afennfan34
17.03.13, 22:37
Tym razem za namową przyjaciół wybór padł na nieodwiedzany do tej pory Stubaital. Ale jako że ponad tydzień na lodowcu- nawet tak obszernym jak Stubaier Gletscher - to nieco za długo, a inne ośrodki w dolinie są zdecydowanie mniejsze i nie kuszą odpowiednio, plan obejmuje zwiedzenie kilku ośrodków w okolicy Innsbrucka, które gdzieś się tam o uszy obijały, a na samodzielny wyjazd nie mają szans się załapać. Na ten moment są to: Hochoetz/Kuhtai, Axamer Lizum i Seefeld. Nie ukrywajmy że kluczem doboru jest odpowiedni (czytaj w miarę wysoki) stosunek krzesełek i gondolek do orczyków :) Starość nie radość , trzeba się oszczędzać.
Sobotnia droga z Polski przyjemna w pięknej pogodzie, aczkolwiek w okolicach Rosenheim zaczął się dość spory tłok – po prostu do sunącej od Salzburga fali samochodów z polskimi i czeskimi numerami, dołączyła w tym miejscu co najmniej tak samo liczna fala samochód z Niemiec. W oczy rzucił się tez wydatny korek do zjazdu Zillertal/Achensee – popularność doliny nad rzeką Ziller jak widać nie maleje. Przed wjazdem do Stubaitalu , ostrzeżony przez kolegę zawczasu przygotowałem 2,5 Euro na myto mostowe – bardziej od samego wydatku bolesna byłaby chyba niespodzianka i poszukiwanie drobniaków po kieszeniach przy budce.
Drugie doznanie w dolinie to ruch samochodowy w miejscowości Fulpmes :). Gdyby nie GPS poszukiwanie hotelu w plątaninie jednokierunkowych, szerokich na półtora samochodu osobowego, dróg krzyżujących się pod różnymi kątami w pionie i poziomie zajęłoby zdecydowanie więcej czasu. Generalnie ruch w miejscowości składa się z próbujących przejechać ten chaos w miarę bez strat przybyszów i sunących na pewniaka tubylców – w tym kierowców dość sporych busików:) Emocje gwarantowane :)
Na dzień pierwszy zaplanowaliśmy lodowiec. Rano pogoda niezła, słonce przerywane tylko od czasu do czasu chmurami. Jako że to jeszcze wysoki sezon a i niedziela, ludzi było dość sporo. Na górze wita nas wiatr – nie taki żeby nie działały gondolki, ale wystarczający silny i lodowaty żeby przypomnieć zapominalskim że to jeszcze zima i trzeba się solidnie ubierać a bez maski lub chustki/szalika byłoby bardzo ciężko. Wiatr ma też inne skutki – warunki śniegowe są zmienne i słabsi narciarze ( w tym niżej podpisany) muszą się pilnować – fragmenty odsłoniete to twardy jak skała „beton” na którym narty niosą, a po załamaniu terenu wjeżdża się w zdecydowanie bardziej miękkie, sypkie warunki. Najdłuższa kolejka – około 7 minut w okolicach południa do 8-ososbowego krzesła Rotadl. Największy ruch jest właśnie w centralnej cześci ośrodka – przy 6–osobowym Eisjochu i wspomnianym wcześniej Rotadlu i na trasach otaczających te krzesełka. Ale już w okolicach krzesła Fernau na długich trasach nr 10 i 11 , ale też po „drugiej stronie” na niebieskiej 5 i 5a było znacznie mniej ludzi i można było bez problemu i nadmiernego tłoku pokręcić . Warto też polecić czerwoną 9 - długa, niezbyt ostro nachylona, szeroka a co za tym idzie nie zniszczona muldami - idealna jak ktoś lubi sobie poćwiczyć skręty. Nowootwarte krzesło Daunjoch i wijąca się wzdłuż niego czarna trasa 22 pozostały niezdobyte - może jeszcze w kolejnych dniach się uda..
www.snow-online.de/images/2012-2013/oesterreich/Tirol/skigebiet-neustift-stubaier-gletscher/Stubaier-Gletscher-Stubaier-Gletscher2012_1_1920.jpg
Pogoda wytrzymała właściwie cały dzień choć z upływem czasu było coraz więcej chmur a coraz mniej słońca. Znaczne pogorszenie nastąpiło dopiero pod koniec dnia. Nagły napływ ciemnych chmur, skutkujący błyskawicznie zniknięciem kontrastu, wzrost prędkości wiatru – do tego stopnia że obsługa zaczęła wyłączać kolejne wyciągi. Ostatni zjazd pod gondolkę to już właściwie zsuwanie się.
Ogólnie trzeba przyznać że lodowiec jest rozległy, jest gdzie pojeździć i oferuje więcej atrakcji niż np. Tux. No tyle że Tux jest trochę jednak ciekawostką i „wisienką na torcie” Zillertalu a tu lodowiec to główna atrakcja doliny.
Prognozy na jutro fatalne –cały dzień opad, do 20 cm śniegu na górze, deszcz ze śniegiem i deszcz na dole, dodatkowo cieplej, więc pewnie mglisko w bonusie. Chyba będzie trzeba jechać gdzieś niżej w poszukiwaniu drzew…