londynwarszawaparyz
01.02.14, 18:52
Dopiero co sama udzielalam sie w watku o doplacie na HB a teraz to zglupialam...wlasnie zadzwonila kuzynka, wynajela mieszkanie od landlorda i aplikowala o HB (jest mama z dzieckiem, pracuje na full time). Dom dzielony na pol, pol maja landlordzi, polowe ona, oni maja wejscie od frontu, ona od zaplecza czy inaczej- ogrodu. No i zaczely sie schody bo dzis landlady przyniosla list z councilu w charakterystycznej kopercie oznaczajacej ze ktos o ten benefit aplikowal, zaznaczajac, ze ona nie wyraza zgody na zaden HB poniewaz ona..placi jeden council tax za posiadlosc. A powinna wobec tego na dwie nieruchomosci, ale najwidoczniej urzad nie wie ze dom jest dzielony i wejscie od tylu oznacza wejscie do mieszkania kuzynki. No i teraz ta nie wie co ma zrobic- bo listy z councilu musza przechodzic przez dom landlordow jako ze jest jedna skrzynka pocztowa. Umowe ma normalnie, ale nie spodziewala sie problemow. Teraz ma obawy ze kolejny z list w charakterystycznej kopercie bedzie oznaczac jej poczatek problemow. Zastanawiam sie czy moze poinformowac council o sytuacji, ze landlord nie zgadza sie na HB a listy przychodza na wspolny adres, jaki dziela, i moze w zwiazku z tym podalaby adres inny (np moj) do korespondencji aby nie miec problemow i uniknac pytan wlascicieli? W koncu nie jej wina ze oni nie zglaszaja tego jak nalezy, zeby mniej placic za CT a ona potrzebuje zasilku na mieszkanie i sie kwalifikuje- jak to rozwiazac? Myslicie ze council zgodzi sie na zmiane adresu do korespondencji tak, aby landlordzi nie wiedzieli ze ona aplikuje? W koncu to jest poufne i wiedziec nie musza, mam racje?