Forum Sport Narty
ZMIEŃ

      jazda wyczynowa

    IP: *.kabaty.2a.pl 24.11.01, 20:41
    bardzo bym chciała aby moje dziecko nauczyło sie bardzo dobrze jeździć na
    nartach może nawet w przyszłości startować w zawodach, obecnie ma 4 lata i
    pierwsze kroki na nartach ma już za sobą. Od jakiego wieku można rozpocząć
    naule w waszym klubie i czy prowadzicie jazde wyczynową-kadre narciarską jaki
    jest jej program treningowy?????????
      • Gość: wert Re: jazda wyczynowa IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 26.11.01, 00:45
        A czy Twoje dziecko by chciało, mamusiu o niespełnionych ambicjach?
        Już zaczynam mu współczuć.
      • joanna.jablonska Re: jazda wyczynowa 26.11.01, 22:03
        Oczywiście, że mamy w klubie sekcję wyczynową tzw. kadrę narciarską i grupę
        sportową - młodsze zaplecze kadry. Najmłodsze dzeci, które startują to w tym
        sezonie rocznik 1993. Biorą udział w Lidze Zakopiańskiej (zawody ogólnopolskie)
        oraz w zawodach amatorskich organizowanych przez nasz klub. Maluchy startują w
        Koziołku Matołku - zawodach organizowanych dla dzieci w Zakopanem. W klubie
        organizujemy treningi ogólnorozwojowe (sobota godz. 10.00-11.30) przez cały
        sezon zimowy. Przygotowują one do jazdy, wzmacniają i uczą techniki. Na
        treningi przychodż także maluszki - najmłodsza grupa to 1995 i młodsi. Dla nich
        udział w treningach jest bezpłatny. Jesli chcą jednak korzystac z naszych zajęć
        muszą zapisać się do klubu. Żeby spróbować wystarczy po prostu przyjść. Potem
        przychodzi czas na wyjazdy na narty - najpierw tzw. maluchy z rodzicami, potem
        wyjazdy samodzielne. Każdy z roczników prowadzony jest przez stałych
        instruktorów, którzy poznają dziecko, wiedza o jego postępach, możliwościach
        fizycznych i psychicznych. Najlepszym i najbardziej uzdolnionym w kierunku nart
        dzieciom, a właściwie ich rodzicom proponujemy udział w grupie sportowej, a
        potem kadry. Dziecko ma obowiązek uczestniczyć we wszystkich wyjazdach
        szkoleniowych (pierwszy w październiku na lodowcu, potem w listopadzie,
        grudniu, ferie, wielkanoc i wyjazd na przełomie kwietnia i maja) oraz zawodach -
        gr. sportowa to zawody ligi szkolne w Zakopanem oraz Narciarski Puchar
        Warszawy plus starty w zawodach na Szczęśliwicach w Warszawie - najbliższe
        zawody 2.12.2001 - Narciarskie Zawody Mikołajkowe z atrakcjami. Częściowo
        wyjazdy dofinansowuje klub, częściowo koszty pokrywają rodzice. Reasumując
        bardzo chętnie zapraszmy do klubu. U nas z pewnością dziecko nauczy się jeździć
        na nartach - jeśli nie jako zawodnik, to zawsze może zdobyć papiery
        instruktorskie. Jazda w grupie sportowej to ciężka praca - raz w szkole żeby
        można było wyjechać na zgrupowanie, dwa na zgrupowaniu żeby były wyniki, trzy
        na zawodach - praca nad opanowaniem stresu. Juniorzy młodsi i młodzicy spędzają
        na sniegu ponad 70 dni w roku - czyli w sezonie. Jednak nasz system szkolenia
        przynosi efekty w postaci doskonałych wyników - Mistrzostwo Polski w kat.
        junior to "nasz" najlepszy wynik osiągnięty przez Jasia Wojtiuka, a poza tym
        wszyscy zawodnicy naszej kadry są jednocześnie w kadrze wojewódzkiej i w
        posezonowych rankingach PZN 2001 zajmowali miejsca w pierwszej dzisiatce w
        Polsce w swoich kategoriach wiekowych. Po szczegóły zapraszam na stronę
        www.deski.com.pl - mam nadzieję, że się spotkamy w klubie.
      • Gość: ziuta Re: jazda wyczynowa IP: 195.94.211.* 28.11.01, 17:44
        Gość portalu: mama napisał(a):

        > bardzo bym chciała aby moje dziecko nauczyło sie bardzo dobrze jeździć na
        > nartach może nawet w przyszłości startować w zawodach, obecnie ma 4 lata i
        > pierwsze kroki na nartach ma już za sobą. Od jakiego wieku można rozpocząć
        > naule w waszym klubie i czy prowadzicie jazde wyczynową-kadre narciarską jaki
        > jest jej program treningowy?????????

        Bylam takim "uzdolnionym" dzieciakiem z klubu (w latach 80-tych, WKN), trafilam do
        tzw. grupy spartakiadowej - czyli kadry i wspomnienia mam raczej mieszne. Radzila
        bym narty traktowac jako przyjemnosc i zabawe, bez popychania dziecka w kierunku
        rywalizacji. Moje dziecko bylo na jednym obozie z "Deskami"... teraz jezdze z nim
        sama. Byc moze ucze go zle, ale za to polubil narty. Mysle ze kluby takie jak
        Deski koncentruja sie tylko na najlepszych, sredniacy czuja sie tam gorzej, a
        poczatkujacy moga zapomniec o pomocy i wsparciu. Na obozie dla maluchow z
        rodzicami byly dzieci nie jezdzace i przezywaly naprawde ciezkie chwile. Jedno z
        nich do konca jezdzilo z wlasna mama. Bylo po prostu za malo instruktorow, mimo,
        ze oboz tani nie byl. Moje dziecko zas jezdzilo w grupie kilkunastu 6, 7-latkow.
        Mysle ze nie skorzystalo zbyt duzo. Po
      • Gość: jj Re: jazda wyczynowa IP: *.sympatico.ca 13.12.01, 03:49
        Gość portalu: mama napisał(a):


        > naule w waszym klubie i czy prowadzicie jazde
        > wyczynową-kadre narciarską jaki
        > jest jej program treningowy?????????

        Jedno pytanie : Naprawde kochasz soje dziecko ?
        Wyczyn - to cholerna charowka, rezygnacja z normalnego
        dziecinstwa. 4- lata hej a moze ono bedzie mialo
        wspanialy glos i zostanie spiwakiem/czka
        a moze ..

        Jeli juz naprawde chcesz odebrac dzieku najleprze lata
        wpedzajac je w cholerna rutyne wyczynu to pogadaj z
        lekarzem kiedy uklad miesniowo kostny twego dziecka
        bedzie gotowy na tego typu obciazenia.
        j

        • Gość: Bart Re: jazda wyczynowa IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 13.12.01, 07:06
          Gość portalu: jj napisał(a):

          > Jedno pytanie : Naprawde kochasz soje dziecko ?
          > Wyczyn - to cholerna charowka, rezygnacja z normalnego
          > dziecinstwa. 4- lata hej a moze ono bedzie mialo
          > wspanialy glos i zostanie spiwakiem/czka
          > a moze ..
          >
          > Jeli juz naprawde chcesz odebrac dzieku najleprze lata
          > wpedzajac je w cholerna rutyne wyczynu to pogadaj z
          > lekarzem kiedy uklad miesniowo kostny twego dziecka
          > bedzie gotowy na tego typu obciazenia.
          > j
          >

          Witam

          jj jeżeli myślisz o jeździe wyczynowej, jako o chorobliwie ambitnym ojcu,
          katującym swoje dziecko po pracy i na stoku (dość popularny stereotyp,
          szczególnie wśród bardziej konserwatywnych narciarzy), to się zgadzam. Nie ma co
          niszczyć dziecku dzieciństwa, ale i tak to nic nie da, bo zwykle tatuś wie
          lepiej, a ponieważ 20 lat temu zrobił instruktora, więc na pewno da radę nauczyć
          swoje dziecko.

          Ale dlaczego w Austrii (stanowczo dominujący kraj w narciarstwie wyczynowym), na
          każdym prawie stoku, zasuwa grupka małych bobasów w kaskach, z wielkimi
          uśmiechami na twarzach ?
          To jest tak jak w szkole. Jeżeli nienawidzisz nauczyciela, to wcześniej czy
          później znienawidzisz przedmiot, który prowadzi. Dobry nauczyciel potrafi zmienić
          największa nudę, w coś interesującego.

          Proponuję mały eksperyment. Prosze pójść do klubu narciarkiego (dowolnie którego)
          ze swoim dzieckiem. I porozmawiać z instruktorem, który miałby go prowadzić. I
          zobaczyć, czy instruktor potrafi nawiazać kontakt z małym dzieckiem i przekonać
          jego samego do narciarstwa. Dobry instruktor to potrafi, i można mu zaufać.

          Pozdrawiam
          • Gość: jj Re: jazda wyczynowa IP: *.sympatico.ca 13.12.01, 16:44
            Gość portalu: Bart napisał(a):

            [...]
            >
            > jj jeżeli myślisz o jeździe wyczynowej, jako o
            > chorobliwie ambitnym ojcu, katującym swoje dziecko po
            > pracy i na stoku (dość popularny stereotyp,
            > szczególnie wśród bardziej konserwatywnychn
            > narciarzy), to się zgadzam. Nie ma co niszczyć
            > dziecku dzieciństwa, ale i tak to nic nie da, bo
            > zwykle tatuś wie lepiej, a ponieważ 20 lat temu
            > zrobił instruktora, więc na pewno da radę nauczyć
            > swoje dziecko.

            oj, demagogis na calego a co nie da rady mysle ze
            lepiej niz swiazo upieczony z nieskazona zadna rysa
            blacha instruktorska. Zreszta zostawmy instruktorow w
            spokoju niech sie mecza na stoku z ludzikami.

            Nie nie o to chodzi. Mysle o mamusce lub tatusku,
            ktorzy sami nie wiele moga zdzlac na stoku a szykuja
            4-latka do WYCZYNY - nie zabawy i radosc na stoku ale
            DO WYCZYNU - 4ro LATKA.

            Co do tatuska, ktory zrobil instruktora 20-lat temu to
            tu akurat motyw instruktorstwa nalezy zaliczyc na +
            pod warunkiem rownowagi psychicznej takowego tatuska

            Ale jak jest zrownowazony to nie bedzie mowil o
            wyczynie 4-lo latka. A jak juz zrobil tego instruktora i
            przeszedl pare unifikacji to i dobrze niech mu tam
            bedzie przynajmniej wie cos o nartach i jak je zmusic
            do posluszenstwa.
            >
            > Ale dlaczego w Austrii (stanowczo dominujący kraj w
            > narciarstwie wyczynowym), na każdym prawie stoku,
            > zasuwa grupka małych bobasów w kaskach, z wielkimi
            > uśmiechami na twarzach ?

            Bo to jest styl zycia a nie wyczyn jest to bardziej
            zabawa iz trening pozatym pogadaj z rodzicami tych
            dzici czy oni je szykuja do wyczynu.

            > To jest tak jak w szkole. Jeżeli nienawidzisz
            > nauczyciela, to wcześniej czy później znienawidzisz
            > przedmiot, który prowadzi. Dobry nauczyciel potrafi
            > zmienić największa nudę, w coś interesującego.

            To jest czysta demagogia jak dziecko nie ma sluchu to
            najleprzy nauczyciel nic nie zdziala.

            > Proponuję mały eksperyment. Prosze pójść do klubu
            > narciarkiego (dowolnie którego) ze swoim dzieckiem.
            > I porozmawiać z instruktorem, który miałby go
            > prowadzić. I zobaczyć, czy instruktor potrafi
            > nawiazać kontakt z małym dzieckiem i przekonać
            > jego samego do narciarstwa. Dobry instruktor to
            > potrafi, i można mu zaufać.

            Jest to jakis rozwiazanie ale po pierwsze najlpeiej
            smamemu stac sie czlonkiem takiego klubu, zabierac
            dziecko ( 4-ro latek ) na rozne imprezy klubowe i powoli
            poprzez zabawe oswajac z naciarstwem.
            Ale na poczatek udac sie do lekaza i pogadac o
            rozwoju ukladu kostno miesniowego u dzieci w wieku
            powiedzmy 4-7 lat potam to przemyslec i najlepij wybic
            sobie slowa wyczyn na 3-4 lata.

            jj

            jj

            • Gość: Agata Re: jazda wyczynowa IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 13.12.01, 20:57
              Gość portalu: jj napisał(a):

              > Mysle o mamusce lub tatusku,
              > ktorzy sami nie wiele moga zdzlac na stoku a szykuja
              > 4-latka do WYCZYNY - nie zabawy i radosc na stoku ale
              > DO WYCZYNU - 4ro LATKA.

              Skąd ta myśl? Pani specjalnie pyta się eksperta o radę. Ja nie widzę w tym nic z
              chorobliwej ambicji rodzica - tylko troskę.

              > Gość portalu: Bart napisał(a):
              > > Ale dlaczego w Austrii (stanowczo dominujący kraj w
              > > narciarstwie wyczynowym), na każdym prawie stoku,
              > > zasuwa grupka małych bobasów w kaskach, z wielkimi
              > > uśmiechami na twarzach ?
              >
              > Bo to jest styl zycia a nie wyczyn jest to bardziej
              > zabawa iz trening pozatym pogadaj z rodzicami tych
              > dzici czy oni je szykuja do wyczynu.

              Bzdura. (Wybacz, ale nie chyba nie widziałeś tych szkółek). Dzieci po 6-8 lat
              jeżdżą góra-dół skrętem gigantowym ( i nie chodzi tylko o promień skretu). Każdy,
              kto to widzi, oceni to jako wyczyn. Bo jak inaczej, niz wyczyn, określić grupę
              zasuwającą szybciej niz wszyscy inni na stoku, z instruktorem cały czas
              nadzorującym.
              Przeciez nie dla celów turystycznych te dzieci codziennie są filmowane.
              Jednocześnie, nie ma wątpliwości, że nikt tych dzieci nie pozbawia dzieciństwa.
              Są uśmiechnięte, przy wyciagu rzucają się śniegiem, a same lekcje nie mają sobie
              nic z przymusu.

              > > To jest tak jak w szkole. Jeżeli nienawidzisz
              > > nauczyciela, to wcześniej czy później znienawidzisz
              > > przedmiot, który prowadzi. Dobry nauczyciel potrafi
              > > zmienić największa nudę, w coś interesującego.

              > To jest czysta demagogia jak dziecko nie ma sluchu to
              > najleprzy nauczyciel nic nie zdziala.

              Kolejny mit. Od nauczyciela zależy bardzo duzo. Wg mojej zaprzyjaźnionego
              lekarza, na tym poziomie wiedzy, który posiadamy na temat wzorców ruchowych
              człowieka, z najprzecietniejszej osoby mozna zrobić olimpijczyka. Wystarczy, że
              ta osoba będzie tego chciała. A co do nauki dzieci: bardzo duzo umiejętności
              można wopoić dziecku, a ono nawet sie nie zorientuje, że to nauka, a nie zabawa.
              Ale sposób uczenia zależy od nauczyciela. Stara polska szkoła to nie to (sam do
              niej najwyraźniej należysz, skoro uważasz, że dziecko trzeba, cytuję: "zmusić" do
              jazdy).
              Zreszta ta stara szkoła dużych sukcesów nie odniosła. Polaków na stokach
              olimpijskich nie widać, oj, nie widać... I dopóki z PZN nie pogonia tych
              wszystkich dziadków, co to kijem zmuszają do (ich zdaniem) poprawnej jazdy, to
              jeszcze długo nie będzie...
              • Gość: jj Re: jazda wyczynowa IP: *.sympatico.ca 14.12.01, 06:25
                Gość portalu: Agata napisał(a):

                >
                > Bzdura. (Wybacz, ale nie chyba nie widziałeś tych
                > szkółek). Dzieci po 6-8 lat jeżdżą góra-dół skrętem
                > gigantowym ( i nie chodzi tylko o promień skretu).
                > Każdy, kto to widzi, oceni to jako wyczyn. Bo jak
                > inaczej, niz wyczyn, określić grupę zasuwającą
                > szybciej niz wszyscy inni na stoku, z instruktorem
                > cały czas nadzorującym. Przeciez nie dla celów
                > turystycznych te dzieci codziennie są filmowane.
                > Jednocześnie, nie ma wątpliwości, że nikt tych dzieci
                > nie pozbawia dzieciństwa.

                No tk po pierwsze zmieniasz temat i przskakujesz na 6-8
                latki a to duza roznica.
                Po drugie czy znasz takie kluby szkolki od wewnatrz ?
                Sa kluby narciarski gdzie ludziska palca corocznie
                wielki pieniadz za czlonkostwo i tam sie organizuje
                roznego typu zawody szkolenia itd.
                Mialem okazje przyjzec sie temu dokladnie wielokrotnie
                rozmawiac z rodzicami tychze dzieci.
                To jest poprostu styl zycia te dzieci sie bawia a ich
                rodzice nie mysla o wyczynie. Zreszta nadchodzi lato
                rodzina przenosi sie do klubu golfowego, tenisowego.
                Ponadto jest grupa ludzi, ktora bierze lekcje
                indywidualane lub grupowe. Nap rodzina przyjezdza do
                stacji narciarskiej rodzice wykupuja dziecku 2-3
                godziny jazdy z instruktorem 2-5 uczni na instruktora.
                ( w wielu stacjach nie obowiazuje ich kolejka do
                wyciagu ) Potem cala rodzina spedza reszte dnia na
                wspolnej jezdzie.

                [...]
                > Kolejny mit. Od nauczyciela zależy bardzo duzo. Wg
                > mojej zaprzyjaźnionego lekarza, na tym poziomie
                > wiedzy, który posiadamy na temat wzorców ruchowych
                > człowieka, z najprzecietniejszej osoby mozna zrobić
                > olimpijczyka. Wystarczy, że
                [...]

                Znowu zmieniasz temat mialo byc o ukladzi kostno
                miesniowym CZTEROLATKA w aspekcie wyczynowekgo treningu
                narciarskiego a ty walisz demagogie.

                [...]
                > Ale sposób uczenia zależy od nauczyciela. Stara
                > polska szkoła to nie to (sam do niej najwyraźniej
                > należysz, skoro uważasz, że dziecko trzeba, cytuję:
                > "zmusić" do jazdy).

                Nie wiem czym ci zabruzdzila stara polska szkola.
                Byla bardziej sesowna i otwarta niz austryjacka
                krzeselkowa.
                Ja przeszedlem przez polaka, jestem bardziej wyznawca
                francuskiej ( g.joubeta) tzw. "kurwingu" tez
                zakosztowalem. w czy ty masz masz problem ?


                > Zreszta ta stara szkoła dużych sukcesów nie odniosła.
                > Polaków na stokach olimpijskich nie widać, oj, nie

                Chyba nie o szkole sie rozbilo a o forse i warunki
                byla nawet w Zakopanem tak szkola co dwie blizniaczki
                z niej wyszly ale rzucily w diably wyczyn by miec
                troche normalnosci w zyciu.
                Mam przyajaciela, ktory przeszedl przez tak szkole
                sportow zimowych odnaosil sukcesy na arenie
                miedzynarodowej. Jak opowiada o cenie sukcesu
                to zal d;.. sciska.
                ...
                > I dopóki z PZN nie pogonia tych wszystkich dziadków,
                > co to kijem zmuszają do (ich zdaniem) poprawnej
                > jazdy, to jeszcze długo nie będzie...

                O prosze przechodzimy od demagogi do krucjaty pieknie
                pieknie. Widze ze jestes mocna w sprawach techniczynch
                Hej Agatko walnij pare opracowan na miare Jouberta
                opublikuj w prasie krajowej zagranicznej a potem
                stan na czele krucjaty.

                ps.

                Najbardziej zawdzieczam tym starcom jak mowisz ze
                wpoili we mnie to za niema lodu a jest tylko silnie
                zmrozony snieg. No i ze po wszystkim da sie zjechac.
                Wdocznie uczyli poprawnie bo nigdy nie mialem problemu
                z tzw gora lodowa ( silnie zmozonym siniegim. muldami
                czy tez jezdzie w puchu na, ktory o dziwo udalo mi sie
                pare razy zalapac.

                Moc Serdecznych pozdrowien jj

                • Gość: Agata Re: jazda wyczynowa IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 14.12.01, 17:27
                  Gość portalu: jj napisał(a):
                  > No tk po pierwsze zmieniasz temat i przskakujesz na 6-8
                  > latki a to duza roznica.
                  Żeby tak jeździć, jak jeżdża te sześciolatki, trzeba zacząć wcześniej. Oczywiście
                  treningi muszą być dostosowane odpowiednio do wieku dziecka - czy ktoś twierdził
                  inaczej? Przeczytaj jeszcze raz post mamy - tam jest tylko pytanie, co mozna
                  zaproponowac czterolatkowi. Nikt czterolatkom nie proponował treningu dla
                  dorosłego. Skąd u Ciebie ta agresja? Atak na mamę, że, cytuję: "nie kocha swego
                  dziecka". Czasem nie przesadzasz?

                  > Po drugie czy znasz takie kluby szkolki od wewnatrz ?
                  > Sa kluby narciarski gdzie ludziska palca corocznie
                  > wielki pieniadz za czlonkostwo i tam sie organizuje
                  > roznego typu zawody szkolenia itd.
                  > Mialem okazje przyjzec sie temu dokladnie wielokrotnie
                  > rozmawiac z rodzicami tychze dzieci.
                  (ble ble ble)

                  Owszem, znam. Rozmawiałam z trenerem - on twierdził, że trenują do zawodów ...

                  > Znowu zmieniasz temat mialo byc o ukladzi kostno
                  > miesniowym CZTEROLATKA w aspekcie wyczynowekgo treningu
                  > narciarskiego a ty walisz demagogie.


                  Co miało być? Gdzie miało być?
                  Ja się na nic nie umawiałam.

                  A co do demagogii, to cytuję:

                  "Demagogia (z greckiego demagogia - kierowanie ludem), wpływanie na uczucia i
                  nastroje społeczne i polityczne nieuświadomionych mas poprzez odwoływanie się do
                  emocji, często nadmiernych oczekiwań w celu osiągnięcia własnych celów.
                  Jakakolwiek akcja obliczona na łatwy efekt lub poklask.
                  (...)Obecnie pojęcie to jest synonimem pseudomądrości, obłudy, zakłamania i
                  przewrotności."

                  Nie napisałam tego dla poklasku. Chyba, że chciałeś powiedzieć, że moją wypowiedź
                  traktujesz jako: pseudomadrą/obłudną/zakłamaną/przewrotną.

                  Jeśli już miałabym czyjąć wypowiedż określić jako demagogię - to Twoją. Wymyslasz
                  troskliwej matce od osoby usiłującej zruinować życie dziecka, rodzierasz szaty
                  niczym Rejtan, wymyślasz od ukadów mięśnio-szkieletowych (hej! A słyszałeś, że
                  ostatnio modniejsze jest rozważanie sportów od strony tzw. "wzorca ruchowego"?)...

                  Czysta demagogia.

                  > Nie wiem czym ci zabruzdzila stara polska szkola.
                  > Byla bardziej sesowna i otwarta niz austryjacka
                  > krzeselkowa.
                  > Ja przeszedlem przez polaka, jestem bardziej wyznawca
                  > francuskiej ( g.joubeta) tzw. "kurwingu" tez
                  > zakosztowalem. w czy ty masz masz problem ?


                  sru tu tu tu.



                  A cóż my tu mamy? to się nazywa



                  chwileczkę




                  zapomniałam




                  aha




                  demagogia!!





                  No bo przecież to juz nic nie ma wspólnego z układem kostno-mięśniowym
                  czterolatka.

                  (...)
                  > Najbardziej zawdzieczam tym starcom jak mowisz ze
                  > wpoili we mnie to za niema lodu a jest tylko silnie
                  > zmrozony snieg. No i ze po wszystkim da sie zjechac.
                  > Wdocznie uczyli poprawnie bo nigdy nie mialem problemu
                  > z tzw gora lodowa ( silnie zmozonym siniegim. muldami
                  > czy tez jezdzie w puchu na, ktory o dziwo udalo mi sie
                  > pare razy zalapac.

                  Nie chodziło o ich wiek - chodziło o psychiczne zramolenie. Nie mówię o Tobie,
                  tylko o pewnych grupach instruktorskich - sama widziałam, jak pewien szanowany
                  polski instruktor-wykładowca walił kijkiem swoich uczniów. TA METODA NIE DZIAŁA.


                  Ok, to na tyle, czytaj dokładniej posty, a może lepiej jedź od razu na stok
                  ratowac - byle nie uczyć (stara polska szkoła powiadasz - jeżdzisz z kolankami na
                  zakładkę?)
                  • Gość: jj Re: jazda wyczynowa - sprostowanie IP: *.sympatico.ca 14.12.01, 19:08
                    Gość portalu: Agata napisał(a):


                    > Żeby tak jeździć, jak jeżdża te sześciolatki, trzeba
                    > zacząć wcześniej. Oczywiście treningi muszą być
                    > dostosowane odpowiednio do wieku dziecka - czy ktoś
                    > twierdzi ł inaczej? Przeczytaj jeszcze raz post mamy
                    > - tam jest tylko pytanie, co mozna zaproponowac
                    > czterolatkowi. Nikt czterolatkom nie proponował
                    > treningu dla dorosłego. Skąd u Ciebie ta agresja?
                    > Atak na mamę, że, cytuję: "nie kocha swego
                    > dziecka". Czasem nie przesadzasz?

                    Moim zdanie dyskusja zaczela oscylowac w kierunku
                    tematu problemu postawinegogo przez mame w temacie
                    a nie tresci jej postu. Nie watpie ze intencja mamy
                    byla jak najleprza. Dzykusja raczej stala sie
                    ogolniejsze niz dotyczaca tej mamy i tego dziecka.
                    Temat: dzici a wyczyn - czy jak to mama dziecka
                    ujela - jazda wyczynowa .

                    Teraz tak, czy zeby jezdzic w wieku lat 6-cu tak jak
                    mowisz trzeba zaczac w wczesniej hmm moze ale znam
                    przypadki kiedy dzieci zaczynaja w weiku 6-7lat i
                    po roku przeganialy te co zaczely wczesniej.
                    To tylko sprawa rozwoju dziecka i co najwaniejsze
                    wprowadzenia w dyscypline w formie zabawy.
                    Nie nie mam we mnie zadnej agresji twoerdze tylko
                    ze na pozimie 4-ro latka nie nalezy myslec o
                    wycznie. Ona nie pisze o sportowej jezdzie,
                    czy zawodniczej chociaz na poziomie 4-lo latka to
                    czysta bzdura. Mozna byc zawodnikiem na miare
                    amatorskigo klubu, zakladu parcy dzielnicy )
                    Wyczyn to juz raczej cos extremalnego.
                    Mzoe czepiam sie za slowa ale powilalo mi zgroza
                    slyszac o wyczynowych zakusach mamy czterolatka.

                    > Owszem, znam. Rozmawiałam z trenerem - on twierdził,
                    > że trenują do zawodów ...
                    Ok policytujmy sobie ;-)
                    ja spozywam z nimi wspolne posilki i pijemy razem piwo
                    po zakonczonej pracy prawie kazdego zimowego weekendu.
                    Zaden nie mowi o wyczynie chociaz masz racje trenuja do
                    zwodow i maja nawet rozgrywki miedzy klubami.

                    Jak samam mowisz trenuja do zawodow a nie do wyczynu
                    ( wiem znowu slowka ) Ale wyczyn to juz extermany
                    trenig.
                    Na poziomie klubu tu trzeba by zdefiniowac o jakiego
                    rodzaju klubie mowimy - moze to byc zabawa chociaz jak
                    dziecko nie umie przegrywac to moze byc problem.
                    >
                    > > Znowu zmieniasz temat mialo byc o ukladzi kostno
                    > > miesniowym CZTEROLATKA w aspekcie wyczynowekgo
                    > > treningu
                    > > narciarskiego a ty walisz demagogie.
                    > Co miało być? Gdzie miało być?


                    Opss przepraszam zaczynam miec klopoty z jezykim
                    ojczystm. Ale temat jest jazda wyczynowa i mama
                    mowi ze ma 4-ro letnie dzicka.

                    > Ja się na nic nie umawiałam.

                    Nikt na nic sie ni umawial. Ja zadalem tylko
                    pytanie, moze niepotrzebnie.

                    No nic to rzeczywocie nie dowiem sie o tych
                    czterolatkach zbyt wiele chyba pojde na piwo ze
                    znajpmym pediatra.

                    > A co do demagogii, to cytuję:
                    > "
                    ...
                    > i przewrotności.
                    > "
                    >
                    > sru tu tu tu.

                    To mi sie najbardziej podoba, mogla bys wiecej
                    To naprawde bardzo mile.
                    ;-)

                    Jak ptrenujesz wiecej to moze ci sie przyda na stoku.
                    ;-)


                    > Nie chodziło o ich wiek - chodziło o psychiczne
                    > zramolenie. Nie mówię o Tobie, tylko o pewnych
                    > grupach instruktorskich - sama widziałam, jak
                    > pewien szanowany polski instruktor-wykładowca walił
                    > kijkiem swoich uczniów. TA METODA NIE DZIAŁA
                    > .

                    No to odrazu trzeba z krucjata na caly zwiazek.
                    Masz tyle odwagi Trzeba bylo sfilmowac i do sadu
                    alboPZNu lub prasy, bylo by jednego mniej.

                    > Ok, to na tyle, czytaj dokładniej posty, a może
                    > lepiej jedź od razu na stok

                    Zaraz spadam

                    > ratowac - byle nie uczyć (stara polska szkoła
                    > powiadasz - jeżdzisz z kolankami na zakładkę?)

                    Wiesz mam na kacie paru gosci, ktorzy od zera w trzy
                    weekendy zalapali o co chodzi i byli OK nawet na
                    carnych. Moze dlatego ze nie opuszczalem zandej lekcji
                    PZN. ;-) i nie tylko PZN-u

                    Wraznie masz jakis problem z PZN-em zostaw to w spokoju
                    jest bialo szkoda zdrowia na rozdzieranie szat.

                    Z narciarskim pozdrowieniem zegnam wszytkich spadajc
                    za porada przdmoczyni Ssznownej Pani Agaty w puszysty
                    bialy snieg.

                    Wesolych Swiat.

                    jj


                    • Gość: teresa Re: jazda wyczynowa - sprostowanie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.12.01, 00:33
                      Pani Agato!
                      Muszę się z Panią zgodzić i poprzeć.

                      Nie zgadzam się z tym, że jazda w klubie od razu musi oznaczać zmuszanie dzieci
                      do czegoś. Przez 6 lat jeździłam w klubie narciarskim, w grupie sportowej.
                      Wspominam te lata jako najprzyjemniejsze w moim życiu. Nawet gdy było ciężko,
                      gdy w pewnym sensie byłam zmuszana do tego by pójść na stok, była to wspaniała
                      zabawa.

                      Nie uważam, żeby chęć kształtowania swojego dziecka poprzez zapisanie go do
                      klubu i szykowania do 'wyczynu' było czymś złym. Wyczyn to nie tylko start na
                      Olimpiadzie. Klubu nie przygotują samych olimpijczyków. Ale przygotują grupę
                      ludzie bardzo dobrze jeżdżących na nartach. Takich, którzy będą traktować to
                      jako przyjemność, ale jednocześnie będą to robić bardzo dobrze.

                      Zgadzam się z tym, że kadra ucząca młodych narciarzy jest w dużej mierze stara.
                      Zgadzam się z tym, że system kształcenia instruktorów narciarstwa jest bardzo
                      słaby. Instruktorzy, którzy zdobyli swoje uprawnienia kilkadziesiąt lat temu,
                      ludzie, którzy nie uczestniczą w unifikacjach - nie mają pojęcia o tym co
                      dzieje się w narciarstwie. Ale nawet obecnie - kursu dla pomocników
                      instruktorów, które przechodzi prawie każdy uczestnik. W czasie mojego kursu
                      pomocnikiem został chłopak, który nie odróżniał giganta od specjalnego. I taki
                      człowiek będzie dalej uczył.

                      A jeśli chodzi o wspomniane bliźniaczki z Zakopanego. Skończyły karierę nie w
                      pogoni za normalnością. Jedna z nich jest w reprezentacji na kolejną olimpiadę.
                      Druga widocznie nie była wystarczająco dobra. Teraz uczy młodych ludzi w swoim
                      rodzinnym mieście.

                      Gorąco zachęcam do tego, by swoje dzieci posyłać do klubów sportowych. Swoje
                      dziecko z pewnością tam wyślę.

                      teresa
    Pełna wersja