Dodaj do ulubionych

Światem zaczęło rządzić Lato.

21.07.06, 11:14
Z miesięcznym poślizgiem ale jednak. Zapraszam :-)
----------
Lato

Rzecz między nami była cicha
Westchnąłem do ciebie tak jak się wzdycha
I było nam ciasno, miło, dużo się spało i często piło
No i czego, czego jeszcze chcesz?

Lato, lato wszędzie, zwariowało, oszalało moje serce
Lato, lato wszędzie a ty, dziewczę, zaraz wpadniesz w moje ręce

Piszę i wymyślam słowa piosenki
Żebyś pomyślała, jak jestem wielki
I nie wiesz, że to właśnie ja chcę dać ci wielki wina balon
No i czego, czego jeszcze chcesz?

Lato, lato wszędzie...

Ptaki zaryczały świtem na niebie
Zaśpiewałem parę dźwięków tylko dla ciebie
I w oczy twoje zamglone spoglądam, krzyczę do ucha, ciebie pożądam
Tylko ciebie, ciebie jeszcze chcę

Lato, lato wszędzie...


Formacja Nieżywych Schabuff
Obserwuj wątek
    • ave.duce Re: Światem zaczęło rządzić Lato. 21.07.06, 11:21
      Lato

      Daj mi rękę, mamusiu,
      pójdziemy na rosę!
      Trawa będzie zielona,
      my będziemy bose.
      Drzewa będą zielone,
      góry będą zielone,
      chmury będą zielone,
      wielkie i puchate!
      Domy będą zielone,
      dymy będą zielone...
      Wiesz, dlaczego zielone?
      Bo to będzie lato!

      Danuta Wawiłow
      • palnick Re: Światem zaczęło rządzić Lato. 21.07.06, 11:27
        Tyle Słońca w Całym Mieście

        Słowa: J. Kondratowicz, Muzyka: J. Kukulski

        Dzień wspomnienie lata
        Dzień słoneczne ćmy
        Nagle w tłumie w samym środku miasta
        Ty, po prostu ty

        Dzień godzina zwierzeń
        Dzień przy twarzy twarz
        Szuka pamięć poplątanych ścieżek
        Lecz czy znajdzie nas

        Refren:
        Tyle słońca w całym mieście
        Nie widziałeś tego jeszcze popatrz, o popatrz
        Szerokimi ulicami niosą szczęście zakochani
        Popatrz, o popatrz
        Wiatr porywa ich spojrzenia
        Biegnie światłem w strugę cienia
        Popatrz, o popatrz
        Łączy serca, wiąże dłonie
        Może mi zawróci w głowie też

        La, la, la, la, la, la, la...

        Dzień powrotna podróż
        Dzień podanie rąk o, o
        Ale niebo całe jeszcze w ogniu
        Chcę zatrzymać wzrok

        Refren:
        Tyle słońca w całym...

      • palnick Lato pachnące miętą 23.07.06, 12:03

        Konie zielone przebiegły galopem
        i spod ich kopyt wytrysnęły kwiaty
        żaby w sadzawce rozpaliły ogień
        na niebie księżyc pozapalał gwiazdy
        nad brzegiem stawu wsłuchany w krzyk czajek
        owiany mocną wonią tataraku
        patrzyłeś w gwiazdy na samym dnie stawu
        mówiłeś do mnie ze przemija lato

        lato pachnące miętą }
        lato koloru malin }
        lato zielonych lasów }
        lato kukułek i czajek } / x 2.

        konie zielone przebiegły galopem
        pod kopytami zwiędły leśne kwiaty
        żaby w sadzawce wygasiły ogień
        na niebie chmury przesłoniły gwiazdy
        znad brzegu stawu daleki wracałeś
        a staw zabierał wonie tataraku
        mówiłeś do mnie daleki i obcy
        że przeminęło chyba nasze lato

        Katarzyna Jamroz
    • zwykly2 Re: Izraelczykom..... 21.07.06, 12:06
      Elegia o lecie
      O, dziecinne oczy chabrów,
      dojrzałość nasturcji.
      Dzień jest jak okręt odpływający do Indii,
      odpływający do Turcji.
      Aleje prześnione o cieniach szerokich
      baobabów lip.
      Balkon sąsiedni fuga Bacha
      pejzaż prowadzi pod kościół
      i słychać koła nieba - planet skrzyp.
      Cóż zostało?
      Oto grób jest gliniana warstwa wspomnienia,
      nieżywy kwiat o dziecięcych policzkach,
      mój wiersz ostatni, który spaliłem,
      została z niego mała, czarna różyczka.

      Krzysztof Kamil Baczyński
      początek 1940r.
      • palnick Nasturcje 21.07.06, 20:04

        Kwiaty nasturcji gęste,
        Nieugaszone rany,
        Krwawym wieńcem opasują
        Nasz domek drewniany.

        Świecą jak złote słońca,
        Płoną jak purpury,
        To spadają ku dołowi,
        To się pną do góry.

        Naokół naszego balkonu
        Smrekowe korytka,
        A z nich główki swe wychyla
        Kwiatów gawiedź wszytka.

        Niektóre z nich swe dzióbki
        Wznoszą szczebiotliwie
        Z gniazd drewnianych, niby ptactwo
        Pierzące się na niwie.

        Lecz po co szukać niwy?
        Szczebiocą by jaskółki,
        Co się tak do nich lubią mizdrzyć
        Z balkonowej półki.

        Dola kwiatów, ludzi, ptaków
        Ze sobą jest sprzęgnięta:
        Jednaką spójnią los je spina,
        O losie Bóg pamięta.

        Cóż tam się dzieje na górze?
        Coś wre w jaskółek gnieździe.
        Czyżby tu się już znudziły?
        Myślą o wyjeździe?

        Myślą rzucić już okap?
        Nasturcji rzucić kwiaty?
        O jak nam będzie bez nich smutno!
        O raty! przeraty!

        O jakże będą więdnąć!
        Jak będą gasnąć one!
        O jakże nasze zemrą serca,
        Całkiem przygaszonel

        Lecz chwała Bogu, że dotąd
        Jeszcze płomienieją,
        Chociaż ich ogień będzie tylko
        Zwodniczą nadzieją.

        Palcie się, kwiaty drogie!
        Palcie się do syta!
        I niech z was się o swe losy
        Żaden już nie pyta.

        Palcie się, kwiaty wrzące!
        Chłońcie własne ognie!
        Bez troski o to, co was jutro
        Zwarzy, skruszy, pognie.


        Jan Kasprowicz
    • palnick Letni wieczór 21.07.06, 12:11

      Już zaszedł nad doliną
      Złocisty słońca krąg
      Ciche odgłosy płyną
      Z zielonych pól i łąk.
      Dalekie ludzi głosy,
      Daleki słychać śpiew
      I cichy szelest rosy
      Po drżących liściach drzew.
      Promieńmi gra różana
      Topnieje w sinej mgle,
      A świeży zapach siana
      Skoszona łąka śle.
      Wraz z wonią polnych kwiatów,
      Z gasnącym blaskiem zórz
      Cicha poezja światów
      W głąb ludzkich spływa dusz.
      W półcieniu pierś olbrzymią
      Podnoszą widma gór,
      Nocnymi mgłami dymią,
      Wdziewają płaszcze chmur.
      I wiążą swoje skrzydła,
      Podarty kryjąc stok
      Jak senne malowidła
      Powoli toną w mrok.
      Wieczoru blask niepewny
      Oświetla obraz ten
      Ludzie w zadumie rzewnej
      Gonią piękności sen.

      Adam Asnyk
    • eboshi A prosze bardzo :) 21.07.06, 12:37
      Latem cierpkie owoce pęcznieją słodyczą,
      W tańcu pracy pszczoły na urodzaj liczą,
      Słońce szczodrze wytrząsa swoją gęstą grzywę
      Na ludzi ospałych, na miasta leniwe.
      Matka Boska się pławi w złocie i zieleniach,
      Pustoszeją w święto narodowe więzienia -
      Tak co roku nas lato spokojem kołysze,
      Więc dlaczego przed strachem chowamy się w ciszę?

      - Bo za oknem grzmot się ściga z błyskawicą,
      W letnią burzę tańczą Wodnik z Topielicą -
      Zakochani w zbrodni, ofiar wiecznie głodni -
      Wodnik i Topielica, Topielica i Wodnik.

      JK 1987
      • palnick Pejzaż Sierpniowy 21.07.06, 19:40

        Po ciężkim śnie senna Ziemia
        Poranną mgłą się obmywa.
        Świt na jej widok oniemiał:
        tak nagle - nieobrzydliwa?

        W harmonii łąka i słońce,
        stóg siana, dziewczę i chłopiec...
        Wakacje klasy rządzącej.
        Politycy na urlopie.

        Można otworzyć gazetę
        i nawet przełknąć śniadanie!
        Czyżbyśmy - inną planetę
        dostali na zamieszkanie?

        Nikt się w zeznaniach nie plącze,
        nikt butów nie brudzi na tropie...
        Wakacje klasy rządzącej.
        Politycy na urlopie.

        Nareszcie serce i rozum
        w wyśnionej są równowadze,
        jak zwykle, kiedy się godzą
        ze sobą - Służba i Władza.

        WAKACJE KLASY RZĄDZĄCEJ!
        POLITYCY NA URLOPIE!
        - Gdzie pianę z ust swych wysączę?
        - Komu teraz dokopię?

        Nazbyt nie dręczę się przecież,
        wiem, że czas szybko upływa
        i jesień w lecie się plecie,
        i kończy się chwila szczęśliwa.

        Politycy! Już po wakacjach!
        Nie czas wspominać urlopy!
        W feerii ponurych atrakcji
        prowadźcie nas do Europy!


        Jacek Kaczmarski
        • eboshi To ja landszafcikiem ciach :) 21.07.06, 20:23
          Za oknem jest łąka, jak dżungla obfita
          Źdźbeł, liści i łodyg w labirynt poryta
          Przez niezmordowane dżdżownice.
          Za łąką - jezioro, w jeziorze dzieciaki
          Pluskają się co dzień bez celu, dla draki,
          By drżeć mieli o co rodzice.

          Jezioro się kończy łagodnym wzniesieniem,
          Na którym się pasą pod wieczór jelenie
          I kosiarz się zmierzchem zachłyśnie.
          Wzniesieniem przesuwa się brzytwa liliowa
          I kroplą po ostrzu jej spływa krwi owal,
          Gdy przetnie już słońce - jak wiśnię.

          Psy milkną, dzieciaki przestają rozrabiać,
          W szuwarach histeria panoszy się żabia
          I tryton w akwarium zamiera...
          I ty - nagle cicha - nie spuszczasz mnie z oka,
          W bezruchu twych ramion jest prośba głęboka,
          Bym blisko był - tutaj i teraz.

          To noc tylko - mówię - nie pierwsza... - przerywasz,
          Na usta dłoń kładziesz, kapłanka żarliwa,
          Bym w złą czegoś nie rzekł godzinę.
          Objęta - w przeczutą wsłuchujesz się grozę,
          Za ścianą świat miota się w telewizorze
          Na własną się łaszcząc padlinę.

          [...] JK

          Reszte wycięła autocenzura obyczajowa IV RP :)
          • palnick Pod słońcem, pod nieba błękitem 21.07.06, 20:41

            Pod słońcem, pod nieba błękitem,
            Pod lasem, nad łąką, nad błonia
            Trud ludzki się rusza gromadą,
            Kosiarze kosami dzwonią.

            Przed świtem, przed zorzą, przed ranem
            Sąsiad wychodzi za progi,
            Patrzy i śledzi, czy można
            Zgarnąć dobytek ubogi.

            Można! na wschodzie ni chmurki
            I zachód czysty jak złoto,
            Północny jaśnieje widnokrąg,
            Południa nie pytać o to.

            Można! wiecie, w tym roku
            Dobytek nie będzie płony,
            Niewdzięczne odwdzięczą się pola,
            Wypłacą się skąpe zagony.

            W bród siana - i cóż, że je deszcze
            Wilgocią aż zbyt napełniły?
            Wysuszy je słońce dzisiejsze,
            Doda mu treści i siły.

            Po deszczach, po chłodach, po troskach,
            Co na nas czyhają jak zbóje,
            Nadeszła wreszcie godzina,
            Gdzie serce się ludzkie raduje.

            0 wschodzie! o świeży poranku,
            Dnia upalnego wróżbito,
            Przenigdy tak jeszcze na cześć twą
            Z czary wesela nie pito.

            Co chata, co jaka zagroda,
            Co gwarów ludzkich pielesze,
            To wszystko jest puste i ciche,
            W pole wybiegły rzesze.
            .
            Pod słońcem, pod nieba błękitem,
            Pod lasem, nad łąką, nad błonia
            Trud ludzki się rusza gromadą,
            Kosiarze kosami dzwonią.

            Przed świtem, przed zorzą, przed ranem
            Sąsiad wychodzi za progi,
            Patrzy i śledzi, czy można
            Zgarnąć dobytek ubogi.

            Można! na wschodzie ni chmurki
            I zachód czysty jak złoto,
            Północny jaśnieje widnokrąg,
            Południa nie pytać o to.

            Można! wiecie, w tym roku
            Dobytek nie będzie płony,
            Niewdzięczne odwdzięczą się pola,
            Wypłacą się skąpe zagony.

            W bród siana - i cóż, że je deszcze
            Wilgocią aż zbyt napełniły?
            Wysuszy je słońce dzisiejsze,
            Doda mu treści i siły.

            Po deszczach, po chłodach, po troskach,
            Co na nas czyhają jak zbóje,
            Nadeszła wreszcie godzina,
            Gdzie serce się ludzkie raduje.

            0 wschodzie! o świeży poranku,
            Dnia upalnego wróżbito,
            Przenigdy tak jeszcze na cześć twą
            Z czary wesela nie pito.

            Co chata, co jaka zagroda,
            Co gwarów ludzkich pielesze,
            To wszystko jest puste i ciche,
            W pole wybiegły rzesze.

            I patrzaj, pod słońcem, pod niebem,
            Pod lasem, nad łąka, nad błonia
            Trud ludzki się rusza gromadą,
            Kosiarze kosami dzwonią.

            Pożęli, zagarnęli już. siano,
            W kopice złożyli pękate,
            Lecz serce się troska na nowo -
            Nuż rok ten przyniesie stratę!

            Jest owies, wybujał ci wielce,
            Pełną się falą chwieje,
            Ze ciężkim sypnie on ziarnem,
            Któż śmiałby tracić nadzieję.

            A przecież dlaczego w człowieku
            Wrodzona gnieździ się wada,
            Ze w chwili największej radości
            Największy go smutek opada?

            Któż zgadnie na jaką się dolę
            Narazi to szczęsne dziś zboże?
            I grad je zbić może, l w deszczach
            Poczernić l wygnić może!

            O człeku, przybity, zgryźliwy!
            Przyszłości któż lękać się będzie?
            Nadzieja gdzieś mieszka w oddalach -
            Nadziei czy słyszysz orędzie?

            Przybliży się k'tobie, przybliży
            Z pękami kiośnymi w swej ręce,
            Gdy więcej zawierzysz weselu
            Niż utrapieniu i męce.

            Obudzi się świeży poranek,
            Wróżbita słonecznej pogody,
            W pole wyruszy, kto żyw jest,
            Stary wyruszy i miody.

            Pod słońcem, jak dzisiaj, pod niebem,
            U lasu, nad polem, nad błonia,
            Nad kłosów ziarnistych pozłotą
            Kosiarze kosami zadzwonią.


            Jan Kasprowicz
          • palnick Re: To ja landszafcikiem ciach :) 24.08.07, 01:05
            fotoforum.gazeta.pl/3,0,816577.html
            • obrobka_skrawaniem Re: To ja landszafcikiem ciach :) 24.08.07, 17:13
              O rany! W dodatku podstawowe błędy: słońce w centrum kadru i krzywy
              horyzont.
              I nie czuję się jak generał.

              Ja proponuję to:
              fotoforum.gazeta.pl/3,0,681431,2,133.html
              • Gość: kizia-mizia Re: To ja landszafcikiem ciach :) IP: *.icpnet.pl 24.08.07, 21:33
                Pudło, obciach i kicz.
                Jak z krepy, z której w przedszkolu robiłam skrzydła motyli.
                Brak zielonych liści.
                Proporcje aż zgrzyta.
                Nawet nie jak lizak na patyku.
    • echo_o Re: Światem zaczęło rządzić Lato. 21.07.06, 12:48
      NA LATO
      (I.S.)

      Po szczeblach balkonu łażą chrabąszcze
      I świerszcze skrzypią gdzieś pośród trawy
      Za ścianą mewy i królik z garncarzem
      Ruszają w podróż fotelem bujanym
      A tu migocze ogród w zasłonach
      Całuje wiatr po żabkach, po dłoniach
      Mosty przez rzeki, mosty przez trawy
      Za szybą słońce, łóżko przed nami
      I ściany milczą co wieczór, co rano
      Śpiewajmy książkom dziś na dobranoc
      • palnick Podczas burzy 21.07.06, 13:47

        Dołem - wicher ciężkie chmury niesie,
        O skaliste roztrąca urwiska;
        Burza huczy po sczerniałym lesie
        I gromami w głąb wąwozów ciska...
        A tam w górze, gdzie najwyższe szczyty,
        Lśnią pogodne jak dawniej błękity.
        Ach! tak samo na drogach żywota:
        Nieraz burza szaleje nad głową,
        Wicher nami nad przepaścią miota,
        A grom ciemność oświetla grobową;
        Jednak wyżej - widać błękit nieba...
        Tylko wznieść się nad chmury potrzeba.

        Adam Asnyk
    • mulka Leśmian :-) 21.07.06, 12:53
      W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
      Zapodziani po głowy, przez długie godziny
      Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
      Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.

      Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,
      Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
      Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory,
      I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.

      Duszno było od malin, któreś, szepcząc, rwała,
      A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,
      Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni
      Owoce, przepojone wonią twego ciała.

      I stały się maliny narzędziem pieszczoty
      Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
      Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
      I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.

      I nie wiem, jak się stało, w którym oka mgnieniu,
      Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,
      Porwałem twoje dłonie - oddałaś w skupieniu,
      A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła.

      • palnick W noc czerwcową 21.07.06, 15:49

        Ciepłą, jasna noc czerwcowa,
        Woń duszącą kwiatów śle.
        Rozmarzony świat się chowa
        W księżycowej gęstej mgle.
        Przy kwitnącej siedząc lipie
        Białych cmurek śledzę bieg,
        Wietrzyk z góry na mnie sypie
        Kwiatów śnieg.
        Zwolna głowa na pierś spada
        I zachodzi cieniem wzrok
        Rzeczywistość spływa blada
        W poplątanych widzeń mrok.
        Czyli czuwam, śnię lub marzę?
        Nie poznaję dobrze sam,
        Jakieś kwiaty, jakieś twarze
        W oczach mam.
        W piersiach dawnych wzruszeń dreszcze,
        Dawne burze w sercu wrą...
        Nie wiem, co jest prawdą jeszcze?
        A co sennych marzeń grą?...
        Czy musnęła czoło drżąca
        Pieszczotliwa miękka dłoń?
        Czy to nocny motyl trąca
        Moją skroń?
        Czy to przeszłość wstaje żywa?
        Znanych głosów słodki chór
        Smutną skargą mnie przyzywa?
        Czy to w dali szumi bór?
        Czy to w liściach twarz widziadła?
        Czy księżyca promień drży?
        Czy to rosa nagle spadła?
        Czy też łzy?

        Adam Asnyk
    • krykucha Może w końcu przyjdzie letni deszcz i... 21.07.06, 14:34
      Burza


      Sine, dymne,
      z ceglastą poświatą,
      przędąc chmury, jak pośpieszną grzybnię,
      leci gniewne, rozjuszone lato,
      piorunami grożąc niechybnie.
      Już jaśminem
      po ziemi
      zamiata -
      już z drzewami
      mocuje się z bliska,
      już gazetę śle na koniec świata,
      już mi w sercu, śniętym sercu,
      błyska.
      Nie hamujcie burzy,
      pięknej burzy,
      modlitwami,
      krzykiem nienawiści!
      Posłuchajcie opowieści liści!
      jak liściowi liść szaleństwo wróży...
      Nawałnicę, burzliwą kotarę,
      rzućcie na mnie,
      na gasnącą świecę!
      Niech się wszystko zakończy pożarem,
      niech mnie z ziemi
      jak wiedźmę wyświecą!
      Śnięte serce,
      śnięte serce moje,
      niech uzdrowią cię te niepokoje...





      Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

      • palnick Letni wieczór 21.07.06, 19:24

        Już zaszedł nad doliną
        Złocisty słońca krąg
        Ciche odgłosy płyną
        Z zielonych pól i łąk.
        Dalekie ludzi głosy,
        Daleki słychać śpiew
        I cichy szelest rosy
        Po drżących liściach drzew.
        Promieńmi gra różana
        Topnieje w sinej mgle,
        A świeży zapach siana
        Skoszona łąka śle.
        Wraz z wonią polnych kwiatów,
        Z gasnącym blaskiem zórz
        Cicha poezja światów
        W głąb ludzkich spływa dusz.
        W półcieniu pierś olbrzymią
        Podnoszą widma gór,
        Nocnymi mgłami dymią,
        Wdziewają płaszcze chmur.
        I wiążą swoje skrzydła,
        Podarty kryjąc stok
        Jak senne malowidła
        Powoli toną w mrok.
        Wieczoru blask niepewny
        Oświetla obraz ten
        Ludzie w zadumie rzewnej
        Gonią piękności sen.


        Adam Asnyk
    • nenufaria świat odwraca oczy 21.07.06, 22:10
      Lato...
      śmierć dookoła
      oszalałe jarzębiny porzucają ze wstrętem
      zmarszczone korale, suche
      ledwie zarumienione gotowością prokreacji
      lecz komu potrzebne
      gdy pustynny wiatr dławi życie
      komórka po komórce?

      Otwarły się bramy piekieł
      fosforowe deszcze judajskiego ognia
      w mgnieniu oka obracają dziecięce ciałka
      w koksowe kadłubki
      patrz...
      dymią jeszcze..... to była rączka
      już pożarły dziecięcy uśmiech.
      imiona Leija, Omar, Anusia
      krzyczą o pomoc
      w płomieniach...
      nasz świat odwraca oczy
      bankierów, władców drażnią
      dziecięce jęki konania
      zbyt nieprzyjemne dla uszu...
      sącząc szampana w miękkich lożach
      znudzeni oglądają spektakl
      mistrzowska aranżacja
      wybrańców boga Mortis
      brawa...
      lato będzie długie
      słoneczny wiatr
      rozwiewa popioły obłąkanego gatunku
      przed czasem...
      kto zaświadczy
      że istniał kiedyś
      homo sapiens?

      • palnick Poranek 21.07.06, 22:54

        Zwykle się kładę z kurami,
        A ze skowronkiem się budzę,
        Ażeby oczy wykąpać
        W złocistej słonecznej strudze.

        Wychodzę sobie w koszuli
        I na bosaka na ganek
        I, pasek ściągając na spodniach,
        Patrzę, jak wstaje poranek.

        Jak się z słonecznej kąpieli
        Wychyla po cichu, powoli,
        Jak bryzga mi w oko iskrami,
        Że aż mnie oko boli.

        Kogut za ścianą, w podwórku,
        W ton najgłośniejszy uderza,
        Zadowolone kociątko
        Mruczy, zwijając się w jeżą.

        Piwonie, narcyzy, stokrotki
        Głowy do góry podnoszą,
        Widać, że słońce poranne
        Z wielką witają rozkoszą.

        Wróble, obsiadłszy poręcze
        Kładki, zdumione świergocą,
        Iż rzeka w promieniach rana
        Z taką się pali mocą.

        Wysokim nasypem się wlecze
        Pośpieszny pociąg z Krakowa,
        Po oknach tłum pasażerów,
        Głowę ugniata głowa.

        Wszyscy się przyglądają
        Zielonej, rosistej łące:
        Nie mogło jej w lasów załomie
        Słońce osuszyć gorące.

        Na szkarpach świeżutkie smreki
        Nad pól owsianych rubieżą,
        Prawie do okien wagonu
        Strącają swą rosę świeżą.

        Ktoś białą wysunął rękę
        O tym poranku, w tej wiośnie,
        I białą powiewa chusteczką,
        Jakby mnie witał radośnie.

        Co tchu się ubieram, na stole
        Stawiam bukiecik sasanek,
        Świąteczne wnieść każę śniadanie,
        Za chwilę uściskam "poranek".


        Jan Kasprowicz
      • camillearche Re: świat odwraca oczy 24.01.15, 12:53
        Kto jest autorem wiersza,, Świat odwraca oczy''?
    • krykucha Re: Światem zaczęło rządzić Lato. 22.07.06, 00:48
      Lato
      Wierzyński Kazimierz


      Leżę na łące.

      Nikogo nie ma, ja i słońce.

      Ciszą nabrzmiałą i wezbrana

      Napływa myśl to pachnie siano.

      Wiatr ciągnie po trawach z szelestem

      A u góry siostry moje

      Białe chmury, wędrują na wschód.

      Czy nie za wiele mi, że jestem?

      • palnick Modlitwa o deszcz 22.07.06, 02:12

        Wszego dobrego Dawca i Szafarzu wieczny,
        Tobie ziemia, spalona przez ogień słoneczny,
        Modli się dżdża i smętne zioła pochylone,
        I nadzieja oraczów, zboża upragnione.
        Sciśni wilgotne chmury świętą ręką swoją,
        A ony suchą ziemię i drzewa napoją
        Ogniem zjęte; o, który z suche] skały zdroje
        Niesłychane pobudzasz, okaż dary swoje!
        Ty nocną rossę spuszczasz.
        Ty dostatkiem hojnym
        Żywej wody dodawasz rzekom niespokojnym
        Ty przepaści nasycasz i łakome morze,
        Stąd gwiazdy żywność mają i ogniste zorze.
        Kiedy Ty chcesz, wszytek świat powodzią zatonie,
        A kiedy chcesz, od ognia jako pióro wspłonie

        Jan Kochanowski
    • rodzynka.sardynka Poezja przestała drzemać we mnie, 22.07.06, 00:58
      więc przyziemnie:
      czym skorupka...
      do śmierci będę znała zbitkę:
      Lato, Szarmach, Gadocha i z bajek zła macocha.
      • palnick Na jagody 22.07.06, 07:11

        Tuż nad Bugiem, z lewej strony,
        Stoi wielki bór zielony.
        Noc go kryje skrzydłem kruczem,
        Świt otwiera srebrnym kluczem,
        A zachodu łuna złota
        Zatrzaskuje jasne wrota.
        Nikt wam tego nie opowie,
        Moje panie i panowie,
        Jakie tam ogromne drzewa,
        Ile ptaszyn na nich śpiewa,
        Jakie kwiatków cudne rody,
        Jakie modre w strugach wody,
        Jak dąb w szumach z wichrem gada,
        Jakie bajki opowiada!
        Mało komu tam się uda
        Napatrzyć się na te cuda,
        Mało kto w wieczornej ciszy
        Tę borową baśń usłyszy,
        Mało kogo bór przypuści
        Do tajemnych swych czeluści,
        Gdzie się kryją jego dziwy:
        Świat jak z bajki - a prawdziwy!!
        Długo na to czekać trzeba,
        Aż się wicher ukoleba,
        Aż drożyny mech wygładzi,
        Aż nas dzięcioł poprowadzi,
        Aż się w dziuplach pośpią sowy,
        Aż zadrzemie dziad borowy,
        Aż obeschną w trawach rosy,
        Aż utkają dywan wrzosy.
        Wtedy - niech się co chce dzieje,
        Dalej, dzieci! Idźmy w knieje!


        Maria Konopnicka
    • ave.duce Re: Światem zaczęło rządzić Lato. 22.07.06, 07:31
      Sonet


      Jakże podobna zimie jest rozłąka
      Z tobą, radości przelotnego roku!
      Jakiż chłód czułem, w jakich żyłem mrokach!
      Jaka grudniowa pustka była wokół!
      A przecież właśnie przechodziło lato
      I jesień płodna, cała w drogich plonach,
      Niosąca wiosny urodzaj bogaty
      Jak owdowiała i brzemienna żona.
      Lecz dla mnie były te plony dojrzałe
      Gorzkim owocem mego smutku tylko,
      Bo czym bez ciebie jest lato wspaniałe?
      Gdy ciebie nie ma, nawet ptaki milkną
      Lub taki smutek rozbrzmiewa w ich śpiewie,
      Że, drżąc przed zimą, liść blednie na drzewie.


      William Szekspir
      • palnick Barwy, głosy, wonie 22.07.06, 07:43

        Barwy błyszczące, jasne, lśniące migotliwie
        Wonie odurzające, mocne, rozkoszne, upojne,
        Głosy triumfem brzmiące, zwycięskie, zgiełkliwe
        -Barwy wonie i głosy sprzeczne, niespokojne
        Z wolna cichną, szarzeją zmilkają, bledną,
        Wirują, płyną w zmierzchu senne, mgliste tonie,
        Zlewają się ze sobą, stapiają się w jedną
        Ukojenia harmonię; barwy, głosy, wonie.


        Stanisław Korab-Brzozowski
    • nenufaria Warszawa = Bejrut 22.07.06, 08:20
      Warszawa
      Krzysztof Kamil Baczyński

      Bryła ciemna, gdzie dymy bure,
      poczerniałe twarze pokoleń,
      nie dotknięte miłości chmury,
      przeorane cierpienia role.
      Miasto groźne jak obryw trumny.
      Czasem głuchym jak burz maczugą
      zawalone w przepaść i dumne
      jak lew czarny, co kona długo.
      Wparło łapy ludzkich rojowisk
      w głuchych ulic rowy wygasłe,
      warcząc czeka i węszy groby
      w nocach krwawych i gromach jasnych.
      Jeszcze przez nie najeźdźców lawa
      jako dym się duszny powlecze,
      zetnie głowy, posieje trawy
      na miłości, krzywdzie człowieczej.
      Jeszcze z wieku w wiek tak się spieni
      krew z ciemnością, a ciemność z brukiem,
      że odrośnie jak grom od ziemi
      i rozewrze niebiosa z hukiem.
      Bryła ciemna, miasto pożarne,
      jak lew stary, co kona długo,
      posąg rozwiany w dymy czarne,
      roztrzaskany czasów maczugą.
      I znów ująć dłuto i rydel,
      ciąć w przestrzeni i w ziemi szukać,
      wznosić wieki i pnącze żywe
      na pilastrach, formach i łukach.
      I w sztandary dąć, i bić w kamień,
      aż się lew spod dłoni wykuje,
      aż wykrzesze znużone ramię
      taki głaz, co jak serce czuje.

      • palnick Pod baldachimem drzew... 22.07.06, 10:08

        Pod baldachimem drzew,
        w blasków słonecznych sieci,
        Na barwnym, miękkim kobiercu
        Traw, ziół i kwieci:
        Sen, cisza, ukojenie
        -(Czy w naszym sercu?)
        Wiatru nadpłynął wiew,
        Szemrzą zbudzone liście,
        Deszcz pyłów złocistych prószy,
        Drżą kwiatów kiście:
        Ruch, życie, upojenie
        -(Czy w naszej duszy?)


        Stanisław Korab-Brzozowski

    • mulka Bruno Schulz "Sierpień" 22.07.06, 11:48
      W lipcu ojciec mój wyjeżdżał do wód i zostawiał mnie z matka i starszym bratem
      na pastwę białych od żaru i oszałamiających dni letnich. Wertowaliśmy, odurzeni
      światłem, w tej wielkiej księdze wakacji, której wszystkie karty pałały od
      blasku i miały na dnie słodki do omdlenia miąższ złotych gruszek.

      Adela wracała w świetliste poranki, jak Pomona z ognia dnia rozżagwionego,
      wysypując z koszyka barwną urodę słońca - lśniące, pełne wody pod przejrzystą
      skórką czereśnie, tajemnicze, czarne wiśnie, których woń przekraczała to, co
      ziszczało się w smaku; morele, w których miąższu złotym był rdzeń długich
      popołudni ...
      • krykucha "Noc letnia" 22.07.06, 13:22
        Krótka letnia noc z tobą.
        Błyskawica. Jak biegły godziny truchcikiem!
        Nad twoją uśpioną głową
        Okno otwarte na gwiazdy i na ogród dziki.
        Oczy moje czuwały nad śpiącą do wschodu.
        Coraz pełniej jaśniałaś w mroku,
        Od stóp do włosów liliowa jak na dnie topieli,
        Aż głuche okno
        Świt światłem, śpiewem ptaków pobielił
        Bijąc w szyby drzewami ogrodu.
        I przeszła krótka letnia noc, miłość i młodość

        Mieczysław Jastrun
        • palnick Ten cichy ogród o ścieżkach bezludnych 22.07.06, 13:33
          Ten cichy ogród o ścieżkach bezludnych

          Był mi prawdziwym ukojeniem ciszy -

          Gdzie krzyków życia ni zjaw jeg brudnych

          Oko nie dojrzy, ucho nie dosłyszy.



          Rozkołysały się klonowe liście,

          Cieniem padając w alej parku szmery -

          W cienie zaś słońce przenika złociście

          I ziemię zdobi jak skórę pantery.



          Wiatr centkowaną tę skórę porusza -

          Raz potęgując jej złoto, raz mroki:

          W tym kołysaniu oczyszcza się dusza,

          Aż-ci ją spokój przeniknie głęboki.



          Bo tak się mrokiem oraz słońca złotem

          Linia żywota wiecznie równoważy:

          Bo tak nasz żywot z zieleni zywotem

          W jasnowidzialną prawdę się kojarzy.



          Jeno wyzwolon z wszelkiej nedzy żywej,

          Idź za tym klonów zielonym sklepieniem,

          W ścieżek dalekie wpatrzon perspektywy -

          A wstaniesz olśnion swoim objawieniem.



          Antoni Lange
          • krykucha "Noce letnie" 22.07.06, 14:57



            Cisza się z mroku wyłania
            Budząc tęsknoty strzeliste,
            Co toną w tajnym przestworze.
            O, drzew tłumione wzdychania,
            O, siana wonie soczyste,
            O, lato w pełni swej porze,
            Gdy noce nie śpią z kochania
            I patrzą w niebo gwiaździste,
            Co także zasnąć nie może!

            Leopold Staff

            • palnick Pożar lasu 22.07.06, 20:42

              Gotuje się żywica

              W kadłubach opalonych,
              Z trzaskiem smoła wytryska
              Z gęstwi - czerni skłębionych.

              Słońce starło się z ziemią
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

              Dym w nieba wgryza się oczy,
              Jeleniom rogi płoną,
              Ziemię rwą kopytami,
              Prują przestrzeń czerwoną.

              Pieką się w ogniu buki,
              Sosny kwitną jak maki,
              Syczą zgrozą jałowce,
              Trzaskają suche krzaki.

              Pędzą wyspy - polanki,
              Pierzchają liliowe wrzosy...
              Na mech sczerniały kapią
              Żywiczne krople rosy.


              Jerzy Liebert
      • palnick Komar, niewielkie licho 22.07.06, 23:42

        Komar, niewielkie licho, lecz bardzo czupurne.
        Wyciągnąwszy różeczki i skrzydła poczwórne.
        I żądełko krwi chciwe, latał ponad śpiącym
        I „Krwi, krwi, krwi, [krwi!]” – wołał głosem bzykającym.
        „Drżyj człowieku, wybiła ostatnia godzina,
        Jestem Marat owadów, lotna gilotyna”.
        Aż przebudził się człowiek, czatował po głosie
        I za pierwszym ukłuciem pac, zabił [na] nosie.
        Szedł z nieboszczykiem w okno, nie mógł znaleźć śladów
        Tej lotnej gilotyny, Marata owadów,
        Człowiek gniotąc go w palcach: „Nie budź śpiących, bracie,
        Atomie terroryzm, owadów Maracie.
        Kiedyś tak małe licho, nie rób tyle krzyku,
        A kiedy chcesz ukąsić, kąsajże bez bzyku.
        Jeśli ci krwi potrzeba, gdzie chcesz nos mi wtykaj.
        Tylko, kiedyś tak mały, kąsaj, a nie bzykaj.”

        Adam Mickiewicz
    • w11mil bardzo fajny wątek 22.07.06, 23:51
      podziwiam oczytanie i dziękuję autorowi postu zalozycielskiego i dyskutantom
      • palnick Dołącz się, to fajne antidotum na politykę :-) 23.07.06, 00:16
        w11mil napisała:

        > podziwiam oczytanie i dziękuję autorowi postu zalozycielskiego i dyskutantom
        -----
        Nie przesadzajmy z tym podziwem, choć to bardzo miłe.
        Używaj lata, bo jesień blisko!
        • palnick Hej, dogonię lato! 23.07.06, 11:57

          Hej, dogonię lato! Łap. łap, łap, łap lato!
          Hej, dogonię lato! Łap. łap, łap, łap lato!

          Gdy, skrzące słońcem, po trzech miesiącach
          odchodzi przytłumione jesienią, to:
          Hej, dogonię lato! Łap. łap, łap, łap lato!
          I barwy jesieni tym... tym latem zamienię
          na chlebem kwitnące zboże!

          Hej, dogonię lato! Łap. łap, łap, łap lato! Yeah!
          Hej, dogonię lato! Łap. łap, łap, łap lato!

          W klatkach i w kwiatach zatrzymam część lata
          na rok, na miesiąc, na dzień.
          I w ramki oprawię, do wody ją wstawię -
          zatrzymam letnią zieleń.
          I w ramki oprawię, do wody ją wstawię -
          zatrzymam letnią zieleń. Hej, hej, heeej!

          Hej, dogonię lato! Łap. łap, łap, łap lato! Yeah!
          Hej, dogonię lato! Łap. łap, łap, łap lato!

          Gdy, skrzące słońcem, po trzech miesiącach
          odchodzi przytłumione jesienią, to:
          Hej, dogonię lato! Łap. łap, łap, łap lato!
          I w ptakach i w kwiatach zatrzymam część lata
          na rok, na miesiąc, na dzień.
          I w ramki oprawię, do wody ją wstawię -
          zatrzymam letnią zieleń.
          I w ramki oprawię, do wody ją wstawię -
          zatrzymam letnią zieleń. Hej, hej, heeej!


          2+1
    • palnick Kajakowa wycieczka 23.07.06, 01:12

      Lśnią promienie słoneczka,
      Kajakowa wycieczka
      Już za chwilę wyruszy daleko.
      Personalny załogę
      Błogosławi na drogę,
      A na pierwszym kajaku - dyrektor!
      A na drugim naczelnik,
      A na trzecim dwaj dzielni
      Kierownicy ubrani we slipy,
      A na czwartym referent
      Siedzi wraz z buchalterem,
      A za nimi cała reszta ekipy!
      Już zabrzmiały sygnały,
      Wiosła już zapluskały,
      Ruszył w drogę stubarwny peleton.
      Tylko w oczach się migli
      I znikają wśród figli,
      Chlapiąc wodą w dekolty kobietom...
      Skrzypią mięśnie sprężane
      Gładkie i prążkowane,
      Ciut zwiotczałe od pracy przy biurkach,
      A gdy łódź się przechyli,
      Zaraz słychać w tej chwili
      Trwożny okrzyk: Ojej! Wodna kurka!!!
      Mkną po gładkiej powierzchni
      I podwładni i zwierzchni,
      Już ogromnie daleko są stąd,
      A wtem referent Dreptak
      Zbladł i cicho wyszeptał:
      - Jezu, taż my płyniemy pod prąd!
      Tu wybuchła panika,
      Dyrektor przewodnika
      Sklął za taki niepoważny stosunek.
      Nawet zażądał fuzji
      I krzyczał: - Ja aluzji
      Sobie nie życzę, proszę zmienić kierunek.
      Dobrze - przewodnik odrzekł.
      - Z prądem także być może,
      Droga równie ciekawa i prosta,
      Ale jestem zmuszony
      Ostrzec, że z tamtej strony
      Jest ogromny i rwący wodospad.
      Lecz ci go nie słuchają,
      Kajaki zawracają,
      Dwoją ilość wioślarskich uderzeń.
      I znikają w otchłani,
      Mocno uradowani,
      Że nikt już mieć nie będzie zastrzeżeń...
      Jakoż nikt nie narzeka,
      A już szczególnie rzeka,
      Która takie zasady ma mądre,
      Że obchodzi ją mało,
      Czy jakaś garść cymbałów
      Pod prąd płynie, czy zgodnie z jej prądem...


      Andrzej Waligórski
    • krykucha "Kwitnie mak" 23.07.06, 01:50
      Kwitnie mak na znak, że lato.
      Idę z tobą w noc popielatą.
      Słów nam brak, bo tak szczęśliwie szepcą ptaki gadatliwe,
      że to znów pogoda i w zagrodach kwitnie mak.
      A dzień, co dzień, odmierza coraz krótszy szlak,
      a noc - co noc trwa dłużej niżby pragnął polny mak.
      Ta noc - mój miły, chce znów nieba nam przychylić,
      ale o tym nie wie, że ty w niebie nie chcesz być...
      A dzień, co dzień przemierza coraz krótszy szlak,
      a noc, co noc trwa dłużej niżby pragnął polny mak.
      Słów brak, bo tak bezradnie milczą raki w rzece na dnie,
      chociaż znów pogoda i w zagrodach kwitnie mak.
      ...Więcej w makach jesieni, któż nas, miły, odmienił,
      czy to ptaki są winne, czy ten mak?...

      Agnieszka Osiecka
      • palnick Do kanikuły 23.07.06, 07:45

        Zła kanikuło, psie niebieski wściekły,
        Przed którym wszytkie chłody nam uciekły,
        Opadły z liści jak w listopad gaje,
        Ziemia się zeschła dziurawi i kraje,
        Zioła dżdża pragną, Cererzyne dary
        Zawiędłe zwykłej nie donoszą miary,
        Proszę cię, jeśli uprosić się godzi,
        Niechaj twój ogień mej paniej nie szkodzi.
        Strzeż tego, żeby jako płci pieszczonej,
        Śniegowi równej i mleku rodzonej,
        Piegi nie pstrzyły i przykra, dlaboga,
        Nie opaliła w południe śreżoga.
        Mnie raczej głowę spal na proch i szpiki,
        Już zwykłe ogniom dla białej podwiki;
        Popal i zboża, ziemię, gaje, zioła,
        Pobierz nam chłody, co ich staje zgoła,
        I wód na napój zostaw nam o małe,
        Tylko niech moja będzie pani w cale.


        Jan Andrzej Morsztyn
    • mulka Z "Pana Tadeusza" :-) 23.07.06, 10:10
      Słońce ostatnich kresów nieba dochodziło,
      Mniej silnie, ale szerzej niż we dnie świeciło,
      Całe zaczerwienione, jak zdrowe oblicze
      Gospodarza, gdy prace skończywszy rolnicze,
      Na spoczynek powraca. Już krąg promienisty
      Spuszcza się na wierzch boru i już pomrok mglisty,
      Napełniając wierzchołki i gałęzie drzewa,
      Cały las wiąże w jedno i jakoby zlewa;
      I bór czernił się na kształt ogromnego gmachu,
      Słońce nad nim czerwone jak pożar na dachu;
      Wtem zapadło do głębi; jeszcze przez konary
      Błysnęło jako świeca przez okienic szpary
      I zgasło. I wnet sierpy gromadnie dzwoniące
      We zbożach i grabliska suwane po łące
      Ucichły i stanęły: tak pan Sędzia każe,
      U niego ze dniem kończą pracę gospodarze.
      "Pan świata wie, jak długo pracować potrzeba;
      Słońce, Jego robotnik, kiedy znidzie z nieba,
      Czas i ziemianinowi ustępować z pola".
      Tak zwykł mawiać pan Sędzia, a Sędziego wola
      Była ekonomowi poczciwemu świętą;
      Bo nawet wozy, w które już składać zaczęto
      Kopę żyta, niepełne jadą do stodoły;
      Cieszą się z nadzwyczajnej ich lekkości woły...
      • palnick Do lata 23.07.06, 10:43
        Bajm

        Znów przyjdzie maj, a z majem bzy
        I czekać mam na lepsze dni

        Znów przyjdzie mi nosić przykrótkie sny
        Do lata, do lata, do lata
        Piechotą będę szła
        Na, na, na, na....

        Znów kupisz mi coś na imieniny
        Mmmm ja to wiem i czuję, że

        Znów przyjdzie mi nosić przykrótkie sny
        Do lata...

        Przykrótkie sny nie w porę zbyt lekko się ubiorę
        Noc długa, świt w szronach i wiosna spóźniona

        I twoje słowa zimne, że nie ma drogi innej
        Do lata, do lata, do lata
        Tak dłuży się czas...
        Gdybyś tylko chciał

        To było by to lato już
        I słońce i szaleństwo burz

        Lecz dajesz mi tylko przykrótkie sny
        Więc do lata, do lata do lata
        Piechotą będę szła...
        • krykucha "Lato" 23.07.06, 16:49

          Nie miałem z kalendarzem zbyt dobrej komitywy,
          Młodość mojego życia przypadła na wiek siwy.
          Gdy idę przez ulice - dusza pogania ciało;
          Pięćdziesiąt lat przeżyłem i ciągle mi za mało!

          Poeci piszą słowa, których nikt nie rozumie,
          A życie takie proste - w słońcu i liści szumie...
          Wiem o kwiatach to tylko, co mi powie ich zapach,
          Lecz wiedzy tej nie znajdę w książkach ani na mapach.

          Lato, choć nawet siwe, niechby najdłużej trwało -
          Pięćdziesiąt lat przeżyłem i ciągle mi za mało.
          I chciałoby się znowu za miastem zrywać chabry,
          Uśmiechać się do dziewcząt powracających z fabryk,

          Patrzeć z mostu na Wisłę mieniącą się tak złudnie,
          Tańczyć na Mariensztacie w niedzielne popołudnie,
          A potem z konduktorką z "czternastki" iść na lody
          I udawać młodego - choć już się nie jest młodym.

          Jan Brzechwa
          • palnick Lato czeka 23.07.06, 18:06
            piosenka z filmu "Szatan z siódmej klasy"

            Lato, lato, lato czeka
            Razem z latem czeka rzeka
            Razem z rzeką czeka las
            A tam ciągle nie ma nas

            Lato, lato, nie płacz czasem
            Czekaj z rzeką, czekaj z lasem
            W lesie schowaj dla nas chłodny cień
            Przyjedziemy lada dzień

            Już za parę dni, za dni parę
            Weźmiesz plecak swój i gitarę
            Pożegnania kilka słów
            Pitagoras bądźcie zdrów
            Do widzenia wam canto, cantare

            Lato, lato, mieszka w drzewach
            Lato, lato, w ptakach śpiewa
            Słońcu każe odkryć twarz
            Lato, lato, jak się masz

            Lato, lato, dam ci różę
            Lato, lato, zostań dłużej
            Zamiast się po krajach włóczyć stu
            Lato, lato, zostań tu

            Pożegnania kilka słów
            Pitagoras bądźcie zdrów
            Do widzenia wam canto, cantare!


            Ludwik Jerzy Kern
    • krykucha "Lato". 23.07.06, 19:27
      Jak stół biesiadny żeńcom podany

      Ziemia w przededniu wielkiego żniwa,

      Złotą symfonię sionce dogrywa,

      Strun mu tysiącem rozchwiane lany,



      Wian zbóż, szafirem chabrów dziergany,

      Zwichrzonych kłosów złocista grzywa,

      Struną mu miodna hreczana niwa,

      Mleczy gościniec skrzydłem pszczół tkany.



      A po ugorach stoją dziewanny,

      Cicho wpatrzone w szmat nieba siny.

      Niby kapłanka białej Marzanny,



      Kwiatem wyrosłe z gruzów gontyny,

      W pieśń zasłuchane ona przedwieczną -

      Polną i zbożną - kwietną - słoneczną...

      Kazimiera Zawistowska
      • palnick Lato jak ze snu 23.07.06, 20:21

        Lato było, jak ze snu, chyba tak wygląda cud -
        umierałam z miłości do ciebie...
        Plaża pełna jasnych barw, ktoś na molo cicho łkał;
        w życiu trzeba być wolnym człowiekiem.

        Czekam i wiem, że jeszcze kiedyś cię zobaczę.
        Ufam i wiem, że nie utonę w cierpkim winie.
        Teraz, gdy już, już nie jestem całkiem sama,
        łatwiej mi żyć.

        Ty śpij, ja będę daleko stąd
        tęsknić do twoich rąk, gasić pragnienie płomieniem.
        Ty śpij, ja będę daleko stąd
        znosić to całe zło - wierząc, że będziesz znów przy mnie.

        Ojciec mówi: dość tych bzdur, że nigdy nie przyjedziesz tu,
        ludzie kpią ze mnie przez ciebie, lecz wiem,
        że miłość jest tak wielką siłą...
        Nauczyłam się jej barw, odkąd we mnie dwa serca biją.


        Beata Kozidrak
        • krykucha "Chcę, żeby w letni dzień..." 24.07.06, 11:54
          Chcę, żeby w letni dzień,
          w upalny letni dzień
          przede mną zżęto żytni łan,
          dzwoniących sierpów słyszeć szmer
          i świerszczów szept, i szum,
          i żeby w oczach mych
          koszono kąkol w snopie zbóż.
          Chcę widzieć, słyszeć w skwarny dzień,
          czas kośby dobrych ziół i złych
          i jak od płowych zżętych pól
          ptactwo podnosi się na żer.

          Stanisław Wyspiański
    • palnick Wakacje z blondynką 24.07.06, 11:51

      To była blondynka - ten kolor włosów tak zwą -
      sprawiła, że miałem wakacje koloru blond.
      W popołudniową godzinę po prostu spotkałem ją,
      dziewczynę z bursztynu na plaży koloru blond.

      A potem słońce, plaża, a czas obok sobie biegł,
      i, zamiast kalendarza, co dzień jej przybywał pieg, jeden pieg...

      Tych piegów było trzydzieści, a może trzydzieści dwa,
      w tym czasie się mieści blondynka, plaża i ja...

      To staje się prawdziwe, kiedy pozostaje w nas
      i płowozłotą grzywę wichrzy co noc ciepły wiatr w moich snach...

      W popołudniową godzinę po prostu spotkałem ją,
      a teraz wspominam wakacje koloru blond...


      Maciej Kossowski
      • dzimbim Plaża ,dzika plaża... 24.07.06, 11:54
        błekitne morze,lazurowe niebo i mewy śmieszki.To lubię w czasie wakacji.
        • palnick Plaża 24.07.06, 12:05

          Kołyszą się liście na wietrze, już latem pachnie powietrze,
          spadają ze wszystkich łachy, trzeszczą z gorąca dachy.
          Chyba wyjadę nad morze, swe ciało na słońcu położę,
          i wtopię się w rożen zbiorowy, popatrzę na negliż plażowy.

          Plaża, plaża, plaża obnaża,
          słońce zapas zimowy wysmaża.
          Nóg smukłych cały las i tylko nie ma nas...
          Na plażę! Na plażę już czas!

          A może wyskoczę na Kubę z tęsknoty za demoludem?
          Opróżnię portfel do zera, pogłaszczę brodę Fidela?
          Tymczasem sprzedaję oscypki, bo muszę zarobić na slipki.
          Wieczorem uczęszczam na dżudo, bo dobrze wyglądać jest chudo.

          Plaża, plaża, plaża obnaża,
          słońce zapas zimowy wysmaża.
          Nóg smukłych cały las i tylko nie ma nas...
          Na plażę! Na plażę już czas!

          Już kręcą się lody kręcone i skwierczą mintaje smażone,
          żar z nieba strużkami się leje, a gęba nareszcie się śmieje.
          Już Antek zakupił dla Kingi bardotkę z woalu i stringi -
          oj! będzie się, będzie się działo, gdy Kinga w to włoży swe ciało...


          Golec uOrkiestra
          • maria-anna Tęsknota za demoludem i F.Castro? 24.07.06, 20:11
            To mało romantyczne,choć słyszałam,że kubańskie plaże są piękne;-)
    • homosovieticus Badziewie. 24.07.06, 13:07
      Biologizm! :((
      • krykucha Pejzaż letni 24.07.06, 13:19
        Pejzaz letni

        Lato z zachwytem patrzy
        w lustro stawu
        i łany włosów oddaje wiatrowi
        czereśniowe usta obraca ku słońcu
        a ono całuje
        do pierwszego soku

        Marta Mazurkiewicz
        • homosovieticus Re: Pejzaż letni 24.07.06, 14:06
          Te "łana włosów" wyrosły na ugorze umysłowym Autorki wiersza.
          • krykucha do Homosovieticusa 24.07.06, 14:36
            homosovieticus napisał:

            > Te "łana włosów" wyrosły na ugorze umysłowym Autorki wiersza.

            to raczej licentia poetica autorki do której ma prawo
            A Ty dzisiaj wyrażnie nie w humorze i też masz prawo

            "a poem should not mean, but be" -
            wiersz nie powinien znaczyć, ale być.
            Archibald MacLeish
            • rodzynka.sardynka Do Krykuchy 24.07.06, 14:40
              To ten wątek już nie poezją kwitnie?
              Lato było intensywne, spaliło wszystko żywcem.
              • krykucha Re: Do Krykuchy 24.07.06, 14:57
                dalej kwitnie poezją i oby jak najdłużej
                =================================
                Pyszne lato, paw olbrzymi,

                stojący za parku kratą,

                roztoczywszy wachlarz ogona,

                który się czernią i fioletem dymi,

                spogląda wkoło oczyma płowymi,

                wzruszając złotą i błękitną rzęsą.

                I z błyszczącego łona

                wydaje krzepkie krzyki,

                aż drży łopuchów zieleniste mięso,

                trzęsą się wielkie serca rumbarbaru

                i jaskry, które wywracają płatki

                z miłości skwaru,

                i rozśpiewane, więdnące storczyki.

                O, siądź na moim oknie, przecudowne lato,

                niech wtulę mocno głowę w twoje ciepłe pióra

                korzennej woni,

                na wietrze drżące --

                niech żółte słońce

                gorącą ręką oczy mi przesłoni,

                niech się z rozkoszy ma dusza wygina

                jak poskręcany wąs dzikiego wina.

                Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
            • homosovieticus Fakt. Jezdem bez humoru, bo jezdem na molo w 24.07.06, 15:05
              Sopockowie.
              Widzę kulturę na wysokich obcasach stojącą i opierającą się o balustrady mola.
              Wdzięk,luz, zapach dezodorantów, filuterne uśmiechy, skrzące się dialogi i
              latające w powietrzu chmarami ku.., dopełniają obrazu kultury lansowanej przez
              Michnika.
              • krykucha Molo w Sopocie? Polecam dziką plażę 24.07.06, 15:12
                Spacer Dziką Plażą
                Słowa: Z. Kramer, Muzyka: B. Kendelewicz

                La, la, la, la...

                Plaża, dzika plaża, morze dookoła
                Z wysokiego brzegu wieczór mewy woła

                Twarz przy twarzy
                Dłonie w dłoniach
                Przytuleni, zamyśleni, zakochani
                Idą brzegiem ku jesieni

                La, la, la, la...

                Jeszcze nie tak dawno szedłem tędy z tobą
                Wiatr nas szumem fali jak ramieniem objął

                Twarz przy twarzy
                Dłonie w dłoniach
                W blasku słońca, roześmiany razem z tobą
                Szedłem plażą zakochany

                La, la, la, la...

                Plaża, dzika plaża dzisiaj nas nie słyszy
                Już nie moje imię w mokrym piasku pisze

                Twarz przy twarzy
                Dłonie w dłoniach
                Wspominamy, rozmyślamy, dziś dalecy
                Chociaż wczoraj zakochani

                La, la, la, la... (2x)


                • homosovieticus Na dzikiej plaży w Orzechowie spotkałem nudystkę. 26.07.06, 20:56
                  Okazało się ,że jest to znana z charakterystycznego jezyka i z eksrawaganckich
                  ubrań posłanka lewicy.
                  Z bliska bardzo wiele traci.
        • palnick Zielone wzgórza nad Soliną 24.07.06, 14:09

          Zielone wzgórza nad Soliną
          I zapomnianych ścieżek ślad
          Flotylle chmur z nad lasów płyną
          Wędrowne ptaki goni wiatr

          A dalej widzisz już horyzont
          Do nas z odległych wraca stron

          I to już wieczór nad Soliną
          I cisza która zna mój dom

          Nad rzeką noc, w uliczce znów
          Liczy ogniki gwiazd
          Uśmiechnij się, na pewno tu
          Wrócisz nie jeden raz

          Zielone wzgórza nad Soliną
          Okrywa szarym płaszczem mrok
          Nie żegnaj się choć lato minie
          Spotkamy się tu znów za rok


          W.Gąsowski
          • homosovieticus Swiatem zaczyna rządzić płaskostopie i bezguście 24.07.06, 14:27
            ps
            Płaskostopie zdaniem amerykańskicg uczonych ma związek z płaskoczołem i
            płaskomóżdżem.
            • palnick Homoś, wracaj do ministrantów. 24.07.06, 14:58
              P rzestań bździć nieproszony.
    • mulka Gałczyński "Dziwni letnicy" 24.07.06, 14:24
      Już tamci się rozjechali,
      a czemu oni zostali
      i tak się ciągle trzymają za ręce?

      Jeszcze oboje tacy młodzi,
      ale ona smutna i on smutny chodzi,
      jakby tu mieli nie wrócic więcej.

      Ona już sobie ust nie maluje,
      on pisze listy i płacze;
      wieczorem snują się koło domu,
      gryzą ich jakieś rozpacze.

      A przyjechali tacy szczęśliwi,
      on rano łowił ryby, ona czytała
      i nagle jakby ktoś im życie pokrzywił,
      w sercach siejąc trwogę i hałas.

      Teraz wzdłuż ścian pełnych miniatur
      błądzą, obcy całemu światu -
      o, czemu nie wracają, gdy im urlop minął!

      On czasem przed nią klęknie na kolanach,
      jakby chciał jej powiedzieć: "Przebacz mi, kochana",
      ale milczy i łzy mu płyną.

      Powiedziała wczoraj ciotka, ta wysoka,
      że się pewnie przestali kochać...
      spójrzcie! schodzą ku jezioru z pochyłości.

      Jeśli diabeł im to zrobił na złość,
      Ty im, Boże, serca znowu zazłoć,
      bo jakże dzisiaj żyć bez miłości!

      • krykucha "Cierpliwe lato" 24.07.06, 14:59
        Cierpliwe lato



        W słonecznikach

        gra wciąż jeszcze

        pszczela muzyka

        niżej liczne biedronki

        wdzięcznie narzekają

        zaś samym dołem

        łąkę ujeżdżają

        koniki polne



        Tu kwiat dyni

        jakimś cudem

        w owoc przechodzi



        Tu lato cierpliwie

        na jesień się godzi

        Adam Ziemianin
        • palnick Siedem czerwonych róż 24.07.06, 15:09

          Miła, miła,
          codzień mnie twój jasny wita wzrok,
          codzień dodaje sił
          mocny uścisk twoich drobnych rąk.
          Codzień, codzień,
          czeka mnie szczęśliwy domu próg
          miła, miła,
          cóż bym w zamian dać ci mógł?

          Przynoszę tobie siedem czerwonych róż,
          z miłosną pieśnią siedem czerwonych róż.
          Za każdy dzień po jednej róży weź
          i wraz z różami przyjm tę pieśń.

          Za siedem zmierzchów siedem czerwonych róż,
          za siedem świtów siedem czerwonych róż,
          za słońca blask, szczęście, co płonie w nas,
          za miłość - siedem róż.


          M.Fogg
    • palnick Wróćmy na jeziora 24.07.06, 19:04

      Kiedy wrócą ptaki do mazurskich gniazd
      Ruszaj tam, gdzie już żeglarze płyną szlakiem gwiazd
      Wróćmy na jeziora, na wędrowny rejs
      Znajdziesz tam cel swojej drogi wśród szumiących drzew

      Białe żagle, szmaragdowa toń
      A przy tobie przyjacielska dłoń

      Wrócisz tam z gitarą, gdzie ogniska blask
      Zostań tu, noc śpi w szuwarach, pieśni słucha las
      Wróćmy na jeziora, na samotny brzeg
      Zostań tu, gdzie las i woda, masztów cichy śpiew

      Białe żagle, które kryje mgła
      I nic nie mów, bo przygoda trwa

      Wróćmy na jeziora, gdy zapadnie zmrok
      Znajdziesz tu swoją przygodę, wrócisz tu za rok
      Wrócisz tu za rok!


      Czerwone Gitary
      sł. Jan Świąć, muz. Krzysztof Klenczon.
      • krykucha Monika, dziewczyna ratownika 24.07.06, 21:08
        Na plaży słońce praży,
        Tu bladość ciał zanika,

        Wśród tłumu wczasowiczów
        Dziewczyna ratownika.

        I patrzą setki oczu,
        I z wody i z kocyka,

        Gdy ona idzie plażą,
        Wszyscy o niej marzą.

        Monika, ach, Monika,
        Dziewczyna ratownika

        Pół plaży tutaj marzy,
        Że kiedyś się przydarzy.

        Twe ciało opalone
        Prawie nie osłonione

        Każdy wzrokiem dotyka,
        Monika, Monika, Monika.

        Był kiedyś na tej plaży
        Taki, co się odważył.

        Ratownik miał baczenie
        I dał mu ostrzeżenie.

        Zabrała gościa woda,
        Na dno poszedł jak kłoda

        Na zawsze się pogrążył,
        Bo ratownik nie zdążył.

        Monika, ach, Monika,
        Dziewczyna ratownika

        Pół plaży tutaj marzy,
        Że kiedyś się przydarzy.

        Twe ciało opalone
        Prawie nie osłonione

        Każdy wzrokiem dotyka,
        Monika, Monika, Monika.

        Uwaga, uwaga!
        Tu mówi ratownik!

        Panowie na materacu!
        Do Szwecji w przeciwnym kierunku!

        Pan w czerwonym czepku:
        Proszę nie drażnić rekina!

        Powtarzam, proszę nie drażnić rekina!
        A nie mówiłem?

        Monika, ach, Monika,
        Dziewczyna ratownika

        Pół plaży tutaj marzy,
        Że kiedyś się przydarzy.

        Twe ciało opalone
        Prawie nie osłonione

        Każdy wzrokiem dotyka,
        Monika, Monika, Monika.

        Rok minął, a na plaży
        Już nowy tłum się smaży

        I z innym się Monika
        Ratownikiem spotyka.

        Tłum gości znów zazdrości,
        Palce gryząc do kości

        I coraz to któryś z okrzykiem:
        "Monika!"
        Rzuca się w morze i znika.

        Monika, ach, Monika,
        Dziewczyna ratownika

        Pół plaży tutaj marzy,
        Że kiedyś się przydarzy.

        Twe ciało opalone
        Prawie nie osłonione

        Każdy wzrokiem dotyka,
        Monika, Monika, Monika.

        Rudi Schubert
        • allspice A "Kormorany" kojarzone z jeziorami ? 24.07.06, 21:15
          • palnick A "Kormorany" kojarzone z jeziorami ?Proszę bardzo 24.07.06, 21:35
            Goniąc kormorany
            sł. J.Woj, muz. A.Tylczyński

            Dzień gaśnie w szarej mgle
            Wiatr strąca krople z drzew
            Sznur kormoranów w locie splątał się
            Pożegnał ciepły dzień
            Ostatni dzień w mazurskich stronach

            Zmierzch z jezior żagle zdjął
            Mgieł porozpinał splot
            Szmer tataraku jeszcze dobiegł nas
            Już wracać czas

            Noc się przybrała w czerń
            To smutny lata zmierzch
            Już kormorany odleciały stąd
            Poszukać ciepłych stron
            Powrócą z wiosną na jeziora

            Nikt nas nie żegna tu
            Dziś tak tu pusto już
            Mgły tylko ściga wśród sitowia wiatr
            Już wracać czas
            • palnick Augustowskie noce 24.07.06, 22:32

              Wykonawca: Maria Koterbska

              Augustowskie noce
              Nad brzegami drzemiące,
              Noce parne, gorące,
              Osłonięte przez mgłę.

              Augustowskie noce
              Zatopione w jeziorach,
              Niepoznane do wczoraj
              Odnalazły dziś mnie.

              Ty chowasz tę muszelkę
              Znalezioną nad Wigrami,
              Długo szumieć będzie jeszcze
              Ożywiona wspomnieniami.

              Kolorowy sierpień
              Naszym żaglem opięty,
              Pozostanie w pamięci
              Przez długie dni.
    • krykucha Córka rybaka 25.07.06, 00:11
      Gdy księżyc świecił na niebie do ciebie
      Poczułem miłość co przyszła jak wiatr
      Me serce było w gorącej potrzebie
      Córką rybaka ty byłaś ja - góral z Tatr
      Jelenie gdzieś nad jeziorem sennie ryczały
      Ryby w jeziorze już poszły dawno spać
      Rzekłaś wtedy do mnie: "mój mały!
      Cóż ci mogę w tę parną, mazurską noc dać"?

      Córko rybaka, Mazura z Mazur
      Popatrz jaki na jeziorze wody glazur
      Daj mi swe usta, weź mnie w ramiona
      Niech się przekonam ile słodyczy
      Jest w słowie "Ilona"

      Lato minęło lecz uczucie ogniem płonie
      Choć odległość dziś tak wielka dzieli nas
      Ciągle czuję na mym ciele twoje dwie dłonie
      W uszach moich szumi woda, szemrze las
      Zakopane całe śniegiem zasypane
      A ty piszesz: na jeziorze gruba kra
      Przesyłasz całuski i dwie rybie łuski
      Zima minie, lato złączy serca dwa

      Refren. - cza cza cza!

      Rudi Schubert
      • palnick Święty spokój 25.07.06, 20:08

        Kiedy będę mieć forsy jak lodu
        Kiedy poznam rozkosze zamęścia
        Czy przybędzie mi trochę rozumu
        Trochę szczęścia...

        Gdy się wdrapię na szczyt tego świata
        Poznam jego i czary i mary
        Czy przybędzie mi trochę nadziei
        Trochę wiary...

        A tymczasem leżę pod gruszą
        Na dowolnie wybranym boku
        I mam to, co na świecie najświętsze
        Święty spokój...

        A tymczasem leżę pod gruszą
        A świat obok płynie leniwie
        I niczego więcej nie pragnę
        Wręcz przeciwnie...

        Gdy zasłużę na zbrodnię i karę
        Kiedy wygram, co jest do wygrania
        Czy się będą mi starzy znajomi
        Jeszcze kłaniać...

        Gdy wybiorę się w podróż do nieba
        Gdy mnie złożą w ostatnie pudełko
        Gdy przypomni się kamyk zielony
        Stare szkiełko...

        A tymczasem leżę pod gruszą...


        Maryla Rodowicz
    • krykucha Ludzie mamy lato 25.07.06, 00:41
      Leżę pod wierzbą
      Nic mnie nie rusza
      Lecą mi gruszki
      Do kapelusza

      Parę groszy to już mam
      No i fantastyczny plan
      A tu nagle skrada się
      To co bardzo cieszy mnie

      ref: Lato, lato
      Ludzie mamy lato
      I co wy wszyscy na to
      Słuchaj małolato
      Pocałuj chłopca za to
      Zapaliło nam się słońce
      Słońce zawsze jest gorące
      Lato, lato
      Ludzie mamy lato
      I co wy wszyscy na to

      Stoję przy drodze
      Na jednej nodze
      Łapię okazję
      Bo mam fantazję

      A nad morze żabi skok
      Czekam na to cały rok
      I to pewne bez dwóch zdań
      Co ja teraz powiem wam.

      ref: Lato,lato...

      Wawele
      • palnick Chałupy , welcome to 25.07.06, 20:35

        Jak co roku w Chałupach
        gdy zaczyna się upał
        słychać wielki szum
        można spotkać golasa
        jak na plaży w Mombassa
        golców cały tłum.
        Znów się będą rozbierać
        Miss Natura wybierać
        przez wieś przeszedł dreszcz
        w krzakach siedzą tekstylni
        gryzą palce bezsilni
        zaklinają deszcz.


        Chałupy welcome to Bahama mama luz
        Afryka dzika dawno odkryta
        Chałupy welcome to!
        Chałupy welcome to sun of Jamaica blue
        Polish Barbados i Galapagos
        Chałupy welcome to!

        Biorą namiar na plażę
        ci tekstylni nudziarze
        chcą opalać sztruks
        jak rozpędzić dzikusy
        może sadzić kaktusy
        przejdzie im ten luz?
        Niepotrzebny nam ubaw
        jak na jakichś Bermudach
        strach już z domu wyjść
        robią wszystkich w bambusa
        przydałby się z lamusa
        choć figowy liść.


        Zbigniew Wodecki
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka