Witam,
moj post troche zainspirowal watek: OPOL dzielony na trzy.
Historia ktora chce opisac, jest absolutnie autentyczna, a troche chyba ku przestrodze wszystkich osob, ktore uwazaja, ze NIE nalezy uczyc jezyka rodzicow (i niekoniecznie jest to jezyk polski).
Moj maz, wiedzac o moich zaiteresowaniach jezykowych, zadzwonil kiedys do domu z pracy, z "dziwnym" pytaniem; o tlumacza z j.wloskiego dostepnego "od zaraz". Mieszkalismy wtedy na polnocy Anglii, a maz jest geriatra...
Okazalo sie, ze ma pacjentke, Wloszke. Z ciezka demencja. To, samo w sobie nie bylo by niczym dziwnym, gdyby nie to, ze...nie mozna sie z nia porozumiec, i konieczny jest tlumacz, "na juz".
Zapytalam, czy nie ma jakiejs rodziny? Tak, ma dzieci, ktore dojada (rozrucone po calym kraju). Rozmawial juz z nimi przez telefon.
Po pewnym czasie -uslyszalam ciag dalszy tej historii.
Tato, Wloch, jako jeniec wojenny wyladawal w Anglii, sprowadzil tam po wojnie zone Wloszke, i mieli 4 dzieci.
Zadecydowali, ze dla dobra dzieci -NIE beda ich uczyc po wlosku, niech beda Anglikami.
I coz, dzieci zostaly Anglikami bez zadnej, ale to zadnej znajomosci wloskiego. Wszystko bylo dobrze, dzieci dorosly, odeszly z domu...wtedy, kiedy to sie dzialo, mialy po 50-60 lat.
I...nagle okazalo sie, ze nie moga rozmawiac z wlasna matka. Ojca juz nie ma, matka po angielsku, nie mowi ani slowa! Innej rodziny brak.
Tragedia, dla wszystkich. Ta historia nie miala dobrego zakonczenia. Pacjentka potem zmarla. Do konca juz dzieci nie mogly z matka porozmawiac.
A ja, znajac na prawde wiele osob wielojezycznych, uwazam, ze jeszcze nigdy nikomu znajomosc jakiegos jezyka -nie zaszkodzila, a mogla pomoc. Jedna z moich studentkek, Niemka, jak dowiedziala sie ze jestem w ciazy, powiedziala mi, zebym koniecznie, ale to koniecznie uczyla dzieci polskiego! Bylo to takie sympatyczne.
To byla tzw. mature student (osoba, ktora studiuje w wieku starszym, chcociaz tu za takich uwaza sie studentow powyzej 25 lat). Powiedziala mi, ze jej synowie, protestowali, zwlaszcza jako nastolatkowie, ale ... miala duza satysfakcje, jak po studiach przyznali, ze "mama miala racje" a do tego, jeden z nich pracuje w Niemczech, a drugi ...ma zone, Niemke!

))