Dodaj do ulubionych

health visitor

23.03.13, 00:40
Czy ktoś wie, czy i jak, można jakoś oficjalnie "podziękować" za ową wątpliwą przyjemność widywania tych osób?
Na razie rozważam, ale krew mnie zaleje, jak baba jeszcze raz przyjdzie i mi bedzie do laptopa zaglądac, kąty w salonie zglądać, na książki patrzeć... Rano do mnie zawitała, ja oczy na zapałki, bo do późnej nocy siedziałam (dopiero w nocy mogę popracować intelektualnie, że się tak wyrażę), a w nocy mało spałam, bo mam malutkie dziecko, a ta mi wmawia, że mam depresję, bo jestem taka cicha... No cicha, bo dopiero dwie kawy zdążyłam wypić, nic nie mówię, bo mnie zatkało, jak mi do tego laptopa się patrzy... Dziecko mam wysokie jak na swój wiek (inne, nie ten noworodek), a szczupłe, mało waży, więc sugeruje, że pewnie głodzę... Pyta o daty, kiedy była wizyta u okulisty i dentysty dzieci. Mówię, że jakoś latem zeszłego roku u okulisty, a dentysta nie pamiętam, ale nie tak dawno. Ale ta uparcie, kiedy... Czy nie może sprawdzić? Generalnie tak wścibska baba, już nie pierwszy raz mi tak humor popsuła, z tym, ze pierwszy raz zadzwoniła, do tej pory przychodziła bez zapowiedzi...
Inna HV pytała mnie jakiej antykoncepcji używam. I tak się zastanawiam, czy ma prawo do takich informacji? Dodam, że odbyło się to przy poporodowej wizycie, gdzie na pytanie czy chcę porozmawiac o antykoncepcji, odpowiedziałam, że nie. Na to ona zadała to pytanie. Ja o takich rzeczach nie rozmawiam z postronnymi osobami, od spraw medycznych jest gabinet lekarski.
Dodam, że nigdzie, gdzie mieszkałam, nie spotkałam tak wścibskich HV. Po prostu zważyły dziecko, dały jakies ulotki i tyle.
Obserwuj wątek
    • empirical Re: health visitor 23.03.13, 08:26
      Musisz być bardziej asertywna. Co to znaczy: zagląda w laptop? Powinnaś się zdecydowanie sprzeciwić. To samo z antykoncepcją, wystarczy powiedzieć: 'rozmawiałam już na ten temat z lekarzem, nie potrzebuję porady od Pani' i tyle.
      Jeśli chcesz zmienić HV, zadzwoniń do nich i poproś o zmianę HV prowadzącego.
      • marninor Re: health visitor 23.03.13, 09:54
        ? ja naszą widziałam raz i to dlatego że lekarz nie widział że dziecku oko ucieka i wysłał hv co by w czasie zabawy w warunkach domowych wytropiła czy to oko faktycznie leci-przyszła umówiona telefoniecznie i wytropiła i wysłali nas do okulisty ;)
        wiesz ja nie jestem pewna czy wpuszczanie hv jest obowiązkowe ale napewno jeśli byłaby nie umówiona a ja ledwo żywa to raz może by przeszło a drugi raz otworzyłabym drzwi i stanowczo umówiła następną wizyte , napewno bym jej nie wpuściła.
        musisz być bardziej asertywna i stanowcza. jeśli nie podoba ci sie jej zachowanie , zapytaj dlaczego np.zagląda do kompa? jak przegląda książki zapytaj czy chciałaby cos pożyczyć , choć myślałaś że przyszła w innym celu niż po książki. itd itd
        zadzwoń do przychodni i zapytaj czy hv jest obowiązkowa bo chciałabyś zrezygnować z natrętnych, niezapowiedzianych wizyt.
        • jaleo Re: health visitor 23.03.13, 10:25
          marninor napisała:


          > zadzwoń do przychodni i zapytaj czy hv jest obowiązkowa bo chciałabyś zrezygnow
          > ać z natrętnych, niezapowiedzianych wizyt.

          Nic nie jest obowiazkowe. Nawet pracownika socjalnego ani policji nie musisz wpuszczac, jesli nie maja nakazu. Zadwon do przychodni i powiedz, ze sobie nie zyczysz wizyt HV. Poza tym dziwie sie, ze ona przychodzi bez umowienia, to nie jest raczej normalne.
          • zurekgirl Re: health visitor 23.03.13, 10:31
            Moja za pierwszym razem tez przyszla bez umowienia, dzien po moim wyjsciu ze szpitala, myslalam, ze mnie trafi. Wypytywala i warunki mieszkaniowe, a mi sie to od czapy wydawalo, ale uprzejmie odpowiadalam bo i ona mila byla. Na burdel zareagowala bardzo pozytywnie, powiedziala, ze maz ma posprzatac, a ja sie zajmowac karmieniem, bo on tego za mnie nie zalatwi. Na druga wizyte sie umowila, sprawdzila wtedy lozeczko dziecka, czy w dobrym miejscu spi itd i wtedy juz jej powiedzialam, ze radze sobie cudownie i bede sie pojawiac na wazeniu w przychodni, wiec juz sie nie musi fatygowac, bo ja jestem busy. Nie bylo problemu, tylko kazala czekac na listy o szczepieniach i przychodzic jakbym miala jakies watpliwosci.
            • agnes_ka13 Re: health visitor 23.03.13, 14:11
              Pracuje razem z Health Visitors i wiem, ze u nas zawsze dzwonia i umawiaja sie na wizyte, chyba ze nie moga sie dodzwonic to probuja po prostu pojsc bez zapowiedzi.
              Pierwsza wizyta 10-14 dzien po porodzie. Jezeli mama nie moze przyjsc na nastepna do kliniki to przyjda jeszcze raz. Generalnie zalezy czy mama potrzebuje wiecej wsparcia, czy chce zeby te spotkania odbyly sie u niej w domu. Nie slyszalam o sytuacji zeby ktos odmowil wizyty i na pewno bylaby proba dojscia dlaczego, kontaktu z GP albo nawet Social Service zeby ustalic czy jest jakiekolwiek ryzyko dla dziecka. Musze przyznac, ze wszystkie HV jakie znam naprawde szanuja zdanie kobiety i chca pomoc a nie sie wtracac.
              Kazda HV jest personelem medycznym, musi byc albo polozna albo pielegniarka i jest uprawniona do zadawania pytania o antykoncepcje czy przemoc domowa. Podkreslam, ze zadanie pytania nie powinno byc natretna i jezeli raz odbyla sie taka rozmowa to na pewno nie ma potrzeby wracac do tego.
            • carmelaxxx Re: health visitor 23.03.13, 14:52
              pytanie o warunki mieszkaniowe jest dosc wazne, sprawdzaja w jakich warunkach dziecko ma mieszkac i pytaja chyba kazdego rodzica malego czlowieka, w Polsce jest podobnie. Tyle ze w Polsce polozna nie robi wielkich oczu jak mama decyduje sie spac w jednym luzku z noworodkiem a tutaj hv sa bardzo niezadowolone jak mama sie do tego przyzna.
              • andgie Re: health visitor 23.03.13, 15:02
                Prosba o nieprzychodzenie HV jest dosc ryzykowne, bo moze zaowocowac wizyta SS. Beda chcieli sprawdzic, czy dziecku nie dzieje sie krzywda. Znacznie lepiej zadzwonic i powiedziec, ze chcialabys , aby wizyty byly umowione, ze jej zachownie sprawilo, ze czulas sie nieswojo we wlasnym domu. Jak tu ktos juz zapytal, co to znaczy, ze zagladala do kompa? Mozesz tez poprosic o zmiane HV.
                • szczur.w.sosie Re: health visitor 23.03.13, 17:02
                  Więc teraz się umówiła, a i na przyszłość ma dzwonić, zatem OK.
                  Ale skoro nie mam nic do ukrycia, to może lepiej niech przyjdzie ktoś z SS, przekona się i dadzą spokój? Zresztą, nie podoba mi się, ze muszę o wszystkim opowiadać, o tym, czy mi się tu podoba, z jakimi dziećmi z okolicy mój syn się przyjaźni...
                  Co do laptopa - siedziała na fotelu, laptop tak stał otwarty na odsuniętym od stułu krzesle, coś robiłam karmiąc małą, więc stawiam laptopa na krześle. Ona soię specjalnie odsunęła do tyłu i wychyliła na tym fotelu, żeby zajrzeć, bo tak ze zwykłej pozycji siedzącej się nie dało... No nie wiem, dla mnie to jak czytanie czyjejś korespondencji, tylko dlatego, że leży na stole...
                  No, krzywda się nie działa nikomu, ale co do tej krzywdy ma rozglądanie się wokół? Po książkach na półce, zabawkach na podłodze?
                  Ona jest HV od dzieci powyżej 5 lat, więc przyszła do syna 10-letniego, zmierzyć, zważyć, itp. Jakiś test kazała mu robić, z którego wyszło, że dziecko jest niezadowolne, więc pewnie za mało czasu spędzam... Jasne, mój syn jest zawsze niezadowolny, zwłaszcza jak odmówię kolejnego zestawu Lego, albo nie pozwolę grać na kompie do woli;) Ale przy okazji wypytała o wszystkie dzieci. Ta, co pytała o antykoncepcję, była od dzieci do wieku 5 lat.
                  • marninor Re: health visitor 23.03.13, 17:13
                    masz jakiegoś pecha z hv, ja bym stanowczo i zdecydowanie podziękowała za współpracę -pisemnie z opisem sytuacji itd, zeby miec formalnie podkłądkę na wypadek ss.
                  • botu Re: health visitor 23.03.13, 17:36
                    Imho bieżesz to wszystko zbyt osobiście.
                    Wszystko to co opisujesz to zwyczajne działania hv - ich rolą nie jest dopieszczanie mamusiek i poprawianie im samopoczucia, tylko sprawdzanie środowiska domowego dzieci. Jak inaczej miałyby wychwycić ewentualne zagrożenia? Prowadząc wywiad z zamkniętymi oczami żeby przypadkiem nic prywatnego nie zobaczyć?

                    Jako pielęgniarki środowiskowe mają pełne prawo nie tylko zapytać o antykoncepcję, ale i porady w tym zakresie udzielić. Lekarze w tym kraju raczej zajmują się leczeniem, profilaktyką właśnie pielęgniarki o najróżniejszych spacjalnościach. Pewnie, że to nie hv by założyła spiralę czy implant (rzeczywiście w przychodniach planowania rodziny to robią lekarze ale już tabletki ordynują i wydają pielęgniarki), ale to właśnie one mają młodym mamom uzmysłowić, że już parę tygodni po porodzie można zajść i karmienie piersią niekoniecznie chroni... Uznano, że lepiej żeby było mniej niespodziewanych ciąż (nie bierz tego do siebe ale mam na myśli do aborcji włącznie, bo to w celu ich uniknięcia takie rozmowy się odbywają...)

                    I naprawdę nie radzę pozwalać na sprawdzenie przez SS tylko dlatego że hv była irytująca: każde zaangażowanie SS zostaje w aktach i ciągnie się za rodziną już na na zawsze. Potem w różnych formularzach trzeba podawać, że SS była "involved" i nikogo nie interesuje, że to było na życzenie i że dochodzenie nic nie wykazało. Nawet nie ma gdzie i jak tłumaczyć szczegółów - a pozostaje tylko stygma, bo "SS involved" naprawdę nie przynosi rodzinie chluby.
                    • szczur.w.sosie Re: health visitor 23.03.13, 17:54
                      OK, warunki mieszkaniowe, ale zaglądać do laptopa? To jak przyjdzie do mnie list, a ja go zostawię w widocznym miejscu, to też przeczyta?
                      Zapytano mnie czy chcę porozmawiać o antykoncepcji i moje "nie" powinno wystaczyć. To, że są osoby, które mogą czegoś nie wiedzieć, nie znaczy, że ja mam ponosić tego konsekwencje i słuchać jej wykładu. Mój czas jest zbyt cenny. A poza tym, czym innym jest zrobić wykład, a czym innym zadać pytanie szczegółowe. Zwłaszcza, że powiedziałam od razu, że nie chcę na ten temat rozmawiać. Tak jak nie chcę ulotek i rozmów nt karmienia piersią, bo nie mam z tym problemu.
                      • botu Re: health visitor 23.03.13, 18:15
                        szczur.w.sosie napisała:

                        > OK, warunki mieszkaniowe, ale zaglądać do laptopa?

                        Otwierała zamkniętego laptopa? Czy spojrzała na widoczny (otwarty) ekran?
                        Bo może Cię nie zrozumiałam...
                        Btw. znam przypadek, gdy gość miał zarzut oglądania na laptopie porno w tym samym pokoju, w któym były dzieci. Jak ludzie go wizytujący mieliby to stwierdzić, jeśli "nie wypadałoby" spojrzeć na otwarty ekran (abstrahuję od bystrości delikwenta, który na dzwonek do drzwi tego laptopa po prostu odstawił z kolan na bok i nawet go nie zamknął...)?

                        > To jak przyjdzie do mnie list, a ja go zostawię w widocznym miejscu, to też przeczyta?

                        Jeśli leżałby otwarty na stole to nie zdziwiłabym się, gdyby spojrzała na logo/nagłówek nadawcy.
                        One jakoś muszą gromadzić informacje o rodzinie, od tego są. Naprawdę myślisz, że ci zaniedbujący dzieci przyznają się do tego otwartym tekstem natentychmiast w pierwszych słowach rozmowy?
                        Masz przed nimi tajemnice - nie zostawiaj ich otwartych na wierzchu.

                        > Mój czas jest zbyt cenny.

                        A to przepraszam.
                        Przecież cały miejscowy NHS do spółki z councilem powinien być o tym z góry poinformowany, że to specjalny przypadek i żadne normalne zwyczaje i procedury nie mają to zastosowania...
                        • szczur.w.sosie Re: health visitor 23.03.13, 18:39
                          Otwarty, ale nie ekranem do niej, więc musiała się tam przechylić. Dla mnie to jest chamstwo i tyle, a nie było nic szczególnego, tylko strona startowa Google i radio cicho chodziło przez net.

                          Jak to są normalne procedury, to ja jestem nienormalna...

                          Nic, następnym razem, jak przyjdzie, to zapytam, czemu zagląda. Zostawię w tym samym miejscu laptopa, może jakąś korespondencję na stole położę, a i książkę chętnie zaproponuję;) Choć tego motywu z książkami nie ogarniam - co poprzez wpatrywanie się w regał można sprawdzić??? To, że znajomi wpadną, popatrzą, coś pożyczą, jest normalne, ale osoba - urzędnik? Dobrze, że mi do garów nie zajrzała.

                          Ale na HV mnie uwrażliwił męża nauczyciel z college'u. On-Anglik, przy HV zwrócił żonie uwagę, że źle coś po angielsku powiedziała, a kobieta słabo mówiła, więc bez niego by się z HV nie dogadała. Na to HV doniosł do SS, że mąż poniża żonę, poprawiając ją, podpowiadając słowa...
                          • dorcian Re: health visitor 23.03.13, 21:30
                            Mi to troche wyglada, jakby ktos cos doniosl I ona cie sprawdzala. No I pierwszy raz slysze o HV przychodzacym do 10-latka. Ja dostalam list ze szkoly, ze pielegniarka przychodzi wazyc I mierzyc do szkoly I zeby zgode podpisac.
                            • szczur.w.sosie Re: health visitor 23.03.13, 21:52
                              To akurat normalne, że waży się i mierzy w domu, jeśli dzieci uczą się w domu. Ale może zaproponuję, że sama przyjadę do przychodni. Następna wizyta w czerwcu, więc przemyślę.


    • podkocem Re: health visitor 23.03.13, 22:06
      Ona jest HV od dzieci powyżej 5 lat, więc przyszła do syna 10-letniego, zmierzyć, zważyć, itp.

      To ja się podepnę, bo do mojej Młodej HV przyszła chyba raz po porodzie. Teraz Młoda ma ponad 3 lata i nikt się nie nią już nie interesował. Fakt, ze przeprowadzaliśmy się w miedzyczasie dwa razy, ale tu mieszkamy juz ponad 2 lata, Młoda chodzi do przedszklola, jest zapisana do GP. HV do niej jeszcze zawita, zechce zwazyć/zmierzyc czy moze trzeba ją gdzieś zgłosić?
    • marninor Re: health visitor 23.03.13, 22:53
      może te częste wizyty kontrolne mają związek z tym że dziecko się uczy w domu a nie w szkole? może to jednak nie fanaberia hv? może właśnei dlatego pytała z kim się dziecko bawi i rozglada po domu , książkach, laptopie itd?
    • tonia2005 Re: health visitor 23.03.13, 22:53
      Moja córka ma ponad 6 lat i jak do tej pory nikt nas w domu nie odwiedzał. Raz odowiedzieliśmy HV z własnej inicjatywy jak mała skończyła rok, zeby jej założyć czerwona książeczkę.
    • marieclaire12 Re: health visitor 23.03.13, 23:09
      A moze faktycznie sobie nie na radzisz, a tego nie widzisz...
      • szczur.w.sosie Re: health visitor 23.03.13, 23:37
        Wizyty dla noworodków są co parę dni, najpierw położne co drugi dzień przychodzą, potem hv. I póżniej jakoś rzadziej, ale wciąż co jakiś czas. To dotyczy wszystkich z danego okręgu NHS. Słyszałam, że w Anglii te wizyty nie są tak częste, widac każdy NHS ma inne zwyczaje.

        Tu jest tak, że do 5 lat jest jedna HV, powyżej inna, która odwiedza dzieci w szkołach. Lub w domach jesli są uczone w domu. Co do oceny nauki w domu, od tego jest odpowiednia osoba z councilu, nie HV.

        I wciąż nie wiem, jak się to ma do zaglądania do laptopa.

        A nawet jak ktoś sobie nie radzi - czy to upowaznia do takich rzeczy? Jestem w stanie zrozumieć zainteresowanie tym, czy coś jest w lodówce, czy dzieci ubrane itp, ale nie tym, co czytam, czego szukam w necie czy jakiego radia słucham.

        marieclaire12 - dziękuję, radzę sobie świetnie:)
        • botu Re: health visitor 24.03.13, 01:03
          szczur.w.sosie napisała:

          > I wciąż nie wiem, jak się to ma do zaglądania do laptopa.
          >
          > A nawet jak ktoś sobie nie radzi - czy to upowaznia do takich rzeczy? Jestem w
          > stanie zrozumieć zainteresowanie tym, czy coś jest w lodówce, czy dzieci ubrane
          > itp, ale nie tym, co czytam, czego szukam w necie czy jakiego radia słucham.

          Im wiecej podajesz szczegolow tym bardziej mam wrazenie, ze ja tez bylabym zainteresowana na czym spedza czas w internecie srednio wczesnym rankiem srednio przytomna mama kilkorga (?) dzieci, w tym jednego noworodka i jednego starszaka wykazujacego objawy niedozywienia i niezadowolenia; i to tuz przed zapowiedziana (!) wizyta kontrolna...
          Bo wydawaloby sie, ze w takiej sytuacji zastane ja zajmujaca sie dziecmi, tym bardziej ze uczonymi w domu, a nie swoim laptopem.
          I czy zestaw lektur na polce nie wskazuje na jakies ideologiczne (religijne?) podstawy ograniczania dziecku ilosci jedzenia...
          >

          • szczur.w.sosie Re: health visitor 24.03.13, 08:24
            A czy ja napisałam, że ograniczam jedzenie? Dziecko jest na 25 centylu z wagą, a na 75 ze wzrostem, stąd jej niepokój o szczupłość dziecka. Dla mnie to dziwne, bo te siatki to jakaś średnia, a nie norma...

            robak - no, różne przesłanki miałam, żeby zdecydować się na HS, a z postępów widzę, że była to trafiona decyzja. Zresztą, jaka to różnorodność środowisk, stylów prowadzenia domowej edukacji wśród innych rodzin, ile poprzez kontakt z nimi czerpią dzieci, nie tylko my - rodzice. W szkole jest zawsze tak samo, a tu zawsze możliwość urozmaicenia. Ale to nie ten wątek, jest forum osobne, zawsze można poczytać, co ludzi motywuje do takich decyzji.

            • botu Re: health visitor 24.03.13, 12:10
              szczur.w.sosie napisała:

              > A czy ja napisałam, że ograniczam jedzenie?

              A czy ja napisałam, że akurat TY ograniczasz? Znów bierzesz to za bardzo do siebie.
              Napisałam co MOŻE pomyśleć hv na podstawie takich przesłanek.
              I co MA OBOWIĄZEK sprawdzić.
              Chociażby dlatego, że gdyby sprawdzający rodzinę Khyry byli bardziej dociekliwi to może by żyła... Jej rodzina pozywa council i imho całkiem słusznie.
              www.bbc.co.uk/news/uk-england-birmingham-20935424
              I tak jest z wszyskim "chamskim" co opisałaś: jeśli zobaczy na ekranie laptopa stronę bingo (tak, wiem - przecież nie napisałaś że ją miałaś...) to może podejrzewać problem z hazardem. Jeśli jakąś inną - może wyciągnąć inne wnioski.
              Wszystko to w sytuacji gdy mama zachowuje się dziwnie i jest mało komunikatywna (ale zaprzecza nastrojom depresyjnym). Oczywiście, że HV musi się rozejrzeć po domu i próbować znaleźć przesłanki do wyjaśnienia takiej sytuacji.

              Na dodatek jeśli widzi mamę z kilkorgiem dzieci o małej różnicy wieku to MA OBOWIĄZEK zapytać o antykoncepcję. I proste "nie chcę o tym rozmawiać" jej nie może zniechęcić, bo delikwentka może nie rozumieć co to słowo znaczy (tak, wiem - nie napisałaś, że nie rozumiesz...) albo być przez partnera/religię zmuszona aby antykoncepcji nie używać.
              Nikt nie zakłada, że obaczona kilkorgiem drobiazgu kobieta znajdzie czas i zorganizuje sobie wizytę u GP a ten w ciaglu swoich 10 minut jej wytłumaczy wszystkie kilkanaście dostępnych metod oraz dobierze i zastosuje najlepszą...
              Właśnie dlatego hv MA OBOWIĄZEK o tym rozmawiać, a przynajmniej próbować.
              To jest jej praca.

              Cały ten wątek brzmi jak "Ale chamską mam położną - przy pierwszej ciążowej wizycie zapytała mnie czy wierzę w Boga! Co ją to obchodzi, to prywatna sprawa! Potem pytała czy mam wsparcie w rodzinie i przyjaciołach i czy mamy własny dom czy wynajmujemy! Jeszcze nie spotkałam tak wścibskiej osoby! A najgorsze, że zasugerowała badanie na HIVa! No chamstwo po prostu, nic innego! Może i o Aidsa mnie podejrzewa! Nic jej nie odpowiedziałam, ale jak mogę oficjalnie podziękować za tę wątpliwą przyjemność jej widywania?"
              (Dla niezorientowanych: tutejsza karta ciąży zawiera rubryki o religii, własności domu i wsparciu, a badanie na hiv jest standartowym badaniem...)

              Albo jak: "Ale chamskich spotkałam pograniczników: kazali mi otworzyć walizkę i potem kosmetyczkę! A ja tam miałam podpaski i tampony! I pytali o przyrządy do manicure, co ich to obchodzi! Jakie wścibstwo, brak mi słów! Potem kazali mi zdjąć kurtkę i nawet sweter i jakaś baba mnie obmacywała! No chamstwo po prostu! Przecież ja nie przenosiłam bomby, takich niech obmacują a nie mnie! Chamstwo i tyle!"
              (Delikwentka musiała wyrzucić nożyczki do paznokci z bagażu podręcznego...)
              • almamag Re: health visitor 24.03.13, 12:40
                Na dodatek jeśli widzi mamę z kilkorgiem dzieci o małej różnicy wieku to MA OBO
                > WIĄZEK zapytać o antykoncepcję. I proste "nie chcę o tym rozmawiać" jej nie moż
                > e zniechęcić, bo delikwentka może nie rozumieć co to słowo znaczy (tak, wiem -
                > nie napisałaś, że nie rozumiesz...) albo być przez partnera/religię zmuszona ab
                > y antykoncepcji nie używać.

                tu akurat bardzo sie mylisz, odpowiedzia na "nie chce o tym rozmawiac", moze byc tylko i wylacznie "gdybys kiedys chciala to..." i absolutnie nic wiecej
                • botu Re: health visitor 24.03.13, 13:00
                  almamag napisała:

                  > tu akurat bardzo sie mylisz, odpowiedzia na "nie chce o tym rozmawiac", moze by
                  > c tylko i wylacznie "gdybys kiedys chciala to..." i absolutnie nic wiecej

                  Stawiam, że dodatkowe "A jakiej używasz?" może np. mieć na celu zorientowanie się czy delikwentka w ogóle wie o czym ta rozmowa.

                  Nie pisałabym takich rzeczy gdyby nie własnooczna obserwacja reakcji na propozycję cytologii pt. "ja cytologii nigdy nie miałam i nic takiego mi nie potrzeba bo z moimi piersiami wszystko jest w porządku"...
      • murasaki33 Re: health visitor 23.03.13, 23:45
        Troche nie rozumiem, dlaczego tak czesto masz takie wizyty? Ja widzialam ostatni raz HV jak syn mial 2 lata, bylam wtedy z nim na jakims tam bilansie. Smieszne te spotkania troche, jak dla mnie nic nie wnoszace. No ale moze sa przydatne bardzo mlodym matkom, takim prawie nastolatkom, ktore wielu spraw nie rozumieja, nie widza itp. Wiecej razy nikt mnie nie nekal i nie nachodzil, nie chodze tez na wazenia itp, kiedys mi cisnienie panie HV podniosly i sie z nimi juz nie widuje.
        • szczur.w.sosie Re: health visitor 24.03.13, 00:18
          No, zważywszy na liczbę dzieci, małą różnicę wieku między nimi, to tych wizyt się uzbierało w krótkim czasie;) Do tego nowy system, że są dwie HV do dzieci do 5 lat i powyżej.
          Jakoś ostatnio mi się sporo ludu przez dom przewaliło... Położna przed porodem bywała, po porodzie codziennie przez 4 dni chyba, potem co drugi dzień... Naprawdę trudno było mi coś zaplanowac, bo ja dzieci wożę na rózne zajęcia i może mnie nie być w domu. Co zdziwiło swego czasu ową HV, że mnie nie ma. Powiedziała mężowi, że z nim rozmawiac nie będzie, bo ten źle mówi po angielsku (a pracuje z klientami na co dzień, więc mówić musi, choć co prawda z mocnym akcentem;)) i dalej wypytywac gdzie ja jestem.
          Jest też taki obyczaj w bardziej odizolowanych regionach UK (Szkocja), że GP odwiedza nowo narodzone dzieci, jeśli mu po drodze, jest to wizyta nieformalna, zbada dziecko, zapyta o coś, ale nie ma się wrażenia jakby cały Jugendamt się nam na inspekcję zwalił. Z HV jest inaczej - wchodzi inspekcja, baczność, spocznij...
          A w ogóle to czy jak można coś ukryć w miejscu, gdzie każdy wie o tobie człowieku więcej niż ty o sobie samym...
          Dodam, że z NHS miałam dobre relacje (o ludziach mówię), a życie nam pobytów w szpitalach nie szczędziło. Ale poza tą HV, to tylko raz miałam przykra sytuację - mąż trafił do szpitala, wieźli go helikopterem do bardziej specjalistycznego szpitala, daleko dość od domu. I z tego szpitala odebrałam telefon, że jak można narażać NHS na kłopot i koszt mieszkając tak daleko od szpitala, bo chorzy ludzie powinni mieszkać blisko... Jasne, gdyby wiedział, że się przewróci, to by się człowiek położył...
          • robak.rawback Re: health visitor 24.03.13, 00:22
            to dzieciaka do zadnej szkoly nie posylasz? tylko go w domu sama uczysz?
            • szczur.w.sosie Re: health visitor 24.03.13, 00:32
              Zgodnie z prawem po dopełnieniu wszelkich formalności.
              :P
              • robak.rawback Re: health visitor 24.03.13, 01:00
                ja nie mowie ze niezgodnie z prawem - tylko sie zastanawiam nad tym -
                nie wiem czy jest jakas dobra przeslanka do tego zebym swojego dzieciaka do szkoly nie poslala z innymi. nawet jesli by mialo jakies problemy np niepelnosprawne, to jednak czlowiek musi sie integrowac bo jako dorosly zyje wsrod ludzi. no moze powiedzmy jakas niepelnosprawnosc ktora wjakis sposob nie pozwala prowadzic nauczycielowi lekcji albo skazuje dzieciaka na posmiewisko - albo jakis autystyczny albo tourettes to moze bym sie ewentualnie zastanowila....

                ale nic nie motywuje tak dobrze jak sie chodzi z grupa na lekcje i widzi jak inni potrafia byc kreatywni i dobrzy w czyms - od razu jedzie po ambicji zeby dorownac albo byc lepszym, a jak sie siedzi w domu/ indywidualnie bez dynamiki grupy i innych ludzi to nie ma jednak tego bodzca zewnetrznego i stymulacji spolecznej i akademickiej.

                nawet podam przyklad ze swojej pracy - straszny kociol pod wzgledem ilosci ludzi i obowiazkow ale uklad jaki panuje juz od dluzszego czasu wogole nie pozwala na wprowadzane roznych kreatywnych rozwiazan ani mnie nie stymuluje ani nie daje zadnych challenges - wiec juz musze szukac nowej pracy bo czuje ze mi mozg usycha. potrzebuje srodowiska pracy ktore by mnie zmuszalo do wysilku intelektualnego i takich colleagues ktorzy by mi imponowali. mysle ze to troche podobne do uczenia sie w domu. nie ma tego niewyjasnionego bodzca...
                zastanawiam sie dlaczego tak wybralas.
                • podkocem Re: health visitor 24.03.13, 08:11
                  > nie wiem czy jest jakas dobra przeslanka do tego zebym swojego dzieciaka do szk
                  > oly nie poslala z innymi. nawet jesli by mialo jakies problemy np niepelnospraw
                  > ne, to jednak czlowiek musi sie integrowac bo jako dorosly zyje wsrod ludzi.

                  Siostra mojej kolezanki z pracy tak robi. Tez zapytałam, czy na pewno to dobry wybór, odpowiedziała, że zdecydowała się na to bo w okolicy w ktorej mieszka sa po prostu beznadziejne szkoły, dużo dzieci z rodzin średnio interesujących, zeby nie powiedzieć patologicznych, poziom niski, słabe raporty OFSTED itd. Dziewczyna poszła dopiero do liceum, kolezanka twierdzi, że miała bardzo dobre wyniki, z innymi sie integrowała, a znajomych miała głównie z zajęć pozalekcyjnych.


                  Jesli ktoś mieszka w nieciekawiej dzielnicy, to moim zdaniem dobre rozwiązanie. Dawniej nauczanie w domu dzieci z "wyższych klas" też było w Polsce bardzo popularne.
                  • szczur.w.sosie Re: health visitor 24.03.13, 08:29
                    podkocem - tak, takie przesłanki też mogą być, ale akurat "moja dzielnica" jest aż nadto "ciekawa"... I uwierz, że nie koniecznie jest to tak samo dobre, jak i w przeciwną stronę...
                  • andgie Re: health visitor 24.03.13, 12:06
                    Dawniej nauczanie w domu dzieci z "wyższych klas" też było w Polsce bardzo popularne.
                    I nie tylko w Polsce, ale nauczycielami tych dzieci z "wyzszych sfer" byli ludzie bardzo wyksztalceni, czesto profesorowie uniwersytetow. Zastanawiam sie, czy nawet bardzo oddany rodzic bedzie w stanie przekazac wiedze na tym poziomie, co szkola? Zeby moc uczyc, potrzebne sa lata studiow, praktyki, i na koniec otrzymuje sie uprawnienie do nauki tylko jednego przedmiotu. Jak rodzic nie majacy takiego przygotowania bedzie w stanie nauczyc dziecko wszystkich przedmiotow tak samo, jak nauczyciele po latach przygotowan? Argument "okolica nieciekawa" do mnie nie trafia. Zmien okolice.
                    • marninor Re: health visitor 24.03.13, 13:01
                      czym bardziej się ten wątek rozwija tym bardziej jedyną przesłanką tych częstych wizyt musi być jakiś powód/jakiś niepokój hv/donos lub sygnały wysyłane do sprawdzenia. jesli w tej sytuacji zrezygnujesz stanowczo z hv to możesz faktycznie ściągnąć na siebie ss więc chyba z dwojga złego najlepsza będzie współpraca z hv...
                    • jaleo Re: health visitor 24.03.13, 13:27
                      andgie napisała:

                      > Dawniej nauczanie w domu dzieci z "wyższych klas" też było w Polsce bardzo pop
                      > ularne.
                      > I nie tylko w Polsce, ale nauczycielami tych dzieci z "wyzszych sfer" byli lu
                      > dzie bardzo wyksztalceni, czesto profesorowie uniwersytetow.

                      Nie mowiac o tym, ze w tamtych czasach szkolnictwo publiczne jako takie nie istnialo lub bylo w powijakach (typu 2 klasy w wiejskiej szkolce), wiec domowi nauczyciele byli jedynym sposobem na jakiekolwiek wyksztalcenie.
                      • jaleo Re: health visitor 24.03.13, 13:47
                        Im wiecej czytam w tym watku, tym bardziej dochodze do wniosku, ze gdzies tam musicie figurowac jako rodzina, ktora moze potrzebowac wiecej pomocy, niz inne statystyczne rodziny, stad pewnie te czestsze wizyty i czasem (moze celowo) niezapowiedziane. O ile dobrze pamietam, to pisalas kiedys, ze pobieracie Disability Living Allowance, wiec na zdrowy rozum, opiekowanie sie spora rodzina, w tym jedna niepelnosprawna osoba, nie jest latwe. Do tego, znajomosc jezyka pozostawiajaca troche do zyczenia (do komentarza poloznej w rozmowie z Twoim mezem trudno sie ustosunkowac, bo to jest jednostronna relacja z drugiej (trzeciej?) reki, ale jesli rzeczywiscie powiedziala "nie bede a z toba rozmawiac, bo nie mowisz wystarczajaco dobrze po angielsku", to faktycznie zachowala sie niegrzecznie).

                        Do tego dochodzi nauczanie domowe - nie zrozum mnie zle, ja jestem ogromnym orendownikiem wolnego wyboru i wszelkich niekonformistycznych stylow zycia, ale jest faktem, ze przy nauczaniu domowym nauczenie socjalizacji z rowiesnikami, pracy w grupie, pewnosci siebie wsrod innych wymaga sporego wysilku. Z drugiej strony, ludzie mieszkajacy w social housing statystycznie nie sa orlami w homeschooling, wiem, ze to krzywdzace, ale opiera sie na statystykach, bo raczej ludzi wysoko wyksztalconych czy otwartych na wiedze bedzie niewielu w tej grupie spolecznej.

                        Jak to wszystko sie zsumuje, to trudno sie dziwic, ze przychodza i sie interesuja. Tylko powinno to byc robione z taktem i dyskrecja. Znowu, zachowanie HV trudno komentowac, bo mamy tylko jednostronna reakcje.

                        Masz pare obcji - zadzwonic do kliniki, poprosic o zmiane HV, albo o zaniechanie wizyt w ogole (ale jak bedziesz z nimi dyskutowac emocjonalnie (czyli w podobnym stylu, jak piszesz w tym watku), to pewnie ich to jescze bardziej zaniepokoi). Mozesz tez po prostu poprosic o wczesniejsze umawianie wizyt.
                        • szczur.w.sosie Re: health visitor 24.03.13, 15:09
                          jaleo - nie wiem, czyj angielski pozostawia wiele do życzenia, bo mój jest w porządku, natomiast mąż ma koszmarny akcent, ale rozumie wszystko, choć popełnia błędy gramatyczne jeszcze.
                        • robak.rawback Re: health visitor 24.03.13, 20:52
                          w kontekscie tego o co sie pytasz ma w/g mnie swoje miejsce gadanie o HS. nie wiem czy hv ma mozliwosc wiedziec czy robisz HS czy nie - ale w tym kontekscie moze ma sens wscibskosc - moze rodzic trzyma dzieciaka w domu i tlucze raz na dzien, a do szkoly nie posyla zeby nikt nie zobaczyl siniakow, etc - jezeli jest instytucja ktora to w jakis sposob sprawdza to moze to powinna robic health visitor pod tym katem?

                          nie znam twojej sytuacji w calosci wiec nie wiem co tam sie dzieje z dzieckiem, ktore zdecydowalas na nauczanie w domu, ale zgadzam sie z jaleo below.

                          dodatkowo nawet nauczyciele wytrenowani potrafia byc do kitu i sama sporo takich widzialam. nie wiem jak to wyglada do konca czy rzeczywiscie samemu sie uczy dziecko kazdego przedmiotu w HS ale bycie uczciwie dobrym nauczycielem polega na tym ze wiesz bardzo duzo wiecej na dany temat/przedmiot - nie tylko na tyle zeby nauczyc np dziesieciolatka.

                          w dodatku w swietle tworzenia roznych communities of practice, networking, wizytowania roznych innych departamentow czy grup, miejsc pracy i ludzi w celach edukacyjnych i wymianie pogladow i na uczenie poprzez wolny przeplyw informacji w taki sposob i w takich srodowiskach - uczenie tylko w domu jest nieuczciwe w stosunku do dziecka. kosmos jak dla mnie. juz nie mowiac o dostepie do roznego typu teaching resources i teaching aids i bycie swiadomym istenienia roznego typu pomocy edukacyjnych z danego przedmiotu... o rany


                          jaleo napisała:

                          > Im wiecej czytam w tym watku, tym bardziej dochodze do wniosku, ze gdzies tam m
                          > usicie figurowac jako rodzina, ktora moze potrzebowac wiecej pomocy, niz inne s
                          > tatystyczne rodziny, stad pewnie te czestsze wizyty i czasem (moze celowo) niez
                          > apowiedziane. O ile dobrze pamietam, to pisalas kiedys, ze pobieracie Disabili
                          > ty Living Allowance, wiec na zdrowy rozum, opiekowanie sie spora rodzina, w tym
                          > jedna niepelnosprawna osoba, nie jest latwe. Do tego, znajomosc jezyka pozost
                          > awiajaca troche do zyczenia (do komentarza poloznej w rozmowie z Twoim mezem tr
                          > udno sie ustosunkowac, bo to jest jednostronna relacja z drugiej (trzeciej?) re
                          > ki, ale jesli rzeczywiscie powiedziala "nie bede a z toba rozmawiac, bo nie mow
                          > isz wystarczajaco dobrze po angielsku", to faktycznie zachowala sie niegrzeczni
                          > e).
                          >
                          > Do tego dochodzi nauczanie domowe - nie zrozum mnie zle, ja jestem ogromnym ore
                          > ndownikiem wolnego wyboru i wszelkich niekonformistycznych stylow zycia, ale je
                          > st faktem, ze przy nauczaniu domowym nauczenie socjalizacji z rowiesnikami, pra
                          > cy w grupie, pewnosci siebie wsrod innych wymaga sporego wysilku. Z drugiej st
                          > rony, ludzie mieszkajacy w social housing statystycznie nie sa orlami w homesch
                          > ooling, wiem, ze to krzywdzace, ale opiera sie na statystykach, bo raczej ludzi
                          > wysoko wyksztalconych czy otwartych na wiedze bedzie niewielu w tej grupie spo
                          > lecznej.
                          >
                          > Jak to wszystko sie zsumuje, to trudno sie dziwic, ze przychodza i sie interesu
                          > ja. Tylko powinno to byc robione z taktem i dyskrecja. Znowu, zachowanie HV t
                          > rudno komentowac, bo mamy tylko jednostronna reakcje.
    • miwah Re: health visitor 24.03.13, 13:36
      oczywiscie ze mozesz podziekowac.
      Ja przy jednym takim wyskoku ( w sumie w porownaniu z tym co opisujesz, to mikrym ale po prostu wykraczajacym za kompetencje HV czyli namawianie do czegos w syt gdy powinno wystarczyc: podjelam swiadomy wybor`), zlozylam skarge do managera w przychodni i sie skonczylo. Dostalam przeprosiny, obietnice ze tej konkretnej juz wiecej nie ujrze. I nie ujrzalam zadnej innej.
      Pamietam kiedys na liscie tubylczej angielskie matki oczy robily ze ja przy czwartym czy piatym dziecku jeszcze toleruje wizyty w syt kiedy to ma byc przeciez pomoc ( a oczywistoscia jest raczej ze matka dwojga i wiecej dzieci raczej rad w temacie kp i wprowadzania pokarmow specjalnie nie potrzebuje ;-P A jesli potrzebuje, to przeciez wie gdzie ich szukac.
      HV jest dla Ciebie a nie Ty dla niej ( tak mi tlumaczyly :) )
      Ogolnie bylam zadowolona, ale z czasem niektore rady juz np wydawaly mi sie nieco od czapy.
      Na szczescie, poza ta jedna, nie mialam zadnych przejsc z nimi.
      Nawet kiedy Jr ( tez w miare wysoki) w wieku 14 mies bodajze wazyl cos ok 10 kg, to bardziej ja sie w pierwszej chwili `przejelam` niz hv
      A do tego okulisty teraz sie na jakies kontrolne biega czy macie konkretne powody?
      Bo ze na zapas to pierwsze slysze 8-o
      O etode anty, owszem, pytaly.
      • miwah Re: health visitor 24.03.13, 14:17
        acha, niezapowiedzianych wizyt tez nie kojarze. Raz bylo z `zaskoczenia` ale to dla mnie bo kompletnie wylecialo mi z glowy ze zostawila wiadomosc. Musialam wrocic do szpitala po porodzie, w zw z tym wszystko sie `przemeblowalo, i po powrocie jakos nie zakodowalam ze to nadal aktualne.
        Przepraszala mimo wszystko i pytala kilka razy czy OK.
        W ogole ostatni raz chyba hv widzialam gdy jr mialo nieco pon rok czyli tak 6 lat temu.
        Pozniej tylko ew powiadomienia o badaniach czy szczepieniach.
        Z tym ze Wy chyba w Szkocji jesli mnie pamiec nie myli..?
        • nannyjo32 Re: health visitor 24.03.13, 14:45
          ja sama juz po przeczytaniu was nie wiem o co chodzi. Troche dziwne ze przychodzi ja 'moje' bo zawsze byla inna, widzialam tylko na poczatku jak sie dzieci urodzily potem juz wogole. Bylismy tylko w klinice na cheek up jak dzieci mialy chyba 2 latka i na tym sie skonczylo.
          Jesli chodzi o DLA to zalezy na co jest. Moze to byc powiazane.
          • nannyjo32 Re: health visitor 24.03.13, 14:45
            jest jeszcze opcja ze rzeczywiscie ktos z sasiadow albo znajomych cos powiedzial i sie pojawiaja.
          • miwah Re: health visitor 24.03.13, 23:56
            Jesli masz jedno dziecko to zwykle biegasz z nim do baby clinic chocby na wazenie, szczepionki w zw z tym w domu sie nie pojawiaja.
            Jesli masz starsze dzieci w domu, zwykle w ramach bilansow proponuja wizyte w domu zeby zycie ulatwic ( tu raczej pytaly gdzie sie chce spotkac, a myslac ze to koniecznosc, wolalam taki bilans odbebnic bez wleczenia np trojki do przychodni).
            Polozna tez przy drugiej ciazy pytala czy ze wzgledu na starsze dziecko chce miec wizyty w domu. Akurat chcialam.
            Jesli masz wiecej niz dwoje z mniejsza roznica wieku, jednak sie troche uzbiera juz chocby samych bilansow ( bo jfakt ze poza nie ilosc wizyt nie wykraczala)
            Z tym ze dla matki juz nie poczatkujacej i w miare rozgarnietej ;), sam taki bilans jest strata czasu, a tym bardziej wreczane przy nim ulotki nt wprowadzania pokarmow.
            Akurat nie czulam by specjalnie weszyly. Zreszta w ramach kilku przeprowadzek przez te lata mialam do czynienia z paroma co najmniej i w wiekszosc mile wspomnienia. Poza tym jednym przypadkiem ( mloda i nadgorliwa ktora ewidentnie wykroczyla z radami poza kompetencje o przyzwoitosci nie wspomne). No ale przy szostce dzieci i w sumie nastu bilansach, tez wieksze prawdopodobienstwo ze sie trafi na jakis niefajny wyjatek od reguly. ;-P
      • szczur.w.sosie Re: health visitor 24.03.13, 15:06
        miwah - syn starszy nosi okulary, więc raz do roku kontrolne badanie.
    • liley11 Re: health visitor 24.03.13, 18:33
      Mozesz zadzwonic do ich biura i zlozyc skarge, napisac skarge i poprosic o zmiane HV
      Ja oprocz wrazenia ze maja pusto w glowie (oprocz jednej starszej wspanialej, ktora wciaz mimo wieku byla otwarta na nowe, ale nietety odeszla od lokalnej grupy HV do innej) na szczescie nie napotkalam na takie wscibskie babsko
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka