mamutus
12.01.14, 20:43
Im większe ambicje ludzkie, tym boleśniejszy jest upadek, bo tak odczuwa przeciętny homo sapiens niespodziewaną utratę tego, co dotychczas zdobył. Utratę stanowiska, na którym zbierał ukłony i sypał pieniędzmi na lewo i prawo, utratę pracy, bo podobnej nie może zdobyć pomimo nadludzkich wysiłków, eksmisję z pięknego mieszkania, bo komornik zajął je za długi. Nie każdy potrafi się podnieść z upadku, a stać na to tylko tych, którzy zrozumieją, że człowiek nie może stać się niewolnikiem przedmiotów i opinii otoczenia. Człowiek z natury jest istotą wolną, a ta wolność, to zrozumienie, że te przedmioty i ta opinia nie mogą być wykładnikiem ludzkiej wartości. Równie ważna jest praca prezesa wielkiej korporacji, jak człowieka zbierającego puszki od piwa, gdyż każdy z nich kształtuje kulę ziemską i jej losy. Zbieracz puszek ratuje nas przed zalaniem górą śmieci i chroni nasze środowisko. Prezes swoją rozrzutnością, którą uważa za coś podnoszącego jego prestiż, daje zarobić maluczkim, którzy żyją w jego cieniu. Jeden i drugi jest potrzebny i nigdy nie wiadomo, czy kiedyś nie zamienią się miejscami. Trzeba mieć świadomość swojego człowieczeństwa, niezależnie od aktualnego statusu społecznego, umiejętność wyciągania wniosków z niepowodzeń i wiary w sens życia niezależnie od tego czy aktualnie jesteśmy na górze, czy na dole drabinki społecznej. Chwała biednym, gdyż wiedzą, ile wart jest prawdziwy człowiek, chwała wszystkim, którzy podnieśli się z kolan, bo bardziej szanują swoich współbraci, a biada tym, którzy myślą, że to co dostali od życia, trwa wiecznie.