06.10.14, 10:14
Nie wiem czy ktos mi będzie mogl cos doradzic ale mam problem.
Przypomne, ze mieszkam we Francji, maz Francuz, dzieci 5 i 3 lata, starsza mowi bdb po polsku i db po francusku (już swobodnie komunikuje się), mlodszy mowi bdb po polsku, po francusku jeszcze nie mowi ale osluchany jest.
Problem mam z tesciami. Od zawsze domagali się zeby u nich a domu mówić tylko po francusku, do tej pory były to prosby (i klotnie) skierowane do mnie i meza i dzialy się poza dziecmi. Drugi punkt zapalny to to, ze twierdza, ze w Polsce spedzamy "polowe roku" a u nich jestesmy "5 dni" w roku. Fakt nie jestesmy tam często, tesciowie mieszakaja 1,5h drogi od nas i jezdzimy do nich srednio raz na miesiac i spedzamy u nich cala niedziele. Mowilam mezowi zebysmy jezdzili czesciej lub zostawali na caly weekend, on wie ze powinnismy ale nie może się przemoc - nie lubi tam jezdzic. Tesciowie z kolei nigdy nie przyjezdzaja do nas, nie chca. To czego się nieustannie domagaja, to zeby im dac dzieci na caly tydzien, beze mnie, ale tu z kolei ja się nie moge przemoc, moja corka zasypia jeszcze ze mna, a synus to w ogole zaplakalby się.
Wczoraj właśnie byliśmy u tesciow i w pewnym momencie, gdy moja corka mowila cos do brata, po polsku, tesciowa krzyknela na nia: mow po francusku! Moja corka stanela jak wryta i rozplakala się. Mnie sieklo i rozpoczela się "dyskusja", niezbyt merytoryczna niestety. Probowalam im cos tlumaczyc, ale wierzcie mi oni nic nie rozumieja, wszystkie argumenty zbijaja czasem bardzo durnymi teoriami, ale wiem, ze oni w to wierza co mowia i nic chyba już nic nie sprawi zeby zmienili zdanie. Tesciowa uciela dyskusje, ze to jest francuski dom i tu ma się mówić po francusku.
Juz nie wiem co robic. Moj maz przyznaje mi racje we wszystkim, wie jak trudni są jego rodzice, w czasie klotnie staje po mojej stronie, wczoraj zaproponowal mi po klotni zebysmy wyszli, w sumie nie wyszlismy i zastanawiam się czy to nie był blad. No właśnie, - maz mnie popiera, ale z drugiej strony, mowi, ze szkoda mu rodzicow, nie rozumieja co wnuki mowia, maja z nimi marny kontakt, mezowi pasowaloby gdyby dzieci im dac na tydzien, wtedy oni byliby zadowoleni i mój maz tez - nie musialby tam czesciej jezdzic. Ja coz, nie moge się na to zgodzic, przeciez pierwsze co uslysza tam moje dzieci to zakaz mowienia po polsku. Nie mam najmniejszej ochoty w ogole tam do nich jezdzic, ale to z kolei opcja nie do zaakceptowania dla mojego meza, zalezy mu na utrzymaniu "poprawnych" stosunkow, więc będziemy nadal do tesciow regularnie jezdzic.
Co byscie zrobili na moim miejscu? Czy w ogole moge cos zrobic czy tylko patrzec bezradnie jak powoli niszcza w moich dzieciach dume z tego, ze są dwujezyczne? No i co powiedziec corce? Slyszala cala klotnie i wszystko rozumiala. Jeszcze z nia dluzej nie rozmawialam na ten temat, na razie pytala tylko czy babcia w koncu zgodzila się na mowienie po polsku czy nie.
Obserwuj wątek
    • kaskahh Re: Problem 06.10.14, 10:59
      Ciezko....
      ale moze zaczac malymi kroczkami: dzieci u dziadkow w niedziele, a wy do np.kina? na 2 godz?
      na wieksze przemyslenia potrzebuje czasu....

    • laemmchen79 Re: Problem 06.10.14, 12:46
      bardzo współczuję, nie mam dla Ciebie rady, bo chyba w takich sytuacjach i tak nie ma sposobów, które się sprawdzają na 100%, na raz rozwiązują problem w taki sposób, że wszyscy są zadowoleni i szczęśliwi - trudno, czasami po prostu trzeba przyjąć do wiadomości, że relacje z niektórymi osobami nie będą należeć do najlepszych...

      Mam podobną sytuację z moją teściową, która też nas do tej pory straszy w obecności dzieci, z których starsze bez problemu rozmawia po niemiecku, że dzieci nie będą mówiły po niemiecku, że mieszamy w głowie, że ludzie będą się z nich śmieli, jak będą słyszeli, że mówią po polsku i tego typu teksty (więc w sumie jeszcze nie tak ostro, jak u Ciebie, ale przyjemne to to nie jest), ale wspólne jest to, że przez te wszystkie lata, mimo wielu dyskusji, tłumaczenia, obserwowania, że starsze jednak nauczyło się niemieckiego i przytakiwania: no fakt, mówi nienajgorzej, teksty pojawiają się praktycznie przy każdej z rzadkich odwiedzin (dlaczego rzadkich? chyba wiadomo, mąż częściej jeździ sam, wtedy problemu nie ma - teściowa mieszka 20 minut rowerem od nas, widujemy się raz w miesiącu na jakieś 2 godziny - więc na moje szczęście jednak prostsza sytuacja niż u Ciebie).

      Ja stoję na stanowisku, że to tylko i wyłącznie moja sprawa, w jakim języku rozmawiam z moimi własnymi dziećmi, przecież, jak ona do nas przyjeżdża, to nie wymagam, żeby mówiła po polsku, bo w naszym domu ten język panuje - każdy rozmawia w tym, w którym mu wygodnie, dzieci z dziadkami bez problemu się dogadują, więc cierpliwie i grzecznie za każdym! rzadkim razem tłumaczę, o co nam w tym wszystkim chodzi i dalej w koło Macieju - trudno, ja się z tym absurdem po prostu pogodziłam, bo szans na zmianę po prostu nie widzę. Ale stanowczo nie zgadzam się na ingerencję w moje relacje z dziećmi, tym bardziej, że jedynym jej argumentem (jak i najwidoczniej u Twoich teściów) jest po prostu wrogie nastawienie do innego języka i kultury, a to by było dla mnie porażką, gdybym ugięła się akurat przed tym argumentem.

      To samo mam z karmieniem piersią Młodszego, który skończył już rok i za każdym razem jest odpowiedni komentarz i radasmile - no sorry, tylko dlatego, żeby teściowa była zadowolona, nie będą karmić młodego mlekiem modyfikowanym i rozmawiać z dziećmi w języku, którym im jest w naszej wzajemnej komunikacji obcy. I tak samo widzę kwestię wysłania dzieci na tydzień do dziadków - to są Twoje dziecii to ty decydujesz, do kogo i na jak długo je wysyłasz - to, że teściowie nie będą zadowoleni z trakiego obrotu sprawy, to trudno, ale w takich sprawach zadowolenie każdej ze stron nie jest najważniejszym priorytetem, tym bardziej, jeżeli ta druga strona wykazuje tak mało zrozumienia dla spraw, które w gruncie rzeczy są wyłącznie sprawą między Tobą a Twoimi dziećmi.

      Jeżeli dziadkowie nie potrafią zaakceptować tak ważnej części tożsamości swoich dzieci i wnuków, to nie byłoby mi żal braku intensywnego kontaktu z nimi, tym bardziej, jeżeli piszesz, że mąż też nie jest zbyt wielkim fanem swoich rodziców.
    • ambivalent Re: Problem 06.10.14, 13:39
      Ja jestem za zdecydowanymi krokami w takich sytuacjach. Przy tego typu zachowaniu nie ma przebacz.. Ucielabym kontakt do czasu az rodzice meza zaakceptuja sytuacje. Drastyczne, ale dobro dzieci jest wazniejsze. A to co rodzice meza uskuteczniaja to po prostu rasizm.
    • effie1980 Re: Problem 06.10.14, 21:02
      Zastanawiam sie nad tym jak gleboko problem tesciow lezy, bo wydaje sie, ze dwujezycznosc dzieci jest tylko jego czescia . A jak sie odnosza do ciebie? Zaakceptowali, ze ich syn ozenil sie z Polka?, z toba? Bo moze problem polega na tym, ze nie zaakceptowali wyboru syna. Wedlug mnie to on powinien powalczyc o to, zeby miec bardziej dojrzale relacje z rodzicami, bo pewnie jezyk dzieci to wierzcholek gory lodowej. Oczywiscie jesli chce I zalezy mu na tym.
      Ciezka sprawa jak to dzieciom wytlumaczyc. Moze w ten sposob, ze dziadkowie sa bardzo dumni ze swojego jezyka I calej spozcizny kulturowej I dlatego walcza o to, zeby dzieci byly ich czescia. Tak samo jak Ty dumna jestes ze swojej polskosci, a dzieci Maja dar uczestniczenia w obu swiatach.
      • laemmchen79 Re: Problem 06.10.14, 22:35
        U nas ważnym głosem w rodzinie jest jeszcze siostra męża, która bardzo nas w trakcie takich dyskusji wspiera, interesuje się Polską i daje mamie z pozycji takiej dość neutralnej niezłą kontrę, jak temat wkracza na arenę - może znajdziesz jakiegoś sprzymierzeńca w rodzinie męża? Jej argumenty też oczywiście nic nie zmieniły, ale jednak łatwiej jest to znosić, gdy ktoś z rodziny męża nas rozumie i popiera.
        • zojka33 Re: Problem 06.10.14, 23:46
          Kiedys jak corka była malutka to zostawialam ja u tesciow na parę godzin z checia. Obecnie sobie tego nie wyobrazam, ja nawet 5 minut boje się ich zostawic z tesciami samych bo dla moich dwoch gadul mowienie po polsku jest naturalne jak oddychanie powietrzem, a tesciowie są tak wrogo nastawieni, ze boje się po prostu, ze kaza im się zamknac i mówić po francusku. Ta wczorajsza scena potwierdzila moje obawy.
          Pewnie popelnilam bledy, mysle, ze za malo tesciom tlumaczylam o co mi chodzi jak dzieci były male, ale po prostu pewne rzeczy wydawaly mi się oczywiste. Pewnie powinnam była jak zdarta plyta powtarzac i wyjasnic o co mi chodzi z tym opol, ale tego nie robilam, a potem dzieci się rozgadaly, po polsku, i potem to już było tylko gorzej. Nie było czasu na wyjasnianie, bo już się tylko na ten temat klocilismy, a wiadomo w klotni to zadne logiczne argumenty nie przychodza do glowy. Chociaz mój maz uwaza, ze chocbym była nawet tysiace razy im powtarzala to i tak by niczego nie zmienilo, są na nie i koniec, nigdy swojego zdania nie zmienia.
          Tesciowie nigdy nie dali mi poczuc, ze maja cos do Polakow, byli na naszym weselu w Polsce, bardzo im się w Polsce podobalo. Mnie nie znosza, to fakt, ale wydaje mi się, ze nie dlatego ze jestem Polka. Choc pewnie uwazaja się za lepszych, bo cos mi się wydaje, ze gdybym mowila po angielsku to nie urzadzaliby takich szopek i pozwoliliby dzieciom mówić między soba po angielsku. Wiec pewnie pogarda i nacjonalizmem jest to wszystko podszyte. Moj maz niczego już w swoich relacjach z nimi nie naprawi, probowal wielokrotnie, to jak walenie grochem o sciane, otwarcie mowi, ze już nie będzie im nic tlumaczyl, ze to nie ma sensu, jego zdaniem należy się trzymac razem i olewac to co rodzice mowia. Ja przez ostatnie lata ucze się olewac. Ale wczoraj oni przypuscili atak już nie na mnie ale bezposrednio na dzieci, moja corcia się poplakala bo powiedziala cos po polsku.
          Ambivalent ma racje, ale mój maz nie zgadza się na calkowite zerwanie kontaktow, rodzice to rodzice, chocby nie wiadomo jak walnieci, on czuje się w obowiazku odwiedzac ich czasem i zapewnic kontakt z wnukami.
          • monika_a_b Re: Problem 07.10.14, 02:40
            Myślę podobnie jak Ambivalent. Dla mnie niedopuszczalne jest jakiekolwiek wyzywanie się na dzieciach czy wciaganie ich do tego typu słownych potyczek, więc tak bym to argumentowała przed mężem. Oczywistym jest, że po takiej awanturze należy ochłodzić kontakt! Żal mi twojej córki, że aż się popłakała... Jak nie jestem zbyt poprawna politycznie, to w takiej sytuacji tesciowie usłyszeliśmy coś o rasizmie itp. Swoją drogą Francuzi mają z tym problem, bo nie chcą zaakceptować multikuturalizmu swego kraju, który nota bene sami sprowokowali, vide Afryka. Nie umiem Ci poradzić niczego innego, od tego, co już Ambivalent powiedziała: drastycznie ochłodzić stosunki z teściami.
          • ambivalent Re: Problem 07.10.14, 11:48
            To moze daj im samym (dzieci i maz) odwiedzac dziadkow? Zakladam, ze dzieci do meza mowia (probuja) mowic po francusku?
            Tylko pod warunkiem, ze maz takze zdecydowanie przeciwstawi sie rodzicom o ile ci znowu doprowadza ktores z dzieci do lez.
            W ten sposob unikasz oskarzen, ze nie pozwalasz na kontakt wnuki-dziadkowie. A dzieci, ktore znajda sie w srodowisku tylko francuskim beda pewnie mowily po francusku.
            Nie jest to "moje" rozwiazanie, ale moze zadziala.
            A ty bedziesz miala raz na jakis czas wolna niedziele. Mozesz posprzatac albo zrobic pranie, wiesz sama wink
            Ale odwiedziny raz na tydzien uwazam za gruba przesade.
            PLUS, moze jednak dziadkowie powinny zaczac was odwiedzac. Na waszym terytorium moze nie beda odstawiali takich szopek. W sumie to powinnam byla od tego zaczac!
            • zojka33 Re: Problem 07.10.14, 22:45
              Corka jak miala 3 lata to do wszystkich mowila po polsku, dla moich tesciow to bylo ciezkie przezycie. Ale juz od dawna mowi do wszystkich francuskojezycznych wylacznie po francusku. A moj trzylatek ma obecnie zupelnie inaczej niz jego siostra w jego wieku - do francuskojezycznych nigdy sie po polsku nie odzywa, probuje sobie radzic po francusku, tymi slowami ktore zna, choc oznacza to ze na razie w przedszkolu i wobec tesciow jest dosc milczacy. Wiec oni oboje do tesciow w ogole nie zwracaja sie po polsku. Natomiast miedzy soba mowia bardzo duzo i po polsku. I to za to tesciowa nakrzyczala na corke. Wiec jakos trudno mi sobie wyobrazic, ze maz pojedzie tam sam z dziecmi i bedzie umial obronic dzieci i ten ich polski miedzy nimi. Jak tesciowa wrzasnela na corke a ona sie poplakala to maz podszedl do corki i zaczal jej tlumaczyc, ze babcia sie zdenerwowala bo jest jej smutno, bo nic nie rozumie. No niby tak, ale nie do konca mi sie takie tlumaczenie podoba, bo jakos nie wyobrazam sobie mojej mamy, ktora tez nic nie rozumie jak maz w Polsce rozmawia z dziecmi, ze wrzeszczy na nich, ze maja gadac po polsku bo to jest polski dom.
              Dzieki dziewczyny za odzew, pozwolilo mi to nazwac pewne rzeczy po imieniu. Na razie ustalilismy z mezem, ze powiemy tesciom, ze taka sytuacja nie moze sie powtorzyc, ze nie zgodzimy sie juz na ani jeden wiecej rasistowski tekst wymierzony przeciwko dwujezycznosci naszych dzieci. Ze nie jestesmy rodzina francuska tylko polsko-francuska, dwujezyczna, wiec jesli nas zapraszaja do swojego francuskiego domu to musza uszanowac nasze dwie kultury i dwa jezyki ich wnukow. I ze jesli cos podobnego sie powtorzy to juz wiecej do nich nie przyjedziemy i zeby zobaczyc wnuki beda musieli przyjezdzac do nas, do naszego polsko-francuskiego domu.
              • laemmchen79 Re: Problem 07.10.14, 23:40
                Bardzo podoba mi się Wasza decyzja i dobre przykłady podajesz, np. ten
                >nie do konca mi sie takie tlumaczenie podoba, bo jakos nie wyobrazam sobie mojej mamy, ktora tez nic nie rozumie jak maz w Polsce rozmawia z dziecmi, ze wrzeszczy na nich, ze maja gadac po polsku bo to jest polski dom.

                Może przy następnej dyskusji z teściami odwróc właśnie sytuację i pokaż relacje Twojego męża z dziećmi właśnie w Polsce i zapytaj, co oni by sądzili, gdyby to Twoi rodzice tak się zachowali - może w ten sposób zrozumieją? A jeżeli już to im mówiłaś, to ciekawa jestem bardzo, co odpowiadali?
                W każdym razie trzymam kciuki i powodzenia!
                • zojka33 Re: Problem 08.10.14, 09:44
                  Tak, podczas tej ostatniej klotni powiedzialam jak niewyobrazalne dla mnie jest, ze moja mama w Polsce krzyczy na dzieci, ze nie wolno mowic po francusku bo to jest polski dom. W nerwach i stresie nie umialam moze tego wyrazic tak zgrabnie jakbym chciala, ale mniej wiecej pokazalam odwrocona sytuacje. Uslyszalam w odpowiedzi, ze jedno z drugim nie ma nic wspolnego. Bo w Polsce spedzam "wiele miesiecy" w roku (chodzi o 6 tyg wakacji), wiec jak tam czasem moj maz do nas dolaczy i troche pogada po francusku to nikt tego nawet nie slyszy. Natomiast u nich spedzamy "5 dni w roku" i dzieci caly czas mowia po polsku. Moi tesciowie zadnej analogii tu nie widzieli.
                  • kuragan Re: Problem 08.10.14, 11:32
                    masz bardzo trudną sytuację, współczuję. Dobrze, że mąż jest z Tobą, więc sobie poradzicie. Najważniejsze, to tłumaczyć dzieckiom, że mówić po polsku między sobą nic złego nie robią.
                  • laemmchen79 Re: Problem 08.10.14, 23:31
                    Widzę, że podobny stopień totalnej odporności na fakty, jak i u mojej teściowej - ręce opadają. Takich typów chyba już się raczej nie da zmienić, więc jedyne, na co mamy wpływ, to nasza reakcja - róbmy dalej swoje i przestańmy przejmować się tym, jak to odbierają inni - może nieco zmiękną, jak zauważą, że ich fochy nie robią na Tobie wrażenia i na każdą zaczepkę odpowiesz im jednym i tym samym tekstem w stylu: to my i nasze dzieci same decydują, w jakim języku chcemy rozmawiać między sobą, nie mam ochoty z wami na ten temat rozmawiać.
                    We mnie w środku nadal się gotuje, ale reakcja na zewnątrz jest już w miarę normalna, bo za każdym razem mam do czynienia z tym samym scenariuszem, klimaty powoli stają się monty pythonowskiesmile
    • laemmchen79 Re: Problem 08.10.14, 23:57
      A tak z czystej ciekawości - jakimi teoriami rzucają Twoi teściowie?

      I jakie w ogóle słyszeliście najbardziej absurdalne argumenty przeciwko dwujęzyczności?

      Moje wrzuciłam w pierwszej odpowiedzi, ciekawa jestem tych, które Wy słyszeliście.

      Myślę, że warto znać szczególnie "cenne" kurioza, bo czasami, jak się coś takiego słyszy, to tylko szczęka opada i już człowiek nie pozbiera się, żeby coś trafnego odpowiedzieć, a tak to można by sobie zawczasu coś przygotować albo chociażby oswoić się z tym czy z owym.
      • ambivalent Re: Problem 09.10.14, 10:16
        Rodzina mojego meza jest w porzadku. Jezeli nie sa z sytuacji zadowoleni to raczej tego nie okazuja. Ale wydaje mi sie, ze obie nasze rodziny podeszly do tematu naturalnie - jezeli my jestesmy PL-DE to nasze dzieci tez sa.
        Fajna sytuacja byla jak moja corka miala okolo roku. Babcia mojego meza (85 lat wtedy) upomniala mojego meza, zeby wiecej czasu spedzal w domu bo Mloda nie bedzie inaczej po niemiecku mowic. Ale zupelnie zyczliwie smile I wiem, ze dopoki Mloda nie zaczela mowic po niemiecku obawiali sie, ze tak sie nie stanie. Trudno im bylo wytlumaczyc jak to dziala.
        Ale oni maja prosciej - o niemiecki mojej corki nie musielismy walczyc.
    • feronique Re: Problem 09.10.14, 03:50
      Wiem, że to średnia rada, ale ja na Twoim miejscu wycofałabym się z relacji dziadkowie wnuki. Owszem, niech jeżdżą co tydzień - bez Ciebie. Przynajmniej dopóki teściowie nie zaakceptują tego, że ich syn na żonę wybrał sobie jakąś byle-Polkę i nie pogodzą się z faktem, że ich wnuki - bez względu na to, czy są w domu chińskim, francuskim czy rosyjskim, są i pozostaną pół-Polakami, pół-Francuzami.

      Przede wszystkim budowałabym w dzieciach przekonanie, że mogą mówić do siebie w takim języku, w jakim tylko im się podoba. Moja córka na przykład na porządku dziennym wyskakuje do mnie z hasłem "nie mówiłam do Ciebie, mówiłam do taty!", kiedy nieopatrznie zareaguję na coś, co powie po angielsku i dzieci też mogą babci po francusku powiedzieć "przepraszam, ale nie mówiłam do Ciebie, babciu", kiedy ta reaguje na ich polską gadaninę. Mąż niech wytłumaczy Twoją nieobecność. W końcu masz prawo czuć się urażona, sponiewierana i zniesmaczona. A jeśli babcia doprowadzi do tego, że dzieci nie będą jej chciały widzieć, to może niech w którąś niedzielę mąż na próbę pojedzie z wizytą sam i poinformuje teściów, że niestety, ale resztę rodziny skutecznie zrazili do wizyt. I jeśli chcą zobaczyć wnuki, to niech przyjadą do Waszego - francusko-polskiego - domu, tylko będą musieli niestety pogodzić się z tym, że mówi się tam dwoma językami.
      • kuragan Re: Problem 09.10.14, 08:10
        O właśnie, tak na marginesie tego wątku, bo to ciekawe. Moja też mi mówi jak reaguję na coś co ona powie po niemiecku (do taty) - nie mówiłam do Ciebie. Czy ja źle robię, że reaguję? Mam udawać, że nie słyszę? Na przykład pyta sie go o coś, na co ja odpowiedz znam, a wiem, że M nie koniecznie? Jak myślicie?
      • zojka33 Re: Problem 09.10.14, 10:05
        Feronique, byc moze rzeczywiscie powinnam. Moi tesciowie tylko o tym marza, zebym zniknela z ich domu. Przy ostatniej klotni wszystko mi wygarneli, ze zachowuje sie tak i siak, ze to i tamto, wyciagali jakies moje zachowania sprzed kilku lat i zjechali mnie od stop do glow. Wydaje mi sie, ze rowniez po to abym sie smiertelnie obrazila i nie chciala wiecej przyjezdzac, tym bardziej, ze tak samo bylo z siostra meza (choc oni sa rodzina jednojezyczna) - nigdy nie zaakceptowali jej partnera, wylewali na niego gore najgorszych pomyj, w koncu tak sie z nim poklocili, ze stwierdzil, ze noga jego wiecej u nich nie postanie. Od tamtej pory siostra mojego meza przyjezdza do moich tesciow sama z dziecmi.
        Gdyby moje dzieci byly jednojezyczne to juz dawno bym przestala tam jezdzic i wysylalabym meza samego z dziecmi. Ale z przyczyn ktore opisalam w postach powyzej bardzo trudno mi podjac taka decyzje, choc moze sie myle. Boje sie, ze pierwsze co dzieci u tesciow uslysza to zakaz mowienia po polsku miedzy soba. Corka jest jeszcze mala i wrazliwa, wiem ze nie bedzie sie umiala obronic i powiedziec ? babciu ale ja nie do ciebie mowilam?. Widzialam jak reaguje - placz i nieodezwanie sie do brata ani slowem do konca tamtego naszego pobytu u tesciow.
        Boje sie, ze zanim doprowadza do tego ze wnuki same nie beda ich chcialy widziec, to predzej doprowadza do tego, ze moje dzieci uznaja polski za cos niepozadanego i zle widzianego, cos wstydliwego co trzeba ukrywac i za co dostaje sie opiernicz od babci.
        • olga1305 Re: Problem 09.10.14, 10:53
          Nie wiem jak ja bym zareagowala w tej sytuacji bo mam tylko jedno dziecko, ale moze jakims rozwiazaniem byloby posylanie dzieci do tesciow osobno? Np. wysylasz starsze do dziadkow a z mlodszym idziesz na jakies zajecia maluchowe, ktore dla starszego nie jest juz atrakcyjne. Nie wiem co innego mozna doradzic jesli nie chcesz calkiem zrywac kontaktow. Ja jednak na pewno bym ograniczyla ich czestotliwosc.
        • kuragan Re: Problem 09.10.14, 13:01
          Nie wiem ile było już tych rozmów i jak zachowuje się tak w detalach przy tym Twój mąż. Może niech pojedzie sam do teściów na ostateczną rozmowę i zapyta się ich jak oni sobie wyobrażają kontakty z waszą rodziną skoro faktem jest, że ma żonę Polkę, dzieci rozmawiają między sobą po polsku i to jemu i Tobie odpowiada. Niech zaproponuje, jak powiedziała przedmówczyni, że jeśli mają alergię na języki obce to będzie przyjeżdżł za każdym razem bez Ciebie i tylko z jednym dzieckiem, wtedy francuski będzie jedynym naturalnym językiem rozmowy? To nie jest rozwiązanie idealne, ale moim celem, na Twoim miejscu, by było oszczedzanie stresu dzieciom.

          A dziadkowie, poza językiem w ogóle mili są dla wnuków? Czy ta relacja poza tym jest dobra? Bo jeśli nie...

          Kurcze, jak tak czytam, to w swoje własne szczęście nie wierzę. Jak mi ktoś wreszcie zwróci uwagę, ze do dziecka po polsku mówię to chyba się ucieszę, bingo, w końcu jakaś dyskryminacja! Bo to będzie na tak zjawisko dla mnie egzotyczne, że będe je mogła w ramach anegdoty traktować. smile
          Trzymaj się!
          • zojka33 Re: Problem 09.10.14, 15:49
            Moj maz przyznaje mi racje i wilekorotnie juz probowal cos tlumaczyc tesciom ale jak juz mowilam zaden agrument nie dociera, wiec juz nie bedzie i zgadzam sie z nim, nie warto. Z drugiej strony mezem targa ogromne poczucie winy wobec rodzicow, jego mama placze w naszej obecnosci i mowi, ze uczynilam z jej wnukow cudzoziemcow, z ktorymi ona nie ma kontaktu.
            Dzieci lubia dziadkow i lubia tam jezdzic tym bardziej, ze za kazdym razem sa tam tez ich dwie kuzynki - corki siostry meza. Ale kontakt miedzy moimi dziecmi i dziadkami jest mowiac szczerze beznadziejny. Wyglada to mniej wiecej tak, ze czworka dzieci bawi sie razem wspolnie po francusku, moje miedzy soba po polsku i zadnemu z dzieci w ogole to nie przeszkadza, fajnie sie dogaduja. A dorosli siedza i plotkuja. Moi tesciowie to osoby chlodne, oschle, w ogole nie potrafia bawic sie z dziecmi, nawet malo do nich zagaduja. Tesciowa nigdy nie wziela mojej corki czy synka na kolana, nie polaskotala, nie przytulila, nie wziela za reke do ogrodka pokazac kwiatki czy co tam. A potem o ten brak kontaktu oskarzaja mnie, bo to ja jestem wszystkiemu winna i to ze nie chce im oddac dzieci samych na caly tydzien. A przeciez nawet z dzieckiem gluchoniemym dziadkowie moga miec swietny kontakt jesli tylko podejda, zagadaja, jesli tylko chca i sie staraja. A moje dzieci przeciez gluchonieme nie sa, rozumieja wszystko, a corka mowi juz plynnie i bezproblemowo. Myslalam, ze skoro to jezyk tesciom przeszkadza to im corka bedzie lepiej mowic po francusku tym jej kontakt z dziadkami bedzie lepszy, a tymczasem jest coraz gorzej.
              • zojka33 Re: Problem 09.10.14, 22:54
                Z mojego punktu widzenia kontakt dziadkowie-dzieci szwagierki jest rowniez kiepski (choc tesciowie twierdza, ze super), jak dla mnie porazka, dzieci sie szwendaja po domu, a oni traktuja je jak powietrze. Moi tesciowie to typ ludzi ktorych wnuki kompletnie ignoruja, nie widze jakiejs zazylosci czy bliskosci miedzy dziadkami a dziecmi szwagierki, przytulania itd, bawic sie z nimi tez nie umieja. Roznica jest taka, ze szwagierka z checia zostawia swoje dzieci swoim rodzicom na caly tydzien - jak tylko ma okazje. Wiec jej dzieci sa bardziej z dziadkami oswojone i naturalne, czasem wdrapia im sie na kolana itd. I to jest argument w rekach tesciow : zobaczcie tamte wnuki sa z nami zzyte, a wasze dzieci nie, bo ich u nas samych nie zostawiacie. Roznice jednak widac, nasze dzieci sa jednak bardziej na dystans niz dzieci szwagierki, moj maz tez to widzi i dlatego tez tak bardzo czuje sie winny gdy tesciowa placze, ze ma wnuki cudzoziemcow.
                Co ciekawie, obie corki szwagierki maja opoznienie mowy. Starsza siedmiolatka juz dobrze mowi ale przez wiele lat bardzo kaleczyla francuski i mowila niegramatycznie. Mlodsza corka szwagierki ma obecnie 3 lata (czyli dokladnie tyle co moj synek) i tez ma opoznienie mowy - parktycznie nie mowi po francusku, tak jak moj maly. Kiedys pytalismy tesciow jak to jest, ze im nie przeszkadza, ze tamta wnuczka nie mowi, a nie moga scierpiec, ze nasz synek nie mowi? Oczywiscie odpowiedz klasyczna: jedno z drugim nie ma nic wspolnego, bo jak tamta cos mamrocze niezrozumiale, to wiadomo, ze mamrocze po francusku, natomiast moj syn mowi caly czas, tylko ze nie po francusku. Znowu - analogii nie widza.
                Kiedys, gdy moja corka miala ok. 3 lata i bardzo malo mowila po francusku, a starsza corka szwagierki miala 5 lat i z powodu opoznienia mowy trudno ja bylo zrozumiec, tesciowa "zazartowala" sobie (w obecnosci wnukow i ich rodzicow): Ja to mam pecha, jedne wnuki gadaja w jakims "polonais" a drugie gadaja w "petit negre" (w jezyku malych Murzynow, to pejoratywne okreslenie jak ktos kiepsko mowi po francusku).
                Wiec co tu duzo mowic, latwo nie mam. Wygadalam sie i mi ulzylo. Teraz musze przedsiewziac jakies kroki zeby juz nigdy wiecej zaden chamski tekst nie uderzyl w dwujezycznosc moich dzieci.
                • ambivalent Re: Problem 10.10.14, 07:56
                  gdy tesciowa placze, ze ma wnuki cudzoziemcow
                  Ja to mam pecha, jedne wnuki gadaja w jakims "polonais" a drugie gadaja w "petit negre"

                  Zojka, wydaje mi sie, ze ty (wy) macie wiekszy problem niz dwujezycznosc dzieci sad Twoi tesciowie to RASISCI. To jest problem.

                  Na waszym miejscu zupelnie ucielabym kontakt. Serio, nie mozesz pozwolic na to, zeby dzieci wychowywaly sie w przeswiadczeniu, ze sa gorsze, bo sa pol polakami. A tutaj rodzina im cos takiego funduje. Bedzie tylko gorzej.
                  Maz niech nadal do nich jezdzi. A ty sie postaw.
                  • kuragan Re: Problem 10.10.14, 09:50
                    ja jestem z tych co starają się utrzymywać kontakty z rodziną mimo problemów. jednak w Twoim przypadku nawet ja bym chyba odpuściła. Chyba największy problem będzie z mężem - bo to on chce nadal (i ja go rozumiem!) nadal mieć dobre stosunki z rodzicami mimo że oni ewidentnie nie akceptują jego wyborów życiowych. Bardzo mu współczuję i tobie też.
                    • konstancja16 Re: Problem 10.10.14, 14:17
                      a ja sie dziwie ze jeszcze tam jezdzisz. z tego co napisalas to Twoj maz tez nie lubi tam jezdzic. wiec ograniczenie kontaktow do minimum chyba nie bedzie trudne. Twoi tesciowe to prostacy, we Francji tez sie zdarzaja. nie pozwolilabym, zeby krzyczeli na moje dzieci z takiego powodu dlatego raczej bym unikala kontaktow, a samych dzieci na pewno bym im nie zostawila.
                      • mali-nki podeslij im ten film 10.10.14, 20:02
                        fr.wikipedia.org/wiki/Qu%27est-ce_qu%27on_a_fait_au_Bon_Dieu_%3F
                        moze cos do nich dotrze? Nie chodzi o wielojezycznosc ale o wielokulturowosc i akceptacje oczywiscie przerysowane do maksimum ale na dobrym poziomie.

                        Poprzenicy duzo napisali ale ja ze swojej strony dodam, ze tez nie pozwalilabym na takie agresywne i rasistowskie zachowanie w stosunku do moich dzieci i moim.
                        U mne troche bylo niesnasek na poczatku, jak najmlodsza corka jeszcze nie miala 3 lat i tez lepiej mowila poczatkowo po po polsku niz po niemiecku. Tesciowa od czasu do czasu pozwalala sobie na uwage, czy to aby dzieci naucza sie po niemiecku w takiej sytuacji i widzialam, ze nie jest to dla niej oczywiste, ze jak my pol-niem, to rodzice tez OPOL. Potem przyszla duma z tego ze wnuczeta w dwoch jezykach a jak trzeci doszedl po paru latach no to juz jej to buzie zamknelo. Ale do dzisiaj jak mowie przy niej po polsku to cos tak mruknie a la " ach wy i ten wasz tajemniczy jezyk, musze sie wreszcie go nauczyc". Po mnie to juz splywa ale u ciebie uwazam, ze to jest juz bardzo grozne, bo wplywa bardzo negatywnie na wasze malzenstwo, na atmosfere w rodzinie i na rozwoj i tozsamosc dzieci.
                        Jak dlugo tesciowie tego nie zrozumieja, na czym polega wielokulturowosc i wielojezycznosc i pokojowe nastawienie do tego nie jezdzilabym tam z dziecmi. Moze niech faktycznie maz tam pojedzie i zostawi im ksiazke na temat wychowania dwujezycznego i niech oni sie do was zglosza jak ja przeczytaja. Na miejscu was bym postawila wyrazny warunek: bedziecie ich odwiedzac jak oni zaakceptuja was jako rodzine z jezykiem polskim. Jezeli pojawi sie tylko jedna negatywna uwaga na ten temat albo beda wplywac na dzieci co do jezyka to natychmiast wyjezdzacie.
        • feronique Re: Problem 11.10.14, 13:08
          Skoro mąż jest po Twojej stronie, to może niech zauważy, że teściowie swoimi uwagami i zachowaniem obrażają Ciebie - jego żonę, a także jego dzieci. Ja bym go wysyłała do teściów samego, a jeśli oni naprawdę chcą oglądać wnuki, to przecież co im szkodzi wpaść do Was? Może jak przestaniesz tam jeździć, to wszyscy będą zadowoleni - Wy, bo ustaną awantury, a teściowie - bo potwierdzi się ich teza, że ta zła Polka to dzikuska, nastawiająca przeciwko nim wnuki. Powiedziałabym im nawet, że tak właśnie jest, bo nie zależy Ci, żeby Twoje dzieci były narażone na towarzystwo takich ksenofobów.
    • kj-78 Re: Problem 10.10.14, 22:16
      U nas problem mniejszy i troche innego rodzau, ale opisze, bo mozliwe, ze za niedlugo u Was tez w ten sposob bedzie mozna sprawe rozwiazac. Mam dzieci w tym samm wieku co Ty (pol-norw), tyle ze od zawsze bezproblemowo dwujezyczne, tzn tak samo dobrze mowia w obydwu jezykach, mlodszy zaczal w ogole wczesnie mowic i niegdy ne mieszal. Otoz moje dzieci bawia sie i rozmawiaja w tym jezyku, w ktorym ktos ostatnio do nich cos powiedzial. Czyli: bawia sie po pl, porozmawiaja chwile z tata, po czym kontynuuja zabawe po norwesku. Za to jak jestesmy w towarzystwie mieszanym, to zazwyczaj zwracaja sie do mnie i komentuja wszystko po pl (moj maz jest ogolnie malomowny). Ja tlumacze co sie da, ale widze, ze tesciowej czasem przykro, choc nigdy sie nie skarzy. Wiec jak jestesmy w odwiedzinach, staram sie co jakis czas opuszczac wspolny pokoj, idac na dluzej do toalety, udajac wazny telefon itp. I wtedy wszyscy rozmawiaja calkiem natualnie w jezyku tesciow, dzieci miedzy soba tez.

      Moze jeszcze z rok i dla Twoich rozmawianie ze soba po francsku bedzie bardziej naturalne, a problem sie sam rozwiaze. Wtedy maz bedzie mogl do tesciow jezdzic sam z dziecmi.

      Ps. Ja moich na tydzien tez jeszcze z zadnymi dziadkami nie zostawilam, chociaz wszyscy kochani smile
      • zojka33 Re: Problem 14.10.14, 09:27
        No to sie postawilam - teraz nie wiem jak zebrac rece i nogi z podlogi...
        Napisalam tesciom maila w ktorym spokojnie i rzeczowo raz jeszcze wyjasnilam o co chodzi z opol, dlaczego wazne jest, zeby zaakceptowali swoje wnuki jako pol-Polakow, jak bardzo bola mnie rasistowskie teksty, ze to jest francuski dom itp itd. Postawilam tez ultimatum: jesli jeszcze raz ktos nakrzyczy na moje dziecko za to, ze mowi po polsku to wiecej nie przyjedziemy, ale zapraszamy ich do nas gdzie oba jezyki sa dozwolone.
        Moj maz nie chcial wysylac tego maila - twierdzil, ze oni i tak nic nie zrozumieja. Ale w koncu podpisal sie pod tym mailem (tylko dlatego, ze jak stwierdzil musi stac po stronie zony) i dodal , zeby przyjechali, zabrali dzieci do zoo, na spacer itp.
        Tesciowie zadzwonili oburzeni. Absolutnie NIC nie zrozumieli z mojego maila oprocz tego, ze zwyzywalam ich od rasistow. A oni przeciez przyjeli mnie tak serdecznie od samego poczatku, tylko ze ja sie nie zintegrowalam. Teraz tesciowie odmawiaja przyjazdu do nas i nie chca nas widziec w swoim domu. Na urodziny corki za miesiac nie przyjada.
        Mezowi strasznie nagadali - ze za pare lat umra i nigdy nie poznaja swoich wnukow, ze wnuki nigdy ich nie nazwaly dziadkiem i babcia - pojechali tak po emocjach, ze po tej rozmowie moj maz przyszedl zaplakany i po raz pierwszy prosil mnie, czy nie moglabym jednak w drodze wyjatku i tylko w domu jego rodzicow mowic do dzieci po francusku... Ze dzieci zrozumieja dlaczego tak ma byc jesli im wytlumaczymy.
        Wyszlo na to, ze to nie my ucinamy kontakt z tesciami, zeby chronic dzieci, lecz to tesciowie go ucianaja - za kare. Maz ma mi za zle, ze do tego doprowadzilam. Jestem zalamana.
        • kuragan Re: Problem 14.10.14, 09:53
          No straszna sytuacja, i tak jak pisałam, największy problem to jednak twój mąż. bo jest związany z rodzicami, którzy nie traktują jego wyborów i jego rodziny tak jak powinni.
          Wiesz, jedno co nie najlepiej moim zdaniem zrobiłaś, to to, że napisałaś im mejla. Lepiej by było o tym porozmawiać oko w oko, wtedy to jest rozmowa, która może przerodzić się w dyskusję.

          Myślę, że twój mąż powinien teraz sam pojechac do rodziców i im wyjaśnić, że chcecie aby dzieci miały dziadków, ale dzieci nie mogą być karane za używanie ich języka macierzystego!
          Bardzo mi przykro z powodu waszej sytuacji, chyba wiem jak się czujesz, ja też jestem osobą która nie lubi takich konfliktów na ostrzu noża. Ale jakie było inne wyjście?
          Nie wiem, co inni forumowicze myślą - może w tej sytuacji jednak się poddać i zrobić tak jak sugeruje Twój mąż? Dzieci rzeczywiście to zrozumieją, a o ile nie jesteście tam często... sama nie wiem.
          • kaskahh Re: Problem 14.10.14, 10:29
            okropna sytuacja.. choc ja nie wierze, ze to chodzi tylko o jezyk...

            wyslij meza, niech pogada- tylko czy ma sens z dzieckiem? ze starszym moze?
            strasznie ci wspolczuje.
            • konstancja16 Re: Problem 14.10.14, 10:59
              no sorry Winnetou, ten mail to chyba nie byl najlepszy pomysl. oni 1. nie rozumieja, 2. nie chca zrozumiec 3. zawsze beda uwazac, ze to oni maja racje.

              masz dwa wyjscia: albo zaprzestac kontaktow albo sie odpuscic i siedziec tam zagryzajac zeby, zeby Ci sie nic nie wyrwalo. trzeciej opcji nie ma, bo przyjazni i zrozumienia to miedzy Wami nigdy nie bedzie.
                • mali-nki Re: Problem 14.10.14, 11:40
                  ich reakcja odpowiada ich poziomowi myslenia i czucia.
                  Wiesz co, jest oczywiscie niemilo ale tak mysle sobie, ze cos takiego stalo by sie predzej czy pozniej. I moze, dobrze, ze sie stalo teraz bo przynajmniej nie macie zludzen na czym stoicie.
                  Uwazam, ze twoj maz jest w bardzo toksycznej relacji ze swoimi rodzicami i ma duzy emocjonalny problem. "Pech chcial", ze ma partnerke, ktora nie pozwoli sobie dmuchac w kasze. Jego reakcja na ta sprawe, czyli calkowite poddanie sie to jest po prostu porazka. widac jak go rodzice potrafia zmanipulowac, ze koniec koncem i tak zrezygnuje ze swoich przekonan.
                  Uwazam, ze spokojnie dajcie sobie teraz odetchnac i ochlonac. Po paru tygodniach jak wszyscy sie uspokoicie to mozna dalej myslec. mysle jednak , ze twoj maz potrzebuje jakiegos wsparcie psychologicznego bo jak sobie teraz z ta sytuacja nie poradzi to to sie bedzie ciagnac i przekladac na inne sprawy. To moze byc tylko wierzcholek gory lodowej. Ale twoi tesciowie wygladaja na ogromnych manipulantow, czego twoj maz nie zauwaza bo jest tak wplatany w ten system. Ty to wszystko widzisz i jednoczesnie dazysz to wyjasnienia spraw i stad te wszystkie komplikacje. Jakbys siedziala ciuchutko jak mysz i robila co oni chca to pewnie byloby nieco milej, no ale nie na tym chyba polega zycie w rodzinie?
        • ambivalent Re: Problem 14.10.14, 12:58
          Przytulam w ramach pocieszenia Zojka.
          Wbrew temu co pisza dziewczyny, nie uwazam, ze napisanie maila bylo bledem. Z tego co pisalas oni i tak nie sluchali tego co do nich mowilas. Piszac maila mialas chociaz okazje przedstawic swoje argumenty. I dobrze zrobilas.
          Co do meza, to zgadzam sie z ktoras przedmowczynia, ze potrzebna jest mu pomoc psychologa. Jego zwiazek z rodzicami jest toksyczny i on powinien dla swojego i waszych dzieci dobra z niego wyjsc. Obawiam sie, ze sam sobie z tym nie poradzi. Zycze mu duzo odwagi!
          A teraz w sprawie tesciow: ich reakcja byla pewnie do przewidzenia. Fakt, ze "za kare" odmawiaja widzenia wnukow pokazuje tylko jak bardzo potrzebna byla taka akcja! Ja wiem, ze dla twojego meza jest to trudne ale teraz IMHO nie powinniscie robic NIC. Pilka jest po ich stronie. Nie chca przyjezdzac, niech nie przyjezdzaja. Jezeli sie zdecyduja, pozwolcie na kontakt na waszych warunkach. Pamietaj, ze nie robicie tego dlatego, ze chcecie byc zlosliwi! Macie ku temu bardzo powazne powody.
          Zachowanie twoich tesciow jest chore na tak wielu polach, ze naprawde nie widze tutaj wielu mozliwosc poprawy stosunkow. ONI musza zmienic swoje zachowanie ale obawiam sie, ze tak sie nie stanie.
          Bez wzgledu na to co sie stanie pamietaj, ze TO NIE JEST TWOJA WINA!
        • laemmchen79 Re: Problem 14.10.14, 13:30
          Zojka, bardzo współczuję, ale moim zdaniem dobrze zrobiłaś - wyciągnęłaś rękę, wytłumaczyłaś i po dotychczasowych doświadczeniach z atmosferą dyksusji na żywo mail był jak najbardziej na miejscu, tym bardziej, że podpisał go także i Twój mąż. I nie ma tu miejsca na wyrzuty wobec Ciebie.
          Faktycznie, nic nie zrozumieli, nie chcą po prostu - co to za argument, że wnuki nigdy ich nie nazwały babcią i dziadkiem - przecież z dziadkami dzieci rozmawiają po francusku, tak?
          Moim zdaniem zrobiłaś wszyskto, co tylko możliwe, na co masz realny wpływ, ale są też pewne granic, których nie przekroczysz - to stan umysłowy Twoich teściów i prawo Twoje i Twoich dzieci do decydowania,a w jakim języku między sobą rozmawiacie. Masz teraz dwa wyjścia - albo urwać kontakt całokowicie, albo ciągnąć to piekiełko, dalej używając polskiego i każdokrotnie tłumaczyć im, o co w tym wszysktim chodzi - nie ma argumentów, które rozsądnie tłumaczyłyby ugięcie się przed rasizmem.
          • zojka33 Re: Problem 14.10.14, 14:49
            Argument, ze dzieci nigdy nie nazwaly ich dziadkiem i babcia jest bardzo bolesny dla mojego meza: moj synek nie mowi jeszcze po francusku, a corka do dziadkow zawsze po francusku, ale trzyma sie na dystans, rzeczywiscie nie uzywa "grandpere" ani "grandmere", odpowiada jak sie ja pytaja, sama z siebie nie woła dziadkow i nie zagaduje ich. Wedlug mnie ten dystans to wynik ich ozieblosci i oschlosci wobec wnukow, oni twierdza, ze to dlatego, ze za rzadko przyjezdzamy i ze polski uniemozliwil im nawiazanie kontaktu z wnukami.
            To celny argument, ktory trafia bardzo w mojego meza: gdy corka byla mala mowila do niego "tatusiu", on dlugo i z utesknieniem czekal na swoje pierwsze "papa", wiec jak slyszy teraz od rodzicow jak bardzo cierpia bo nie slyszeli jeszcze swojego "grandpere" "grandmere" to maz ich doskonale rozumie i bardzo czuje sie winny.
            • konstancja16 Re: Problem 14.10.14, 15:15
              >>maz ich doskonale rozumie i bardzo czuje sie winny.
              winny czego? ze nie potrafia okazac dzieciakom serdecznosci i nawiazac kontaktu? staraja sie opieprzaniem za to, ze dzieci mowia po polsku? je t'en prie...

              zrobisz jak uwazasz, ale tak jak napisalam wyzej: albo bedzie jak dziadkowie zarzadza albo nie bedzie kontaktow. bo checi do kompromisu to po tamtej stronie zadnej nie widac, prawda? chyba rzeczywiscie jest jak ktos napisal powyzej: tesciowie zgrabnie manipuluja synem, wpedzajac go w poczucie winy i ze on jest to im winien. tak, jest sporo winien swoim rodzicom, ale nie za wszelka cene. i nie za cene braku szacunku do zony i bogu ducha winnych dzieci. zeby tylko nie urazic rodzicow, ktorzy przyzwyczajeni do tego ze jest jak oni zarzadza.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka