Gość: Palnick
IP: 194.17.229.*
22.02.04, 02:54
Był kiedyś bardzo dobry proboszcz - człowiek wielkiej wiary i dobroci. Nie
uciekały przed nim zwierzęta, karmił biedaków, nocował bezdomnych...
Któregoś wieczora wracał po mszy do plebani i usłyszał ciche
wołanie: "proboszczu, proboszczu !"
Odwrócił się, ale nic nie zobaczył, po chwili wołanie powtórzyło się i w
szarówce dostrzegł siedząca na kamieniu żabę. Podszedł i schylił się nad
ledwo
żywym zwierzątkiem a ono wyjąkało: "weź mnie ze sobą, jestem zaklętym przez
złą
wiedźmę 15-letnim ministrantem. Weź mnie na plebanię, nakarm, napój, przytul,
pocałuj, a zdejmiesz zły czar..."
Proboszcz niewiele myśląc zabrał żabkę, nakarmił, napoił, przytulił,
pocałował
i nawet położył na swojej poduszeczce...
Rano obudził się, patrzy... a koło niego leży piękny 15-letni ministrant...
/
/
/
/
/
/
I TAKA JEST NASZA LINIA OBRONY, WYSOKI SADZIE !!!!!!