Dodaj do ulubionych

delegacje ;)

IP: *.acn.pl 07.02.04, 10:18
o delegacjach sporo już pisano i mówiono, ale mam zabawną historyjkę i nie do
końca szablonową.
Historia mojej koleżanki - P., pozdrawiam, jesli przeczytasz i chyba nie masz
mi za złe?

a zatem.
Jej chłopak z resztą ekipy (bo pracują w TV i relacjonują mecze) wyjechal na
jakieś rozgrywki na kilka dni. Mial wrócić okreslonego wieczoru, ona się
przygotowuje, stęskniona, kolacja czeka itd. Dobrym wieczorem telefon od
chlopaka - że nie przyjedzie, bo w środku trasy siadl im samochod, czy coś
takiego, muszą się zatrzymacv w hotelu, nie dotrze.
Koleżanka, zirytowana nowiną, zaczyna wyrzuty, ze jak to, przecież ona czeka
itd., itp - jak każdy kto jest zaskoczony niemiłą zmianą planów, nawet, jeśli
sprawcą jest wyższa siła. Zatem ona monologuje rozżalona a on na to:

- Prosze Cię, nie komplikuj. Obok mnie stoi czterech facetów z komórkami w
ręku i każdy z nich próbuje wytłumaczyć swoją sytuację swojej żonie....
Obserwuj wątek
    • peter.steele Re: delegacje ;) 07.02.04, 12:16
      Ja ostnio jechałem wiec n goraco moge opowiedziec jechałem najpierw do Berlina
      a z Berlina miałem samolot do Monachium. Kupno biletu to juz była sztuczka, bo
      okazało sie, że pociag, którym mam jechc w lanie ma wpisane ok 2 godz
      spóźnienia. Wiec trzeba było jechac wczesniuej. W Berlinie był problem ze
      znalezieniem noclegu.
      Jak juz zaleciałem do Monachium to okazało sie, że tam gdzie mam nocowac, czyli
      w pensjonacie nie było właścicieli. trzeba bylo gdzies torbe zostawic, więc
      idząc jakiegos gościa koło domu pytam sie czy moge u niego zostawic torbę, bo
      chce iśc cos zjeśc i pozwiedzac. Wróciłem o 18 a tam włascicieli nadal nie
      było. ten gośc mi pomógł i znalazł dla mnie inny pensjionat. Z tamtąd był
      wysłany fax do miejsca, gdzie teraz nocuje.
      W sumie z małymi problemami wreszcie zlądowałem na miejsce. Ale było wesoło, i
      dośc ciekawie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka