Oglądałam ostatnio swoje zdjęcia z wnukami i doszłam do wniosku, że jak tylko
trochę zawieje wiatr to wyglądam, jakbym miała na głowie łyse placki, co nie
jest prawdą. Farbuje aktualnie włosy na orzech laskowy, lub orzechowy brąz i
lubię te kolory. Niestety kontrast naturalnej siwizny z farbowanymi włosami
jest przeokropny. Zresztą zobaczcie same.

Koszmarnie to wygląda, prawda?
Czy przypadkiem nie powinnam zrobić z siebie jakiejś blondynki? Co o tym myślicie?