lianis
30.01.15, 15:41
Wiem ze kilka z was ma jakas wiedze z administracji medycznej i moze cos podpowie. Dalej ciagnie sie kwestia operacji syna. Zostal zakwalifikowany do operacji przez konsultanta z ENT, czekamy na termin, zostalo nam wspomniane ze operacja zalezy od przyznania funduszy przez jakas komisje. Komisja przyznaje fundusze w zaleznosci od stanu zdrowia pacjenta. Nie wnikalam w to przy okazji wizyty w ENT. Dzis zdzwonilismy zeby sie dowiedziec czy moze cos juz wiadomo w zwiazku z operacja i dowiedzialam sie ze poniewaz syn nie mial w ciagu ostatniego roku 5 angin nie jest przypadkiem koniecznym do tej operacji. W sumie to syn w swoim zyciu ani jednej anginy nie mial, malo tego nie mial ani razu zapalenia ucha (dlatego ja tak dlugo nie widzialam problemow) a jednak migdaly lacznie z trzecim masakrycznie powiekszone i plyn w uszach jest. Zalamalam sie :( to jeszcze nieoficjalne, listu na ten temat zadnego nie dostalismy poki co. Nie rozumiem jak to dziala, lekarz specjalista z jakiejs dziedziny stwierdza ze trzeba operowac a komisja przyznajaca fundusze stwierdza ze lekarz sie nie zna i skoro pacjent bez operacji nie umrze to nie trzeba... Na co w takim razie specjalista i wizyta u niego? Ktos wie jak sie odwolywac? Jak to dalej rozgryzc?