run_away83
23.11.13, 10:47
Młody dostał miejsce w szkole prowadzonej przez Church of England. Zdziwiłam się, bo to pogańskie dziecię, nieochrzczone nawet. Jak wypełnialiśmy eniosek o miejsce w szkole,to w rubryce "wyznanie" wstawiliśmy krechę. Na spotkaniu z panią dyrektor dowiedzieliśmy się, że szkoła nie jest szkołą wyznaniową sensu stricte, tylko "promuje uniwersalne chrześcijańskie wartości". Miejsce przyjęliśmy, bo szkoła b. dobra (opnie rodziców w okolicy i raport ofsted), młodemu się spodobało, w dodatku mamy ją w zasięgu spaceru.
I teraz oświećcie mnie, jest jakiś haczyk? Czego się spodziewać? Nie przeszkadza mi, że na święta dzieci będą śpiewać kolędy, albo że rozpoczęcie i zakończenie roku to uroczysta msza w kościele. Ale czy oni mi cichaczem nie nawrócą dzieciaka?