grenka1
12.08.08, 17:15
"Wnętrze bazyliki wcale nie ułatwia nam refleksji czy modlitwy.
Bogactwo i przepych aż poraża. Chyba nie o to chodziło Maryi, gdy w
XIX wieku objawiła się żołnierzowi i nawoływała ludzi do nawrócenia
i modlenia się. Nie powiedziała przecież: „Zbudujcie mi dom, jakiego
jeszcze nikt nie widział. Niech opływa w złotogłów...". Czy nie
wystarczyłby jakiś skromny, o wiele mniejszy Kościół, w którym
wierni mogliby przedstawić Maryi swe prośby i dziękować jej?
Moją uwagę przykuwają tablice z listą ofiarodawców. Dobrze, że przy
nazwiskach nie ma jeszcze sumy pieniędzy. I chodzi taka Kowalska i
patrzy, czy Nowakowa z sąsiedztwa też „dała na Licheń". A gdzie
modlitwa?
Po wyjściu z Bazyliki wcale nie jest lepiej. Ogromny bazar. Wszystko
tam kupisz. Od garnków emaliowanych po zwierzątko Tamagochchi.
Niezły biznes. Tu się przyjadą pomodlić, a jak wyjdą, to może kupią
cos na pamiątkę. I pełno małej gastronomii. Interes aż kwitnie."
interia360.pl/artykul/lichen-kult-maryi-czy-pieniadza,11693?utm_source=interia.pl&utm_medium=rectangle&utm_campaign=interia360_re
ctangle_04.08_kult-maryi
Kiedy byłam w sanatorium w Inowrocławiu zorganizowano wycieczkę do
Lichenia. Bardzo mi się tam podobał kościół zbudowany w stylu
romańskim i pomnikiem papieża (jeszcze wtedy żyjącego) Jana Pawła II.
Bazylika była dopiero w planach...