Dodaj do ulubionych

problem z sąsiadami i ich psem

05.08.13, 17:02
od jakiegoś czasu (mniej więcej 3-4 miesiące) mamy problem z agresywnymi sąsiadami i ich psem,sąsiedzi są w stosunku do wszystkich innych sąsiadów agresywni nie można im o nic uwagi zwrócić bo zaraz lecą wyzwiska,wymachują agresywnie rękami,wydzierają/drą ryje na wszystkich nie zważając że w ogrodzie bawią się dzieci, no i najgorsze że mają psa z tych groźniejszych ras który im nagminnie ucieka z domu i goni za dziećmi,dzieci moje i wszystkich sąsiadów boją się tego psa,pies ucieka na ulicę i zaczepia innych ludzi i nie jest to że chce być pogłaskany czy chce się przywitać po prostu podchodzi do ludzi tak na metr stoi i obserwuje po czym ucieka dalej.Nie słucha się w ogóle swoich właścicieli.
Wczoraj powiedziałam dość zadzwoniłam na policję i co i nic nikt nie przyjechał bo są BUSY i mają ważniejsze sprawy na głowie w sumie zostałam z ignorowana,jedynie powiedzieli że do póki pies żadnego dziecka nie pogryzł to mam to zgłosić do councilu, no szlag mnie trafia przecież nie będę czekała aż stanie się tragedia żeby ktoś zareagował,ten pies to nie mały szczeniaczek tylko z tych co mają silne i mocne szczęki.
Jutro wybieram się z sąsiadami do councilu podam reference number z policji chociaż tyle od nich mam i co dalej,czekać jak długo? żeby ktoś z tą rodziną i ich psem zrobił porządek.
Może ktoś miał podobną sytuację i mógłby doradzić co i jak.
Dodam że mieszkam tu ponad 6 lat i nigdy wcześniej z tą rodziną nikt nie utrzymywał kontaktu,oni sami również nie rozmawiali z nikim.
Zaczęło się tego roku jak zaczęli wychodzić na ogród.
Nikt ich się nigdy nie czepiał do póki ten pies nie zaczął uciekać,dla mnie jest to nie pojęte bo żeby przynajmniej miał kaganiec to już by inaczej wyglądało a tu nic.
Normalnie ręce opadają
Obserwuj wątek
    • petuniasta Re: problem z sąsiadami i ich psem 05.08.13, 17:47
      Ja chyba przeszlabym sie na policje i poprosila o odmowe zajecia sie ta sprawa na pismie i z uzasadnieniem. Mam wrazenie, ze nie beda tacy skorzy do podpisania sie pod tym, ze sa zbyt zajeci i ze dopuki pies nikogo nie pogryzl to jest ok...
      • ann.38 Re: problem z sąsiadami i ich psem 05.08.13, 18:01
        petuniasta napisała:

        > Mam wrazenie, ze nie beda tacy skorzy do podpisani
        > a sie pod tym, ze sa zbyt zajeci i ze dopuki pies nikogo nie pogryzl to jest ok
        > ...
        Nie powiedzieli, że jest ok, tylko, że to sprawa do zgłoszenia w councilu. Tam mają dział do takich spraw.
    • 3-mamuska Re: problem z sąsiadami i ich psem 05.08.13, 17:50
      Policja niestety miała racje.
      Takie sprawy załatwia sie w councilu.

      Ja bym zrobiła co innego. Zgłosić do RSPCA ze po ulicach biega pies. Ze chyba sie zgubił.
      Lub samemu założyć smycz i odwieść do schroniska.

      Nagrywaj na telefon .

      Jest tez policja od psów. Mąż pytał u weterynarza. Bo facet po parku chodzi z agresywnym psem który rzuca sie na naszego. Na szczęście narazie nic sie nie stało. Ale gdyby nasz na tamtego warknal to sie pogryza. A facet twierdzi ze on nie groźny.

      Ale to w Londynie.
      No i przez ostatni miesiąc go nie widzieliśmy moze zmienił park.
      Znajdź weterynarza i idź lub zadzwoń i spytaj co najlepiej zrobić.

      -----------------------
      Myśl o tym co mówisz...
      Nie mów tego co myślisz...
      • sfornarina Re: problem z sąsiadami i ich psem 05.08.13, 17:56
        > Lub samemu założyć smycz i odwieść do schroniska

        No, ja już widzę jak bebe ugania się za amstaffem lub innym agresorem, by mu smycz ładnie nałożyć, a potem wpakować bydlę do samochodu i do schroniska wieźć.
        A po powrocie grzecznie powie "hiya" nabuzowanym sąsiadom:D
        • 3-mamuska Re: problem z sąsiadami i ich psem 05.08.13, 18:11
          Nie mówię o ładnym założeniu smyczy , ale po prostu luzna pętlę przekladasz na szyje.
          Jesli pies nie rzuca sie a jedynie stoi to mozna podejść do niego.
          A zapakowac w samochód , hmmm pies ma nogi/łapy.
          Wiec sam moze wskoczyć zachwycony mieskiem.

          A sąsiad skąd bedzie wiedział skoro pies lata luzem bez nadzoru.
          -----------------------
          Myśl o tym co mówisz...
          Nie mów tego co myślisz...
          • sfornarina Re: problem z sąsiadami i ich psem 05.08.13, 18:16
            > Nie mówię o ładnym założeniu smyczy , ale po prostu luzna pętlę przekladasz na szyje.

            Chyba na innych planetach żyjemy:D
    • ann.38 Re: problem z sąsiadami i ich psem 05.08.13, 18:10
      Ale nikt Ci nie kazał czekać aż stanie się nieszczęscie tylko wskazano Ci drogę jak to załatwić. Widzocznie taka jest procedura, że do psa biegającego luzem nie przyjeżdza policja tylko dog warden z councilu.
    • zurekgirl Re: problem z sąsiadami i ich psem 05.08.13, 18:10
      Na moim bloku jest wywieszona informacja, ze jak chce sie zglosic tego typu problem, to wlasnie do councilu, ewentualnie do lokalnej policji, a nie na emergency number, jest jakis safer neighbourhood team od tego. Tak czy siak trzeba zglosic to wszedzie i przedstawic czarne wizje, bo masz racje, ze z wariatami z groznym psem raczej nie ma sensu dalej polubownie dyskutowac. Jakbym tylko zobaczyla psa poza domem, to odrazu na policje, ze biega amstaf bez smyczy i sie na dzieci rzuca, a wlasciciele wygrazaja piesciami i maja w d... Jesli wtedy nie zareaguja, to chyba cos nie tak z policja w twojej okolicy. U mnie biegal mlody pies (ale tez z groznych), wlasciciel lezal na kocu, twierdzil, ze pies nikomumkrzywdy nie zrobi. Policja byla w trzy minuty, pies na smycz, pan dostal mandat.
    • ann.38 Re: problem z sąsiadami i ich psem 05.08.13, 18:26
      marninor napisała:

      > 3mamuska ty serio radzisz?! przeciez jak zarzucisz petle to taki pies moze zaat
      > akowac. w aucie takze. przeciez to nie pudelek!

      Albo będzie odpowiadać za uprowadzenie niespotykanie spokojnego pupilka;)
      • bebe52 Re: problem z sąsiadami i ich psem 05.08.13, 18:36
        niestety ale nie zaryzykuje bieganiem za tym psem, 5 osób wyszło i próbowało go złapać z tej rodziny rzecz jasna,pies pozwalał na 1-1,5m podejść a wtedy w nogi i tak dalej,ganiali się tak z 30 minut po ulicy i ogrodzie.
        Mam video jak wybiegł do ludzi na ulicy a ci aż zamarli bo stanął przed nimi i obserwował przez kilkanaście sekund,nigdy nie wiadomo jak taki amstaf właśnie zareaguje jak ktoś się poruszy racja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka