Dodaj do ulubionych

przedszkolne klopoty-zielona ze zlosci

24.09.08, 21:31
Pisalam wczesniej o klopotach mojej corki w przedszkolu,zamiast
lepiej jest coraz gorzej,juz nie daje rady.Idzie do przedszkola
zadowolona,wchodzi jako jedna z pierwszych,ale kiedy wracam po 1,5 h
(przedszkolanka zadecydowala,ze tyle na razie starczy)jest juz cala
zasmarkana i zaryczana.Sesje zaczelysmy od godziny(tydzien
sterczalam schowana pod przedszkolem,bo co zrobic z tym
czasem?).Mala miala powiedziane,ze zostaje do mleka i ciasteczka,a
potem przychodze po nia,czas pobytu sie wydluzyl,a zachowanie
dziecka nie,co ja robie zle?
Tlumaczylam,tulilam,prosilam,tlumaczylam,teraz mam ochote krzyczec z
bezsilnosci,jednoczesnie odnosze wrazenie,ze przedszkolanki
najchetniej pozbylyby sie klopotu.Wybor przedszkola nie byl
przypadkowy,dobre i dzieciom znajomych bardzo sie podobalo,a panie
mialy byc super.W poniedzialki i wtorki mam zajecia i mala zostaje w
innym miejscu na 2 godziny,tez placze,ale przez chwile i potem do
konca jest spokoj.O co w koncu chodzi???????
Obserwuj wątek
    • dag_dag Re: przedszkolne klopoty-zielona ze zlosci 24.09.08, 21:56
      Od razu napiszę, że nie chcę Cię straszyć. Ale nie mogę nie napisać tego... Moja
      córka reagowała identycznie na swoje przedszkole i okazało się, że miała ku temu
      mnóstwo powodów. Nie będę pisała, co tam się działo żeby Cię nie denerwować.
      Moja córka szła nastawiona do przedszkola rewelacyjnie, pierwszego dnia nie
      chciała iść do domu, nigdy nie miała problemów żeby zostać gdziekolwiek. Z
      czasem sytuacja się pogarszała. My, razem z innymi rodzicami z tego przedszkola
      (przedszkole w Harrow) mamy naprawdę długą listę zarzutów, którą właśnie przy
      pomocy fachowców spisujemy...
      Może u Was też problem nie leży w dziecku? Zwróć proszę na to uwagę.
      Mi przez długi czas zajęło wyprowadzenie córki z traumy po przedszkolu, w którym
      była ignorowana i zaniedbywana, jak i wiele innych dzieci; a rodzice okłamywani.
      Prowadząc ją pierwszy raz do szkoły byłam przerażona, na szczęście złe
      wspomnienia się zatarły, dziecko biegnie wręcz codziennie do szkoły i budzi nas
      godzinę przed czasem żeby już wychodzić, a w weekendy jest niepocieszona, że
      musi zostać w domu!
      Oczywiście, nasze przeżycia to najgorszy scenariusz - powtarzam to żebyś
      naprawdę się nie przestraszyła. Najpewniej po prostu Twoja córeczka nie może
      zaklimatyzować się w nowym miejscu, tęskni za Tobą i potrzebuje czasu, czasu,
      czasu...
      Trzymam kciuki żeby wszystko dobrze się skończyło!
      • liley11 Re: przedszkolne klopoty-zielona ze zlosci 24.09.08, 22:23
        Tez radze, abys przyjzala sie temu przedszkolu. Popros moze czy
        mozesz zostac z nia i popatrzec?
      • gusia260 Re: przedszkolne klopoty-zielona ze zlosci 25.09.08, 11:24
        Zgadzam się może te przedszkolanki ignorują ją i dają do zrozumienia
        że jest gorsza i dlatego zle się czuje tam.
    • dag78 Re: przedszkolne klopoty-zielona ze zlosci 24.09.08, 23:54
      a juz myslalam ze jest lepiej...przykro slyszec:(
      tak jak i dziewczyny doradzam przyjrzec sie dokladnie i jak
      najszybciej zmieniac.
      Ja mialam podobnie, moja mala znala swoje opiekunki odkad byla 4
      mies bobaskiem z m&t group, potem zaczynalam ja zostawiac sama z
      dobrze znanymi paniami i zaczela sie jazda..krzyki, placze, lamenty,
      rzucanie sie na drzwi - moje dziecko zachowywalo sie jak nie moje.
      Z boku wszystko wygladalo super, opiekunki troskiwe wypelnialy czas
      roznymi aktywnosciami..postanowilam zagladac w roznych porach i co
      sie okazalo, najczesciej siedzialy i peplaly podczas gdy dzieci
      robily co chcialy i generalnie nie zwracaly na nie wiekszej uwagi
      (raz odebralam mala z kupka w majteczkach- a byla juz odpieluchowana
      ponad pol roku i nigdy jej sie nie zdazylo..pani powiedziala ze nie
      wolala a mala powiedziala ze mowila ale pani jej nie chciala puscic
      bo..ucieknie do mamy)
      Mala juz od roku jest w innym miejscu, teraz placze jak nie idzie do
      przedszkola:)) Poniewaz mam t 'starym'przedszkolu kolezanki
      mamuski:) wiec bywam tam z synkiem - ale tylko na m&t group:)
      W czasie wakacji zabralam tam tez corke - nic sie nie zmienilo,
      wciaz reaguje placzem, krzykiem i absolutnie nawet na minutke nie
      chce zostac sam na sam z 'opiekunkami'juz nie zmuszam i nawet
      wychodzac do ubikacji biore ze soba.
      Powodzenia i miejmy nadzieje ze to tylko miejsce ze zla aura a nie
      opiekunki z piekla rodem!
      • domama Re: przedszkolne klopoty-zielona ze zlosci 25.09.08, 09:04
        pierwsze dwa razy zostalam z mala w przedszkolu,wszystko wygladalo w
        porzadku,z tego co mowia podobno tylko moje dziecko nie moze sie
        zaaklimatyzowac,zaczela przychodzic dodatkowo kobieta do malej.Do
        przedszkola nie ma mozliwosci swobodnego wejscia,bo brame zamykaja
        na klodke.Napiszcie prosze jaka jest mozliwosc zmiany przedszkola w
        tkakcie roku szkolnego i czy zalatwia sie to przez Council?
        • gusia260 Re: przedszkolne klopoty-zielona ze zlosci 25.09.08, 12:15
          Może zajrzysz tu na strone tam pisze o przedszkolach
          dzieciak.co.uk/index.php?kat_id=7#EDUKACJA%20W%20UK
          • cytrynka-uk Re: przedszkolne klopoty-zielona ze zlosci 25.09.08, 14:52
            witam,ja mam ten sam problem,moja corka ma 4 lata i nie chce
            zostawac sama w przedszkolu,wiec mamusia chodzi razem z nia.Siedze
            tam 3 godzinki i nawet do toalety nie moge wyjsc sama,poniewaz
            placze w nieboglosy!ja rowniez nie mam pojecia co robic,wydaje mi
            sie ze w duzym stopniu to bariera jezykowa,niby podstawy zna ale sie
            wstydzi mowic:)Panie sa mile,chodz wiem ze napewno jestem dla nich
            ciezarem(siedzaca matka przez te godziny),pewnie mowia o mnie ze
            zandarm siedzi i obserwuje wszystko hahaha.Pozdrawiam.
    • mama-123 Re: przedszkolne klopoty-zielona ze zlosci 25.09.08, 15:11
      Ja nie panikowalabym az tak bardzo, a juz na pewno nie myslala o
      zmianie przedszkola.
      1). Sama piszesz, ze corka chodzi chetnie i sama pierwsza wchodzi do
      przedszkola. To duzy plus.
      2). Trudnosci jezykowe zarowno corki jak i Twoje na pewno stanowia
      tu dodatkowy problem, bo nie jestescie sie w stanie do konca dogadac.
      3). Dzieci potrzebuja czasu i juz. Nie wszystkie oczywiscie, ale
      niektore tak. Mojej znajomej corka plakala na poczatku przez 2
      miesiace, ale sie w koncu uspokoila i bylo dobrze.
      4). Sa rozne techniki samodzielniania dzieci w przedszkolu. Jede
      mamy najpierw z dziecmi zostaja na troche. Inne wlasnie tak jak Ty,
      zostawiaja dzieci na krotko. Czasem trzeba troche poczekac. Badz
      wytrawala bo jesli dziecko wie, ze po placzu mama zaraz przyjdzie,
      to wlasnie bedzie plakac.
      5) Nie wyobrazaj sobie, co panie o Tobie mysla, bo przeciez tego nie
      mozesz wiedziec. Nie nastawiaj sie z gory negatywnie.
      6). Nie kazde przedszkole pasuje kazdemu dziecku, ale to juz sama
      musisz rozstrzygnac w swojej glowie czy to przedszkole jest dla Was.
    • ewmag Re: przedszkolne klopoty-zielona ze zlosci 25.09.08, 17:02
      > odnosze wrazenie,ze przedszkolanki najchetniej pozbylyby sie
      klopotu
      > poniedzialki i wtorki mam zajecia i mala zostaje w innym miejscu
      > na 2 godziny,tez placze,ale przez chwile i potem do konca jest
      > spokoj
      Jesli masz takie wrazenie, to przyjrzyj sie temu dokladnie. Moze
      jest tak, ze dziecko jest pozostawione same sobie az do momentu, jak
      placz jest nie do opanowania? Moze jest w przedszkolu jakies inne
      dziecko, ktore jest niemile dla Twojego, a przedszkolanki nie
      zwracaja na to uwagi? Moze jeszcze cos innego jest nie tak, jak
      powinno byc? Skoro zostawiasz corke w innym miejscu na kilka godzin
      i takie zachowanie sie nie powtarza, to ja bym szukala przyczyny w
      przedszkolu/ przedszkolankach.
      Ale moze i w Tobie:
      > Tlumaczylam,tulilam,prosilam,tlumaczylam,teraz mam ochote krzyczec
      > z bezsilnosci
      Moze Twoje dziecko te bezsilnosc wykorzystuje i wie, ze jak bedzie
      mocno plakac, to przyjdziesz? A moze tylko w taki sposob potrafi Ci
      pokazac, ze cos nie gra?
      Zamiast tlumaczyc i prosic, moze porozmawiaj. Spytaj, co robila w
      przedszkolu, czym/ z kim sie bawila, jakie byly panie, czy byla w
      ogrodku, czy inne dzieci sa fajne, jak jakies nie sa to dlaczego
      itp. Takie otwarte pytania i posluchaj, co dziecko mowi. Nie pokazuj
      dziecku nerwow i bezsilnosci. Nie tlumacz - bo co wlasciwie
      tlumaczysz? Umow sie, ze przyjdziesz o konkretnej godzinie (wtedy
      kiedy inne mamy) i pojdziecie na spacer, do parku, w jakies miejsce,
      ktore mala lubi itp.
      A moze niech to tata odprowadzi dziecko do przedszkola (jesli ma
      taka mozliwosc) i wytlumaczy, ze mama przyjdzie pozniej?
      Jesli nic sie nie zmieni w krotkim czasie, to zmien przedszkole.
      Masz podstawe - dziecko gdzies indziej zostaje bez problemu (co to
      za miejsce?), a w przedszkolu nie chce.
      Ja mialam okazje spedzic pare godzin w pewnym przedszkolu, takim
      gdzie dzieci chodza na 2.5 godziny dziennie i chociaz pozornie
      wszystko bylo w porzadku, to zauwazylam np. ze zadna z
      przedszkolanek nie zwracala uwagi na chlopca, ktore inne dzieci
      popychal czy straszyl, jak ktores z takich dzieci zaczynalo plakac,
      to ktoras z przedszkolanek podchodzila z pytaniem "What's the
      matter?!" i rozdzielala dzieci, albo mowila, zeby sie spokojnie
      bawily. Po bardzo krotkim czasie zaobserwowalam, ze ten chlopiec to
      material na typowego "bully" i nikt nic z tym nie robil. Nie wierze,
      ze te przedszkolanki tego nie widzialy, prawdopodobnie im sie nie
      chcialo...
    • silence28 Droga domamo 25.09.08, 18:15
      Droga domamo,
      Sledze ten watek juz od jakiegos czasu. Ciagle mialam nadzieje, ze to jakos sie
      ureguluje, ale z tego co widze, poprawy nie ma.
      Moze tak, na poczatku wytlumacze, ze pracuje w angielskim przedszkolu jako
      nauczycielka. Pracuje z dziecmi od 6mies.-5lat,miedzy innymi z tymi, ktorzy
      pierwszy raz maja do czynienia z przedszkolem i wystraszonymi rodzicami. Ja
      zapraszam rodzicow do zostania na godzine (nie wiecej) pierwsze pare sesji, a
      pozniej w stosownym momencie daje im sygnal, ze moga wyjsc. Jezeli rodzice sa
      bardzo wrazliwi, a to czuc, dzwonie im pozniej, aby powiedziec, jak dziecko sie
      ma i co robi. Codziennie przy odebraniu dziecka opowiadam jak spedzilo dzien, co
      go bawilo, interesuje sie jakie dziecko ma zainteresowania w domu. Slowem
      nawiazuje cieple relacje z rodzicami. Nigdy dziecko pod moja opieka nie plakalo
      dluzej niz 15-20 min., a i te przypadki sa raczej rzadkie. Po dwoch tygodniach
      lub szybciej, zalezy jak czesto dziecko przychodzi do przedszkola, dziecko
      adaptuje sie w nowym miejscu.

      Z tego co piszesz, wnioskuje, ze panie pracujace w przedszkolu nie znalazly
      wlasciwego podejscia do dziecka. Dziecko wczesniej, czy pozniej otwiera sie na
      nowe doswiadczenia i raczej woli zabawe niz placz. Tutaj wyraznie cos nie gra:
      to nie w porzadku jezeli przedszkolanka pracujaca z dziecmi nie daje sobie rady
      i dzwoni do mamy po odebranie...to nie jest profesionalne!

      W naszym przedszkolu sa zainstalowane kamery i w wypadku nieufnych rodzicow my
      uzywamy ich, aby pokazac, co ich dziecko robilo, jak sie bawilo. Ja tez robie
      wiele zdjec, ktore sluza dalszemu planowaniu zajec dla dzieci, wiec zawsze moge
      tez je uzyc jako dowod, i tak czasami robie.

      My teraz mozemy sie tylko domyslac, co tak na prawde dzieje sie, gdy mala
      zostaje sama w przedszkolu i raczej Twoja obecnosc na sesji nie pomoze w
      wykryciu prawdy, poniewaz przy Tobie panie beda zachowywaly sie inaczej, jezeli
      to one sa powodem placzu.


      W wypadku, jezeli nadal chcesz pozotac w obecnym przedszkolu:
      Zaciekawilo mnie ze:
      „W poniedzialki i wtorki mam zajecia i mala zostaje w
      innym miejscu na 2 godziny,tez placze,ale przez chwile i potem do
      konca jest spokoj.” Moze zapytaj, jak ta osoba sobie radzi i jaki ma sposob na
      wlaczenie malej do zabaw i podziel sie tym z paniami z innego przedszkola.


      "Mala miala powiedziane,ze zostaje do mleka i ciasteczka,a
      potem przychodze po nia"... i tak rozumiem, ze wlasnie tak i bylo, mama
      przychodzila po ciasteczku? Czy mala byla spokojna?
      "czas pobytu sie wydluzyl,a zachowanie
      dziecka nie,co ja robie zle?"
      A jak czas sie wydluzyl to ciagle to samo mowicie? Warto nie naduzywac zaufania
      dziecka, bo chociaz nie posiadaja jeszcze koncepcji czasu, to jednak jezeli po
      ciazsteczku mamy nie ma i nie ma...to moze byc dla malej niepokojace.

      ...zaczela przychodzic dodatkowo kobieta do malej
      Co to za kobieta, pytali o Twoje pozwolenie, aby ta kobieta mogla przychodzic?

      W wypadku, jezeli NIE chcesz pozotac w obecnym przedszkolu:
      Popros o przeglad, tego co rejestruja kamery, tam moze sie okazac, ze panie
      mowia i robia co innego. Porozmawiaj z innymi rodzicami, jak oni sobie z tym
      radzili, mozliwe, ze nie jestes sama w tej sytaucji, tylko tak Ci powiedziano i
      latwiej bedzie dzialac jak bedzie jaks mala grupka.
      W naszym przedszkolu jest jednomiesieczne wypowiedzenie, nie ma roznicy kiedy
      zechcesz dziecko zabrac z tego przedszkola, warto tylko wedziec jak dlugie masz
      wypowiedzenie. W sumie nie musisz nawet malej wiecej prowadzic do tego
      przedszkola, tylko nadal bedziesz placic, tak dlugo jak kontrakt pomiedzy Toba a
      placowka nakazuje.

      Pozdrawiam
      Silence
      • ashi1 Re: Droga domamo 25.09.08, 22:52
        silence28 - podpisuje sie pod kazdym twoim slowem. Tez pracuje w przedszkolu i z
        tego co autorka watku pisze, wnioskuje, ze tam gdzie posyla swoje dziecko nie
        dzieje sie dobrze. A juz mowienie, ze dziecko "zasmuca" inne dzieci jest
        skandalem i skrajnym brakiem profesjonalizmu. Jak bym cos takiego powiedziala u
        mnie to mialabym niezle przerabane u szefowej.
        Poskarzylabym sie do menagera, nawet do OfSted. Co za koszmar.
    • karola2422 Re: przedszkolne klopoty-zielona ze zlosci 25.09.08, 18:36
      WItaj. Ja również miałam podobny problem, Mój synek zaczął chodzić
      na play group kiedy skończył 3 latka, na początku zostawałam z nim
      cała sesję tj. 2,5h i tak ok. 3 miesiące z resztą w naszej play
      group jest tzw. parent help i często wpisywałam sie na dyżury -
      zalecenie opiekunek. Widziałam, że opiekunki interesuja sie dziećmi
      ale i były dni, ze dizeci bawily sie same a i one i jak mogłysmy
      sobie porozmawiać, i nie uwazam tego za cos złego, nawet jeśli byłam
      tam to starałam sie bawić z innymi dziećmi albo w ogule zniknac
      synkowi z oczu. Było ok. Kiedy zaczęłam zostawiać go zaczął sie
      koszmar, płacz, lament i tupanie. Nie chciał chodzić bo wiedizał, ze
      zostanie sam, pomimo, ze opiekunki znał już dobrze. Jednak nawet
      przez chwilke nie obwiniałam opiekunek bo wiedizalam jak zajmuja sie
      dziećmi i mój malec nie był traktowany gorzej a moze nawet miał
      poświecane wiecej uwagi. nic to nie dawało i koleżanka psycholog
      poleciła mi zastosowanie systemu gwiazdek i nagradzania. Każdego
      dnia po przyjściu z przedszola jeśli było ok naklejał gwiazdke na
      specjalny kalendarz który specjalnie mu wyrysowałam. Najpierw jeśli
      przez tydzień zostawał w gropu i nie płakał mógł sobie wybrać jakąś
      nagrode, potem zwiększyliśmy ten czas na dwa tygodnie a potem cały
      miesiąc. po ok 2 sesjach już mieliśmy problem z głowy. on chętnie
      zostawał, naklejał gwiazdki po przyjściu i miał do tego jakaś
      nagrode. po wakacjach o gwiazdkach zapomnieliśmy i nie mamy już
      problemu i zastanawiam sie czy nie bedzie tęsknił do przedszkola i
      do opiekunek bo bardzo sie z nimi zaprzyjaźnił a już w styczniu
      idzie do szkoły. moze spróbuj wykożystać ten system. nam pomógł i
      stosujemy go również w innych wypadkach jeśli zachodzi taka
      potrzeba. Życze powodzenia i wytrwałosci.
    • domama Re: przedszkolne klopoty-kolejny dzien zmagan 25.09.08, 21:48
      Dziekuje Wam za wsparcie,bo ja na prawde mam juz.Dzis jak zwykle
      mala chetnie poszla i weszla do przedszkola.Rozmawialam z
      przedszkolanka,ktora powiedziala,ze mala"zasmuca" inne
      dzieci,dlatego nie moze zostawac w przedszkolu do konca zajec.Po
      godzinie postanowilam podejsc pod przedszkole i posluchac czy mala
      placze,bo jest ladna pogod i dzieci sa na dworze.Juz na rogu ulicy
      slyszalam jak mala ryczy(glos zdarty od nieustannego
      placzu):mama,mama.Podeszlam i powiedzialam,ze chce zostac z mala do
      konca zajec.Usiadlam cicho w rogu i zabronilam malej do mnie
      podchodzic.Przez nastepne75 min bylo cicho,nie plakala,sluchala
      polecen i bylo idealnie.15 min przed koncem sesji pani wyprowadzila
      mnie tylnym wyjscie i kazala zaczekac razem z innymi mamami.Jak
      corka zorientowala sie,ze mnie nie ma znow byl lament.Gdy po
      zajeciach mala powiedziala Pani,ze bardzo jej sie w przedszkolu dzis
      podobalo to myslalam,ze sie przewroce,a kobiete zatkalo.Ciekawe co
      jutrzejszy dzien przyniesie,jak rozwiazac te bardzo trudna dla mnie
      sytuacje?
      • ewmag Re: przedszkolne klopoty-kolejny dzien zmagan 25.09.08, 22:13
        > przedszkolanka,ktora powiedziala,ze mala"zasmuca" inne
        > dzieci,dlatego nie moze zostawac w przedszkolu do konca zajec

        Czy Ty to na pewno dobrze zrozumialas?
        To znaczy, ze dziecko ma byc zawsze usmiechniete i wesole, bo
        inaczej nie moze przebywac w przedszkolu?
      • mama-123 Re: przedszkolne klopoty-kolejny dzien zmagan 26.09.08, 01:08
        Mnie to, co napisalas raczej przekonuje do teorii, ze Twoja corka
        jeszcze sie nie oswoila z nowym miejscem.
        Wydaje mi sie, ze problemy jezykowe sa tu podstawowym problemem.
        Prosze nie zrazaj sie, ani nastawiaj negatywnie. Twoje wypowiedzi wg
        mnie na to wskazuja. Pisze to, bo wiem jak latwo jest cos zle
        zrozumiec, blednie zinterpretowac gesty, ruchy, slowa. Tak juz jest
        po prostu. Cwicz jezyk, a coreczka jestem pewna, ze w koncu sie
        oswoi. Pokaz paniom, ze chcesz z nimi wspolpracowac.
      • pyza_uk Re: przedszkolne klopoty-kolejny dzien zmagan 26.09.08, 09:21
        Domama - jakiego zwrotu uzyla opiekunka na 'zasmuca'? Bo mi sie rowniez wydaje,
        ze zle opiekunke zrozumialas. Napisz tutaj, moze rozwiazemy zagadke.
        Pozdr.
        • domama Re: przedszkolne klopoty-kolejny dzien zmagan 26.09.08, 09:47
          wczoraj na rozmowe poszla ze mna kolezanka,ktora zna angielski
          b.dobrze(wlasnie dlatego ze balam sie zle zrozumiec przedszkolanke)
          i ona robila za tlumacza.Przedszkole jest katolickie,a mala zostaje
          dodatkowo w Carisie,jak ide na angielski.Opiekunka z Carisu,ktora
          tez jest przedszkolanka i pracuje z dziecmi z roznych domow i
          dziecmi b.trudnymi twierdzi,ze mala jest ok,lubi wykonywac
          polecenia,duzo rozumie i stara sie.Koloezanka po rozmowie w
          przedszkolu tez byla oburzona slowem"zasmuca".Ja chce wspolpracowac
          jak najbardziej,ale przekonuje sie,ze oni wola dzieci,z ktorymi nie
          ma problemu,a nie takie nad ktorymi popracowac trzeba.Pozdrawiam
          cieplo i bardzo Wam dziekuje za wszystkie opinie.
          • mama-123 Re: przedszkolne klopoty-kolejny dzien zmagan 26.09.08, 12:25
            domama,

            no to patrz moj punk 6, ktory napisalam wczesniej: Nie kazde
            przedszkole ( nawet najlepsze) pasuje wszystkim dzieciom.

            CHoc jednak mnie zastanawia fakt, ze coreczka jak sama napisalas
            wchodzi pierwsza i z radoscia, czyli ze jednak lubi tam chodzic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka