ally-t
04.07.13, 22:14
Och Dziweczyny, az we mnie buzuje... Wiec z gory przepraszam, jesli tekst bedzie chaotyczny... Jakas godzine temu zadzwonila do mnie przyjaciolka. Jej maz ja uderzyl przy dziecku! Biedna plakala mi w sluchawke, nie ma sie komu wygadac, do mamy nie zadzwoni, bo glupio, kiedy sie pogodza, a nikogo tu wlasciwie nie ma. Mieszkamy w roznych miastach (ona w Londynie, skad ja sie wyprowadzilam jakis czas temu), wiec nie przyjedzie juz na noc nawet, za pozno wszystko aranzowac, jej mala juz spi. Malzenstwo z pozoru idealne, on taki wspanialy, z corka spedza duzo czasu, kolezanka tez nigdy nie narzekala. Az dzis zadzwonila zaryczana... Poklocili sie o bzdure, on nie wytrzymal, popchnal ja, a potem chwycil, podniosl, zaniosl po schodach na gore do sypialni, uderzyl, rzucil na lozko. Wszystko na oczach 5-letniej corki!!!!! Mala zaryczana tez, kolezanka powiedziala draniowi, zeby sie wyniosl, ale zostalo na tym, ze zostanie (corka plakala, ze tata chce wyjsc, iwec kolezanka musiala go PROSIC zeby zostal - wtf!!!). Koszmar. Powiedzialam jej, zeby zadzwonjila na policje, ale ona nie chce, bo corka, bo nie chce boruty robic, itd. Az mam ochote ja zadzownic, ale oczywiscie nie bede sie wtracac. NIe wiem, czy juz byl taki watek, ale wiecie cos na temat jakichs organizacji, ktore pomagaja w takich sytuacjach? Jacys psychologowie, z ktorymi mozna pogadac przez tel? Taki odpowiednik nieb linii? Ja uwazam, ze powinna zawiadomic policje, ale ona stanowczo nie chce... Jestem tak zdenerwowana, jakbym to conajmniej ja dostala w gebe :( Help. Aha, to nie pierwszy raz, jak sie okazuje. Zdarza sie 'okazjonalnie' i nie hardcorowo (w sensie, ze az jej tak mocno nie bije?!?!?!), ale jak juz sie powtorzylo, to moim zdaniem moze juz byc tylko gorzej...