vaderian
28.02.11, 16:17
VOL. 27
PONIEDZIAŁEK – Kapral Klucha stał się miłośnikiem promocji.
Dzięki niemu, mamy teraz na komendzie tonę buraków w workach. Dwieście
opakowań lampek choinkowych i dwa słoiki z przeterminowanymi lizakami.
WTOREK – Petenci rozdeptali kilka worków z burakami. Kapral Klucha
jest zawiedziony. My nie. Posterunkowy Paproch przytargał chrzan i
mamy teraz koło 100 kilogramów ćwikły.
ŚRODA – Kapral Klucha postanowił sprawdzić jak świecą lampki choinkowe.
199 opakowań zawierało niesprawne zestawy. Dopiero ostatni, dwusetny, okazał się
dobrze złożony przez naszych chińskich przyjaciół. Kapral wetknął wtyczkę,
lampki się zapaliły i wywaliło korki. Ale nie zrobiło się zupełnie ciemno.
Okazało się, że ... lizaki świecą.
CZWARTEK – Na komendzie nadal ciemno. Posterunkowy Paproch, domorosły elektryk
postanowił naprawić korki na własna rękę. Prawie mu się udało. Prawie, bo stał
w papce powstałej z udeptanych buraków. Teraz oprócz lizaków, świeci również
nasz posterunkowy. Świeci, i się dymi.
PIĄTEK – Kapral Klucha doniósł mi ze łzami w oczach, że cała tona buraków
została rozdeptana. Pocieszyłem go dając mu lizaka. Rozmarzyłem się patrząc
za oddalającym się Kapralem. Tak cudnie brodził po pas w warzywach.
SOBOTA – Problem oświetlenia nie został rozwiązany. Buraki wypływają już
na chodnik przed komendą. Posterunkowy Paproch doniósł, iż podobno był
jakiś elektryk. Ale chyba się myli, bo nikt oprócz niego, go nie widział.
NIEDZIELA – Ciemno. Wszędzie przesuwają się pojedyncze światełka. Te
błędne ogniki to lizaki, które Posterunkowy Paproch zaczął rozdawać petentom,
aby się nie pogubili. Szkoda, że nie pomyślał o tym kiedy wczoraj pojawił się elektryk.
Bo się pojawił. Sam w niego wdepnąłem brodząc w kierunku toalety. Zaplątał
się w lampki choinkowe i utonął w ćwikle. Do dupy z takimi promocjami.
więcej znajdziecie na Vaderowie
Copyright by Andrzej Vader
vaderowo.blogspot.com/