szczur.w.sosie
23.03.13, 00:40
Czy ktoś wie, czy i jak, można jakoś oficjalnie "podziękować" za ową wątpliwą przyjemność widywania tych osób?
Na razie rozważam, ale krew mnie zaleje, jak baba jeszcze raz przyjdzie i mi bedzie do laptopa zaglądac, kąty w salonie zglądać, na książki patrzeć... Rano do mnie zawitała, ja oczy na zapałki, bo do późnej nocy siedziałam (dopiero w nocy mogę popracować intelektualnie, że się tak wyrażę), a w nocy mało spałam, bo mam malutkie dziecko, a ta mi wmawia, że mam depresję, bo jestem taka cicha... No cicha, bo dopiero dwie kawy zdążyłam wypić, nic nie mówię, bo mnie zatkało, jak mi do tego laptopa się patrzy... Dziecko mam wysokie jak na swój wiek (inne, nie ten noworodek), a szczupłe, mało waży, więc sugeruje, że pewnie głodzę... Pyta o daty, kiedy była wizyta u okulisty i dentysty dzieci. Mówię, że jakoś latem zeszłego roku u okulisty, a dentysta nie pamiętam, ale nie tak dawno. Ale ta uparcie, kiedy... Czy nie może sprawdzić? Generalnie tak wścibska baba, już nie pierwszy raz mi tak humor popsuła, z tym, ze pierwszy raz zadzwoniła, do tej pory przychodziła bez zapowiedzi...
Inna HV pytała mnie jakiej antykoncepcji używam. I tak się zastanawiam, czy ma prawo do takich informacji? Dodam, że odbyło się to przy poporodowej wizycie, gdzie na pytanie czy chcę porozmawiac o antykoncepcji, odpowiedziałam, że nie. Na to ona zadała to pytanie. Ja o takich rzeczach nie rozmawiam z postronnymi osobami, od spraw medycznych jest gabinet lekarski.
Dodam, że nigdzie, gdzie mieszkałam, nie spotkałam tak wścibskich HV. Po prostu zważyły dziecko, dały jakies ulotki i tyle.