yourdoubt
05.11.10, 13:28
Boję się tego, że powoli zacznie dopadać mnie depresja.
Jestem w 4 miesiącu ciąży, od sierpnia br. mieszkam w małej miejscowości Biddulph i nic nie wiem na temat innych Polaków mieszkających tutaj. Siedzę całymi dniami w domu, nigdzie nie wychodzę prawie od 3 miesięcy (wcześniej to było spowodowane bardzo złym samopoczuciem w ciąży, a teraz to brak motywacji, no bo niby gdzie wyjść, do czego i kogo??). W PL mieszkałam w Wawie, czyli w dużym mieście, gdzie prowadziłam bogate życie towarzyskie, a tu...taka klita, w której nie widzę kompletnie nic dla siebie. Co ewentualnie mogłoby mnie interesować (np polskie msze czy inne) jest daleko bo w Stoke, a to wiąże się, że mąż musiałby mnie tam zawieźć, co wiąże się z kosztami za benzynę, a sama jeszcze źle znoszę podróż samochodem w ciąży.
Niestety z pieniędzmi też teraz mamy kryzys, więc wszystko co płatne to odpada. Mąż próbuje znaleźć lepszą pracę, ale to nie jest takie proste. Biedny ciężko pracuje, po 10, 11 godzin i nic z tego nie ma. Opłaty za dom i rachunki zjadają 80% jego pensji, pomijając, że jeszcze mamy tyły finansowe:-(
Czasami myślę, ze zwariuję, że nie wytrzymam, ciągle marze o PL, o przyjaciołach, o życiu w mieście, kochanych miejscach. Ale nie mamy do czego i z czym wrócić. Jesteśmy stażem bardzo młodziutkim małżeństwem, ale nasz start nie zaczął się optymistycznie (chociaż wg planów miało to zupełnie inaczej wyglądać. Ale z jego pracą wyszło tak jak wyszło). Dużo zmian (przeprowadzka do UK,ślub, i jak dla mnie wielka pustka) no i te problemy finansowe, które zapraszają do naszego związku stres i frustracje. Przerasta mnie to wszystko. Czasami żałuję, że wyjechałam, chciałabym cofnąć czas, ale za późno. Wiem, że takie myślenie, rozpamiętywanie PL tylko pogarsza sprawę.
Jeżeli chodzi o mój angielski to jest komunikatywny (mąż Anglik), ale daleko mu do zaawansowanego poziomu. Nie wiem, jak sobie tu pomóc.
Czy któraś z Was przechodziła coś podobnego?
Jest mi wstyd, że na jakimś forum piszę takie osobiste wywody, ale...może, dzięki Waszemu doświadczeniu coś zyskam. A wsparcie też mi się przyda;-)
Apropo psychologa czy terapeuty, to jak to wygląda w UK. Czy to jest płatne? Gdzie można można taką pomoc otrzymać? Może regularna rozmowa z psychologiem by mi pomogła?