lianis
04.09.14, 10:50
Maz samochody zajezdza, mil robi jakby przynajmniej dookola swiata jezdzil, w kazdym razie wczoraj pojechal z samochodem do zaprzyjaznionego warsztatu, bo cos sie zaczelo dziac, pan mechanik powiedzial, ze juz by nie naprawial, same czesci to 1500 plus roboczegodziny, ale usterka jest powazna i samochod moze zatrzymac sie w kazdej chwili, wiec szybko sie go pozbywac. Wiedzielismy ze auto zajezdzone i powoli od powrotu z wakacji rozgladalismy sie za czyms co nam odpowiada, ale mielismy nadzieje ze jeszcze pojezdzi do wiosny. W kazdym razie w drodze powrotnej zatrzymalismy sie u autoryzowanego sprzedawcy jednej z dwoch marek ktore bralismy pod uwage, zeby rozejrzec sie czy maja cos godnego uwagi. Chcemy kupic uzywany samochod ale mlody z minimalnym przebiegiem. Znalezlismy ladny egzemplarz, wygladajacy jak nowy, ktos go chyba trzymal w garazu i ogladal tylko, z malutkim przebiegiem, maxymalnie wyposazony tak jak bysmy chcieli. Maz sie zdecydowal, podpisal papiery, zaplacilismy depozyt, nasze auto w part exchange. Wrocilismy do domu, maz wrzucil w google i wylazlo to auto, u tego dealer'a ale na stronie w nizszej cenie niz nam dali, choc maz targowal, ceny nie opuscili na samochod ale dali nam kilka extra gadzetow. Cena na stronie nizsza o kilkaset funtow. Troche czujemy sie oszukani, ale jak teraz zrezygnujemy to chyba przepadnie nam depozyt. Pierwszy raz taka sytuacja nam sie zdarzyla, mozna cos z tym zrobic czy juz za pozno?