salsa.lover
13.03.08, 16:59
Hej dziewczyny,
Może coś poradzicie bo już mam dosyć ;)
Od jakiegoś czasu strasznie bolą i puchną mi piersi.
Do tego stopnia, że przez połowę cyklu nie mogę nosić stanika, spać
na brzuchu, dotykać ich.
Wszystko zaczęło się tutaj, gdy zaczęłam brać pigułki anty. W Polsce
tez bylam na pigulkach i dosyc dobrze je znosilam.
No ale ile mozna przywozic zapasy z Polski i kombinowac z receptami.
Tutaj poszlam do Family Plannig Clinic, dostalam Microgynon. I
wlasciwie od tego sie zaczely te moje bolesne, nabrzmiale piersi.
Powiedzialam o tym lekarzowi to zmienił mi na Cilest.
Niestety zmiana niewiele pomogla. Oprócz bolesnych piersi doszly
jeszcze mega pmsy i kompletny brak ochoty na seks.
Na jakies dwa tygodnie przed okresem zaczynam sie robic placzliwa,
wybuchowa, wszystko mnie denerwuje.
Potem dostaje okres i jest kilka dni spokoju. A potem cala jazda
zaczyna sie od nowa.
Nie musze dodawac jaki to ma wplyw na moje zycie, moj zwiazek itp.
Lekarz stwierdzał, że to powszechny problem i widocznie te pigulki
mi nie pasuja wiec jak chce to moge sprobowac nastepne, metoda prob
i bledow.
Ja jednak doszlam do wniosku, ze nie chce byc krolikiem
doswiadczalnym i co 3-6 miesiecy testowac na sobie nowe pigulki.
Postanowilam ze przestane brac na jakis czas i pozwole organizmowi
odpoczac, wrocic do rownowagi.
Niestety nic sie nie polepszylo, mimo ze juz ponad dwa lata minely
od odstawienia pigulek.
No moze z wyjatkiem tego, ze o ironio! wrocila ochota na seks.
Ale co z tego jak przez wieksza czesc miesiaca ani ja ani moj facet
nie mozemy sie dotknac do moich piersi! Doszly do tego jeszcze
niesamowicie bolesne okresy. Pierwszy dzien czuje sie tak
beznadziejnie ze musze brac wolne z pracy, jestem rozbita i nie
nadaje sie do niczego. W nocy nie moge spac z bolu jesli nie wezme 2-
3 nurofenow. A krwawienie zaczyna mi sie niemal na tydzien przez
wlasciwym okresem.
Wiec przez wiekszosc miesiaca mam przerabane, bo albo pms, albo
krwawienie przed okresem, albo okres.
Bylam oczywiscie z tym u GP, bo te wahania nastrojow, dlugie
krwawienia, bolesne piersi naprawde utrudniaja mi normalne
funkcjonowanie. Jedyne co dostalam to stwierdzenie, ze widac taka
moja uroda i moge sobie pomoc biorac Evening Primrose.
Ha, tyle to ja sobie juz dawno sama w internecie wyczytalam! Wielki
sloik Evening Primrose stoi u mnie w kuchni od dawna, biore jak
tylko czuje ze zaczyna sie moj pms. Niestety, niewiele to pomaga.
Pytalam GP czy to mozliwe, zeby przez branie pigulek od 19 roku
zycia moje hormony sie jakos trwale rozregulowaly, ale GP mnie
uspokajala, ze to niemozliwe, bo dawki hormonow sa bardzo male i
organizm wraca do normy po kilku miesiacach.
Dodam, ze w Polsce tez robilam przerwy w braniu pigulek i wlasciwie
nie odczuwalam wiekszej roznicy, okres pojawial sie tak samo jak na
pigulkach.
Teraz wyjezdzam i bede 3 miesiace podrozowac po Azji. Poniewaz
roznie moze byc z dostepem do lazienek bardzo zalezalo mi na
uregulowaniu krwawienia.
Poza tym te bolesne okresy naprawde mnie wykanczaja, czasem az chce
mi sie wymiotowac z bolu. Pomyslalam, ze moze powrot do pigulek
zlagodzilby to.
Poszlam wiec znow do lekarza, wytlumaczylam o co chodzi. Pani
stwierdzila, ze te bolesne piersi po odstawieniu pigulek to
najwidoczniej moj wlasny progesteron. W kwestii doboru tabletek znow
zaproponowala mi testowanie kroliczka, czyli probowanie po kolei
tego co jest na rynku, az trafie na wlasciwe!
Jedynym pozytywem bylo to, ze lekarka zajarzyla i powiedziala, ze
moge sprobowac tabletki trojfazowe. Choc w UK niezbyt popularne, ale
to wlasnie trojfazowe bralam w Polsce i dobrze je znosilam.
Tyle ze w najblizszej rodzinie mam przypadek raka piersi, mam juz 35
lat i szczerze mowiac boje sie leczenia moich problemow pigulkami.
Nie wiem czy dobrze mysle, nie wiem czy mam racje. Poszlam do
lekarza by mi pomogl, poradzil.
A w sumie cala rozmowa byla w tonie: to od ciebie zalezy, jak
chcesz, no jest to jakas opcja, mozesz sprobowac. O wszystko
musialam dopytac, drazyc, wyciagnac od niej. I wlasciwie nie
potrafila mi nic konkretnego poradzic, tylko lala wode.
Opadaja mi juz rece szczerze mowiac. Jesli to moj wlasny progesteron
nagle zaczal powodowac taka bolesnosc piersi to moze jego poziom
jest niewlasciwy? To w zasadzie jedyny trop jaki uslyszalam.
Wiem, ze w Polsce mozna poprosic o badania hormonalne u ginekologa.
Tutaj gdy o to pytalam to moja GP stwierdzila, ze nie ma takiej
potrzeby i badan nie robi sie w celu doboru pigulek. Skierowania na
badania mi nie da bo jej zdaniem moje dolegliwosci mozna leczyc przy
pomocy evening primrose. Mowilam jej, ze evening primrose mi nic nie
pomaga.
Teraz jade do Polski na swieta i powaznie sie zastanawiam czy nie
odwiedzic ginekologa i nie zrobic sobie badan hormonow. Ale z
drugiej strony nie chce sie leczyc troche tu troche tam. Poza tym
nie wiem czy moje badania z Polski tutejszy GP w ogole wezmie pod
uwage.
Już nie wiem czy mam się upierać u GP o badania, czy zmienić
lekarza. Czy może zaakceptować, że do menopauzy będę tak się
męczyć "bo taka moja uroda". Ale jeśli taka moja uroda, to czemu
tego nie miałam wcześniej, tylko dopiero w UK? Czy możliwe, że z
wiekiem tak mi się zrobiło?
Wiem, że nie do Was te pytania powinnam kierować tylko do lekarza.
Ale niestety lekarz żadnych konkretów nie chce (nie potrafi?) mi
udzielić tylko bezradnie rozkłada ręce. Jej zdaniem nie ma czym się
przejmować i chyba powinnam zaakceptować, że do menopauzy będę miała
przesrane, bo taki już babski los.
Może więc podzielicie się swoim doświadczeniami, bo chyba nie ja
jedna mam tego typu kłopoty.
Przepraszam za przydlugi watek, ale dopiero co piec dni temu
skonczyl mi sie okres a ja czuje ze juz mi sie zaczyna kolejny pms i
juz znow nie moge nalozyc stanika, tak mnie bola piersi :(