Dodaj do ulubionych

Dobro dziecka

25.01.21, 18:39
W nawiazaniu do watku o rozwodzie (przynajmniej od tego sie zaczal;-) zastanawia mnie jedno. W trakcie trwania malzenstwa wiele kobiet narzeka ze sie mezowie dziecmi nie zajmuja, albo ze nie tak jak trzeba i bardzo glosno im to wypominaja. A jednoczesnie w trakcie/po rozwodzie jak sie ojciec chce dziecmi zajac to nie chca pozwolic jakby to ze sie nie zajmowal w czasie malzenstwa bylo jednoznaczne z tym ze po jego zakonczeniu tez nie bedzie sie zajmowal. A moze wlasnie bedzie, bo raz ze nie bedzie mial wyjscia jak bedzie z dziecmi sam na sam, a dwa nie bedzie mu zona ciagle powtarzac ze robi to zle (w domysle nie tak jak ona).
Tez mam eksa, ktory sie synem praktycznie nie zajmowal jak bylismy malzenstwem. W trakcie rozwodu zgodzilam sie na wszystkie jego zadania jesli chodzi o kontakt, koszysta roznie, bo dla niego to jest prawo a nie obowiazek. Kiedy na innym polskojezycznym forum zapytalam o rady jak sie pozbyc zapachu stechlizny z mlodego ubran po powrocie od ojca to gromy sie na mnie posypaly. Ze jestem wyrodna matka, bo pozwalam dziecku chodzic do mieszkania z wilgocia, ze powinnam zabronic kontaktow dopoki sie eks nie przeprowadzi do suchego mieszkania albo dopoki nie posprzata, albo w ogole to powinnam tam sama pojsc i okna otworzyc;-) A mi nawet do glowy nie przyszlo ze to moze byc powod do ograniczenia ojcu prawa do spotkan z dzieckiem. Ojciec mojego dziecka spedza z nim wiecej czasu po rozwodzie niz kiedy bylismy malzenstwem. Byl beznadziejnym mezem, ojcem tez, nadal zreszta jest, spoznia sie dzis na przyklad prawie 3 godziny po mlodego i co mam zrobic? Pojsc do sadu i zadac ograniczenia mu praw? Tak by bylo sprawiedliwie? Tylko dla kogo?
Obserwuj wątek
    • ta_ruda Re: Dobro dziecka 25.01.21, 20:42
      Czasami zony sie rozwodza z leniwymi mezami po to wlasnie aby ich 'zmusic' do opieki nad dzieckiem/dziecmi, bo tylko taka jest jedyna droga do tego zeby meza zaangazowac w opieke nad dziecmi, i musze te biedaczki wtedy zakasac rekawy i zaopiekowac sie dziecmi albo naprzemiennie, albo chociaz w weekendy. Ja znam trzy kolezanki ktore na rozprawie o dzieci zazadaly 50/50 i upieraly sie przy tym bo mezowie chcieli mniej (oboje rodzicow w kazdym przypadku pracowali full time.

      No i biedaczki musialy sie za robote wziac bo naprawde trudno im bylo na rozprawie mowic ze z nimi dzieci nie bylyby bezpieczne, zaopiekowane itd i ze oni nie chca 50/50 a tylko weekendy. I w taki oto sposob w tych trzech przypadkach ojcowie nagle musieli sie sprezyc, zorganizowac i opiekowac dziecmi na ktore wczesniej nie mieli czasu.








      • alannda Re: Dobro dziecka 26.01.21, 13:09
        Super ze twoim kolezankom sie udalo i ojcowie sie w zycie dzieci zaangazowali bardziej. Jak juz wspomnialam moj eks uwaza ze on jako ojciec ma prawa, a czy z nich skorzysta czy nie to juz tylko i wylacznie jego sprawa. Matce dzieci nic do tego. Matka ma obowiazki, wobec dziecka i wobec ojca, ojciec ma tylko prawa. Jesli ze swoich praw akurat nie korzysta, bo mu cos waznejszego wypadlo to obowiazkiem matki jest sie dzieckiem wtedy zajac bez szemrania;-)
        • ta_ruda Re: Dobro dziecka 26.01.21, 13:45
          a to ja nie wiedzialam ze prawnie ojciec ma prawa a matka obowiazki.

          Chcialam cos napisac o tym co wspomnialas ale nie chcialam bo myslalam ze ty akceptujesz to ze masz obowiazki a on tylko prawo z ktorego moze ale nie musi skorzystac (Twoja wypowiedz tak zabrzmiala). Nie zgdzam sie z tym podzialem bo uwazam ze obowiazki maja oboje rodzicow, ale moze w twoim wypadku sad ustanowil ze ty masz obowiazki, a twoj eks-partner ma tylko prawa i elastycznosc w ich korzystaniu.






          alannda napisała:

          > Super ze twoim kolezankom sie udalo i ojcowie sie w zycie dzieci zaangazowali b
          > ardziej. Jak juz wspomnialam moj eks uwaza ze on jako ojciec ma prawa, a czy z
          > nich skorzysta czy nie to juz tylko i wylacznie jego sprawa. Matce dzieci nic d
          > o tego. Matka ma obowiazki, wobec dziecka i wobec ojca, ojciec ma tylko prawa.
          > Jesli ze swoich praw akurat nie korzysta, bo mu cos waznejszego wypadlo to obow
          > iazkiem matki jest sie dzieckiem wtedy zajac bez szemrania;-)
    • aniaheasley Re: Dobro dziecka 26.01.21, 10:51
      Przez dobro dziecka sad rozumie prawo dziecka do kontaktow i podtrzymywania, rozwijania, odbudowywania lub rozbudowywania (w zaleznosci od punktu wyjscia) z obojgiem rodzicow, o ile tylko te kontakty nie zagrazaja bezpieczenstwu dziecka.
      Stechle ubrania, hmm, no coz. Jestem sobie dokladnie w stanie wyobrazic kobiety, zwlaszcza te po latach ciagle zacietrzewione w nienawisci do exa, ktore pojda w tej sprawie do sadu. Troche zalezy jak dlugo dziecko spedza czas w zawilgoconym domu, i czy zaczyna sie to odbijac na jego zdrowiu. Jezeli chodzi tam na pare godzin w niedziele, to moze jednak nie ma sensu sie o to klocic, ale jezeli nocuje tam 2 razy w tygodniu i co drugi weekend, to troche inna sprawa. Jak na pewno wiesz, wszelkie negocjacje z bylym partnerem do przyjemnosci nie naleza, wiec wiele kobiet toleruje pewne rzeczy dla swietego spokoju, a inne, te zacietrzewione, awanturuja sie o kazde 10 minut spoznienia, spisuja to skrupulatnie i pisza listy do sadu o zmiane wymiaru widzen. Zalecalabym zdrowy rozsadek i to co Ci dyktuje matczyna intuicja.
      • alannda Re: Dobro dziecka 26.01.21, 13:41
        Czy mieszkanie jest zawilgocone czy po prostu nie wietrzone i smierdzi to nie wiem. Tu w wielu starych budynkach jest taki charakterystyczny zapach, nie wiem jak to opisac. Nie wiem jak mialabym sie nawet zabrac za udowodnienie ze przebywanie tam mojego dziecka moze byc szkodliwe dla jego zdrowia. Poza tym Szkocja jest duzo bardziej skomplikowana jesli chodzi o dochodzenie swoich praw w sadzie. Tutaj nie ma ladnych kolorowych formularzy do sciagniecia ze strony sadu zeby mozna bylo samemu zlozyc wniosek. Tu do sadu trzeba miec prawnika, ale zeby w ogole o sadzie myslec trzeba najpierw wyczerpac wszystkie inne mozliwosci. Wszystkie kosztuja gruba kase. Kiedy sie rozwodzilam wydalam tysiace na listy pisane przez prawnika, ktore moj byly kompletnie zignorowal. Pieniadze wyrzucone w bloto. Gdybym chciala to ciagnac i pozwac go do sadu, prawnik zazadal 10 tysiecy retainer fee, a pewnie byloby i wiecej. Ostatecznie rozwiodlam sie zdalnie w Polsce za 600 zlotych, jeszcze po dostalam zwrot polowy oplaty. Nie mam pojecia jak ludzi w tym kraju stac na chodzenie po sadach. Wiekszosc prawnikow z ktorymi rozmawialam, a troche ich bylo, odradzala droge sadowa. Moze taki Szkocki sposob na powstrzymanie takich zawzietych matek przed sadzeniem sie o te 10 minut spoznienia, bo sie to zwyczajnie nie oplaca. Gdybym nie miala mozliwosci rozwodu w Polce pewnie bym sie musiala przeprowadzic do Angli bo pomimo ze biedna nie jestem, nie byloby mnie stac na chodzenie po sadach tutaj.
        • aniaheasley Re: Dobro dziecka 26.01.21, 13:58
          Niestety zupelnie nie znam sie na sadach w Szkocji.
          Co do tego czy i o co sie z bylym uzerac, to moge powtorzyc porade jednej adwokatki do swojej klienki ostatnio: pick your battles and don't sweat the small stuff. Teraz 'tylko' pozostaje Ci zdecydowac ktore walki podejmowac i co sie jeszcze zalicza do small stuff a co juz moze niekoniecznie. Znam mnostwo osob w Twojej sytuacji, juz nie zawodowo, tylko prywatnie. Przykro sie slucha jak sie nawzajem wyniszczaja psychicznie, starajac sie czesto ukrywac klotnie i zatargi przed dziecmi.
          • alannda Re: Dobro dziecka 26.01.21, 14:16
            I tak wlasnie robie. O te bzdurne 10 minut spoznienia (chociaz akurat w naszym przypadku to sa godziny nie minuty;-) sie nie czepiam. Nie organizuje nic na styk, zawsze zakladam ze sie spozni. Na zaczepki nie reaguje, korespondencja tylko emailowa, konkretnie i na temat bez wycieczek emocjonalnych. Kosztowalo mnie to sporo nerwow i kasy przez lata (oplacanie opieki dla dziecka w czasie zasadzonym ojcu) i nadal mam duze poczucie niesprawiedliwosci, ale wlasnie, dobro dziecka wazniejsze;-)
              • kalpa Re: Dobro dziecka 26.01.21, 23:52
                Mój syn kolejny raz dzis powiedział mi, że dziekuje nam obojgu, że sie rozeszlismy po przyjacielsku i żadne nie urządzało jazd drugiemu.
                Jego bliski przyjaciel właśnie doswiadcza ataków obojga rodziców na siebie nawzajem i wyżywających sie emocjoalnie na nim, bo jako od niemal dorosłego wyagaja "obiektywnosci i spojrzenia na sprawę z boku" co oznacza, ze kazdy rodzic próbuje go pozyskac dla siebie z walce przeciwko drugiemu rodzicowi. Mówiąc wprost - jesli tylko sie da, własnie dla dobra dziecka lepiej odpuścić gdzie się da, zeby wsyscy przetrwali - oczywiscie nie zawsze jest takie proste i mozliwe.
                Miałam to szczescie, ze choć exio nawalał notorycznie z kasą to jednak dało sie z nim dogadac jak z człowiekiem choć nie raz podnosił mi cisnienie do zenitu moich mozliwosci tolerancji.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka