechu i
    wspolnym zbieraniu zawartosci siatki,ktora pani z Jubilata zgubila w
    trakcie zajscia.
    Oczywiscie cala sytuacja miala miejsce z mojej winy i choc jezdze
    na rowerze kupe lat,to jednak dobra nauczka-na pewno nie bede juz
    nic regulawac podczas jazdy i Wam tez to radze-lepiej sie zatrzymac.
    Ale generalnie to chyba kazdemu zdarza sie pofrunac przez
    kierownice od czasu do czasu?To juz chyba statystyka nakazuje-na
    tyle i tyle km jest srednio tyle i tyle lotów przez kiere.Fakt,ze to
    nie pierwszy raz,ale pozytywnie zaskoczyla mnie wlasna reakcja-
    przeciez to ulamki sekund,a ja pamietam taka mysl:"rece w
    przod,tylko dobrze wyladowac na rekach".
    Obserwuj wątek
      • tiresias Re: lot przez kiere 21.04.08, 13:26
        łapki wyciagniete,gotowe do ladowania,bec,jeszcze
        > tylko fikolek z rozpedu i stoje na rownych nogach.Dalej poszlo jakos
        > samo-dygnąłem ladnie jak baletnica z jednoczesnym "Taram!"na
        > ustach


        Telemark, jak amen w pacierzu. gratulacje:)
        • Gość: Jacu Re: lot przez kiere IP: *.icpnet.pl 21.04.08, 14:47
          No fakt, strasznie duzo rzeczy czlowiek potrafi zrobic czasem przed przyziemieniem.

          Sam jakis czas temu zaliczylem lot (znacznie dłuższy, niespodziewana hopka przy
          55km/h), zdążyłem się wypiąć, odepchnąć rower na bok, zasłonić głowę, przeturlać
          się z 5razy i jeszcze przez ramie zobaczyć powoli koziołkujący na mnie rower i
          zasłonić się - mi absolutnie nic nie było, jedynie kiera ucierpiała (wszystko
          jakby w zwolnionym tempie). Przy innej okazji jadę sobie 7km/h, podziwiam piękną
          trawkę i pomnik - nagle okazuje się że leżę na chodniku z rowerem przyczepionym
          do butów, poobijany ze zbitym biodrem, największy siniak miał 10cm średnicy
          (jeden rząd płytek chodnikowych był zapadnięty, a ja przywaliłem o glebę zanim
          zorientowałem się że upadam).
          • Gość: jantor Re: lot przez kiere IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.08, 15:03
            To mnie wlasnie zdumiewa najbardziej-mimo zaskoczenia jakas taka
            klarownosc sytuacji:"ok,stało sie,wlasnie przelatuje przez
            kiere,wyciagnac łapki i ladnie wyladowac".
            Podobnie bylo,gdy dwa lata temu zlamalem obojczyk zatrzymujac sie
            na znaku pierwszenstwa przejazdu-ostatnia mysl,gdy juz wiedzialem,ze
            sie zderze-"byle nie glową"- i jakos tak sie uchylilem,ze
            poszedl "tylko"obojczyk.
            Ale przy 55 km/h to musiales sobie niezle polatac,wyobrazam sobie!
            • dobiasz Re: lot przez kiere 21.04.08, 15:32
              Gość portalu: jantor napisał(a):

              > To mnie wlasnie zdumiewa najbardziej-mimo zaskoczenia jakas taka
              > klarownosc sytuacji:"ok,stało sie,wlasnie przelatuje przez
              > kiere,wyciagnac łapki i ladnie wyladowac".

              Skok adrenaliny :-) Też to znam: "Oho, lecę, byle się ładnie złożyć (łapki w
              przód) i rowerem w łeb nie dostać" ;-)

              A kluczem się zabawiałem w czasie jazdy nie dalej jak w zeszłą niedzielę. Ale na
              szczęście bez ofiar w ludziach ;-)
              • barrels Re: lot przez kiere 21.04.08, 15:47
                Też mam zaliczony taki lot :) To było ze trzy lata temu. Najechałem na ścięty
                słupek po znaku drogowym, dodatkowo tak porozcinany, że po najechaniu przednie
                koło się w nim zablokowało, rower został w miejscu, a ja poleciałem dalej.
                Efektem tego było dość skomplikowane złamanie obojczyka. Najlepsze w tym
                wszystkim to, że po całym wypadku otrzepałem się z kurzu, napiłem wody, i
                połamany kontynuowałem swoją podróż (ok. 10 km.) :D
                • ewcyna Re: lot przez kiere 21.04.08, 17:00
                  Kilka lat temu rozpędziłam się na prostej i .. nagle chcąc zmienić
                  przerzutkę nacisnęlam na hamulec.. Brawo dla tej Pani! Udało mi się
                  załagodzić siłę odśrodkową porzez przechylenie bicykla na bok,
                  dzięki temu nie pofrunelam tak jak było można, tylko przeszorowałam
                  swoim bokiem po kostce bauma. Jednakowoż łokieć był starty do kości -
                  wątpliwa to ozdoba dla kobiety. Caly sezon się goilo.
                  Bylam też świadkiem naprawdę niebezpiecznego wypadku, kiedy to
                  znajomy jadąc na kolarzówce (czyli mocno schylony) nadział się
                  wewnętrzną strona łokcia na słupek na środku ścieżki (w Austrii!),
                  przebił sobie główną żyłę w ręce i gdyby nie natychmiastowa pomoc
                  jego zony - pielęgniarki i szybki przyjazd pogotowia zapewne by się
                  szybko wykrwawił.
                • Gość: trach_prach Re: lot przez kiere IP: *.chello.pl 21.04.08, 21:56
                  Ja też złamałem obojczyk po pięknym locie i nie gorszym suwie po ziemi po
                  pierwszym wypadzie na hopki po kupnie pierwszego roweru górskiego ;D
                  Potem dochodząc do siebie zgłębiałem tajniki jazdy na biku spisane przez
                  mądrzejszych i wyczytałem żeby przy locie nie podpierać się rękami, bo ich
                  złamanie niemal pewne. Najbardziej wskazane jest podkulenie rąk, skulenie głowy
                  na pierś i (prze)turlanie się w przód. Autor zalecał przećwiczenie na sali
                  sportowej fikołków w przód na materacu bez pomocy rąk. Od tamtej pory zawsze się
                  turlam, rękami o ile się da nie podpieram (trudny to do powstrzymania odruch) i
                  z kilku mniej lub bardziej groźnych upadków wyszedłem bez złamań (najgorszy był
                  na taki gruby, nierówny asfalt gdy ćwiczyłem bunny hopy i loty i pękł pedał -
                  leciałem w przód ale rąk nie wyciągnąłem; efekt zdarte plecy ale kości całe).
                  • melmire Re: lot przez kiere 01.05.08, 04:01
                    Fakt, znam faceta ktory przy malym upadku amortyzowal sie rekami i zlamal oba
                    lokcie. Tez sie otrzepal, i pojechal w swiat, do szpitala skrecil dopiero jak
                    rece mu na amen w tych lokciach zesztywnialy :)
          • Gość: mandrake Re: lot przez kiere IP: *.adsl.inetia.pl 29.04.08, 10:42
            > Sam jakis czas temu zaliczylem lot (znacznie dłuższy, niespodziewana hopka przy
            > 55km/h), zdążyłem się wypiąć, odepchnąć rower na bok, zasłonić głowę, przeturla
            > ć

            co za debil przy takim zjeździe patrzy na licznik, nic dziwnego ze się wy..eś.
            • Gość: Jacu Re: lot przez kiere IP: *.icpnet.pl 29.04.08, 11:22
              Niektóre liczniki zapisują max prędkość, niektóre pozwalają na oglądanie wykresu
              kluczowych parametrów na kompie.

              Zjazd jak zjazd - nic szczególnie wielkiego pomijając niemożliwą do ominięcia
              hopkę której tam wcześniej nie było...

              Mnie bardziej zastanawia dlaczego ludzie z kompleksem małego penisa mają
              skłonność do obrażania ludzi na forach.
              • Gość: mandrake Re: lot przez kiere IP: *.adsl.inetia.pl 29.04.08, 11:42
                > Mnie bardziej zastanawia dlaczego ludzie z kompleksem małego penisa mają
                > skłonność do obrażania ludzi na forach.

                Sory. Nie wiedziałem, że ty taki delikatny chłopak jesteś...
              • Gość: kondor Re: lot przez kiere IP: *.interq.pl 29.04.08, 11:52
                ..."co za debil przy takim zjeździe patrzy na licznik, nic dziwnego
                ze się wy..eś"...
                Tak się składa że i ja mam taką odchyłkę.Nie mogę odpuścić aby nie
                zerknąć na licznik gdy pędzę z góry.Prędkość jest takim czynnikiem
                która podnosi ciśnienie.Gdy się pędzi z góry,a wartości ogląda
                dopiero przy oglądaniu licznika jest już za późno aby coś
                poprawić.Gdy się jest w trakcie zjeżdżania zawsze jet ta możliwość
                aby z 78,1 poprawić na 80,1 a to już ładniej wygląda.
                Nie przeczę że to spore ryzyko,ale jak tu już wielokrotnie pisano
                można się bardziej poobijać jadąc składaczkiem po deptaku.
              • Gość: xxx Re: lot przez kiere IP: *.adsl.inetia.pl 30.04.08, 09:22
                > Zjazd jak zjazd - nic szczególnie wielkiego pomijając niemożliwą do ominięcia
                > hopkę której tam wcześniej nie było...

                a co to, żyjesz w dniu świstaka, że codziennie to samo, co to za argument, że
                nie było, a jest. trzeba patrzeć i myśleć i podejmować decyzje w ułamku sekundy.
      • Gość: kornik Re: lot przez kiere IP: *.chello.pl 21.04.08, 17:00
        A sięgniesz językiem do nosa?
      • Gość: kornik Re: lot przez kiere IP: *.chello.pl 21.04.08, 19:24
        Kiedyś,dawno temu....jechałem za autobusem,musiałem hamować,wystrzeliłem przez
        kierownicę,jechałem na d...e odzianą w lajkrę kilka metrów(nobel dla wynalazcy
        tego materiału!),obity i starty łokieć.
      • belos Re: lot przez kiere 21.04.08, 23:13
        Lato, lasek, lekki deszczyk. Gonię towarzystwo,
        bo trochę z tyłu zostałem, prędkość ok. 30km/h.
        Zakręt, już wiem, że nie wyhamuję - szybka
        decyzja: "skoszę" zakręt bez hamulców i
        wjadę w zarośla. Za krzakami jednak dołek
        o głębokości przekraczjącej możliwości
        terenowe bike ;) No to fik prze kierę.
        Towarzystwo miało małą polewkę ;)
      • settembrini Re: lot przez kiere 21.04.08, 23:18
        W minionym, XX wieku, na zjeździe ze Stożka w stronę Czantorii, przednie koło
        zaklinowało się między korzeniami w następstwie czego popełniłem piękny lot z
        lądowaniem na czterech literach. Bez cięższych obrażeń, zbity termos (wówczas w
        pełni aluminiowe nie były jeszcze tak powszechne jak dziś) i unikanie siedzenia
        przez ładnych kilkanaście dni.
        • marzena.sa Re: lot przez kiere 01.05.08, 20:00
          jakies dwa lata temu/młoda stażem rowerzystka ... jedziemy na
          koncert na Szerokiej, tłumy powoli ciągną całą szerością chodnika i
          jezdni ... skręcam z Miodowej na Dajwór, widzę mojego ślubnego hen
          daleko, więc nie zastanawiam się tylko daję po pedałach ... i dup!
          może nie tak efekciarski lot jak Wasze, ale ze zdziwieniem ...
          zbieram się z jezdni ... hmmm, wjechałam w szyny tramwajowe ...
          jakiś szok! dopiero w domu okazało się co "nazbierałam" ... lizałam
          rany przez miesiąc ... czy też tak macie? w szoku powypadkowym nie
          czuje się obrażeń?
          • Gość: polamany Re: lot przez kiere IP: *.chello.pl 01.05.08, 21:37
            > czy też tak macie? w szoku powypadkowym nie
            > czuje się obrażeń?

            Nie czuje się. Można ze złamaną kością wrócić do domu i dopiero po
            powiększającej się opuchliźnie i utrzymującym się bólu poznać, że coś jest nie tak.
            To chyba dobrze ;)
          • dobiasz Re: lot przez kiere 02.05.08, 10:27
            marzena.sa napisała:

            > czy też tak macie? w szoku powypadkowym nie
            > czuje się obrażeń?

            Nie czuje się. M.in. po to jest wyrzut adrenaliny do krwi (odpowiedzialny także
            za "spowolnienie akcji").

            A tory na Dajworze zdradliwe są ;-]
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka