jaga_22
09.07.08, 09:13
Czy prowokacje dziennikarskie nie nauczyły nikogo, że wszystko trzeba
sprawdzać? "Fakt" udowadnia, że nie! Dziennikarze zadzwonili na policję i
podając się za oficerów BOR-u załatwili obstawę dla trzech czarnych limuzyn.
Wystarczyło powiedzieć, że jedzie prezydent...
W umówionym miejscu stary policyjny polonez zajął pierwsze miejsce w kolumnie
pojazdów i poprowadził je, często wbrew przepisom, przez miasto i potem w
ekspresowym tempie aż do samego Wyszkowa. Przez całą podróż nikt nie pomyślał,
aby sprawdzić, czy w limuzynach faktycznie jedzie głowa państwa.
----------------------------------
Wsypa na całego.
deser.gazeta.pl/deser/1,83452,5437991,Wpadka__policja_rozdaje_obstawy_na_telefon.html