oja44
26.03.10, 14:48
Zaczelo sie od kataru w polowie lutego, podawalam dziecku syrop
witaminowy z zelazem i paracetamol. Potem przyszla goraczka i to
bardzo wysoka, dochodzila do 39 i dwie kreski oraz kaszel, po trzech
dniach goraczki, ktora nie dawala sie calkiem zbic, mialam wizyte u
GP, ktory zanim osluchal dziecko powiedzial mi tak "mieszkasz tu juz
wystarczajaco dlugo ,zeby wiedziec ,ze z katarem nie przychodzi sie
do lekarza, tylko masz podawac paracetamol" po czym osluchal dziecko
przez ubranko i wyslal nas z niczym do domu. Katar z rzadkiego
przeszedl w zloty i gesty, potem infekcja przeszla na uszko, cale
bylo z wydzieliny i plakal, ze boli. Kolejne trzy dni potem
zaropialy mu oczka , potem zrobily sie czerwone. kolejna
nieprzespana noc, dziecko mialo goraczke , tym razem niska, ale za
to plakalo, ze oczka bola. Kolejna wizyta , lekarz troche milszy,
przepisal masc z antybiotykiem na oczy. zatkanym noskiem sie nie
przejal. Mija kolejny tydzien, a moj syn ma dalej zołty gesty katar,
kaszle z rana, bo ta wydzielina mu splywa, oczka troche mniej
ropieja , stosuje wszystkie znane mi sposoby domowe i nie mam juz
sily. wedlug mnie to infekcja bakteryja, ale moj lekarz wie lepiej.
Czy ktos mi powie, czy mam prawo prosic lekarza o wymaz z noska,
jesli ma tam bakterie to musi dostac odpowiedni antybiotyk. nie wiem
jak mam rozmawiac z lekarzem ,zeby w koncu pomogl mojemu dziecku.
Syn choruje od poltora miesiaca, staram sie jak moge, ale juz
brakuje mi pomyslow co robic.