domama
24.09.08, 21:31
Pisalam wczesniej o klopotach mojej corki w przedszkolu,zamiast
lepiej jest coraz gorzej,juz nie daje rady.Idzie do przedszkola
zadowolona,wchodzi jako jedna z pierwszych,ale kiedy wracam po 1,5 h
(przedszkolanka zadecydowala,ze tyle na razie starczy)jest juz cala
zasmarkana i zaryczana.Sesje zaczelysmy od godziny(tydzien
sterczalam schowana pod przedszkolem,bo co zrobic z tym
czasem?).Mala miala powiedziane,ze zostaje do mleka i ciasteczka,a
potem przychodze po nia,czas pobytu sie wydluzyl,a zachowanie
dziecka nie,co ja robie zle?
Tlumaczylam,tulilam,prosilam,tlumaczylam,teraz mam ochote krzyczec z
bezsilnosci,jednoczesnie odnosze wrazenie,ze przedszkolanki
najchetniej pozbylyby sie klopotu.Wybor przedszkola nie byl
przypadkowy,dobre i dzieciom znajomych bardzo sie podobalo,a panie
mialy byc super.W poniedzialki i wtorki mam zajecia i mala zostaje w
innym miejscu na 2 godziny,tez placze,ale przez chwile i potem do
konca jest spokoj.O co w koncu chodzi???????