Dodaj do ulubionych

Wyciskacze łez z dzieciństwa

05.06.10, 11:03
Temat przypomniał mi się a propos innego wątku, mianowicie gadżetów
z dzieciństwa.

Co Was wzruszyło, kiedy mieliście lat kilka i kiedy świat wydawał
się pięknym i wesołym?

Ja płakałam jak bóbr (skąd to powiedzenie?) kiedy oglądałam lub
czytałam:
- Króla Lwa
- O psie który jeździł koleją
- Czarnego Księcia.

Na dodatek ostatnio na dobranoc czytałam młodszej siostrze
wspomnianego Czarnego Księcia i znów ryczałam, o co w życiu bym się
nie podejrzewała. Mała była kompletnie zdezorientowana :)
Obserwuj wątek
    • znana.jako.ggigus Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 05.06.10, 12:19
      ja tez O psie, ktoy jezdzil koleja.

      Potem czytalam taka wielotomowa powiesc o krolu Hunow, Attyli, jak bylam chyba w
      szostej klasie. Plakalam, bo Attyla mial ogolnie ciezkie zycie, duzo podrozowal,
      namioty, snieg, walka o kolejne ziemie.
      A potem chcialam jeszcze raz wypozyczyc Attyle, i nic, ksiazka zniknela jak
      kamien w wode w szkolnej bibliotece, bibliotekarka nie mogla sobie takiej
      pozycji w ogole przypomniec, a miala swietna pamiec do ksiazek. Bez sladu
      zniknal Attyla i nie wiem, czy plakalabym jeszcze razm czytajac o nim.
    • princessofbabylon Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 05.06.10, 14:45
      "Niekończąca się opowieść" i ten konik, który tam w tym błocie stał. No chyba,
      że coś mylę. W każdym razie tak to zapamiętałam.

      Obowiązkowo "Król Lew". Pokazali nam to w szkole pamiętam, w III klasie. Ryczeć
      mi się chciało potem na dalszych lekcjach, ale wstyd mi było i ledwo się opanowałam.
      • Gość: mia Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.10, 22:20
        no może nie śa to szczególnie wzruszające, ale tylko to
        pamiętam...taka scena z "Kubusia Puchatka" lub "Chatki" ostatnia,
        gdy Krzyś sie mniej więcej pyta Kubusia, czy on zawsze będzie...i
        z "Jasia Fasoli" taki filmik, gdzie jest w szkole i scenka, gdy
        złoczy~nca mu pod koniec auto niszczy...nie wiem czemu ale zawsze
        ryczałam tak że musiałam iść do kuchni aż, nie przemawiało do mnie
        że to fikcja...z kolei w ogóle "Król Lew" nie działał ani na mnie
        ani na mojego brata...on z kolei ryczał przy "Bolku i Lolku" scena w
        zimie, gdy zjeżdżają na nartach i zakopują sie w śniegu...heh,
        dzieciństwo
        • iwu Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 05.06.10, 22:33
          Jak w "Awanturze o Basię" Basi mama ginie pod kołami pociągu.
          Albo jak umiera Nemeczek w "Chłopcach z Placu Broni" (nawiasem
          mówiąc nie rozumiałam kto to jest ta Bronia, a wstydziłam się
          zapytać żeby nie wyjść na głupka).
          Jak w "Timurze i jego drużynie" mała dziewczynka na huśtawce woła do
          mamy: Mamo, patrz, latam tak wysoko jak tata! A mama przytula ją i
          mówi: Och nie, tylko nie tak jak tata! Bo tata lotnik poległ na
          wojnie...
          Łomatko, prawie się teraz rozpłakałam.
          • princessofbabylon Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 05.06.10, 23:18
            Tak, przypomniało mi się właśnie - "Chłopcy z Placu Broni".
            • the_dzidka Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 06.06.10, 21:34
              > Tak, przypomniało mi się właśnie - "Chłopcy z Placu Broni".

              BTW to było okropne - łzawa powieść o gó...arzu, który należy do
              podwórkowej bandy, która walczy w deszczu z inną bandą o plac, na
              którym obie bandy chcą się bawić! I ten gó...arz walcząc o ten plac
              przeziębia się na śmierć! Zapada na zapalenie płuc i umiera.
              No rzeczywiście, bohater... Jest z kogo czerpać wzór.
              • Gość: ichi51e Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa IP: *.acn.waw.pl 12.06.10, 14:55
                Chlopcy jak najbardziej ale mnie tez dobili "Bracia Lwie Serce".
                Dostalam na Wigilie i przez pol nocy z jakims tepym masochizmem
                czytalam "nie placz mamuiu, zobaczymy sie w Nangijali" - potem w ryk,
                histeria i jak mi przeszlo to od poczatku...
                • kicior99 Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 13.06.10, 12:35
                  Bo to piękna książka jest. I niezwykła, jako jedna z nader nielicznych porusza
                  temat śmierci w literaturze dla dzieci.
    • swiblowo Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 05.06.10, 23:39
      Nasza szkapa i slepy Lysek z pokladu Idy.
      • dona.a Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 07.06.10, 21:12
        swiblowo napisała:

        > Nasza szkapa i slepy Lysek z pokladu Idy.

        Ja dokładnie tak samo, poza tym "Pollyanna", "Chłopcy z Placu
        Broni", "Mała księżniczka", "Dziewczynka z zapałkami"
    • Gość: gosc Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa IP: 195.205.21.* 06.06.10, 07:33
      "ZSRR w roku 2000"

      Ze śmiechu.
      • Gość: zenotka Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.10, 12:36
        "o psie ,który jeżdzil koleją" " Robin hood" scena kiedy Robin umiera
        ,Winnetou ....," Wymarzony dom Ani"
    • aiczka Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 06.06.10, 14:55
      "Toto" - bajka z czarnej płyty. Później "Znaczy kapitan" i "Wicehrabia de
      Bragelonne" (ostatnia książka o trzech muszkieterach). "O psie, który jeździł
      koleją" wydawało mi się nazbyt ckliwe, podobnie jak "Serce" Amicisa.
      • Gość: ichi51e Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa IP: *.acn.waw.pl 12.06.10, 14:58
        Toto byl straszny - balam sie tej plyty i zawsze staralam sie zasnac
        nim zacznie sie straszne... No i byla jeszcze jakas taka plyta z bajka
        slowianska, detali nie pamietam ale Lech i jego druzyna Czech i Rus
        tam chyba byli ("o sol z nami Lech kopie kruszy" , okladka czarna) tez
        straszna (no i oczywiscie "Dar rzeki").
    • pochodnia_nerona Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 06.06.10, 17:11
      O psie, który jeździł koleją, która to lektura wywołała we mnie nienawiść do
      bezmyślnych gó...arzy, którzy powodują, że giną takie dobre pieski.
      Bracia Lwie Serce - przepiękna opowieść. O śmierci i tym, co po niej, dla
      wrażliwych dzieci i dorosłych :-)
    • sabinac-0 Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 06.06.10, 18:05
      "Mala ksiezniczka" Francis Burnett, strasznie chcialam nasladowac bohaterke, byc
      jednoczesnie taka dumna i grzeczna, patrzec na wszystkich z gory a plebeliuszy
      ktorzy dochowaja mi wiernosci zaszczycic posada mej osobistej sluzby. :)

      Powiedzmy ze zycie nieco to zweryfikowalo. :)
    • croolevna Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 06.06.10, 20:27
      Filmowa wersja "Lassie wróć" - wyłam jak głupia. I jeszcze jak oglądałam
      Janosika (wersję serialową) - scena, w której ma być powieszony, idzie między
      owieczkami... ojoj, dramat był ;D
      • hovawartka Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 06.06.10, 21:24
        z serii o Ani "Rilla ze Złotego Brzegu" - kiedy przychodzi list od
        Waltera z wojny, i druga opłakana scena (tym razem łzy szczęścia)
        kiedy pies Wtorek wita na stacji powracającego z wojny Jima.

        Czytałam to chyba 10 razy i dalej rycze w tych miejscach, już jako
        dorosła osoba.
        • babazzamiedzy Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 07.06.10, 13:17
          Dobrze, że ktoś to napisał, mam to samo. Całą serię też czytałam
          kilkanaście razy. Jeszcze ryczałam jak bóbr gdy zmarła Joy, córka
          Ani. Oraz oczywiście jak Gilbert był umierający.
          Uwielbiam Anię od momentu gdy dostałam pierwszy tom od sąsiadki-
          starszej dystyngowanej damy z kresów za robienie jej zakupów i takie
          tam.
          • Gość: ichi51e Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa IP: *.acn.waw.pl 12.06.10, 15:00
            tak, tak - Joy i Walter... (T_T)
    • pani.behemota Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 06.06.10, 21:31
      Beczałam w dzieciństwie jak mama mi czytała "Serce" Amicisa. To było ponad 20 lat temu, treść książki już wyparłam i do tej pory nie sięgnęłam po raz drugi. Boję się przeczytać, bo pamiętam jak mnie wtedy serce bolało...
      O książkowych cierpiących, chorych zwierzętach nawet nie wspominam, bo jak tylko pomyślę mam łzy w oczach.
      Na "Królu Lwie" łzy wycierałam ukradkiem, bo oglądałam z dużą grupą znajomych na wagarach. Ale to czasy licealne już były.
    • zwierze_futerkowe Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 06.06.10, 23:35
      Moja dobranockowa trauma z lat najwcześniejszych to był Miś Colargol, ten
      odcinek, jak go wzięli do cyrku i zostawili go na noc w klatce, przykutego do
      żelaznej kuli. Uch, dosłownie czułam, jak mu w tej klatce jest zimno i
      smutno, i jak się boi. A na dokładkę ten motyw muzyczny, pamiętacie, taki
      skoczny, fajny, był przy tej scenie taki jakby "wypłakany". Nigdy więcej nie
      chciałam oglądać Colargola.
      • default Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 07.06.10, 12:58
        zwierze_futerkowe napisała:

        > Moja dobranockowa trauma z lat najwcześniejszych to był Miś
        Colargol

        Moja też! Tylko że ja dużo bardziej płakałam na tym odcinku, kiedy
        był jakiś festiwal w lesie, wszystkie zwierzątka po kolei śpiewały i
        były oklaskiwane, a jak przyszedł czas na występ Colargola, to
        zerwała się burza i wszyscy uciekli... I on biedaczek tak do pustych
        ławek śpiewał.. Buuu.
      • 36krzysiek Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 18.06.10, 13:35
        zwierze_futerkowe napisała:

        > Moja dobranockowa trauma z lat najwcześniejszych to był Miś
        Colargol, ten
        > odcinek, jak go wzięli do cyrku i zostawili go na noc w klatce,
        przykutego do
        > żelaznej kuli. Uch, dosłownie czułam, jak mu w tej klatce
        jest zimno i
        > smutno, i jak się boi. A na dokładkę ten motyw muzyczny,
        pamiętacie, taki
        > skoczny, fajny, był przy tej scenie taki jakby "wypłakany". Nigdy
        więcej nie
        > chciałam oglądać Colargola.

        Matko boska! A najgorsza była muzyka w tej scenie! Do dziś to
        pamiętam, przy powtórkach rodzice musieli wyłączać TV bo ryczałem
        jak bóbr. Trauma mi chyba została do dziś :) Pies w kolei, Lessi,
        generalnie wszystko, gdzie działa się krzywda zwierzętom. Ostatnio
        płakałem na E.T. gdy go znaleźli nad rzeką i umierał w szpitalu. Jak
        dziecko, jak dziecko...
    • kikimora78 Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 07.06.10, 10:27
      Jak Karusek zdychał na kolanach Anielki.
      No i obecnie jak Zgredka zasztyletwali (chlip chlip)
      • aaricia_szalona Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 07.06.10, 11:42
        1. Mała syrenka. Długo przed disney'owską wersją widziałam taką, w której
        syrenka, już dwunożna, idzie po plaży i zostawia krwawe ślady. Ryczałam jak
        bóbr. To w ogóle przesmutna baśń jest.
        2. Dziewczynka z zapałkami,
        3. Chłopcy z placu broni,
        4. Królowa śniegu,
        5. Kocia mama - M. Buyno-Arctowej,
        6. Kamienie na szaniec,
        7. Stowarzyszenie umarłych poetów
        9. i największy wyciskacz jaki znam "Dziewięć bied i jedno szczęście" Marii Kann
        • happymom Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 07.06.10, 14:57
          Dumbo, bajki Andersena.
        • 36krzysiek Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 18.06.10, 13:39
          "Mała syrenka" stara wersja sprzed hmmm... 30 lat? w kinie, matka
          mnie wyprowadziła bo wstyd był, nie wiadomo które bardziej zapłakane.
        • Gość: misiek Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa IP: 195.20.110.* 27.06.10, 15:24
          Pamiętam jak pierwszy raz pożyczyliśmy z mamą książkę "Kocia Mama" z
          biblioteki. Nie wiem ile miałem wtedy lat - ale były to lata
          podstawówkowe. Przeczytałem ją szybciutko i też w kilku miejscach
          ryczałem. Potem powiedziałem mamie, że książka mi zginęła, oddaliśmy
          do biblioteki kilka innych książek w zamian i okazało sie, że
          cudownie książkę schowałem pod łóżko i teraz to już nie musiałem jej
          oddawać i mogła być tylko moooja... wstyd się przyznać - ale czegóź
          się nie robi dla ulubionej porcji kultury...
      • hania_jk Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 07.06.10, 23:32
        > Jak Karusek zdychał na kolanach Anielki.

        Przerabialiśmy ten fragment na lekcji w IV klasie podstawówki i polonistka nie wiedziała biedna, co zrobić, bo się wszystkie dziewczynki poryczały. Ja też.
    • pikku_myy16 Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 07.06.10, 18:36
      Ileż książek mi przypomnieliście. Nie na wszystkich gorzko płakałam,
      ale rzeczywiście część z nich była tak wzruszająca, że do dziś
      pamiętam. Na Ani rozczuliłam się, kiedy Mateusz umierał. Sam tytuł
      rozdziału jakoś tak na mnie oddziaływał, bodajże: Żniwiarz, któremu
      na imię Śmierć. I pewnie płakałam też ze śmiechu, bo to ubóstwiana
      powieść z podstawówki.
      A Gilbert... Hmmm, on to był ach i och:)
      • Gość: jjj Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa IP: *.agora.pl 09.06.10, 20:12
        A jeszcze byla książka "O psie który miał chłopca" i "Szalony konik"
        i, hlip, hlip, o hience Dżolly, ona na końcu wpada pod coś, chyba
        pod pociąg.....:((((
        I przy "Braciach Lwie Serce: na początku i na końcu, chociaż
        uwielbiam tę książkę...
        Z reszta ja właściwie potrafię płakać nawet przy reklamie
        lodówki:))))
        • Gość: lidka Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa IP: *.adsl.inetia.pl 10.06.10, 09:57
          Ja pamiętam wierszyk z dzieciństwa o kurczątku, które zgubiło mamę:
          "...chciało muszkę złapać w locie, wyskoczyło dziurką w płocie...
          ........
          Mamy szuka, mamy woła!....
          ............
          Mój jęczmieniu mój kochany znajdź mi drogę do mej mamy!
          szumi jęczmień wąsem białym - nie pamiętam! zapomniałem!..."
          Raaaany! w końcu nie wiem , czy znalazło te mamę, bo ryczałam jak bóbr i do tej
          pory nie wiem co było dalej!
    • morgen_stern Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 10.06.10, 10:35
      - oczywiście "O psie, który jeździł koleją", trauma taka, że drugi raz tej książki nie wzięłam do ręki i już nie wezmę.

      - "Runo, wróć", czyli jugosłowiańska wersja Lassie. Bardzo fajnie napisana książka, a jak Runo na końcu po wielu przygodach wrócił do swojego starego pasterza i biegł przez polanę, a pasterz patrzył i jeszcze go nie poznawał.. już ryczę.

      - Powrót Jima w "Rilli ze Złotego Brzegu" i pies Wtorek czekający przez kilka lat wiernie na stacji. Ryczałam tak, że się zanosiłam.

      - "Serce" Amicisa, najbardziej wbiła mi się w pamięć opowieść o synu, który pomagał ojcu dorabiającemu po nocach i wypisywał za niego jakieś opaski..

      - "Dziewczynka z zapałkami", nie byłam w stanie pojąć, jak ci ludzie mogli pozwolić tam umrzeć tej biednej dziewczynce, nie mieściło mi się to w głowie.

      - "Brzydkie Kaczątko", happy end na końcu wyciskał mi łzy szczęścia.

      - ostatni odcinek "Robin Hooda" z Michaelem Preadem, mam to na dvd i nie jestem w stanie obejrzeć.
      • novationen Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 10.06.10, 13:08
        Ja w dzieciństwie ryczałem na brzydkim kaczątku :) i to wcalnie na na
        zakończeniu :P

        i strasznie mnie w*urwiały te inne nadęte łabędzie :P

        A ostatnio wzruszył mnie (autentycznie) jeż!!! Tak, jeż w centrum miasta,
        blisko parku na chodniku - szkoda mi się go zrobiło, gdyż ma niewielkie
        szanse na przeżycie...choćby tych wakacji...
        • lustroo Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 12.06.10, 23:26
          Ania z zielonego Wzgórza - jak umarł Mateusz

          Biały Bim Czarne Ucho - film chyba rosyjski o psie

          Głód serca - film polski z E. Kasprzyk i J. Zelnikiem, płakałam jako nastolatka,
          później po latach oglądałam go znowu, chciałam sprawdzić...i płakałam w tym
          samym momencie :) chciałabym go mieć :)
    • qqazz Niewolnica Isaura !!! 12.06.10, 23:29

      pozdrawiam
    • Gość: mechantloup Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.10, 11:19
      "Bracia Lwie Serce" Astrid Lindgren.
      "Kamienie na szaniec".
      "Wicehrabia de Bragelonne", Atos umarł, zabili Raula.
      "Lessie wróć!" - ryk przy czytaniu książki, na filmie już nie
      "W pustyni i w puszczy", to samo, książka bardziej wzruszająca.
      "3:10 do Yumy" - pierwowzór, nie remake, bo mi się bohater zły podobał i z ulga
      przyjęłam fakt, że z pierdla i tak ucieknie ;-)
      "Siedmiu wspaniałych".
      • marslo55 Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 18.06.10, 12:23
        mechantloup napisał(a):
        ""3:10 do Yumy" - pierwowzór, nie remake, bo mi się bohater zły
        podobał i z ulga przyjęłam fakt, że z pierdla i tak ucieknie ;-)"
        To w ogóle piękny film jest. "Nie muszą mieć ładnej figury, byle
        miały niebieskie oczy". "Ja mam piwne". "Nie muszą mieć niebieskich
        oczu.."
        Ja się w dzieciństwie zarykiwałam nad "Szarą Szyjką". O kaczce, co
        nie zdążyła odlecieć z rodziną i uciekała przed lisem na piechotę.
    • Gość: ann Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa IP: 212.38.196.* 18.06.10, 13:10
      A ja do tej pory na samą myśl o 'Janko muzykancie' mam łzy w oczach!

      'Nagle twarz umierającego dziecka rozjaśniła się, a z bielejących warg wyszedł
      szept:
      - Matulu?...
      - Co, synku? - ozwała się matka, którą dusiły łzy...
      - Matulu, Pan Bóg mi da w niebie prawdziwe skrzypki?
      - Da ci, synku, da!'

      buuuuuuuuuuuuuuuu
    • Gość: yoanka Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa IP: 95.178.47.* 18.06.10, 19:38
      ja tego nie pamiętam, ale rodzice mi mówili, że jak Miś Uszatek szedł spać i
      zaczynał śpiewać :pooraa już na dobraaanoc, bo już księżyc świeci,...", to mała
      yoanka przed telewizorem, równo w Misiem zaczynała płakać. Na pytanie czemu
      płaczesz, pono odpowiadałam: bo Miś idzie spać i ja też już musze iść spać,(w
      domyśle pewnie wcale nie chciałam), no i pono właśnie tak mi smutno było wtedy
      • dona.a Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 19.06.10, 19:39
        Gość portalu: yoanka napisał(a):

        > ja tego nie pamiętam, ale rodzice mi mówili, że jak Miś Uszatek
        szedł spać i
        > zaczynał śpiewać :pooraa już na dobraaanoc, bo już księżyc
        świeci,...", to mała
        > yoanka przed telewizorem, równo w Misiem zaczynała płakać. Na
        pytanie czemu
        > płaczesz, pono odpowiadałam: bo Miś idzie spać i ja też już musze
        iść spać,(w
        > domyśle pewnie wcale nie chciałam), no i pono właśnie tak mi
        smutno było wtedy

        Z opowieści znajomych wiem, że mnóstwo dzieci płakało właśnie w tym
        momencie.
    • Gość: babjaga Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa IP: 109.243.190.* 18.06.10, 21:43
      Moje drzewko pomarańczowe - do dziś ryczę, jak po nią siegnę, raz na rok- dwa
      Chłopcy z Placu Broni - biedny Nemeczek :(
      • Gość: bgadg Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa IP: *.chello.pl 18.06.10, 23:48
        czytalismy na lekcji basnie andersena i zadna tam dziewczynka z zapalkami nie
        byla mnie w stanie doprowadzic to lez, za to na bajce o choince, ktora po
        swietach wyrzucili na smietnik wylam jak bobr przed zdziwiona klasa
        • amarantha Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 19.06.10, 09:39
          - "Kot w pustym mieszkaniu" Szymborskiej - przerabialiśmy jakoś we wczesnej podstawówce. Do dziś nie mogę tego czytać, ryczę jak tylko sobie przypomnę nawet fragment.

          - "Król Lew", "Pocahontas" - wiadomo, klasyka.

          - "Awantura o Basię" - gdy umierał Walicki.

          - Właściwie wszystkie moje podręczniki do polskiego z klas I-IV, pełne wyjątków z Amicisa i różnych czytanek o cierpieniu zwierząt, chorych dzieciach etc. Nie wiem po co nas tym karmiono, tych których miało to wzruszyć to to raczej nie interesowało, a ja dostawałam regularnie histerii...
          • fuck_book Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 19.06.10, 10:22
            W IV-tej klasie przerabialiśmy czytankę o parze słowików, do
            gniazdka których jajko podrzucila kukułka. Wylałam tyle łez, że
            chyba podniósł się stan Odry. W młodości absolutnym wyciskaczem łez
            był film "Na wschód od Edenu"( Kaleba grał James Dean!!!), który to
            film obejrzałam 18 razy. Jakiś czas temu nadała go któraś telewizja -
            ryk zaczynał się od pola fasoli i do końca film oglądałam przez łzy.
            Miałam też swoje ulubione "rozweselaczki": "Wyprawa pod psem"
            i "Bezgrzeszne lata" Kornela Makuszyńskiego oraz rosyjski
            film "Kaukaska branka" - od śmiechu bolały wszystkie mięśnie.
            Ulubioną dobranocką, oglądaną razem z synem, była "Pszczółka Maja" i
            do dzisiaj mam wyrzuty sumienia, że nocą ciemną zatłukłam Filipa,
            myśląc że to jakiś wielki insekt.
    • Gość: pinia Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.10, 19:36
      - Kocia Mama. Dziś też bym płakała
      - Oshin
      - Niewolnica Isaura
      - artykuł w Deteektywie o zamordowanym noworodku
    • Gość: malgosia Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa IP: *.aster.pl 21.06.10, 20:51
      "Zabij mnie, glino" - ryczę zawsze na końcu tego filmu jak bóbr. To
      samo mam na "Hair". Obejrzałam po raz pierwszy te filmy mając 8-10
      lat. M
      • be_ell Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 22.06.10, 16:04
        Ja "Hair" widziałam chyba z milion razy. Scena , kiedy Bukowsky krzyczy:
        BEEERGEEEER!
        zawsze wyciska mi łzy z oczu.
        Ilekroć oglądam, zawsze mam nadzieję, że jednak skończy się inaczej...
    • amy77 Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 22.06.10, 13:50
      Te same fragmenty w "Ani..." o których piszecie, no i przede wszystkim również
      już wspomniana "Anielka" i scena jak umierał Karusek.
      Dla chcących sobie przypomnieć kopiuję:
      - Karuś! Karusek!... piesiuniu mój! - zawołała dziewczynka, klękając nad nim i
      usiłując go podnieść.
      Na głos ten pies zapomniał o wszystkim. Nieskończona wędrówka wydała mu się
      krótką, nieopisane trudy, ból, głód i pragnienie znikły. przebaczył tym, którzy
      go bili, gonili, a nawet temu, który go postrzelił. Słońce go już nie piekło,
      zeschły język nie bolał.

      Widział sukienkę i patrzył w oczy swojej pani; drobne jej rączki dotykały jego
      głowy gorącej. Czuł pieszczoty i słyszał imię swoje wymawiane przez nią. Był
      zupełnie zadowolony i na znak tego chciał wesoło zaszczekać, ale tylko żałośnie
      zaskomlił. Pragnął przeprosić ją za samowolną ucieczkę z domu, więc wyciągnął
      się pokornie jak psy warujące i oparł pysk na jej kolanach.

      Ach! jak mu było dobrze...

      Uczuł senność. Nic dziwnego: przez tyle dni nie spał; podniósł więc oczy na
      twarz swojej przyjaciółki i delikatnie otulony przez nią - zasnął. Oddychał
      lekko, ale już coraz rzadziej, serce uderzało w nim coraz wolniej, z jakimś
      szczególnym dźwiękiem niby pękniętej struny.

      Wreszcie - umilkło.
      • misiania Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 22.06.10, 16:31
        A O sierotce Marysi, jak nad chomikiem czy innym zwierzakiem odbywał się sąd, bo
        zwierzątko ukradło zboże. i ono opowiadało (to zwierzątko), że panował głód i mu
        dzieci po kolei umierały, dlatego kradł. i jakoś tak celebrował tę opowieść o
        umierających dzieciach, opisywał jak to najpierw umierało jedno, potem jak
        umierało drugie, itd. żadnej litości dla czytelnika.

        nie wydaje mi się, żebym przeczytała ten fragment dwukrotnie, dlatego mam
        problem ze szczegółami.
    • taja11 Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 22.06.10, 19:54
      Z książek to Ania z Zielonego Wzgórza kiedy umiera Mateusz.
      Ale jeszcze zdarzyło mi się że jak raz załączyłam karaoke na piosenkę
      Obozowe tango to płakałam jak ten przysłowiowy bóbr:-)
    • dreammaster Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 23.06.10, 15:22
      Pieskie książki - Lassie, Runo (fajnie, że ktoś to jeszcze pamięta)
      i pies, który jeździł koleją. Do tego "w pustyni i w puszczy".
    • lelija05 Re: Wyciskacze łez z dzieciństwa 26.06.10, 21:45
      Ja z bardzo wczesnego dzieciństwa pamiętam, że strasznie się spłakałam na jakimś
      filmie z cyklu w Starym Kinie o chłopcu, który brał udział w walkach podczas I
      wojny światowej, chyba był kurierem i on uratował komuś życie, a sam stracił
      nogi. Ło jezu, chyba z 5 lat miałam i pamiętam jak mama mi tłumaczyła, że to
      tylko tak na niby, że on te nogi ciągle ma.
      Potem już się tak nie wzruszałam, ale obgadam tu moja mamę, która strasznie się
      popłakała na ostatnim odcinku Dżeki i Nuki - jak odchodzili do lasu.
      A z czasów już późniejszych, moja 18 letnia wówczas koleżanka, poszła na wagary
      na Króla Lwa, kino pełne dzieci i ona jedna szlochająca na całą salę :)
      A ja, będąc w szóstej klasie w sanatorium, z dala od domu, koleżanki paskudne,
      poryczałam się straszliwie czytając książkę, o której już ktoś wspominał
      Dziewięć bied i jedno szczęście, nie odważyłabym się przeczytać jej ponownie,
      teraz wzruszam się jeszcze bardziej :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka