gypsi
08.05.10, 11:32
na temat zachowania nauczycielki-wolontariuszki.
Niespodziewanie w trakcie lekcji mowi klasie (dzieci 14-15 lat), ze z powodu
konfliktu z dyrekcja szkoly prowadzi lekcje ostatni raz i zegna sie z nimi.
Nastepnego dnia uczestniczy jeszcze w szkolnej uroczystosci, po czym wysyla
dyrekcji rezygnacje mailem.
Uczniowie sa w trakcie GCSE, po jednym egzaminie juz, a za 6 tygodni maja kolejne.
Przez inna osobe tlumaczy swoje postepowanie zarzadowi szkoly szacunkiem dla
uczniow - ze to im sie przede wszystkim nalezy informacja.
Jak oceniacie takie postepowanie? Czy uwazacie, ze jest ono wlasciwe?
Czy konflikt z dyrekcja moze byc wytlumaczeniem? Co byscie zrobily, gdybyscie
byly matkami dzieci z tej klasy?
Prosze, nie rozwazajcie sytuacji z prawnego punktu widzenia, prawo nie zostalo
zlamane. Chodzi mi wylacznie o ocene sposobu rezygnacji.